piątek, 10 listopada 2017

Rodzicielstwo z przymrużeniem oka, czyli czego nie widzą nasi goście.

Czasem kiedy wpadają do nas goście, zwłaszcza ci, którzy sami nie mają dzieci, słyszę komentarze typu "Ojej, jakie one są grzeczne", "Ale się pięknie bawią" itd. Tia... Tylko spróbuj pobyć u nas 24h. Zobaczysz choćby jak wygląda podłoga po zjedzeniu kolacji, pokój przez który przeszedł zabawkowy huragan, łazienka po potopie wieczornego szaleństwa w wodzie i głośny płacz zmęczonego dziecka, które samo nie wie czego chce. 
Ponieważ dziś piątek a przed nami weekend, przygotowałam dla was galerię zdjęć pt. Czego nie widzą nasi goście. 

Ciekawa jestem z którymi sytuacjami wy się utożsamiacie :)




1. Radosne oczekiwanie na dziecko :)






2. Kiedy próbujesz znaleźć chwilę dla siebie. 



3. Kiedy próbujesz popracować, kiedy twoje dziecko śpi. (ewentualnie napisać jakiegoś mądrego posta na swoim blogu)




4. Szukasz tej właściwej techniki karmienia.






5. Kiedy okazuje się, że inni mieli rację mówiąc, że najlepsze zabawki dziecko znajduje przypadkowo.





6. Kiedy obiad staje się tak samo stresujący dla dziecka jak i dla ciebie.



7. Kiedy nauka korzystania z nocnika okazuje się nie być taka prosta.





8. Kiedy twoje dziecko wie, gdzie znaleźć ważne, zagubione rzeczy.




9. Kiedy starasz się wszystko ogarnąć, ale coś przeoczysz.






10. Kiedy książkowe rady przestają działać i musisz poszukać rozwiązań na własną rękę.






11. Kiedy chcesz dać dobry przykład.






12. Kiedy pierwszy raz po porodzie wychodzisz na plażę. 




13. Gdy dzieci wstają pełne energii a ty nie wiesz jak się nazywasz. 




14. Gdy brakuje słów...







15. Gdy romantyczny wieczór spala na panewce. 







16. Gdy nie musisz chodzić na lifting twarzy, bo masz za darmo w domu.





17. Gdy próbujesz zachować autorytet.






18. Gdy karmienie piersią, o którym tak jest głośno, okazuje się torturą.







19. Gdy nagle potrafisz więcej niż byś się spodziewała. 




20. Gdy szukasz coraz to nowszych technik przewijania. 









Miłego weekendu!! :)


* Adapted from www.boredpanda.com

18 komentarzy:

  1. Hahaha samo życie! :D
    U nas właśnie bajzel totalny, bo dziś Dziubas w domu, więc blat w kuchni prezentuje wszystko, od Ludwika, przez spryskiwacz do kwiatków i stertę garów w zlewie. Na środku podłogi w kuchni onuce przytulają się do otuliny z płatków kukurydzianych rozsypanych przez Boba. Na krzesłach wisi dres Dziubasa. Na środku, zasłaniając tv stoi butelka po soku. Nawet panda-przytulanka Boba stoi na głowie na kanapie. Nie było mnie godzinę - pojechałam zmienić opony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jeszcze godzinę temu też tak było, ale jutrzejszy poranny nalot teściów sprawił,że właśnie prawie posprzątaliśmy :) Ciekawe, ile wytrzyma ten stan rzeczy hahaha.

      Usuń
  2. AAAAHAHAHAHAHA! Padłam! 7 i 13 w ogóle rządzą, a z 11 prawie popuściłam w gacie!
    Obecnie jestem na etapie 4 (bossze nawet ta mama jest trochę do mnie podobna :D)
    5 to moja codzienność, a z 10 koniecznie muszę skorzystać! Nie mam już siły biegać za Tamalugą po całym mieszkaniu. Co do 11, która mnie rozwaliła, to na szczęście Tamaluga uwielbia szpinak, brokuły, brukselki i w ogóle wszystko, co zielone i warzywne :) - Tu mam farta.
    12 -O, to, to, to!
    14 przerabiałam dosłownie, gdy moje najstarsze były małe i hodowaliśmy rybki. Przy każdej zdechłej, udawałam, ze jest tylko chora i wynoszę ją do sąsiadów na leczenie. Dziewczynki obserwowały mnie zapłakane z okna, więc musiałam niezłe myki robić, w drodze do śmietnika. Nigdy więcej rybek!
    Jeszcze 16, jak najbardziej. Nie nacieszyłam się długo pięknymi włosami, jakie zapewniła mi ciąża... Ponadto zadrapania i siniaki na twarzy, skubane rzęsy, rozmazany makijaż, rozmazana po policzkach marchewka.
    Wam też miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, ja też pamiętam jak czyściłam ściany ze szpinaku :D na szczęście teraz moje dziewczyny też lubią, do tego brokuły i inne warzywa - też mam farta ;) Zwierzątka jeszcze nie przerabialiśmy, ale pewnie poszłabym kupić nową rybkę i podmieniła :D Jako dziecko miałam kanarka,krótko żył i bardzo przeżyłam jego śmierć (mimo, że miałam już z 11 lat) Tylko jak wytłumaczyć nr.12 jak ciąży nie było, a dokładnie wyglądam jak ta panienka na obrazku ;)
      Buziaki :*

      Usuń
    2. Haahaha! Umarłam! Ja też nie mogę 12 tłumaczyć ciążą, bo po dziewczynach to ja smukła łania byłam. Potem się rozlazłam :D

      Usuń
  3. Ahaja, Ty wiesz, że ja wyglądem też odpowiadam tej czwórce? :D Jeszcze fizyczne podobieństwo nas łączy? ;)
    Boję się nocnika! Matko, nie wiem jak ja to zrobię! To mój nadchodzący koszmar!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, no to nieźle.
      Ja, w ogóle mam włosy bardziej brązowe niż czarne, ale ostatnio się skusiłam na taką farbę, którą kiedyś robiłam i przestałam... No to już sobie przypomniałam, dlaczego przestałam - teraz moje są prawie czarne...

      Sorry, Izzy, że tak tu u ciebie z tym tematem :D

      Usuń
    2. Dziubasowa, nic się nie martw, jak przyjdzie właściwy czas to z nocnikiem pójdzie szybko. Patrz tylko pod nogi, żeby nie było tak jak na obrazku hahaha.

      Ahaja, nie przepraszaj, przecież to sama przyjemność jak jakiś post żyje, przynajmniej wiem, że nie piszę do ściany :P
      Powiem wam, że ja w zasadzie nigdy nie farbowałam włosów, mam jednak za sobą jeden epizod, kiedy to na 1 roku studiów zafundowałam sobie szampon blond. Wyszedł fajny kolor, więc postanowiłam zaaplikować farbę i ... wyszły prawie czarne! Wyglądałam jak pani spod latarni, bo mam jasną karnację i jasną oprawę oczu. Masakra. Moja mama latała po mieście, żeby kupić wywabiacz koloru, a kiedy go dostała szybciorem zaczęłyśmy nakładać. W jednym miejscu nakładała, w drugim już kolor zszedł, suma sumarum po zakończonej operacji wyglądałam jak wszystkie kolory tęczy! Od tamtej pory polubiłam swój naturalny kolor włosów, zawdzięczam to też pewnej osobie, ale to nie o tym ;) Teraz też nie farbuję, chodzę tylko od czasu do czasu (tak 2-3razy w roku) na refleksy, żeby zakryć siwiznę, ale kolor jest identyczny z naturalnym.
      Fajnie, że wiem jak wyglądacie, przynajmniej teraz nie jesteście takie wirtualne ;)

      Usuń
    3. Przejrzałam jeszcze raz tę galerię i nie jestem podobna do żadnej z bohaterek ;) Chyba że do 13, jak się nie wyśpię... albo figurą do 12 ;)

      Usuń
    4. Lady Makbet, 12 to jestem ja, sorry, już obrazek zajęty :P:P

      Usuń
  4. Hehe, to miałaś przygodę! Ja właściwie farbuję na taki brąz bardzo zbliżony do mojego. Tylko teraz, cholera, nie wiem co mnie podkusiło. Jak to nie wiem, wiem! Cena! Cena mnie podkusiła, bo chciałam zaoszczędzić...

    OdpowiedzUsuń
  5. Na szczęście większość tych sytuacji już za mną (chociaż każdy punkt przerabiałam osobiście, szczególnie ten z piranią). Aktualny pozostał punkt drugi. Kiedy tylko usiądę na ubikacji okazuje się, że dzieciaki mają mi coś pilnego do przekazania, rozsiadają się na łazienkowym krzesełku i opowiadają, dopóki nie skończę. Ewentualnie stwierdzają, że im też się chce - teraz, zaraz, natychmiast.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ci powiem, że to się nigdy nie skończy. Moje 17 i 19 latki do tej pory pukają do toalety, gdy tylko się w niej zamknę.

      Usuń
    2. Pankracja, już miałam napisać, że lejesz miód na me serce, ale przeczytałam co napisała Ahaja i mój entuzjazm zjechał do zera ;)

      Usuń
  6. 4, 10, 16 i 19 u mnie wygrywają!
    4. i 10. - ktoś najwidoczniej podejrzał przez okno, jak karmię Księżniczkę. Właśnie skończyłam zdrapywać resztki ryby z parapetu.
    16. - boli jak nie wiem co, ale jest przeurocze!!! Jedyny minus to krwawe szramy na policzkach, ale co tam!
    19. - tak wychodzę z samochodu po zakupach. DOKŁADNIE tak :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziubas też puka mi do łazienki albo pyta "Jak tam?" - to się nigdy nie kończy, na żadnym etapie życia :P
    Ahaja, po moim czarnym macie zapragnęłaś swojego? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Upłakałam się ze śmiechu... a potem chwilę pomyślałam. Jeśli teraz, gdy Żaba karnie zamknięta w łóżeczku z niczym się nie wyrabiam - to co będzie jak się nauczy wychodzić sama na wolność?? A nocnik to mi się w koszmarach już śni :( Znaczy galeria zacna, ale trochę przeraża. Pozdrawiam Dahutt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam wybacz mi, nie chciałam absolutnie straszyć! :)) To tak z przymrużeniem oka,ale ... potwierdzam, że niektóre rzeczy naprawdę są prawdziwe. Zawsze wszyscy powtarzali mi, że fajnie jest jeśli dziecko jest na tyle małe, że znajdziesz je tam, gdzie je zostawiłaś ;) Jak nasza starsza zaczęła sama wychodzić z łóżeczka, to na początku nie zamykaliśmy drzwi (spaliśmy w jednym pokoju), ale po tym jak obudziliśmy się, gdy przyniosła do łóżka przefiltrowaną wodę w dzbanku,a potem wazon, to zaczęliśmy się zamykać ;)
      Do tej pory dziewczyny wchodzą do łazienki, gdy siedzę na toalecie, a najgorzej jak zaglądają, albo co gorsze młodsza pyta "siusiu czy kupka?" Także wariatkowo :D
      A co do nocnika, to ja odpuściłam, bo E. nie była absolutnie zainteresowana siedzeniem na nim. Dopiero jak miała 2.5roku to dała się namówić, może dlatego, że sama okleiła go ulubionym naklejkami ;) Młodsza znów w wieku 1.7 mies już używała pieluszki tylko na spanie. Także nie martw się, trzeba tylko patrzeć pod nogi ;)

      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz :))

      Usuń