piątek, 21 kwietnia 2017

Adopcja dziecka starszego.


Historia, którą dziś Wam opowiem nie dotyczy osobiście adopcji mojego dziecka, ale dziecka mojej bliskiej znajomej. Rozmawiając z nią widzę jak ogromna jest różnica pomiędzy przysposobieniem niemowlęcia, a dziecka starszego, świadomego tego co się dzieje i przynoszącego ze sobą cały bagaż doświadczeń.





Marta miała 6 lat, kiedy została adoptowana. Tułała się od placówki do placówki, aż wylądowała u rodziny zastępczej, w której nie zaznała miłości ani zrozumienia. Nie mogła niestety zostać oddana do adopcji, gdyż matka przez cały ten czas nie chciała zrzec się do niej praw, jednocześnie też nie wykazując najmniejszego zainteresowania jej losem. I choć Marta miała pełnoletnie rodzeństwo, które teoretycznie mogłoby się nią zająć, to sami niestety nie byli przygotowani do życia i nie potrafili stworzyć godnych warunków rozwoju dla swojej siostry. Sytuacja pogarszała się, dziewczynka wyraźnie zamykała się w swoim świecie.
Pewnego dnia jednak, życie Marty odmieniło się o 360 stopni. Jej rodzeństwo zrobiło wszystko, by nakłonić matkę do podpisania papierów adopcyjnych. Niesamowite jest to, że dając jej szansę na normalne życie, wiedzieli, że przez najbliższe lata, a być może na zawsze już stracą z nią kontakt. Wybrali jednak siostrę i jej szczęście. Wiedzieli, że tylko poprzez oddanie jej do adopcji będą w stanie dać jej godziwe życie.

Kiedy Marta trafiła więc do swojej rodziny adopcyjnej była tak spragniona miłości, że od pierwszej chwili mówiła "mamo", "tato" Czuła się jak gdyby wygrała los na loterii. Odchodząc z rodziny zastępczej wiedziała już, że znalazła swoje miejsce we wszechświecie.

              Rodziny adoptujące maluszki, także nasza, zastanawiają się jak i kiedy powiedzieć dzieciom prawdę. Marcie nikt nie musiał nic mówić, ona doskonale wiedziała co przeszła. I o dziwo nie potrzebowała żadnych wyjaśnień. Sama ułożyła sobie historię, w której to moja koleżanka ( mama adopcyjna) szukała jej przez całe życie i nie mogła znaleźć, ale wreszcie się udało. O swojej matce biologicznej nie chciała i nie chce rozmawiać, ona dla niej po prostu nie istnieje. W oczach dziewczynki to moja koleżanka była zawsze jej mamą, tą prawdziwą, ale gdzieś się zagubiła i nie mogły się spotkać.

Problemy jakie koleżanka napotkała na początku:

* lęki, ciągła potrzeba miłości, dotyku ( dziecko tak jakby chciało nadrobić to czego brakowało mu przez tyle lat, niezaspokojone przez nikogo potrzeby zaczęły pojawiać się jedna za drugą)

* nieufność wobec obcych ( Tu akurat jest różnie-znam też dzieci, które przechodząc z rąk do rąk w Domach Dziecka, nauczyły się, że nie ma tej jednej jedynej osoby/ opiekuna, lgną więc do każdego, kto wydaje im się godny zaufania. Marta miała odwrotną reakcję. Gdy zobaczyłam ją pierwszy raz, trzymała się kurczowo spódnicy mamy)
* nadwrażliwość i nadpobudliwość
* dziecięca masturbacja ( rozładowywanie napięcia i nadmiaru emocji)
* brak apetytu ( okazało się później, że dziecko nie było nauczone jedzenia wielu produktów czy też dań)
* potrzeba nieustannej akceptacji
* ciągły lęk przed utratą rodziny ( nieustannie trzeba było ją przekonywać do tego, że tatuś wychodzący do pracy na pewno wróci)
* koszmary nocne, wspomnienia

Radości i korzyści:

* bezgraniczna miłość i wdzięczność dziecka
* słowa "mamo", "tato" od pierwszej chwili
* nie musimy dziecku przekazywać informacji o tym, że zostało adoptowane, już o tym wie, ale musimy pomóc mu zaakceptować i pogodzić się z przeszłością.
* oddanie ( mimo trudnych chwil w których dziecko sobie nie radzi)
* znamy stan zdrowia dziecka.
* dziecko poniekąd jest już "odchowane"-nie każdy jest w stanie poradzić sobie z noworodkiem. Wiele par adoptujących nie jest w stanie sprostać wymaganiom tak małego dziecka.

Bardzo podoba mi się podejście mojej koleżanki do rodzicielstwa. Bazuje ona bowiem przede wszystkim na własnym instynkcie i swoich przekonaniach, ale również zasięga porady osób mających wiedzę w temacie. Na co dzień poświęca jej bardzo dużo czasu, rozmawia, pracuje.

Obecnie Marta chodzi już do szkoły. Uczy się bardzo dobrze, choć pozostała wrażliwa i często to staje się powodem wykorzystywania jej dobroci ( np. odrabianie za kogoś pracy domowej) Nie widzi świata poza swoją rodziną, bardzo ważni są również dla niej dziadkowie. Jest z nimi związana nie mniej niż ze swoimi rodzicami ( to potwierdza moją teorię o znaczeniu "dziadków adopcyjnych" o których pisałam TUTAJ )

Czy Marta wraca do przeszłości? Oczywiście, ale najbardziej boli ją to, że jej rodzice adopcyjni nie byli z nią jak była mała, nie tulili, nie śpiewali jak płakała, nie karmili. Obie z mamą mają poczucie, że coś straciły. Okres wózka, nauki mówienia, chodzenia i w ogóle całego dzieciństwa minął tak szybko. Starają się to nadrobić, ale chyba się nie da. To kolejna rzecz, z którą trzeba się pogodzić i patrzeć w przyszłość.

Marta jest wspaniałą dziewczynką. Kiedyś wydawało mi się, że najbardziej pragnę adopcji noworodka, ale dziś wiem, że MOJE  dziecko równie dobrze mogłoby być starsze, najważniejsze by było to TO dziecko.
Adopcja dziecka starszego jest bez wątpienia trudna. Potrzeba wiele czasu, miłości i poświęcenia, by wspomnienia odłożyć do szuflady i zbudować coś nowego, swojego.



5 komentarzy:

  1. Witam
    Ciekawy i piękny przykład. Jako ojciec dwójki (5 i 10 lat) dzieci z przysposobienia mogę dodać tylko... Gdy dziecko zaczyna się śmiać odbieramy nagrodę za trud. A wysiłek jest wielki.
    Pozdr
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za ten komentarz. Jest on żywym przykładem tego, że warto podjąć ten trud. Uśmiech dziecka jest bezcenny.
      Wszystkiego dobrego dla całej rodzinki! Zapraszam do nas częściej :)

      Usuń
    2. Obiecuję zaglądać na ten blog.
      M

      Usuń
  2. Temat na pewno się przyda parom, które chcą adoptować starsze dzieci.
    Adoptując starsze dziecko akceptujesz fakt przyjęcia do siebie i do swojego serca dziecko z "bagażem" złych doświadczeń z przeszłości. Musisz dać z siebie wszystko, poświecić nawet wolny czas, pracę by takie dziecko nauczyło się "żyć od nowa", a przeszłość zostawiło w tyle, by nauczyło się kochać i uśmiechać, a dotyk dla niego być miłym gestem, a nie strachem w oczach...
    I tak jak napisałaś wyżej w komentarzu - uśmiech dziecka jest bezcenny :)
    Gdy widzisz uśmiech na twarzy dziecka po tych trudach walki o nie, to jest to piękne :) Wiesz, że dałaś wiele od siebie by ten uśmiech się w końcu pojawił na tej twarzyczce. I wiesz, że Twoje dziecko jest szczęśliwe, że ten "bagaż doświadczeń" z przeszłości jest gdzieś "daleko", że teraz jest inaczej, lepiej...
    My też czekamy na starsze dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adopcja starszego dziecka bardzo różni się od adopcji noworodka, dlatego sama nie wypowiadam się na ten temat, mogę tylko powoływać się na przykłady bliskich mi osób.
      Dzieci starsze pamiętają swoich biologicznych rodziców i prawie zawsze są po traumie, na którą różnie reagują. Na pewno potrzeba dużo miłości, cierpliwości i pracy, by tak naprawdę zobaczyć efekty i coś zmienić w ich życiu. W zasadzie to trzeba je nauczyć żyć od nowa..

      Życzę Wam jak najszybszego telefonu, koniecznie podziel się swoimi spostrzeżeniami jak już będziecie razem. Wszystkiego dobrego! :)

      Usuń