środa, 15 lutego 2017

O matkach biologicznych

Dziś chciałabym poruszyć trudny temat, temat matek biologicznych. Gdy adoptowaliśmy E. , była jeszcze taka malutka, nie wiedziała co tak naprawdę wydarzyło się w jej życiu...

Kiedy przechodziliśmy kurs na rodziców adopcyjnych, puszczono nam film pt. "SZEŚĆ TYGODNI" Na większości par kandydujących zrobił on ogromne wrażenie. Pokazany jest w nim oddany do adopcji niemowlak i świat jego oczami. Na szkoleniu jednak zwrócono nam uwagę na inny aspekt, a mianowicie perspektywę matki biologicznej. Po adopcji naszej córeczki niejednokrotnie słyszałam jacy to straszni są ci rodzice biologiczni, jak można tak porzucić dziecko i wiele innych przekleństw w ich kierunku. Myślę, że ktoś kto tego nie przeżył, nie jest w stanie zrozumieć. Na szkoleniu dowiedziałam się, że różne są motywy nazwijmy to nie porzucenia, a po prostu oddania dziecka do adopcji. Prawda, że są takie matki które piją alkohol, zażywają narkotyki i zupełnie nie przejmują się, że rośnie w nich nowe życie. Nam, poukładanym życiowo ludziom od lat czekającym na upragnione potomstwo nie mieści się w głowie jak można tak postąpić, jak można na tym etapie niszczyć życie swojego nienarodzonego dziecka. Podobno wiele z tych kobiet wręcz nienawidzi tej ciąży, a dziecko traktuje jak niepotrzebnego pasożyta, którego trzeba się jak najszybciej pozbyć. Po porodzie nawet nie chcą patrzeć na dzieciątko, które właśnie przyszło na świat.

Jest jeszcze inna grupa matek oddających swoje dzieci do adopcji. Są to kobiety, które czyniąc właśnie w ten sposób uważają, że dają swojemu dziecku szansę na lepsze życie niż same mogą mu zapewnić. Często nie maja żadnego wsparcia ani w swoim partnerze, ani w swojej rodzinie, są po prostu same. Wychowanie dziecka to przecież nie tylko opieka nad nim, ładne ubrania, zabawki. Wychowując dziecko musimy je nauczyć żyć i funkcjonować w świecie, a jak taka matka ma nauczyć dziecko czegokolwiek skoro ona sama nie wie jak ma żyć, sama w tym życiu się pogubiła.
Niejednokrotnie są to osoby, które mają tak niską samoocenę, że są absolutnie nieprzystosowane do jakiegokolwiek współżycia z innymi i bycia odpowiedzialnymi za drugą osobę.

Są też i takie rodziny, w których już jest kilkoro dzieci i na kolejne taka rodzina pozwolić sobie nie może. Patrząc z boku można powiedzieć, że pozbywają się kłopotu i oddają. Przecież w dzisiejszych czasach mamy dostęp do tylu środków antykoncepcyjnych, co się więc stało?  Trudno oceniać. A może wiedząc, że nie zapewnią temu dziecku odpowiednich warunków opiekuńczych i materialnych dają im szansę na według nich lepsze życie?

Do końca chyba nigdy nie zrozumiemy dlaczego kobiety decydują się rozstać być może na zawsze ze swoimi dziećmi. Tak jak pisałam wcześniej, tylko ktoś kto przeżył tego typu doświadczenie, będzie mógł wiedzieć co one czują. Nas, osób, które nie mogły mieć dzieci, naszej walki z niepłodnością też nie zrozumie ktoś, komu od razu udało się zajść w ciążę. Trauma różnych doświadczeń sprawia, że tworzymy jakąś odrębną grupę, tylko my rozumiemy się nawzajem. I czy to będzie prostytutka, która zaszła w ciążę ze swoim klientem i po prostu styl życia nie pozwala jej na wychowanie dziecka, czy to będzie nastolatka sama będąca jeszcze dzieckiem, nie mamy prawa oceniać ich decyzji a tym bardziej poniżać ich. Oceniać innych jest łatwo, ale zapominamy o jednym. Te kobiety wydały na świat te dzieci, pofatygowały się do sądu, gdzie musiały się tego dziecka zrzec, nie zabiły go, dały mu szansę by żyło.

Nie staram się absolutnie bronić lub usprawiedliwiać wielu złych zachowań, ale miejmy na uwadze to, że gdy ktoś z naszych znajomych adoptuje dziecko i nie znamy jego przeszłości, nie powinniśmy oceniać rodziców biologicznych. Nie wiemy co tak naprawdę wydarzyło się w tej rodzinie, co sprawiło, że cud narodzin stał się niechcianym życiem.
Kiedy ludzie słyszą o naszej adopcji to często traktują nas jak bohaterów a rodziców biologicznych jak potwory. Ja nie jestem żadnym bohaterem. Chciałam mieć dziecko i przyszło ono na świat dla nas dzięki rodzicom biologicznym. Jacykolwiek by nie byli to dziękuję im. Z całego serca.


Film "Sześć Tygodni"




2 komentarze:

  1. dziękuję Ci za ten wpis i za link do filmu, którego nie znałam.
    Zobaczyłam go i póki co wywołał we mnie ogromny smutek i żal..
    StaraczkaAga

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie również ten film bardzo wzruszył, niemniej jednak cieszę się, że go obejrzałam. Mogłam spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy. Do tej pory niestety nie spotkałam się u nikogo ze zrozumieniem dla matek biologicznych, nie wspomnę o jakimkolwiek współczuciu. Ludzie albo strasznie się o nich wyrażają, albo kpią mówiąc np. " no ciekawe, ile jeszcze tych dzieci urodzi"
    Postaram się opisać dziś jeszcze jedną sytuację z jaką się spotkałam, która potwierdza to o czym piszę. Czasem po prostu ludzie zapominają, że nie każda matka oddająca dziecko do adopcji jest pijaczką i narkomanką...
    Pozdrawiam serdecznie
    izzy

    OdpowiedzUsuń