poniedziałek, 12 marca 2018

Mała duża kobietka.






Misia od rana miała focha jak my to nazywamy. Wszystko jej przeszkadzało. A to, że nie ten ręczniczek dostała do wytarcia buzi, a to, że za późno podałam jej koszulkę do założenia, a to, że nie domyśliłam się, o co jej chodzi, gdy obrażona słodko tupnęła nóżką. 
Dziewczynki stoją w przedpokoju i żegnają się z dziadkami. Zwykle wygląda to tak, że rzucają się im na szyję i ściskają, pytając kiedy zobaczą się następnym razem. Elsa już dawno dała im całuska, a zmarszczona Misia szukała czegoś w kieszeni kurtki. Po chwili wyjęła z niej jedną z pomadek, które kupiłam dziewczynkom na zimę, i posmarowała usta. 
Kiedy babcia klęknęła przed nią i zapytała, czy da całuska na pożegnanie, rzekła: 
- Nie. Bo ja już jestem umalowana. 
Słysząc to, Elsa mówi do niej: 
- No to może chociaż przytulisz babcię? 
Zmarszczona Misia powtórzyła ze złością: 
- Nie! Bo ja już jestem umalowana! 
- Rób sobie jak chcesz, skwitowała starsza siostra.

Sytuacja przekomiczna. Oto stoi przed tobą taki mały krasnoludek i mówi, że on nie da babci całuska, bo ma pomalowane usta :))) Padłam. No cóż, kobieta, to kobieta, mała czy duża. Pamiętajcie panowie. Pomalowanych ust się nie całuje ;) 




13 komentarzy:

  1. Heh, u nas odwrotnie- mój mąż jest wręcz uczulony na to, jak mam pomalowane usta i buziaka dostaję mocno wymuszonego :)
    Twój mąż ma przechlapane po całości ;) Trzy baby w domu i to z charakterkiem :) Albo wygrał los na loterii :)
    Mój tata ma dwie córki i on zawsze powtarzał, że to najlepiej :) Więc może coś w tym jest. (do czasu aż wsyztskie w jednym czasie okres dostają ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sądzę, że mój mąż ma przechlapane i to samo mu powtarzam, że niech lepiej się nie zbliża do nas jak wszystkie będziemy nabuzowane hormonami ;) Powiedział mi, że będzie siedział "u siebie" w narzędziowni w garażu i coś dłubał hahaha

      Mówisz, że tata ma dwie córki i chwali sobie? :) Kiedyś przyjechał do nas gość z przesyłką i mówił, że ma 3 córki i że to najlepsze co mogło mu się trafić - 4 kobiety o niego dbają :D A jak mają trudne dni, to nauczył się nie zwracać uwagi.
      Co do szminki, to może kup taką smakową ;)

      Usuń
  2. Moja młodsza córka dostała taki zestaw kosmetyków od cioci. Ale szybko okazało się, ze ma na szminki jakieś uczulenie i zestaw wylądował w szufladzie... A później w koszu.

    Starsza tylko prycha na takie takie babskie mazidła. Choć ostatnio stwierdziła, że chciałaby mieć swoje perfumy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szkoda, to jakiś kiepski ten zestaw. Są chyba takie naturalne kosmetyki, lepsze dla dzieci, ale ja się nie znam, to nie ten etap. Moim kupiłam w Rossmanie, to raczej takie ochronne pomadki na zimę, nie prawdziwe szminki.
      A perfumy, czy dezodorant, widziałam fajny z bohaterami filmu, więc np. jeśli córka lubi no nie wiem tam kogo, jakąś postać, to może warto kupić taką rzecz, na pewno jej się spodoba.

      Usuń
    2. @izzy
      Używanie "dorosłych" kosmetyków przez dzieci to raczej nie jest dobry pomysł. Ale z tą pomadką ochronną to masz dobre imo wyczucie. Taką właśnie kupiła żona by małej złagodzić smutek po stracie tych od cioci. Trzeba tylko sprawdzać co w nich jest i czy mogą wywołać jakąś reakcję. Czy można je stosować bez szkody dla dziecka.

      A starsza już sobie wybrała perfumy. Skubnęła mamie. ;)

      Usuń
    3. @Hephalump
      Na co dzień na pewno używanie dorosłych kosmetyków przez dzieci nie jest dobrym pomysłem, a tym bardziej chodzenie do przedszkola czy szkoły w pełnym makijażu.
      Nie widzę natomiast niczego złego w malowaniu się dla zabawy, w domu, pod okiem mamy albo starszej siostry. Dzieci lubią naśladować dorosłych, a takie zabawy bywają często mądrą lekcją.

      Usuń
  3. Kolega z pracy ma córkę mniej więcej w wieku Twojej Elsy. W Dzień Kobiet opowiadał nam, że rano latorośl zareagowała wielkim fochem, bo zaraz po wstaniu z łóżka kolega udał się do toalety, zamiast od razu do niej z życzeniami i kwiatkami. Oczywiście natychmiast po wyjściu z łazienki tatuś zaniósł małej upominek, pytając przy okazji, dlaczego tak się zezłościła. Dziewczynka odpowiedziała: "Bo dzisiaj jest jest dziewczynki, tata, a ty mi okazałeś BRAK SZACUNKU!" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, piękne :D Ja wymiękam na takich "dorosłych" odzywkach, bo one tak słodko brzmią w ustach dzieci. Moja jest taka poważna i skupiona jak używa słów np. "No to w takim razie ja proponuję..." albo "Zaraz, zaraz, niech to sobie przemyślę...", "No faktyczne ta herbata nie jest gorąca" :D:D
      Ale cóż, tatuś tej dziewczynki będzie już wiedział - najpierw życzenia, potem siusiu :D:D

      Usuń
  4. Hahaha! No i proszę, wie czego chce a i zasady higieny nie są jej obce! :)
    Prawdziwa dama :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy swojemu chłopakowi też tak powie hahaha.
      Nie myślałam, że takie rzeczy przychodzą aż tak szybko...

      Usuń
  5. Dzieci są bezbłędne :) dorastają Ci kobietki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tia, aż się boję. A mąż jeszcze bardziej :P

      Usuń
    2. No on sam i 3 baby w domu to nie lada wyzwanie :D

      Usuń