wtorek, 10 kwietnia 2018

Samodzielna twórczość dzieci, czyli mam tę moc i niech moc będzie z nami.


Rozwój rysunku dziecka jest bardzo ciekawym dla mnie zjawiskiem. Pisałam już o tym w poście "Od bazgrołów do Picassa" (kto nie czytał, podaję linka http://www.naszmalyswiatek.pl/2018/01/od-bazgroow-do-picassa.html. ) Widzę jak świat przedstawiany przez malucha zmienia się w zasadzie z tygodnia na tydzień. Sposób trzymania kredek u starszej córki jest prawidłowy. Młodsza zaczyna wchodzić w etap tworzenia figur geometrycznych i jak widzieliście na jednym z ostatnich postów, nawet zamieniła kartkę na ścianę ;) Kredkę trzyma nadal jeszcze trochę koślawo, kolorując wyjeżdża za linię. 

Widząc, że siostra sprawnie posługuje się nożyczkami, Misia bardzo chciała też spróbować. Mimo, że wolelibyśmy jeszcze trochę poczekać, dostała swoją parę. Dziewczynki uwielbiają wycinać, Misia przynosi mi stworzone przez siebie dzieła, które NIE MAM POJĘCIA co prezentują, ale cieszę się, że ma wyobraźnię ;) Starsza potrafi narysować coś (np. serce) a potem prawie po linijce wyciąć. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ dzięki temu ćwiczy sprawność ręki tak bardzo potrzebną do pisania. 
Jedynym minusem wycinania jest to, że codziennie wciągam w odkurzacz tony małych, powycinanych karteczek, które leżą pod stolikiem. No cóż, twórczość wymaga poświęceń ;)
A jeśli jesteśmy przy pisaniu, to bardzo interesują Elsę literki. Z pamięci potrafi napisać swoje imię, świetnie rozpoznaje też pierwszą literę, gdy widzi ją np. na jakiejś reklamie. Czasami kupuję im w Ikei ciasteczka w kształcie literek, mają wtedy frajdę (oczywiście Misia wszędzie widzi swoje imię ;) 

Na obrazkach starszej córki, nadal królują: rodzina, kwiaty, zwierzątka i ... oczywiście Elsa, czyli nadal jest moc. Elsa jest dla niej bardzo ważna, jak pisałam w poście o rysunkach, to co ważne dla dziecka, jest duże rozmiarowo w stosunku do innych rzeczy. Ostatnio w przedszkolu, dzieci miały za zadanie narysować postać z bajki. Już z daleka widziałam, która praca jest mojego dziecka ;)

Ona ma tę moc ;) To czerwone to podobno motyl....

Przyglądając się twórczości rówieśników Elsy, zauważam, że każde dziecko jest na innym etapie rozwoju rysunku. Ciekawe dla mnie było to, że kilkoro prawie 4-letnich dzieci, nie potrafi stworzyć czegoś, co przypominałoby cokolwiek. Są to bohomazy, które z pewnością stworzyłoby każde roczne dziecko (zanim ugryzłoby kredkę ;) ) A jeśli chodzi o rysunek moich dzieci, to zaraz dojdzie do etapu, na którym ja się zatrzymałam ;);) 



11 komentarzy:

  1. Elsa to jest chyba wzór wszystkich dziewczynek ☺ Swoją drogą ostatnio w TV leciała Kraina Lodu i śmialiśmy się z mężem, że Disney ma mnóstwo świetnych bajek, ale w ostatnim czasie taki szał jaki zrobiła Anna i Elsa jest nieporównywalny do żadnej innej bajki :) Krainę Lodu kochali nawet kilkuletni synkowie mojej koleżanki, więc widać, że bajka ma w sobie to coś - zresztą co tu dużo mówić, my jesteśmy "stare byki" a byliśmy zachwyceni tą bajką ☺ A jeśli chodzi o rysunek to faktycznie na pierwszy rzut oka można rozpoznać królową Arendelle 🙂🙂🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No prawda, że od razu Elsa rzuca się w oczy? :) Zwłaszcza na tle innych postaci/niepostaci ;) Nie będę wklejać wszystkich obrazków, bo jeszcze ktoś mnie pozwie haha. Ale do rzeczy. Faktycznie bajka zrobiła furorę, a na gadżetach zarabiają tak dużo, że w głowie się nie mieści. Elsa jest ładna, ma moc więc musi być wzorem ;)

      Usuń
  2. Huh.No dobra, czas na publiczne wyznanie... Nie podobała mi się Kraina Lodu ;( Bajka jak bajka, da się obejrzeć, ale nie pojmuję, co w niej jest takiego kultowego, czego brakuje innym produkcjom Disneya/Pixara.
    Natomiast muszę przyznać, że z daleka widać, jaką postać narysowała Twoja córka. Nawet kolory się zgadzają :) I jeszcze, skubana, umieściła obok motyla w ruchu - tego to nawet ja nie umiałabym narysować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to ciekawe, bo nie spotkałam jeszcze kogoś, komu się nie podobała. Może nie wszyscy szaleją za tą historią, ale każdemu się raczej podobała:) więc jestem zaskoczona tym co piszesz ;)
      Szczerze mówiąc, obejrzeliśmy film jak jeszcze nie było dzieci, podobał nam się i tyle. Długo nie oglądaliśmy z dziewczynkami, bo są za małe, ale przed pójściem na Disney on Ice, może pamiętasz, kupiliśmy książeczkę z tą historią (żeby rozumiały co się dzieje na rewii) Także wcale dziewczyny nie widziały filmu, zakochały się w Annie i Elsie w wersji papierowej ;) Dlatego im puściliśmy fragmenty na You Tube, w szczególności piosenki, a potem cały film. I powiem Ci, że dopiero wtedy jakoś odkryłam jego piękno :)) Wszystko więc przed Tobą, nie wierzę, że Twoja księżniczka się nie zakocha ;)

      Usuń
  3. Twoje "małe, powycinane karteczki" przynajmniej się nie kleją!!!
    Tamaluga jest na etapie fascynacji naklejkami i... i tu zakończę temat.
    Rysunek piękny, a uśmiechnięty kwiatek rządzi!
    Buziaki dla was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto powiedział, że się nie kleją? :P
      Oczywiście, że się kleją, może też powinnam była wspomnieć o sklejaniu tych maleńkich w dzieła niewiadomego pochodzenia, a o naklejkach nie nie mam siły już myśleć. Starszej na razie już trochę przeszły, uczyłam obie, że mają wklejać do zeszytu i do książeczek, zwykle działało, ale nie dalej jak wczoraj młodsza okleiła kilka kubków :D:D

      Buziaki :*

      Usuń
  4. No ale rysunek pierwsza klasa, kolory zachowane, proporcje (w sensie priorytetu w bajce) także - do oprawienia w ramkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie został w przedszkolu, mam nadzieję, że oddadzą na koniec roku :))

      Usuń
    2. Niech oddadzą, koniecznie! Bo za kilka lat może być cenny a wtedy spora szansa, że trafi do bagażnika Opla Karolka - sąsiada-pasera Olitorii :D

      Usuń
    3. Hahaha, a wtedy Ahaja vel Olitoria otworzy bagażnik, spojrzy, wzruszy ramionami i powie: ja chyba już to dzieło gdzieś widziałam :D

      Usuń