piątek, 19 maja 2017

Ruszamy! Czyli o tym jak przygotować dziecko do podróży.

Podróże z dzieckiem mogą być wspaniałą przygodą, oczywiście pod warunkiem, że wyprawa im się spodoba i będą się dobrze bawić :) Poniżej lista rzeczy, które robimy, by pozytywnie nastawić dziecko do wyjazdu. Mam nadzieję, że się przyda :)

1. Na długi czas przed wyjazdem zaczynamy opowiadać dziewczynkom gdzie jedziemy, co będziemy robić. Wybieramy oczywiście same wspaniałe chwile takie jak np. kąpiele się w morzu (uwielbiają), jedzenie lodów (uwielbiają jeszcze bardziej), zabawy w piasku, na placu zabaw. Cały czas podkreślamy jak będzie super i że niedługo już wyjeżdżamy ( nie do końca mają jeszcze poczucie czasu, więc np. pokazujemy na kalendarzu dzień dzisiejszy i dzień wyjazdu. Dzięki temu, wiedzą, czy termin się zbliża, czy jeszcze nie)

2. Oglądamy zdjęcia/filmy z poprzednich wyjazdów lub np. zdjęcia w internecie. Pokazujemy fajne zakątki, oczywiście podkreślając ich atrakcyjność.

3. Kupujemy kilka nowych drobiazgów na drogę, które mogą ucieszyć dziewczynki np. nową malowankę, książeczkę, soczek na drogę, czy jakieś ciasteczko (najlepiej coś, czego nie jedzą na co dzień)

4. Staramy się zaangażować dzieci w przygotowania, choćby w pomoc w zaniesieniu czegoś tatusiowi, który pakuje akurat walizkę, albo w wyborze sukieneczki.

5. Razem wybieramy ulubione książeczki na drogę i zabawki ( tych akurat nie bierzemy dużo, tylko staramy się znaleźć coś na miejscu np. kamienie, muszelki) Szykujemy natomiast ulubioną maskotkę przytulankę - zawsze się przydaje.

6. Przede wszystkim sami szczerze cieszymy się z wyjazdu. Nie panikujemy, na spokojnie wszystko szykujemy.  Dzieci widząc naszą uśmiechniętą buzię, wiedzą, że czeka je coś dobrego :)

Te metody działają, przynajmniej u nas. Młodsza jest być może za mała, by wszystko zrozumieć, ale doskonale wyczuwa atmosferę i to co się dzieje. Starsza od jakiegoś czasu codziennie sama opowiada jak to super będzie nad morzem i co najważniejsze będziemy jeść duuuużo lodów ( mówi, że w domu to nie można dużo, bo boli brzuszek, ale na wakacjach już tak ;) ) W żłobku rówież pochwaliła się, że ma nowy kostium i jedzie nad morze.
Czasem przypominam sobie naszą pierwsza "podróż" z ośrodka do domu. Było ciężko, dziecko wcale nie chciało spać, kilka razy musieliśmy się zatrzymywać, choć mieliśmy do przejechania tylko 2 godziny. Mam nadzieję, że to już za nami. Teraz dzieci są na tyle duże, że można z nimi normalnie porozmawiać i przygotować je na dwutygodniowy pobyt poza domem.






2 komentarze:

  1. Sposób z kalendarzem działa. U nas wisi na ścianie kalendarz Pana Kuleczki i zdarza się, że sięgamy do niego, zwłaszcza, jak Synek chce wiedzieć ile jeszcze dni będzie jeździł do babci.
    Wierzę, że w tej chwili podziwiacie piękne widoki i cieszycie się rodzinnym wyjazdem. Czekam an relację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super sprawa z tym kalendarzem, prawda? :)) Fajnie, że u Was też działa. Masz rację, muszę powiesić dziewczynom taki ich "prywatny", to lepsze niż korzystanie z tego ogólnego (choć ten jest w kuchni, więc pod ręką) Widoczki piękne, dziękuję za pamięć :* Na pewno podzielę się wrażeniami. Można wypocząć psychicznie, choć fizycznie to niekoniecznie ;) Nasze Tornado i jej siostra Tsunami dbają o to, żebyśmy nawet na chwilę nie usiedli ( no chyba tylko wtedy jak coś jemy ;) Pozdrawiamy serdecznie!

      Usuń