piątek, 25 maja 2018

Mamo, gdzie byłaś, gdy cię nie było?




Otwieram oczy. Wszystko jest jeszcze takie dziwne i obce. Mamo, gdzie jesteś? Miałaś tu czekać na mnie, miała być radość, miłość i szczęście. Zamiast tego, leżę tu samotnie wpatrując się w rozmazane obrazy dookoła. Słyszę jakieś przyjemne dźwięki, chyba dochodzą z góry. Próbuję ustalić co to może być, ale gdy wyciągam rączkę, nie udaje mi się nią nawet poruszyć. Nie potrafię. Mamo! Krzyczę, ale kręcący się dookoła ludzie wydają się nie słyszeć mojego głosu. To na nic. A miało być tak pięknie...
Słyszę kroki. Przez chwilę myślę, że to może mama, ale dźwięk szkła oznacza jedynie porę karmienia. Tak, czuję głód w moim brzuszku, lecz wiem, że muszę poczekać na swoją kolejkę. Zwykle kilkoro dzieci dostaje swoje porcje przede mną. Mamo, gdzie jesteś? Tak bardzo cię teraz potrzebuję... Może krzyknę, może zapłaczę, może zwrócą na mnie uwagę nieco szybciej niż zwykle. Tak zrobię. Może to coś da. Płaczę tak głośno jak tylko potrafię. Chyba się udało. Nie widzę jeszcze wyraźnie, ale jakaś postać zbliża się do łóżeczka. To chyba ta miła pani, która czasem przychodzi i trzyma mnie za rączkę. Tak. Wyjmuje mnie z łóżeczka i kołysze w swoich ramionach. Czuję się tak cudownie, że przez chwilę zapominam o głodzie. Nadchodzi moja kolej. Pani siada i po chwili czuję kojące, ciepłe mleko. A gdyby tak mogło być zawsze? Gdyby tak mieć taką osobę tylko dla siebie? Gdy zawołam, przychodziłaby. Gdy będzie mi źle, przytuli i ukołysze, gdy będą kłopoty, od razu pomoże. Mamo, czyż nie ty miałaś być tą osobą? Ale ciebie nie ma. Czy mnie szukasz? Czy wiesz, że ja tu na ciebie czekam? Nie wiem, jak długo jeszcze dam radę żyć bez ciebie. 

Jestem. Czekam. Zawsze byłam i zawsze będę. Twoja mama. 



Powiązany wpis: http://www.naszmalyswiatek.pl/2017/12/moja-opowiesc-wigilijna.html

9 komentarzy:

  1. Idź ty w cholerę!
    Popłakałam się przez ciebie! :-D
    Piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko, znów przeze mnie płaczesz :( Jestem najgorsza wirtualną znajomą jaką masz, przyznaj :(

      Usuń
  2. Matko, ciężarne nie powinny tego czytać, ryk gwarantowany :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak? :) No wiesz, ciężarna zaraz zajmie się maluszkiem jak się urodzi, więc nie ma się czym martwić, że będzie smutny.

      Usuń
  3. Piękny wpis...łzy same cisną się do oczu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, pisząc to myślałam o moich maluchach, czekających na nas. Jakie to musi być smutne jak przychodzisz na świat i nikt fizycznie na ciebie nie czeka...

      Usuń
  4. Piękne... i takie wzruszające... :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I smutne. Ale niestety tak jest z niechcianymi dziećmi. Nie tylko tymi do adopcji. Tak sobie właśnie myślę o tobie i Misscarp jak czekacie tyle miesięcy na dzidziusia, otaczacie go miłością zanim przyjdzie na ten świat. A co słyszy taki maluch, który jest traktowany jak pasożyt w ciele swojej mamy? Nawet nie chcę sobie wyobrażać.

      Usuń
  5. Oj tak... Wiele razy widzę nawet na ulicy czy w sklepie takie matki z dziećmi, które boją się nawet odezwać... Albo na swój niemowlęcy płacz słyszą w odpowiedzi tekst typu: "Zamknij się, bo zaraz dostaniesz!"... Spotkałam taką matkę w sklepie jeszcze kiedy intensywnie leczyłam niepłodność i byłam w głębokim smutku... Aż serce pęka, a człowiek wtedy myśli sobie, że to takie niesprawiedliwe - zarówno dla mnie jak i dla tego dziecka, które ma się zamknąć... Na szczęście dla mnie teraz ta historia kończy się dobrze, ale o tym dziecku nie mogłabym pewnie tego powiedzieć 🙁

    OdpowiedzUsuń