wtorek, 27 lutego 2018

Maja tu i tam.


Z okazji Walentynek zabraliśmy dziewczynki do kina. Ogólnie repertuar dla tak małych dzieci jest dość ubogi, ale był to czas, kiedy to na dużych ekranach pojawiła się kolejna część współczesnej Pszczółki Mai. Jak możecie się domyślać (zwłaszcza po ostatnim nostalgicznym poście) wychowałam się na starej wersji przygód o tym dzielnym, choć nieco krnąbrnym owadzie. Nikt nie jest też w stanie zastąpić śp. Zbigniewa Wodeckiego w wykonaniu piosenki do tego filmu. I choć jak wspominałam w którymś z komentarzy na blogu, dla mnie słowa brzmiały "Maja gruba tu i tam, świat swój pokazując nam" i za nic nie dałam się przekonać, że jest inaczej, Maja i pan Wodecki to nieodłączny i niezapomniany duet.

Kadr z filmu

Pomimo wszystko, postanowiliśmy, że damy współczesności szansę. 


Pszczółka Maja: Miodowe igrzyska to ciepła i barwna opowieść o sprawdzonej tematyce dwóch drużyn, z których jedną tworzą fajtłapy, a drugą świetnie przygotowani prawie zawodowcy. Brak odpowiedniego talentu, pierwsza grupa nadrabia swoją pracowitością, natomiast drudzy, mimo bezsprzecznej przewagi, posuwają się do wszelkiego rodzaju oszustw.

Jak na bajkę o Mai przystało, mamy tu więc pouczające treści. Oprócz myśli przewodniej, czyli współzawodnictwa i tego co się za tym kryje, mamy tu szereg barwnych postaci, które swoim zachowaniem, dają wiele do myślenia. I tak mamy karalucha owładniętego strachem przed zarazkami, pajęczycę z neurozą oraz czarny charakter - nad wyraz ambitną pszczołę, wytresowaną przez swojego ojca. Wszystkie prezentują szereg postaw wobec innych, co można wykorzystać w późniejszym omówieniu z dzieckiem. W filmie jest też mowa o tolerancji, błędach wychowawczych oraz odpowiedzialności za swoje czyny. Wszystko to tworzy bardzo przyjemną i spójną opowieść, ubraną w nowoczesną szatę.

Czy Maja: Miodowe Igrzyska spodoba się dzieciom i ich rodzicom?

Myślę, że na pewno. To prosta i przejrzysta opowieść, wolna od przemocy, dlatego mogą ją obejrzeć nawet najmłodsi. Samo wyjście do kina jest też dla dziecka niesamowitym przeżyciem. Moim dziewczynkom kino strasznie się spodobało, nie mają problemu z wytrzymaniem 1.5h, choć kilka razy wstawały i oglądały na stojąco. Nauczeni smutnym doświadczeniem, tym razem przybyliśmy ze studenckim kwadransem opóźnienia, więc na bajkę nie trzeba było już czekać. Uff. Drugi raz reklamy maszynki do golenia chyba bym nie zniosła. 
Nowa Pszczółka Maja nie jest jednak typowo Hollywoodzkim hitem. Jeżeli oczekujecie cudów animacji, to na pewno się zawiedziecie. I pomimo tego, że nadal pozostaję fanką starej Mai, to film polecam. Jest kolorowy, przyjemny i pouczający, a czas spędzony w kinie z dzieciakami na pewno nie uważam za stracony. 





10 komentarzy:

  1. My ciągle czekamy na ten pierwszy seans. Ale jest już światełko w tunelu. Wczoraj Tygrys bez większej histerii był na przedstawieniu i wyraźnie był ożywiony, a dziś na koncercie. Także może za niedługi czas kino :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to brawo dla Tygryska :))
      Tak jak Ci już pisałam ostatnim razem, nie ma się co przejmować, że się kręci, czy chodzi po sali. Nawet starsze dzieciaki nie mogły czasem wysiedzieć. Moje są nauczone już od żłobka takiej koncentracji, bo mieli teatrzyki, choć starsza zawsze jak zaczarowana oglądała spektakle czy bajki, więc pewnie też zależy od dziecka. Do tego pomaga cała otoczka, czyli popcorn, jakiś soczek, ciasteczko ;)
      Powodzenia!

      Usuń
  2. Tak, zgadzam się z Tobą, ta animacja jest ciekawą propozycją dla dzieciaków. Choć przyznam, że jak całym sercem kocham Zbigniewa Wodeckiego, tak akurat jego Pszczółkę Maję lubię najmniej :)
    Moje przedszkolne dzieciaki kochają piosenkę "Taniec Mai" z pierwszej części nowej wersji i przyznam, że i ja sama bardzo ją lubię, a w pracy z dziećmi stworzyłam do tego choreografię, którą młodzi uwielbiali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wow! A nagraliście jakiś teledysk? Moje dziewczyny uwielbiają oglądać na YouTube jak występują inne dzieci. Oglądały np. Shakirę "Loca loca" jak jakieś dzieciaki tańczą i ciągle prosiły: "Puść panią Shakirę" hahaha.

      Usuń
  3. Ja znowu nie na temat, ale coś mi przypomniałaś poprzez wzmiankę o piosenkach z bajek. Blisko mnie jest szkoła podstawowa. W zeszłym roku odbywał się tam jakiś festyn, którego motywem przewodnim była uwspółcześniona wersja melodii ze Smerfów. Niby trochę udziwniona, inna od klasycznej, ale za to strasznie zapadająca w pamięć. Chyba przez dwa tygodnie chodziłam i ją nuciłam :) Ciekawe, czy z Mają byłoby podobnie. Chociaż zgadzam się, że Zbyszka Wodeckiego baaaardzo trudno będzie komukolwiek zastąpić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, bo takie skoczne piosenki po prostu nie chcą się odczepić. :D
      Ja też tam mam. Potrafię się wtedy obudzić w nocy i pierwsze co, to słyszę tę melodię, która mnie prześladuje.
      Jest taka piosenka "Baby Shark" jeju dziewczyny namiętnie kiedyś słuchały, więc chodziło mi po głowie "Baby shark du du du du du du..." Masakra.

      Usuń
  4. O, ulubiona bajka Boba!
    "Przyyygooodę rozpocząć czas!"
    Dostał od babci pościel z mają - musi mu na razie wystarczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O no proszę :)) No na razie ciężko byłoby mu pewnie wysiedzieć w kinie, ale na pewno jeszcze będą kolejne części. A oglądacie starą wersję czy nową?

      Usuń
  5. Fajnie, że jest w dzisiejszym repertuarze tak łagodna i pouczająca bajeczka dla dzieci, bo nie wszystkie takie są :) No ale przecież Maja zawsze taka była, więc twórcy jej nowej części musieli zachować jej tradycję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to taka współczesna wersja, ale naprawdę kolorowa i przyjazna :)))

      Usuń