poniedziałek, 1 maja 2017

Nasza majówka

No cóż, pogoda w tym roku nas nie rozpieszcza. Pamiętam taką majówkę, kiedy wybraliśmy się na Mazury. Wynajęliśmy bardzo fajne domki, nad samym jeziorem, ale cóż z tego jak temperatura nie przekraczała kilku stopni w nocy. Właściciel gorączkowo szukał dla wszystkich jakichś przenośnych farelek, grzejników, a my pod 3 kocami tuliliśmy się do siebie, żeby nie zamarznąć ;)

Dziś zapraszam Was na krótką wycieczkę do Warszawy. Nie zwiedzaliśmy muzeów ani też nie wybraliśmy się na spacer do Łazienek, gdzie zapewne przyszło mnóstwo ludzi. Nie robiliśmy też nic kreatywnego. Nie robiliśmy w zasadzie nic wyjątkowego. Po prostu byliśmy razem. 

Krótka relacja i zdjęcia:


Dość niska temperatura odstraszyła nawet stałych mieszkańców parku. Po jedzenie zjawiła się tylko jedna samotna łyska zwyczajna...





















Nie brakowało jednak chętnych wśród innego ptactwa ;)







E.szalała na swoim rumaku ;)












Ulubiony punkt programu tzw. planespotting, czyli obserwujemy samoloty - tym razem podziwiamy jak lądują :)








Nasze dzieci uwielbiają zwierzątka. Dziś odwiedziliśmy znajome koniki w pobliżu lotniska.











Na koniec coś dla brzuszka, czyli Tajska kuchnia - zawsze smakuje tym dużym i tym małym. Dziś E. próbowała jeść pałeczkami. Nawet nieźle jej szło, kilka razy jakimś cudem "złowiła" kluski z wkładką ;)

PAD KEE MAO z kurczakiem




PAD THAI z kurczakiem













A na koniec tajski deser - Kokosowy pudding z tapioki z tajskimi owocami.





0 komentarze:

Prześlij komentarz