sobota, 23 grudnia 2017

Moja opowieść Wigilijna.


- Dlaczego ta pani jest taka smutna?, zapytał najmłodszy z czterech aniołków, które w Boże Narodzenie podglądały świat z góry. Ludzie ich nie widzieli, ale ci, którzy dobrze wsłuchiwali się w swoje serce, mogli poczuć ich obecność. 

- Przecież dziś Boże Narodzenie, kontynuował mały aniołek, powinna cieszyć się się z tego powodu. O, wiesza właśnie tę śliczną niebieską bombkę, którą wcześniej zauważyłem w pudełku. Ale zaraz, czy ja dobrze widzę, że ona płacze?
- Jest bardzo smutna, odpowiedział wreszcie drugi aniołek.
- Ale dlaczego? Przecież jest choinka i mnóstwo prezentów pod nią, w kuchni przygotowują się smaczne potrawy, a goście zapewne też zaraz przyjdą, widziałem, że są już w drodze. Nic z tego nie rozumiem. 

Dialog aniołków przerwało pukanie do drzwi. Smutna pani otarła łzy jedwabną chusteczką, schowała ją do kieszeni i poszła otworzyć. Uśmiechnęła się widząc w drzwiach szczupłego mężczyznę w ciepłej, zimowej kurtce. Choć za oknem śniegu nie było, silny wiatr sprawiał, że poczucie przenikliwego zimna ogarniało każdego. Aniołki bacznie obserwowały co działo się dalej. Przywitawszy się ze swoim mężem, pani poszła do kuchni i zaparzyła dla obojga herbaty w specjalnych kubeczkach z motywem zimowym. Jeszcze tylko kilka goździków i będzie gotowa. Pan w tym czasie zdjął kurtkę, buty i poszedł umyć ręce. Gdy wrócił do pokoju, żona siedziała na podłodze przy choince wpatrując się w migoczące światełka. Nie mówiła nic. Po chwili znów jej oczy zalały się łzami. Mąż przytulił ją nie mówiąc nic. 
- Zaraz przyjdą goście, powiedziała nagle pani wycierając mokre oczy. Wstając, mąż złapał ją mocno za rękę i rzekł:
- Wiesz, coś czuję, że to ostatnie tak smutne Święta, zobaczysz! Nie trać proszę nadziei. 
Pani delikatnie uśmiechnęła się i nic nie mówiąc udała się do kuchni.

- Ja już kompletnie nic z tego nie rozumiem, najmłodszy aniołek nadal się dziwił. Myślałem, że ta pani jest samotna, a ona przecież ma kochającego męża, dom pięknie pachnie świętami, czego można więcej pragnąć? Dlaczego się nie cieszy?
- Oj mały aniołku, odpowiedział jeden ze starszych, musisz się jeszcze wiele nauczyć. Ta pani i jej mąż pragną czegoś, czego nie można kupić w sklepie, czegoś, co nie ma ceny, ale dla nich jest najcenniejsze na całym świecie. Choinka ich cieszy, spotkanie z rodziną także, ale na dnie ich serca jest smutek, który może zniknąć tylko wtedy, gdy ich marzenie się spełni.
- Ale co to może być za marzenie?, dopytywał mały aniołek. Przecież ci państwo mają wszystko.
- Przyjdzie taki moment, że będziesz dokładnie wiedział o co w tym wszystkim chodzi. A teraz lećmy dalej. Odwiedzimy dziś jeszcze kilka miejsc. 
Wieczorem tego dnia, kiedy aniołki wracały do siebie, nagle usłyszały potężny głos i zobaczyły zbliżającego się do nich znajomego dużego anioła.
- Prędko, prędko! Wracajcie do domu!
- O co chodzi? Po co ten pośpiech?
- Mały aniołku, mały aniołku!, rzekł duży anioł, leć szybko ze mną! 
Zdziwione anioły zatrzymały się na chwilę, aby zrozumieć co tak właściwie się dzieje. Wymownym wzrokiem spojrzały na sprawcę zamieszania, który odpowiedział im:
- Mały aniołku, nadszedł twój czas. Czeka cię długa podróż.
- Ale ja nigdzie się nie wybieram. Gdzie niby miałbym wybrać się w Boże Narodzenie?
- Do domu, odpowiedział duży anioł. Do domu.


Kochani czytelnicy bloga, życzę Wam i Waszym rodzinom radości z narodzonego Dzięciątka. Niech przyniesie spokój i miłość do Waszego domu. Szczególnie ciepło będę myśleć o tych, dla których te Święta będą pierwszymi w powiększonej rodzinie, mam na myśli oczywiście Lady Makbet ze swoją Księżniczką, Hephalumpa z dziewczynkami no i oczywiście małego Księcia Rysia, jedynego męskiego przedstawiciela w tym gronie :) Dla Tygryska, Bąbla, szalonej Tamalugi i Bobo Dziubaska, tak jak dla nas będą to też wyjątkowe Święta - coraz bardziej świadome oczekiwanie i przeżywanie. I oczywiście równie ciepło myślę o wszystkich tych, którzy wiem, że czytają o naszej rodzice, ale nie znam "osobiście"  A na koniec specjalne życzenia dla oczekujących na dziecko. Niech to będą ostatnie Święta w niepowiększonej rodzinie! :)  


Szopka w naszym domu :)






Pachnąca choinka :)


17 komentarzy:

  1. Dziękujemy!😍A ja życzę Wam dziecięcej wiary w cuda, która nigdy się nie kończy🎄

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna, wzruszająca opowieść:)
    I piękne dekoracje... A gdzie owieczki??? Powinny wypełniać całą szopkę :D
    Dziękujemy za życzenia... I wam życzymy wszystkiego, co sobie wymarzycie:)
    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, owieczki są dwie w szopce, jedną trzyma pasterz. Ale masz rację, trochę ich mało, muszę dokupić :P
      Wesołych Świąt Tamalugowa rodzinko!!

      Usuń
  3. Oj, Izzy, żebyś wiedziała... Musiało być dokładnie tak, jak napisałaś. Nasz mały aniołek był nam zapisany w niebie, nie mogło być inaczej.
    Dziękuję za życzenia, śląc jednocześnie najcieplejsze i pełne świątecznego wzruszenia myśli do Ciebie, Twojego męża, E., J. i Sisi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Hahaha Sisi co by nie mówić jest częścią rodziny, a dziś może się okazać, że nawet przemówi ;)

      Usuń
  4. Piękna , wzruszająca opowieść, która chwyciła mnie za serce i nie chce puścić :* W tym świątecznym czasie nasz mały Aniołek jakoś szczególnie intensywnie zaczął dopytywać się o swoje początki - i też często opowiadam mu o tym, jak to spieszyliśmy się, żeby zabrać go do domu. Takie wspomnienia są zawsze żywe - i człowiek ma wrażenie, jakby to było wczoraj, a tymczasem już ponad 3 lata minęły.

    Wszystkiego najlepszego dla Was - zdrowych, radosnych i rodzinnych Świąt ! :* A dla tych oczekujących, którzy być może czytają mój komentarz - niech doczekają się jak najszybciej i nigdy nie wątpią, że WARTO CZEKAĆ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czas szybko leci, dopiero co tuliłyśmy obie nasze kruszynki, a tu już takie duże dzieciaki!
      Dla całej Bąbelkowej rodzinki życzymy magicznych Świąt! :*
      U nas na białe się nie zanosi, raczej będzie można pływać w kałużach niż lepić bałwana, ale w sercach niech narodzi się Boże Dzieciątko.

      Usuń
  5. Aż zalała się łzami... oby to były ostatnie takie samotne święta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem to oczekiwanie na dziecko jest szczególnie trudne i Święta Bożego Narodzenia właśnie takie są :(
      Myślę, że z moją opowieścią może się utożsamić większość ludzi. Ale trzeba pamiętać, że na końcu każdej adopcyjnej drogi czeka dzieciątko. Nasze dzieciątko. My bardzo wierzyliśmy, że czekanie ma sens, że widocznie nie nadszedł nasz czas. Ale nie ukrywam, że łatwo nie było :(
      Życzę Tobie i Twojej rodzinie, żeby to były ostatnie Święta we dwoje i mimo smutku w sercu, żebyście potrafili odnaleźć radość z narodzonego Dzieciątka Jezus.
      Wszystkiego dobrego!! :*

      Usuń
  6. @izzy
    Niby drugie Święta razem bo dziewczyny przyjechaly do nas jeszcze przed tamta gwiazdka. Ale takie pierwsze...

    Szczęścia i wielu Łask Bożych wszystkim rodzicom życzę.
    M

    OdpowiedzUsuń
  7. powiem tak nigdy nie miałam żadnego bloga, ani nie udzielałam się w takich sprawach - ale zmotywowałaś mnie a bardziej twoja historia życia, która dodała mi w jakimś stopniu skrzydeł. Wiara czyni cuda i należy być cierpliwym do tego aby marzenia się spełniały, trzeba w to wierzyć. Opowieść twa wigilijna to bardzo przejmująca historia która jest piękna i wzruszająca która wielu ludziom dała, daje a tym samym da na przyszłość wiarę, nadzieję oraz moc w to co mogą uwierzyć by się spełniło i każdemu z nas się udało wcześniej czy później. Dziękuję za to, że cię mogłam poznać a tym samym że mi wspomniałaś o swym blogu ;-) :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem teraz zmotywowana i wierze że nam się również uda.....

    wesołych dalszych świąt wszystkim życzę moc buziaków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całego serca dziękuję za ciepłe słowa! Wiara naprawdę czyni cuda, wystarczy się na te cuda otworzyć, a będą działy się codziennie. Czekaliśmy na NASZE dziecko i takie spadło nam z nieba. Nawet w podwójnej dawce ;) Podobno z wiarą jest tak, że pomimo podciętych skrzydeł, nadal ufasz, że można polecieć. I takich skrzydeł wam życzę :) Adopcja nauczyła mnie cierpliwości i pokory. Oczekiwanie to jak wchodzenie na szczyty górskie, czasem ciężko, ale potem jakie widoki! :)
      Całym sercem jestem z tobą w tym oczekiwaniu, już wkrótce na pewno podzielisz się swoimi doświadczeniami - wierz mi, "w kupie" raźniej ;) I oczywiście zapraszam do NASZEGO ŚWIATKA częściej!
      Buziaki, radości Świąt, niech w sercach pozostaną na długo!

      Usuń
  9. Jaka prawdziwa ta historia... Ileż to łez uroniłam do barszczu. Teraz jest inaczej, choć akurat dziś nasz aniołek to raczej rogaty, ale i tak jest najpiękniej. Wierzę, że świąteczny czas mija Wam w spokojnej rodzinnej a przede wszystkim Bożej atmosferze. I dziękujemy za pamięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam :( Mam nadzieję, że łzy tylko doprawiły barszczyk a nie zasmuciły... Tak, nasze aniołki to czasem z różkami są, ale cóż, za nic świecie nie zamieniłybyśmy ich na inne prawda? :) Buziaczki

      Usuń