piątek, 5 maja 2017

Co to są te rotawirusy?



Cóż, zdążyliśmy zorganizować tylko jedną wycieczkę i niestety nasza majówka zakończyła się. Obie z J. dostałyśmy bowiem wysokiej gorączki i musiałyśmy położyć się do łóżka. Od wczoraj ja czuję się lepiej, natomiast u dziewczynek zaczęła się biegunka i u E. wymioty. Od zaprzyjaźnionej lekarki dowiedziałam się, że znów jest mnóstwo zachorowań na rotawirusy i na 100% właśnie to nas dopadło. O dziwo mąż jak do tej pory trzyma się dzielnie i dba o wszystkie kobiety swego życia ;)
Nie wiem, czy spotkaliście się z rotawirusem, więc dziś chciałabym Wam opisać jak przebiega u nas choroba. Być może nasze doświadczenia przydadzą Wam się i posłużą za wskazówkę, choć oczywiście trzymam kciuki, żeby Wasze dziecko rotawirusa jednak nie miało.
Pisząc mój post, będę kierowała się informacjami podanymi w artykule ze strony firmy Canpolbabies pt. "Co to jest rotawirus. Sprawdź ile trwa zakażenie rotawirusem" Na niebiesko uwagi dotyczące naszego przypadku. 
TUTAJ link do pełnej wersji.

Rotawirusy są jedną z najczęstszych przyczyn infekcyjnej biegunki u dzieci. O chorobie słyszał chyba każdy rodzic. Zarazić się nią można właściwie przez cały rok, jednak największa częstotliwość zachorowań jest jesienią oraz zimą.

Rotawirus u dzieci i dorosłych

Narażeni na zakażenie są zarówno dorośli, jak i dzieci, ale najsilniejsze objawy występują u niemowląt i małych dzieci do 3 roku życia, bo ich organizmy nie zdążyły się jeszcze uodpornić na różnego rodzaju infekcje.
Dzieci uczęszczające do przedszkola lub żłobka, z uwagi na przebywanie w większej grupie, dość szybko mogą się zarazić i przynieść wirusa do domu. Dobrą informacją jest to, że spotyka się też wiele zakażeń o przebiegu bezobjawowym, również u najmłodszych.

Jak można zarazić się rotawirusem

Rota jest bardzo zaraźliwy, w żłobkach i przedszkolach to prawdziwa plaga. Przenosi się drogą pokarmową, zarówno w czasie trwania choroby u nosiciela, jak i w czasie jej wylęgania lub już po ustąpieniu, nawet do 7-10 dni po, aż nie zostanie całkowicie wydalony z organizmu. Pierwsze objawy pojawiają się już po 1-3 dniach od zarażenia. 
Powszechnym sposobem przenoszenia choroby jest dotyk. Wystarczy, by nosiciel nie umył rąk po skorzystaniu z toalety i już roznosi wirusa … to jest choroba brudnych rąk
Trudno powiedzieć, gdzie dziewczynki zaraziły się wirusem. To prawda, że obie uczęszczają do żłobka, ale znam dzieci, które są pod opieką mamy w domu i również przechodziły tę chorobę. U nas na pewno zagrożenie jest podwójne, gdyż wystarczy, że jedna z dziewczynek coś przyniesie i zanim choroba się uaktywni, to łatwo zarazić już drugą. Dbamy bardzo o higienę w domu i wiem, że dzieci w żłobku również myją rączki po korzystaniu z toalety, przed posiłkami, ale na pewno trudniej je upilnować. Na pewno nie wszyscy rodzice przywiązują do tego wagę i można zarazić się np. na placu zabaw, w sklepie, w kącikach do zabawy dla dzieci.

Ile trwa rotawirus i jak długo zaraża

Choroba zarówno u dzieci jak i u dorosłych trwa zwykle od 4-10 dni, choć może się wydłużać do kilku tygodni. Chory zaraża na dwa dni przed wystąpieniem pierwszych objawów. Okres wydalania wirusa utrzymuje się od 8 - 30 dni, czasem dłużej. 
U mnie pierwsze objawy wystąpiły kilka godzin po młodszej córce. U starszej zaczęły być widoczne dopiero po 2 dniach.

Objawy rotawirusa

Z reguły pierwszym objawem jest podwyższona temperatura, do 38° C. Następnie pojawiają się intensywne wymioty, a potem ostra biegunka. U dzieci karmionych butelką niepokój powinno wzbudzić więcej niż 5 wypróżnień na dobę, u karmionych piersią - nawet kilkanaście. Stolec jest wodnisty, luźny i ma zielono-żółty kolor. Dziecko jest zazwyczaj senne, apatyczne, nie ma apetytu, niechętnie pije. Zdarza się, że jest rozdrażnione i płaczliwe.
U J. temperatura mierzona w pupci doszła do prawie 40 stopni. Ja miałam 38.7 a u najstarszej córki było to 39.2 U mnie nie wystąpiła ani biegunka ani wymioty, za to dostałam lejącego kataru ( jakiego nie miałam od kilku lat), z towarzyszącym temu ogromnym osłabieniem ( trudno było mi nawet dojść do toalety) oraz brak apetytu. Na następny dzień po wystąpieniu gorączki, J. dostała biegunki, niezbyt ostrej, ale dość obfitej. E. obudziła się wczoraj z bólem brzuszka, po czym wystąpiła u niej biegunka ( 1 raz ) i wymioty ( wiele razy aż do później nocy oraz dziś cały dzień z przerwami od 7 rano) J. spadła gorączka i czuje się już dobrze, choć lekka biegunka nadal się utrzymuje, E. na razie przespała cały dzień, gorączka na razie jest nawracająca.

Co robić, gdy dziecko zarazi się rotawirusem

Najważniejsze jest, by zachować spokój. Kiedy zauważysz pierwsze objawy choroby, nie zwlekaj, zacznij działać. Dzięki temu Twój maluszek może uniknąć przykrego pobytu w szpitalu.
Bardzo ważne jest podawanie dużej ilości płynów i elektrolitów (np. dostępne bez recepty Hydronea, Acidolit), ponieważ częste wymioty i intensywna biegunka mogą być przyczyną odwodnienia. Nie jest to proste, szczególnie u malutkich dzieci, którym trudno wytłumaczyć, że muszą teraz dużo pić. Równie ważne jest podawanie probiotyków (np. Acidolac, Osłonik, Lacidofil). Najlepiej, by dziecko przyjęło nie mniejszą ilość płynów niż ¾ szklanki na 1 kilogram masy ciała. Pamiętaj, że płyny powinny być chłodne, a nawet zimne . Ciepłe mogą powodować wymioty.
Nie będę mówić, że jestem doświadczoną matką, bo do doświadczenia jeszcze wiele mi brakuje, ale na pewno co nieco już wiem o zdrowiu dziecka. Gdyby kiedyś ktoś mi powiedział, że widząc 40 stopni na termometrze można nadal siedzieć spokojnie, uznałabym go pewnie za zbyt frywolnego rodzica ;) a dziś wiem, że to dobra rada. Dla pewności zadzwoniłam do swojej pediatry, która powiedziała mi, że najważniejsze, żeby dziecko piło, bowiem nie wolno dopuścić do odwodnienia. Mamy z tym jednak problem, gdyż cokolwiek E. wypije, zaraz zwraca. Dr. powiedziała więc, że należy podawać jej picie w małych dawkach, tak, żeby żołądek mógł sobie z tą ilością płynu poradzić. Jest faktycznie dużo lepiej, choć nie ukrywam, że sporo wody i część rosołku wróciły. Dr. zaleciła, żeby dziś wstrzymać się z podaniem elektrolitu, gdyż jego smak może nasilić i tak mocne wymioty. Spróbujemy jutro, choć u nas akurat dziewczynki nie mają problemu z jego piciem.

Rotawirus - jak odżywiać dziecko w trakcie choroby

Dziecko powinno mieć ścisłą  dietę. Potem posiłki powinny być normalne, ale z naciskiem na lekkostrawne. Na początek lekarze polecają między innymi kleik na wodzie, gotowany ryż z marchewką. Konieczne jest wyeliminowanie surowych pokarmów (świeże owoce i warzywa), soków i mleka przynajmniej na jedną dobę. 
Jeżeli karmisz dziecko naturalnie, przystawiaj je do piersi częściej niż zazwyczaj. W czasie choroby musisz bardzo uważać, bo przy częstych biegunkach nie trudno o odparzenia. Zmieniaj pieluszkę za każdym razem, gdy maluszek się wypróżni. Dokładnie oczyszczaj pupę (najlepiej przy użyciu ciepłej wody i delikatnego mydła dla dzieci) i smaruj ją specjalnym kremem na odparzenia.
U nas dziewczynki nie miały apetytu, zwłaszcza w czasie gorączki. W momencie, gdy spadła, chętnie jadły kanapkę z masłem, rosołek ( o który E. sama poprosiła ) i piły wodę. Dr. zalecała nawet małą głodówkę, mówiła, że można podać jakiegoś chrupka, herbatnika, coś delikatnego. Podkreślała, że najważniejsze jest picie. 

Rotawirus - kiedy do szpitala

Malucha należy cały czas obserwować, ponieważ w każdej chwili może dojść do bardzo niebezpiecznego odwodnienia.

Objawy odwodnienia: 

- spierzchnięte i suche usta;
- płacz bez łez;
- gęsta ślina i mlaskanie;
- zapadnięte ciemiączko;
- senność i apatyczność;
- rzadkie oddawanie moczu – (u niemowląt – ponad 3 godziny, u starszych dzieci – ponad 6 godzin).
- utrata elastyczności skóry (uchwycona w dwa palce skóra na brzuszku dziecka tworzy widoczny fałdek, który nie chce się rozprostować).
Gdy z jakiegokolwiek powodu dziecko nie przyjmuje płynów doustnie, nie zastanawiaj się, czy wystąpiły już objawy odwodnienia, tylko niezwłocznie udaj się do szpitala. 
PAMIĘTAJ O HIGIENIE!!
Nie ma dziecka, które by nie przeszło infekcji rota wirusowej. Poza tym choroba nie uodparnia na całe życie i można się nią zarazić wielokrotnie (istnieje wiele wirusów z grupy rota, które mogą być przyczyną kolejnej infekcji). Aby zmniejszyć ryzyko zachorowania, należy bezwzględnie pamiętać o higienie. Myj ręce za każdym razem po powrocie do domu (klamki są siedliskiem wielu bakterii) i po skorzystaniu z toalety. Kiedy Twoje dziecko bawi się zabawkami w miejscach publicznych (np. w przedszkolu, w kawiarni itp.), pilnuj by nie wkładał ich do buzi. Po zabawie koniecznie umyj mu rączki, a w domu zmień ubranko.

Szczepienia niemowląt na rotawirus

Dobrym sposobem na walkę z wirusem są szczepienia niemowląt, jednak nie są skuteczne w 100 procentach. Ich zadaniem jest raczej łagodzenie objawów, choć wszystko zależy od organizmu dziecka. Dla niemowląt najlepszym zabezpieczeniem jest - oprócz higieny- karmienie piersią.
Jeśli chodzi o szczepienia to są zdania podzielone. Nie będę nikogo starała się przekonać do moich racji, napiszę po prostu jak to wygląda u nas w rodzinie. 
Po rozmowie z zaprzyjaźnioną pediatrą, której ufamy i jej wyjaśnieniom jak działają szczepionki, dzieci zostały zaszczepione tylko na to co obowiązkowe. Według naszej pani doktor, szczepienie ma sens jeśli jest na konkretną chorobę ( np. przeciw gruźlicy) Odmian wirusów jest tak dużo, ciągle się mutują, że szczepionki powstają na podstawie takich mutacji, które już były, a więc prawdopodobieństwo "trafienia" ta ten sam wirus wynosi ileś procent, na pewno nie można być pewnym, że dziecko nie zachoruje. Nie jest też prawdą, że zaszczepione dziecko przejdzie chorobę łagodniej. To zależy raczej od indywidualnego organizmu a nie od tego, czy dziecko było szczepione czy nie. Moje dzieci oprócz tego, że wysoko gorączkują, nie przechodzą tej choroby zbyt ciężko, ale każda na inny sposób np.jedna wymiotuje, druga bardziej ma biegunki. Dr. opowiadała o przypadkach, gdzie matki szczepiły dzieci na wszystko a i tak chorowały a te które miały tylko to co obowiązkowe nie. 
Rozmawiałam również z koleżanką, która ma dwoje dzieci i jej znajomy pracuje dla koncernu wytwarzającego szczepionki. Jego dzieci nie są jednak szczepione...
Podsumowując, jeśli wystąpią u Waszego dziecka objawy wirusa - nie panikujcie. Szpital to nic przyjemnego, ani dla dziecka ani dla Was, więc jeśli tylko się da, starajcie się opanować chorobę w domu. 
Miejmy nadzieję, że  nie doświadczycie wizyty tego nieproszonego rota-gościa, ale na pewno warto wiedzieć coś o nim, by na taką ewentualność być przygotowanym. 

2 komentarze:

  1. Łączymy się w bólu. Cieszyliśmy się na majówkę, zwłaszcza że bez większego uszczerbku na urlopie, mieliśmy 9 dni dla siebie. I jeśli dotąd narzekałam na brak czułości ze strony Synka, przez ostatnie dni dostałam jej w nadmiarze. Bidula nie schodził mi z rąk. Podobnie, jak Wy mieliśmy jedną wycieczkę i wróciliśmy z niej z wirusem. Obstawiam salę zbaw. Następnego dnia (wtorek) się zaczęło. Jak piszesz: wymioty, ostra biegunka, podwyższona temperatura. Myślałam, że to fajerwerki po zafundowaniu Młodemu odrobaczania, lekarz szybko wyprowadził mnie z błędu. Najgorsze jest to, że Tygrys nie rozumiał co się dzieje, bo po raz pierwszy w jego 2 i pół letnim życiu miał "przyjemność" z rota. My zresztą też. I chodziliśmy po omacku. Najgorzej, że po dwóch dniach biegunki był głodny, a nie mogliśmy Mu nic dać poza bułką czy paluszkiem, bo wszystko wracało. Rozbroił mnie, jak obudził się taki wycieńczony i spytał: mamy chlebek. A dziś od rana dopominał się o kiełbasę. Jest lepiej, ale gorzej niż jutro. My przeszliśmy to paskudztwo delikatniej, choć mam wrażenie, że mój organizm puści, jak tylko Synek wydobrzeje. Ależ się rozpisałam :)
    Życzę zdrówka i jak najmniej takich doświadczeń

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie! Serdecznie Wam współczuję :( Kurcze, wolałabym, żebyśmy łączyły się w radości wspaniale spędzonych 9 dni, a nie w rotawirusowym bólu...Tyle mieliśmy planów związanych nie tylko z przyjemnościami, ale również z zaległą pracą w domu no i co? Z planów nici :( My tłumaczyliśmy starszej ( ciut starszej od Tygrysa) , że to wirusy wychodzą ( bardzo płakała przy wymiotach) i że brzuszek musi je wyrzucić. Ogólnie ciężko, bo wymiotując chciała się przytulać i co ja biedna miałam zrobić eh. I tak jak u Was wisi na mnie cały czas ( po co mi siłownia - wystarczy ponosić chwilę 13kg) teraz śpi koło nas na kanapie z nogami na laptopie, bo nie chciała iść do siebie.
    Gdy się obudziła to też wołała o jedzenie- zamarzyła jej się szynka i zupka :D
    Na pewno jutro będzie u Was już dobrze. Dużo zdrówka! Daj znać jaka sytuacja. Ja też zaraz dopiszę "aktualizację" choroby. Pozdrawiamy serdecznie !

    OdpowiedzUsuń