wtorek, 6 marca 2018

Choroba naszego społeczeństwa.


Quiz (odpowiedz tak lub nie)

1. Chcę być bogaty/bogata. 
2. Rzeczy materialne mają dla mnie znaczenie.
3. Podziwiam ludzi, którzy mają ekskluzywne domy i drogie samochody.
4. Lubię podążać za modą.
5. Chciałbym/ chciałabym ukryć mój proces starzenia się. 
6. Chciałbym/ chciałabym być podziwiana/podziwiany przez innych ludzi.
7. Chciałabym/ chciałbym, żeby ludzie zwracali uwagę na mój wygląd i prawili mi komplementy.
8. Moje życie byłoby dużo lepsze, gdybym posiadał/posiadała rzeczy, których nie mam.
9. Nie przeszkadza mi nudna praca, najważniejsze, że dobrze zarabiam.
10. Zakupy i myślenie o nich często zaprząta moje myśli.

Jeżeli choć na kilka pytań odpowiedziałeś TAK, to uwaga! Możesz cierpieć na chorobę, na którą zapadło wiele osób w naszym społeczeństwie. 

Affluenza, to z angielskiego zbitek słów affluence i influenza, (czyli dostatek i grypa) i określa obsesyjną chęć dorównania innym, tym samy działając na szkodę samego siebie.

W dzisiejszym świecie, w którym tyle mówi się o wolności, prawie wyboru, prawie do decydowania, sami czasem zakładamy sobie kajdany. Pisała o tym u siebie ostatnio Lady Makbet i Misscarp. Porównuje się rozwój dzieci, sposoby wychowywania, czy też rodzicielstwo samo w sobie, ocenia się też cały obraz naszej osoby. Włączam telewizor, zmęczona skaczę z programu na program, szukając czegoś, co przykuje moją uwagę. I tak od porad o urodzie, do reportaży o jakimś nieznanym mi aktorze, który chwali się swoją willą, zatrzymuję się i oglądam chwilę dochodząc do wniosku, że niektórzy mogliby popaść w kompleksy. Dlaczego tak mi się wydaje? Dlatego, że patrząc na nierealny świat, kreowany przez telewizję, gazety, internet i ludzi dookoła, człowiek przestaje doceniać swoje życie i to co ma, a jego osiągnięcia stają się nagle mało znaczące. Dlatego za wszelką cenę próbuje dorównać ideału. I tak mamy: idealną figurę, idealną żonę i męża, idealną rodzinę i pracę.... Do tego dodajmy jeszcze dobre zarobki i czegóż więcej potrzeba. 




No, ale wróćmy do Affluenzy, choroby, która sprawia, że nigdy nie jesteśmy zadowoleni z tego co mamy, próbując dorównać tym, którzy odnieśli sukces. Kilka lat temu, oglądałam film, z Demi Moore w roli głównej pt."Niedoścignieni Jonesowie" Oglądaliście?

Małżeństwo z dwójką dzieci, przeprowadza się do nowego miasta, gdzie już swoim wyglądem wywołuje u mieszkańców podziw z domieszką zazdrości. Idealna żona, piękna, inteligentna i do tego idealny mąż i dzieci. Któż nie chciałby żyć tak jak oni. Z pozoru nie mają żadnych zmartwień, żadnych problemów, żyją w zgodzie i miłości. Sąsiedzi podziwiają ich nowy, piękny dom, gdzie zostają zaproszeni na wystawne przyjęcie i ugoszczeni prawie po królewsku. Ale kiedy gasną światła i każde z nich wraca do swojego nudnego i banalnego życia, za zamkniętymi drzwiami Jonesów świat zmienia się nie do poznania. Wkrótce widz poznaje ich tajemnicę i jest świadkiem tego, jak konsumpcjonizm i próba dorównania ideału, niszczy życie i doprowadza do tragedii.
Nie będę zdradzała całej fabuły, być może nie znacie tego filmu i będziecie mieli ochotę go obejrzeć. Nie ma w nim efektów specjalnych, ani wyszukanych dialogów. Ale według mnie świetnie pokazuje obraz tego, co dzieje się w naszym społeczeństwie i czym to grozi. 

Czasem mam wrażenie, że w dzisiejszym świecie nie ma miejsca na bycie normalnym i zadowolonym z tego co się ma. Bombardowani ogromną ilością wyimaginowanego wzoru życia, oczekuje się od nas bycia idealnym rodzicem, pracownikiem dostępnym przez 24h na dobę, idealną przyjaciółką, idealnym sąsiadem i tak dalej i tak dalej. Można byłoby wyliczać w nieskończoność. Kreowanie idealnego stylu życia i oczekiwanie podziwu, to nasza rzeczywistość. I nikt nie pomyśli, że może ktoś jest szczęśliwy, że mieszka w 2-pokojowym mieszkaniu, bo na przykład wywodzi się z Domu Dziecka i jest to dla niego życiowe osiągnięcie. 

W styczniu jedna z moich znajomych była na wycieczce w Dubaju, w tym samym czasie, kiedy wypoczywała tam również Doda (znacie? ;) Koleżanka widziała na własne oczy, jak przez godzinę (!!) robiła sobie selfie przed najdroższym hotelem, by takie idealne zdjęcie móc wrzucić potem na różne portale społecznościowe. Może ja i wy osobiście nie kierujemy się akurat tym, jak Doda żyje, ale to tylko przykład. Ileż gwiazd, gwiazdeczek i "gwiazd" pokazuje nam jak wspaniałe jest ich życie, a ludzie wzorują się na nich, uganiając się za wiatrem, czymś, czego nie da się uchwycić. I zamiast docenić to, co mają, jakkolwiek nieidealne by to było, marzą o innym życiu doprowadzając się do stanu depresyjnego.

Jest takie angielskie powiedzenie, że trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu. Czyżby?

Kiedy nasza rodzina była już w komplecie, to znaczy Księżniczka Elsa i Misia były już z nami ;), zdarzyło mi się kilka razy doświadczyć pewnej sytuacji. Jestem z dziewczynkami w parku. Widzę kobietę, młodą, wpatrzoną to we mnie, to w dziewczynki. Domyślam się co czuje. Sama przez to kiedyś przeszłam. Widzę, że jej smutno, ale nie nawiązuję z nią kontaktu. Tylko delikatnie się uśmiecham, ale nie spotyka się to ze wzajemnością. 
Smutna Pani z parku. Gdybyś tylko wiedziała przez co przeszłam, nie chciałabyś być na moim miejscu. Gdybyś wiedziała ile kosztowało mnie by być tu gdzie teraz jestem, nie zazdrościłabyś mi moich dzieci. Gdybyś wiedziała jak długą drogę musiałam przejść, pewnie byś mi współczuła. Ja wiem, że patrząc na innych, życie czasem boli, ale gdzieś za zasłoną uśmiechu, może kryć się smutek.





22 komentarze:

  1. Tacy już jesteśmy. Pewne badania pokazały, że wolimy zarabiać mniej, ale więcej od innych, niż więcej, ale mniej od innych. Po prostu lubimy być lepsi. Bo to my jesteśmy najważniejsi. Słyszałam też historie, na moim osiedlu, że ludzie kupowali drogie auto, żeby było lepsze niż to sąsiada, a potem nie mieli z czego płacić kredytu. Ja zawsze jak jest mi źle myślę sobie, że mogłabym nie mieć ręki. Rodziny. Pracy (tak, ona też jest ważna, ale nie najważniejsza). A mam to wszystko, i dużo więcej, więc nie narzekam i jak mogę, to raczej daję niż biorę. A na wakacje jeżdżę w Bieszczady, gdzie mi tam do Dubaju ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dokładnie to samo zawsze myślę! Jestem zdrowa, mam dobre życie i z tego się cieszę. Ale wiesz jak jest. Człowiek zawsze jest nienasycony, zawsze przecież oprócz tych co mają gorzej, są tacy, którzy mają lepiej. I wtedy już twoje życie nie wydaje się takie fajne.

      Koleżanka ma sporo kasy, ale nigdy bym się z nią nie zamieniła. Mąż pracuje 22h na dobę i prawie nie spędza czasu z dzieckiem...
      My kochamy Bieszczady, chyba najbardziej ze wszystkich gór :) Jadąc za granicę kombinujemy jak by tu zrobić, by wiele nie zapłacić (np. poza sezonem, albo na kemping) I nie wiem ile musiałabym mieć pieniędzy, by polecieć do Dubaju do najlepszego hotelu (pewnie zaraz byłoby mi szkoda tyle wydawać ;) Myślę, że kiedyś tam dotrzemy, ale znając nas będziemy spać na plaży (jeśli wolno) :))))

      Usuń
  2. Czy mój komentarz się liczy, jeśli na 8 pierwszych pytań odpowiedziałam "tak"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ahaja
      Niestety na kilka z ww pytań też opowiedziałem: Tak.
      Może ta choroba jest zakaźna?

      M

      Usuń
    2. Najwidoczniej. I próżno szukać jej zarzewia.

      Usuń
    3. Pytanie, czy istnieje ktokolwiek, kto na wszystkie odpowie NIE? Proste, że chcemy... chyba tylko Święty Franciszek by odpowiedział NIE, na któreś z tych pytań. Grunt to mimo wszystko doceniać to co się ma i nie dążyć do tych materialnych celów po trupach. Nie chciałabym klepać biedy, ale to co mamy z mężem mi wystarcza do szczęścia... Nie jednokrotnie też powtarzam, że wolę żyć skromniej i na wakacje musieć uzbierać, niż jakby mi miał przynosić 100.000 miesięcznie wypłaty, ale z tego miesiąca w domu być 3 dni a resztę w tirze/na statku/na platformie wiertniczej/a biurze na Wall Street czy gdzie tam jeszcze... Fajnie mieć kasę, ale jeszcze fajniej jest mieć czas ją wydawać ( i z kim ). Także, odpowiedziałam pozytywnie, ale mysle, że chora nie jestem, bo kazdego dnia dziękuje Bogu za to co mam, a nie tylko proszę codzien o wiecej i wiecej. :)

      Usuń
    4. Pewnie nie istnieje :) Tak naprawdę to jest to taki test nie test, bo przecież nic złego nie ma w tym, że człowiek kurcze chce fajnie wyglądac i mieć pieniądze. Byle tak jak piszesz nie przysłoniło to czegoś, co jest ważniejsze. A w tym temacie chodzi nie tylko o to, że pragniemy żyć lepiej, ale że ciągle się porównujemy z innymi i zamiast cieszyć się z tego co już osiągnęlismy. Jesteśmy wiecznie niezadowoleni, a przecież zawsze znajdzie się ktoś kto ma lepiej, no chyba, że jesteś np. Markiem Zuckerbergiem hahaha. ;) Tak na poważnie to ludzie wpadają w ogromne kompleksy zupełnie niepotrzebnie i może to doprowadzić do tragedii tak jak filmie.

      Pzdr

      Usuń
  3. Hehe, no tak jak pisałam, jeśli odpowiedzi są na tak, to jest podejrzenie choroby ;)

    Ale tak na serio teraz, żeby nie było ;) Nie chodzi tu o normalne uczucia, które nam towarzyszą. Każdy przecież chciałby być bogaty, piękny, wiecznie młody itd. Ale nie każdy ugania się za tym i obsesyjnie dąży do ideału. Dla mnie pewne rzeczy stanowią wyzwanie i motywację np. jeśli chcę mieć lepszą pracę, to muszę być może zdobyć nowe kwalifikacje i jej poszukać. Ale nie wariuję na tym punkcie, po prostu są to jakieś cele do których dążę. Nigdy nie porównuję się z tymi, którzy mają ogromne bogactwa, bo nigdy takich mieć nie będę, ale na maxa staram się wykorzystać potencjał tego co mam. I całe życie Bóg dawał mi tyle, ile było mi potrzeba. Jak rosły potrzeby, to nagle jakimś cudem pojawiały się nowe możliwości, o których wcześniej bym nie pomyślała itd.
    Ale mam taką koleżankę, która jest wiecznie niezadowolona. Jak by się spojrzało na jej życie, to kurcze niczego jej nie brakuje, ale wiecznie porównuje się z innymi, którzy mają więcej. I tak: ciągle jest za gruba (hę?) ma za małe mieszkanie, jeździ na kiepskie wakacje (bo tylko do Turcji, Hiszpanii, Grecji), ma pracę dobrą, ale mogłaby być lepsza... i tak dalej i tak dalej.
    Dlatego warto obejrzeć ten film o tej "chorobie", bo tak jak wspomniałam na początku, nie ma nic złego w pragnieniach, ale jeśli dochodzi już do .... dobra nie zdradzam więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurcze, ja też odpowiedziałam "tak" na kilka ;-)

    Haha, Dodzia jest udana. A my oglądając to pieczołowicie wybierane zdjęcie myślimy... "kurcze na każdym zdjęciu wygląda super". A tak nie jest jak widać ;-) Musiała trochę się napracować, żeby zrobić, a później wybrać to jedyne ;) Oj... ja też byłam kiedyś jak ta Doda. Milion zdjęć i wybierałam te najlepsze. Jak ja sobie to przypomnę... ałć.

    Ja bym chciała tylko nie mieć kredytów, mieć troszkę lepsze auto. I to tyle jeśli chodzi o pieniądze. Żeby żyło się troszkę bardziej spokojnie, bez obaw.

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc tę odpowiedź już wiem :))) Teraz wszystko jest inne niż rano, co? :)

      Ale co do Dody i jej podobnych to cóż, mam taką też koleżankę, która na FB wystawia zdj siebie idealnej, idealnego domu, partnera itd. Kiedyś mi powiedziała "Tylko nie wierz w nic to widzisz na FB, bo dokładnie wiesz, że jest inaczej" Ale jak ktoś spojrzy tylko na zdj, to pomyślałby, że w bajce żyje. Z Dodą to autentyczna sytuacja, nic nie ściemniam...
      Mój mąż się śmieje, że musi mi zrobić tysiące zdjęć, to może z 5 wybiorę hehe, no cóż, cyfrowy aparat czy komórka od tego jest prawda? No tyle, że ja te zdj mam dla siebie, nie wystawiam ich całemu światu.

      Tez bym chciała nie mieć kredytu, ale w dzisiejszym świecie ciężko, no cóż, jak to mówi znajoma, cieszmy się, że mamy z czego go płacić ;)

      Usuń
    2. Ja dziś rozmawiałam z koleżankami o kartach kredytowych (któraś z nich zapytała o co w tym w ogóle chodzi). Zaczęła się dyskusja, po czym doszłyśmy do wniosku, że żadna z nas z tego nie korzysta i nie ma nawet takiej potrzeby, po czym jedna z nas podsumowała dyskusję mówiąc: "cieszmy się dziewczyny, że my nie musimy korzystać z takich rzeczy..." I to prawda, człowiek nie zastanawia się nad takimi rzeczami, a jednak warto się czasem zatrzymać i docenić pewne fakty :)

      Usuń
    3. To ja Ci napiszę coś lepszego ;) Ostatnio starsza córka dostała od nas portfelik (nie nowy, taki stary co był w domu) i mówi " o, tu jest miejsce na karty, dacie mi jakąś" :D:D
      Także widzisz kochana, nie każdy podziela zdanie Twoje i koleżanek. Moja chętnie wybrałaby się z kartą na jakieś zakupy hahaha.

      A tak na poważnie to my korzystamy z karty, ale zawsze spłacamy przed upływem bodajże 50 dni(nie pamiętam) bo potem lecą odsetki i to nie małe. Bez karty też ciężko robić zakupy przez internet, czy rezerwować hotele, ale jak ktoś nie potrzebuje to faktycznie lepiej mieć gotówkę, bo to można lepiej kontrolować.

      Usuń
    4. Jej reakcja jest wytłumaczalna i oczywista chociażby z tego względu, że jest kobietą :D Ja gotówki raczej nie noszę przy sobie, korzystam z karty bankomatowej, z nią też można dużo załatwić, a kredytowa mnie jakoś nie przekonuje ;)

      Usuń
  5. "Jak rosły potrzeby, to nagle jakimś cudem pojawiały się nowe możliwości, o których wcześniej bym nie pomyślała itd." - rzeczywiście coś w tym jest. Często w miejsce jednych straconych szans pojawiają się inne, lepsze.
    Mnie się wydaje, że dzisiaj trudno znaleźć osobę, która odpowiedziałaby "nie" na każde z pytań w tym quizie. Żyjemy w globalnej wiosce, podglądamy sąsiadów nie tylko przez prawdziwe okna, ale też przez wirtualne - i nawet jeśli wiemy, że ten obraz świata jest zafałszowany, to i tak budzi to jakąś wewnętrzną tęsknotę za lepszym życiem. Bo przecież zawsze można być jeszcze bogatszym, jeszcze ładniejszym etc.
    Grunt to nie popaść w przesadę, bo z tego nigdy nic dobrego nie wynika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to chciałam przekazać :)) Bo przecież każdy z nas chce być zdrowy, szczęśliwy, młody (albo chociaż dobrze wyglądać jak na swój wiek ;) i mieć pieniądze. Tylko u normalnych ludzi pozostaje to albo w sferze marzeń, albo zamienia się w motywację do działania. Jeśli przeradza się w obsesję to może doprowadzić do tragedii.

      Najbardziej wkurza mnie sytuacja, w której ludzie zazdroszczą innym (którzy osiągnęli coś swoją naprawdę ciężką pracą), a sami nawet nie ruszą palcem, żeby zmienić swoje życie, bo po prostu im się nie chce i lepiej ponarzekać. Nie lubię stereotypów, ale to chyba taka polska natura. Kurcze, przecież każdy ma jakieś problemy, małe i duże, nawet ci, którzy z pozoru wyglądają na szczęśliwych.
      Nawet Dodzie podobno grozi więzienie :D (ale nie wiem o co chodzi)

      Usuń
  6. Za każdym razem, kiedy mój mąż mówi- spójrz ja ten czy ten ma fajnie- nowy samochód, dom, gadżet etc. mówię mu "Łuki, zobacz- jesteśmy zdrowi, mamy dwie zdrowe ręce zdolne do pracy i mamy siebie. Co nam więcej potrzeba?" I zawsze ale to zawsze wiem, że każdy kij ma dwa końce i każdy ma swoje problemy. Ale mnie nigdy nie bawił pęd za kasą, wyścig szczurów i życie na pokaz. Wielu mam znajomych którzy takie sporty uprawiają i na swój sposób na pewno są szczęśliwi, ale większość z nich jest bardzo samotna.
    W tym tygodniu zmarł mój kolega. Miał 39 lat i jego serce nie wytrzymało. Piękny dom, dobrze płatna praca, ale brak czasu na korzystanie z tego i stres, bo terminy gonią.. Co z tego, że ludzie wypruwają sobie rękawy, kiedy nie zdążą się tym nacieszyć.. Przykre to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie. Powiem Ci, że też nigdy przenigdy nie uganiałam się za kasą. I może dlatego na chleb nigdy mi nie brakowało. Jak uganiałam się za dzieckiem, to wiesz jak wyszło ;) Tak to właśnie jest czasami.

      A ta historia z kolegą straszna :( Młody chłopak i co użył z tego życia? Ja spotkałam na swojej drodze dyrektora pewnej firmy, który zarabiał mega dużo, ale właśnie nie miał kiedy z tego korzystać. Chodził do CCC, żeby na szybko kupić buty, bo nie miał czasu dotrzeć do galerii handlowej. To ja w CCC też kupuje i nie muszę pracować 24h/7 ;)

      Inny mój kolega zmienił się bardzo, gdy w wieku 33 lat lekarz mu powiedział, że albo się weźmie za swoje życie, albo wkrótce osieroci swoje dzieci, bo właśnie zawał murowany. Dzięki Bogu się opamiętał.

      Usuń
    2. Otóż to.
      A taka anegdotkę jeszcze mam, ostatnio mąż był chory, a jak powszechnie wiadomo, facet nie choruje, on walczy o życie. A że ja zawsze mówię "to nic, że nie jesteśmy bogaci, ważne że jesteśmy zdrowi" to on budzi się zlany potem, chwyta mnie za rękę i mówi " Ilonka, teraz to już nawet zdrowia nie mamy" :) Ten uśmiech tutaj, bo oczywiście wyzdrowiał :)

      Usuń
    3. Hahaha, padłam :D
      Normalnie jakby miał 80 lat i z balkonikiem chodził :D:D
      Mój ogólnie nie jest zły do chorowania, ale jak ja choruję, to choruje razem ze mną (czytaj: traci motywację do jakichkolwiek robót fizycznych ;)

      Usuń
    4. Haha też dobrze :)
      Mój jest jak dziecko, naprawdę :) Dlatego też często, kiedy nie mogliśmy mieć dziecka, a padały pytania kiedy będziemy mieć odpowiadałam, że ja już jedno mam :)

      Usuń
  7. Życie na pokaz - choroba XXI wieku. Potęgują ją potrale społecznościowe, w których chcemy wyglądać przed innymi na idealnych.
    Całe szczęście, że przeciętny człowiek nie ma czasu na takie głupoty ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, żebyś się nie zdziwiła ;) Ty wiesz ile selfie ludzie robią dziennie?
      Albo ile na samego Instagrama ładują fotek.
      Kiedyś człowiek miał kliszę 36 klatek i się cieszył, że może sobie jedną focię przed katedrą na wycieczce zrobić ;)

      Usuń