sobota, 13 maja 2017

Dzieci wegetarianie - fanaberia rodziców czy zdrowy styl życia?


Dzisiejszy post chciałabym poświęcić tematowi związanemu z wegetarianizmem/weganizmem u dzieci. Ja osobiście jestem bardziej "słodyczolubna" niż mięsożerna, ale w moim jadłospisie często zobaczycie kurczaka z warzywami, zupy robione na mięsku czy też ulubione danie moje męża, czyli żeberka w miodzie w sosie barbecue.  
W swoim otoczeniu bliskich koleżanek, mam jednak świeżo upieczoną mamusię mamusię 4-miesięcznego chłopczyka, która jest weganką. Pomału zbliża się ten moment, kiedy to czeka ją wprowadzenie pokarmów stałych do diety malucha. Nie wiem, czy aż tak dużo zmieniło się odkąd moje dzieci były niemowlętami ( czyli w zeszłym roku...), ale dowiedziałam się od niej, że podobno zmieniły się zasady żywienia i nie trzeba już zaczynać rozszerzania diety po ukończeniu 4 miesiąca życia ( przy karmieniu butelką oczywiście, co jej też dotyczy) 

Staram się nie wtrącać się do metod wychowawczych innych ludzi, czy też sposobów odżywiania, mogę jedynie komuś doradzić pewne rzeczy, oczywiście jeśli tylko ktoś będzie chciał słuchać moich doświadczeń. Wegetarianizm czy też weganizm jest dla mnie czymś, o czym być może zbyt mało wiem, by się wypowiadać, ale właśnie dlatego staram się zrozumieć. Moja koleżanka planuje nie podawać dziecku mięsa, sera, mleka i innych produktów. Twierdzi, że dziecko tego nie potrzebuje, że można je nauczyć od małego innego sposobu odżywiania. Słuchając jej argumentów, które nie powiem, brzmią być może sensownie, nasuwają mi się pewne pytania, wątpliwości, a słysząc o różnych przypadkach, w których to ucierpiało zdrowie dziecka, nie jestem przekonana, czy wybór dorosłych jest dobry dla dziecka.

Swoje wątpliwości, chciałabym Wam przedstawić na postawie artykułu z portalu e-dziecko pt. "Dieta wegetariańska szkodzi dzieciom". A jak jest naprawdę? 
Całość możecie przeczytać TUTAJ

Moje przemyślenia poniżej zaznaczyłam kolorem niebieskim.


Dzieci na diecie wegetariańskiej gorzej się rozwijają, mają anemię i ciągle chorują? Pytamy o to eksperta, mgr Małgorzatę Desmond.

Wegetarianizm dzieci, pomimo pozytywnej opinii Instytutu Żywności i Żywienia oraz Ministerstwa Zdrowia, wciąż wzbudza spore kontrowersje. O to, ile jest prawdy w najpopularniejszych opiniach na temat bezmięsnej diety dzieci, pytamy mgr Małgorzatę Desmond, specjalistę medycyny żywienia, współautorkę badań Centrum Zdrowia Dziecka nad dziećmi wegetariańskimi, wegańskimi i tymi na diecie tradycyjnej.

1. Dieta wegetariańska i wegańska jest szkodliwa dla dzieci. Nie wolno jej stosować aż do pełnoletności

mgr Małgorzata Desmond, specjalista medycyny żywienia, Centrum Medyczne Gamma, Instytut "Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka": - Po internecie krążą różne stwierdzenia dotyczące wegetarianizmu, natomiast żywieniowcy opierają się na stanowiskach uznanych stowarzyszeń żywieniowych z całego świata, takich jak np. Academy Of Nutrition and Dietetics (Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne), British Dietetics Association (Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne), American Academy of Pediatrics (Amerykańska Akademia Pediatrów).

Z tych stanowisk wynika wyraźnie, że odpowiednio zbilansowana dieta wegetariańska jest dopuszczalna na każdym etapie życia. W Polsce pozytywna opinia Ministerstwa Zdrowia dotyczy jedynie diety wegetariańskiej, a nie wegańskiej, ale ww. stowarzyszenia brytyjskie, amerykańskie czy Ministerstwo Zdrowia Australii uważają, że dieta wegańska jest również dopuszczalna w przypadku dzieci.

Myślę, że w stosunku do lat 90. dużo się w tej kwestii zmieniło - wiem to chociażby od rodziców dzieci, z którymi spotykałam się w ramach badania przeprowadzanego przez nas w CZD w 2010 roku. Przebadaliśmy wtedy 135 dzieci.

Mówimy o odpowiednio zbilansowanej diecie, tylko tu pojawiają się moje pierwsze wątpliwości. Czy przeciętny rodzic jest w stanie posiąść odpowiednią wiedzę i umiejętności, by dziecko nauczyć takiego odżywiania? Czy wspomniane w artykule 135 dzieci to dzieci, których rodzice byli szczególnie przygotowywani do tego badania, czy też przeprowadzone ono zostało na przypadkowych osobach? 


2. Dzieci potrzebują białka zwierzęcego, żeby prawidłowo się rozwijać


mgr Małgorzata Desmond: - Nie jest to prawdą. Jeżeli odpowiednio skomponujemy dietę roślinną, dostarczy ona odpowiednią jakość oraz ilość białka dla organizmu. Do tego niezbędne są rośliny strączkowe - dobre źródło białka roślinnego. Zarówno badania brytyjskie, jak i nasze przeprowadzone w CZD, potwierdzają, że dzieci na diecie wegetariańskiej mają prawidłowy rozwój, masę i wysokość ciała. Owszem, mali wegetarianie często są szczuplejsi, a w przypadku wegan jest to jeszcze wyraźniejsze, ale mieszczą się w granicach norm dla wieku.

Amerykańskie badania dzieci wegańskich wykazały, że rosną one wolniej od rówieśników i są od nich szczuplejsze, ale na końcu osiągają taką podobną wysokość, co dzieci na innych dietach. Jednakże badań na weganach mamy nadal za mało.

Tu też zastanawiam się, na ile dziecko, zwłaszcza małe, będzie chętne do jedzenia np.roślin strączkowych. Niektórzy ludzie mają obsesję na temat szczupłego wyglądu, wegetarianizm/weganizm jest więc dobrym argumentem przemawiającym za ładną, zdrową sylwetką. I faktycznie, porównując dzieci walczące z otyłością z dziećmi wegetarianami, te drugie wydają się dużo zdrowsze.

3. Bez mięsa w diecie dzieci cierpią na anemię i mają niedobory ważnych składników odżywczych

mgr Małgorzata Desmond: - Obserwacje z innych krajów na dzieciach wegetariańksich i wegańskich nie wykazały większego występowania niedokrwistości z niedoboru żelaza w tej grupie żywieniowej. W naszym badaniu porównywaliśmy dzieci na diecie tradycyjnej, wegetariańskiej i wegańskiej. Jeśli chodzi o badania morfologii krwi, nie zanotowaliśmy istotnych różnic pomiędzy dziećmi.

Dzieciom na diecie wegetariańskiej i wegańskiej należy jednak suplementować witaminę B12, która występuje w mięsie i rybach. Bez tej suplementacji występują niedobory tego związku. Badania wykazały również, że dzieci wegetariańskie i wegańskie mają niższe stężenie witaminy D w organizmie, ale tę witaminę w ogóle powinno się polskim dzieciom podawać dodatkowo. W dietach dzieci wegańskich często obserwuje się za niską podaż wapnia. Jest to istotne ze względu na zdrowie kości.

No właśnie, tylko dlaczego są przypadki uszczerbku na zdrowiu u dzieci wegetarian? Mam nawet przykład u wnuczki znajomych rodziców, gdzie dziewczynka trafiła do szpitala z niedoborem podstawowych składników. Można domniemać, że zawinili tu rodzice, którzy nie zapewnili dziecku odpowiedniej diety.

4. Wystarczy zastąpić mięso i ryby żółtym serem i jajkami.


mgr Małgorzata Desmond: - Aby były zdrowe, diety roślinne trzeba rozważnie zaplanować. Oczywiście jeśli dieta wegetariańska dziecka ma wyglądać tak, że zamiast mięsa będziemy mu podawać po prostu żółty ser, to niedobrze. W naszych badaniach w CZD zauważyliśmy, że na takich dietach dzieci mają stosunkowo wysokie stężenie cholesterolu, czasem nawet wyższe niż u dzieci na diecie tradycyjnej.

Ale trzeba pamiętać, że dieta tradycyjna też nie zwalnia rodziców z obowiązku dbania o wartość odżywczą i skład diety dzieci, ponieważ ten typ żywienia może prowadzić do nadmiernych podaży nasyconych kwasów tłuszczowych, cholesterolu, cukrów prostych czy niedostatecznej podaży błonnika i magnezu. Dietę dziecka trzeba po prostu zawsze dobrze planować.

Rodzic dziecka na diecie wegetariańskiej powinien udać się do dietetyka wykwalifikowanego w takiej diecie. Taki specjalista powinien zlecić suplementację witaminy B12 i dać szczegółowe zalecenia odnośnie diety dziecka na 1-2, 3-5 i 5-10 rok życia. Warto też okresowo udać się do lekarza na badania krwi.

Dobry argument. Wiele dzieci na tradycyjnej diecie nie otrzymuje wystarczającej wartości odżywczej produktów, dzieci jedzą mało warzyw i owoców, wcześnie zaczynają jeść tzw jedzenie śmieciowe doprowadzając do otyłości. Tylko co w przypadku takim jak moja koleżanka, gdzie nie planuje ona podawać dziecku NIC pochodzenia zwierzęcego z mlekiem na czele? Nie jestem pewna, czy posiadamy na tyle wiedzy popartej badaniami, która da nam pewność, że kiedyś w przyszłości nie odbije się to na zdrowiu dziecka.

OKIEM RODZICÓW:

Magdalena Sikoń, naczelna portalu wegemaluch.pl, mama Kai (3 l.), wegetarianki:: - Myślę, że błędne przekonania dotyczące wegetarianizmu i dzieci wynikają w dużej mierze z niewiedzy. To tak jak w średniowieczu, kiedy ludzie nie znali czegoś, to się tego bali. Ludzie nadal są pewni, że mięso to jedyne źródło żelaza i białka.

Dariusz Gzyra, naczelny portalu empatia.pl, tata Kai (19 l.) i Brunona (17 l.), wegan: - Dzieci przez wiele lat były pod opieką poradni dla dzieci na diecie wegetariańskiej w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Wizyty miały miejsce dwa razy w roku. Taka kontrola uspokaja rodziców, ale jednocześnie daje materiał badawczy lekarzom, a więc korzyści są obopólne. Dzieci nie miały z powodu diety żadnych poważniejszych problemów zdrowotnych. Lekarze pierwszego kontaktu nie wywierali nacisku na zmianę diety dzieci. Z pewnością ich wiedza na temat żywienia i diety wegańskiej nie była równie dobra jak specjalistów z IMiD.

Anna Kardas, mama Marcela (4 l.) i Tymona (7 l.), wegetarian: - Od urodzenia obaj chłopcy sa pod opieką dr Witolda Klemarczyka w Poradni Gastroenterologii w IMiD. Naszej pediatrze, gdy poprosiłam o skierowanie do poradni (niezbędne przy umawianiu pierwszej wizyty), nazwisko doktora nie było obce, polecała pozostanie równolegle pod jego opieką, jako fachowca.

Podczas wizyt dr bada, mierzy i waży dzieci oraz robi ogólny wywiad. Raz na jakiś czas, co mniej więcej dwa lata, zleca rozbudowane badania morfologiczne. Prosi też o dostarczenie do pani dietetyk zapisu bardzo dokładnie rozpisanej dwutygodniowej diety dziecka, porównuje wyniki morfologii z bilansem diety i udziela konkretnych wskazówek żywieniowych.

Starszy syn na piąte urodziny miał zleconych szereg badań, między innymi skan kości, badanie moczu, kału. Dzieci mają suplementowaną jedynie witaminę D, w kroplach. Moje dzieci bardzo rzadko chorują, rzadko więc bywamy u lekarzy innych niż nasza pediatra, która jest jak najbardziej przychylna naszej diecie. 

Każdy rodzic wychowuje swoje dziecko zgodnie ze swoimi zasadami i przekonaniami. Nie inaczej jest obserwuję, w sprawie odżywiania. Moje dzieci wprawdzie dostają mięso i nie wyobrażam sobie,żeby nie znały smaku klusek śląskich z sosikiem mięsnym, ale kto wie, co same postanowią, gdy dorosną. 

Jestem w stanie zrozumieć, że osoby, które są wegetarianami wybierają taką samą drogę dla swoich dzieci, gdyż takie mają przekonania i taki styl życia. Jest to zrozumiałe, ale pod warunkiem, że posiądą dostateczną wiedzę na temat zastąpienia mięsa innym jedzeniem, celem uzupełnienia podstawowych składników. 

Podczas gdy wegetarianizm nie wzbudza we mnie aż takich wątpliwości, weganizm jest dla mnie niezrozumiały (być może dlatego, że mało o nim wiem, przyznaję) Nie mówię tu tylko o niespożywaniu produktów mlecznych, czy tak bogatych w składniki rybach, ale także o aspekcie psychologicznym. Czy dziecko, które do szkoły będzie przynosić tylko kanapki z sałatą i które w przedszkolu nie będzie mogło spożywać tych samych posiłków co rówieśnicy nie będzie przypadkiem czuło się inne, gorsze? Czy w sytuacji, gdy inni idą na hamburgera czy organizują grilla taki młody człowiek nie będzie czuł się wyalienowany? 
Dla dorosłych, zwłaszcza tych asertywnych myślę, że nie jest problemem twardo stać przy swoich przekonaniach, ale czy u dziecka to są faktycznie jego przekonania, czy po prostu nawyki żywieniowe, które wyniosło z domu? Może zapytacie, i co w tym złego? Być może nic.

 Każdy z nas musi wybrać co dla dziecka jest ważne. Dla jego ciała i duszy. Na pewno kształtując nawyki żywieniowe, kształtujemy nie tylko jego zdrowie, czy sylwetkę, ale również jakiś określony tryb życia. My staramy się, żeby dzieci dostawały wszystko to co jest im potrzebne, żeby racjonalnie i zdrowo jadły. Owoce i warzywa są u nas ważną częścią codziennego jadłospisu.  

Na pewno decyzja o wegetarianizmie czy też weganizmie dziecka jest decyzją trudną i bardzo odpowiedzialną. Nieumiejętne stosowanie tejże diety może przecież doprowadzić do tragedii. Będę obserwować dziecko mojej koleżanki, jak się rozwija, czy nie choruje i czy jako starszy już chłopak chętny będzie do odrzucenia mięsa na rzecz roślin. Wiem na pewno, że moja koleżanka będzie starała się tłumaczyć dziecku dlaczego nie jedzą mięsa. Czy ta wiedza wystarczy, by w przyszłości świadomie a nie z wyboru rodziców wybierał sałatkę mając do wyboru stek z grilla? 


5 komentarzy:

  1. Coś mi mówi, że dogadałybyśmy się kulinarnie ;) Ja też jestem słodyczolubna. Mięso może dla mnie nie istnieć, poza tym jestem dosyć wybredna; jem niewiele gatunków i preferuję to, co sama przygotuję w domu.
    Natomiast co do wpisu, to poruszyłaś ciekawy temat... Chciałabym, żeby moje dziecko miało zbilansowaną dietę, zawierającą również białko zwierzęce. Natomiast rozumiem też rodziców, którzy z różnych powodów, także ideologicznych, eliminują z jadłospisu konkretne potrawy (rzecz jasna w granicach rozsądku). Dobrze, że jest coraz więcej badań naukowych, dzięki którym można lepiej dopasować domową kuchnię do potrzeb najmłodszych. W ogóle myślę, że ten Twój wpis dla wielu osób może okazać się przydatny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Musimy się w takim razie powymieniać przepisami haha. No właśnie jak też tak mam, że mięsa jeść nie muszę, ale bardzo lubię zupy i nie wyobrażam sobie rosołku zrobionego tylko na wodzie. A może po prostu nie wiem jak go ugotować?
    I też chyba najlepiej lubię, gdy sama coś przyrządzam - przynajmniej wiem co tam jest.
    Co do wegetarianizmu/weganizmu, tak jak pisałam, nie jestem przekonana, że dziecko, które bądź co bądź nie samo wybrało taki styl życia, będzie chętne jeść non stop zieleninę. Ale może to kwestia nauki. Moje dzieci jedzą wszystko, ale to nie przyszło tak łatwo. Włożyliśmy w to wiele pracy, ale opłacało się - zjedzą kotlecika, ziemniaczki ale i sałatkę. Choć nie ukrywam, że smakuje im oczywiście najbardziej to co najmniej zdrowe np.frytki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja akurat wcinam z apetytem i mięso i słodycze. Nasz Maluch podziela moje gusta. Co rusz domaga się kiełbasy. Słodyczy też, ale te ma dawkowane. Każdy rodzic ma prawo do prowadzenia dziecka na swoich zasadach, byle nie szkodziło to dziecku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie też tak sądzę. Wszystko rozsądnie, z umiarem i mądrze. Widziałam kiedyś otyłą matkę z synem w supermarkecie wybierających zupy w proszku na cały tydzień... Czegoś takiego nie rozumiem, bo nauczyć się gotować zwykłą zupę nie jest trudno a jedzenie tego typu wiemy dokąd prowadzi...
    Człowiek być może faktycznie nie musi jeść mięsa, żeby być zdrowym, tylko ja sama nie potrafiłabym zapewnić dziecku zbilansowanej diety, by je zastąpić. Tak jak pisze Lady Makbet dobrze, że coraz więcej wiemy co jest dobre dla naszych dzieci. Choć tęsknię za czasami, kiedy to jedzenie było po prostu inne.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Widziałam kiedyś otyłą matkę z synem w supermarkecie wybierających zupy w proszku na cały tydzień... Czegoś takiego nie rozumiem, bo nauczyć się gotować zwykłą zupę nie jest trudno a jedzenie tego typu wiemy dokąd prowadzi..." - to jest chyba niestety znak czasów. Przypomniało mi się, jak szukałam kiedyś przepisu na słoną tartę z ciasta francuskiego. Chciałam zrobić ją od podstaw sama, tymczasem 9/10 przepisów sugerowało kupno gotowego ciasta francuskiego. I tak jest z wieloma rzeczami... żyjemy w ciągłym biegu, brakuje czasu na najprostsze czynności, w wielu dziedzinach idziemy przez to na łatwiznę. Niepokojące to...

    OdpowiedzUsuń