piątek, 20 kwietnia 2018

Adopcja i poczucie własnej wartości.


W trakcie kursu dla przyszłych rodziców adopcyjnych, omawialiśmy zagadnienie poczucia własnej wartości, nie tylko u dzieci adoptowanych. Jest ono bardzo ważne, bowiem to w dużej mierze od nas zależy, czy i jak dziecko poradzi sobie w życiu.



Czym zatem jest poczucie własnej wartości?

Według definicji, jest to stan psychiczny powstały na skutek elementarnej, uogólnionej oceny dokonanej na własny temat.
Natomiast samoocena to uogólniona postawa w stosunku do samego siebie, która wpływa na nastrój oraz wywiera silny wpływ na pewien zakres zachowań osobistych i społecznych.

Nathaniel Branden (psychoterapeuta i pisarz) wyróżnił sześć filarów samooceny: świadomość, niezależność, prawość, celowość, asertywność oraz samoakceptację.

Samoakceptacją określa się postawę nacechowaną wiarą, zaufaniem i zdrowym szacunkiem dla samego siebie. Postawa taka sprawia, że jednostka może wykonywać i wykorzystywać swoje możliwości, a także potrafi skorygować swoje zachowanie pod wpływem innych. Osoby, które akceptują siebie, mają pozytywne mniemanie o sobie i dobre samopoczucie.

Samoocenę można mierzyć na dwóch wymiarach – wysokości i pewności. Może więc ona być:

- zawyżona i pewna,
- zawyżona i niepewna,
- zaniżona i pewna,
- zaniżona i niepewna.

Jakość dokonywanej samooceny zależy często od wychowania, ponieważ zaburzenie poczucia własnej wartości powstaje zazwyczaj na podstawie komunikatów podważających wartość dziecka, jakie dostaje ono od osób znaczących (np. rodziców, opiekunów). W tych rodzinach, gdzie dziecko było wyczekiwane, planowane staje się
 cenne samo w sobie, dlatego że po prostu jest. Dostaje więc komunikaty od otoczenia stosowne do takiego sposobu jego postrzegania.
Z czasem jednak na skutek rozmaitych oczekiwań otoczenia czy sposobów wychowania otrzymuje komunikaty, które przekonują je, albo pozwalają podejrzewać, że wartość jego jako człowieka zależy od rozmaitych czynników zewnętrznych lub od konkretnych działań czy umiejętności. Tak wychowywane dziecko zaczyna się starać, by sprostać tym wymaganiom i zasłużyć ponownie na to, by móc się poczuć wartościowym i kochanym przez rodziców dzieckiem. Już nie jest kochane tylko za to, że jest. 

Dzieci adoptowane.

Dzieci wychowujące się w rodzinach adopcyjnych, mogą mieć ogromny problem z wysoką samooceną. Muszą się przecież zmierzyć z faktem, że zostały porzucone przez swoich biologicznych rodziców. Czasem trudno jest im to zaakceptować.
Ja osobiście jestem bardzo wyczulona na budowanie właściwej samooceny u moich dzieci i na każdym kroku uczę je wiary w siebie i swoje możliwości. Chciałabym przygotować je na trudne sytuacje, w których ktoś może użyć sprawy adopcji jako broni przeciwko nim.

Już wiele razy pisałam o tym, że adopcja, czy pochodzenie z rodziny patologicznej, alkoholowej, biednej, nie określa jakim jesteśmy człowiekiem. 


Na każdym kroku ćwiczymy więc siłę charakteru i uczymy dziewczynki, żeby się nie poddawały i znały swoją wartość.

Co więc robimy? (kilka przykładów)

- Nie wyręczamy dzieci, asystujemy tylko przy trudnej czynności, żeby w razie czego mogły poprosić o pomoc.
- Jeżeli jesteśmy pewni, że czynność nie jest zbyt trudna, podkreślamy, że dadzą radę. (młodsza nauczyła się szybko tego słówka i mówiła "lade" -czyli dam radę- jak tylko coś jej wychodziło;) ) Ostatnio pytam Elsy, czy pomóc jej zapiąć kurtkę (widzę, że nie bardzo jej idzie) Odpowiedziała mi: Nie, dam radę, nie wiesz, że trzeba próbować i nie denerwować się? Zaskoczyła mnie, bo ja tak do niej mówię, gdy denerwuje się jak coś nie wychodzi.
- Doceniamy drobne rzeczy, chwalimy.
- Mówimy KOCHAM, przytulamy, ściskamy (ostatnio prawie mnie przydusiły ;) )
- Uczymy dziewczynki robić coś dla własnej satysfakcji, nie dla nagrody. Choćby na ostatniej wyprawie na krokusy- cieszyły się, że dały radę tyle iść.
- Uczymy żartować z siebie. Często dziewczynki mówią np."co ta mamusia, ale ma maseczkę czarną na twarzy" Robię więc śmieszne miny, tak, żeby wiedziały, że nawet jeśli ktoś coś o nich powie złego (a powie na pewno) to nie zmniejsza ich wartości jako człowieka.
- Spędzamy razem dużo czasu.
- Podkreślamy, że są dla nas najważniejsze na świecie.

Mój poziom poczucia własnej wartości.

Jeżeli sami mamy mnóstwo kompleksów, nie możemy oczekiwać, że wychowamy silne psychicznie dzieci. I nie chodzi tu o egoizm, czy narcyzm, ale o wiarę w siebie i samoakceptację. Nic tak przecież nie daje wsparcia dziecku, jak dobry przykład. Jeżeli my boimy się podejmowania prób i ewentualnej porażki, to dziecko nigdy nie uwierzy w prawdziwość naszych słów, że ono da radę.

Poczucie własnej wartości a materializm.

Współczesne badania naukowe wskazują, że niskie poczucie własnej wartości jest ściśle związane z materializmem. Obserwuje się bowiem wzrost materializmu w przypadku obniżenia poczucia własnej wartości jednostki oraz spadek poczucia własnej wartości w sytuacji zwiększenia konsumpcjonizmu.

Zjawisko to jest szczególnie widoczne wśród nastolatków, które przechodząc z okresu dzieciństwa do dorosłości doświadczają okresu obniżonego poczucia własnej wartości. Często obserwowaną strategią radzenia sobie z tym kryzysem jest zwiększenie zainteresowania posiadaniem dóbr materialnych.

Ludzie, wydając znaczną część swoich dochodów na dobra luksusowe czy podnoszące ich status w społeczeństwie nie tylko pragną zbudować pozytywny sygnał dla społeczeństwa na swój temat, ale także kierują się podświadomą potrzebą złagodzenia wewnętrznego psychologicznego dyskomfortu wywołanego uczuciem bycia gorszym. Badania wskazują także na zwiększoną potrzebę kupowania dóbr luksusowych w sytuacjach zachwianego poczucia własnej wartości. Jednym z takich zabiegów marketingowych obniżających poczucie własnej wartości konsumentów jest wykorzystywanie wizerunków pięknych i bogatych osób w reklamach.

Materializm jest zatem zjawiskiem korzystnym dla gospodarki, ale równocześnie niekorzystnym dla jednostki a tym samym dla społeczeństwa. Nadmierny materializm przyczyniający się do spadku poczucia własnej wartości napędza paradoksalny mechanizm potrzeby zwiększania zarobków, aby móc więcej konsumować przy równoczesnym obniżeniu zadowolenia z życia.

Podsumowanie.

Człowiek z wysoką samooceną nie potrzebuje innych, by przypominali mu o tym kim jest. Nie boi się nowych sytuacji, jest kreatywny, śmieje się, jest otwarty i szanuje zdanie innych. Ale ponieważ przekonanie na temat samego siebie kształtuje się w dzieciństwie, potrzebuje rodziców, którzy go wszystkiego nauczą i dla których będzie ważny. 

Człowiek o niskim poczuciu własnej wartości niestety posiada złe nawyki żywieniowe, trwa w toksycznych związkach, podejmuje niesatysfakcjonującą go pracę, którą boi się zmienić, jest agresywny lub wycofany, bojkotuje cudze sukcesy, nie podejmuje życiowych wyzwań.
Twoje dziecko może nauczyć się wielu rzeczy od innych ludzi, ale tylko my, rodzice, możemy ukształtować w nim to, jak będzie widział siebie przez całe życie.






Źródło informacji: Wikipedia

12 komentarzy:

  1. Kochana, czy dysponujesz bardziej szczegółowym opisem wspomnianej miary samooceny? Bardzo mnie zaciekawiło, czym np. charakteryzuje się człowiek o samoocenie zaniżonej i pewnej.
    Interesująca jest też ta zależność pomiędzy brakiem pewności siebie a materializmem. Z jednej strony trudno się z tym nie zgodzić, od razu przyszły mi do głowy przynajmniej dwa przykłady bliskich osób, które leczą kompleksy kupowaniem drogich i modnych gadżetów. Ale z drugiej... sama jestem chyba jednym wielkim paradoksem, bo stanowię chodzący kompleks, a pogoń za "ajfonami" i torebkami od Vuittona zawsze wydawała mi się dziwna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już wyjaśniam jak to jest z tą pewnością :)

      1) Samoocena zawyżona i pewna - osoby są pewne siebie, bez zaburzeń własnej osobowości
      2) Samoocena zawyżona i niepewna - osoby są z pozoru pewne, lecz łatwo zmieniają swoje poglądy na swój temat
      3) Samoocena zaniżona i niepewna - dotyczy osób z zaburzeniami, często nienawidzą one siebie
      4) Samoocena zaniżona i pewna - taka osoba jest niepewna siebie, nie zmienia zdania o sobie pod wpływem otoczenia ( w sensie trudną ją przekonać, że jest inaczej, gdyż ona jest pewna swego)

      Generalnie ktoś z samooceną wysoką, lecz niestabilną myśli o sobie dobrze, ale różne sytuacje mogą zachwiać jego wiarę we własne siły. Taka mieszanka. Jak ktoś jest pewny swojej wartości lub braku wartości, to tak jak pisałam wyżej, ciężka praca, by go przekonać, że jest inaczej.

      Wiesz, nie każdy "leczy" swoje kompleksy kupowaniem drogich rzeczy, to tylko jedna z metod podnoszenia swojej wartości. Ja też znam kilka osób, które właśnie tak robią, bo to chyba najłatwiejsze.
      Jeśli twierdzisz, że masz jakieś kompleksy (?) to albo nie masz potrzeby podnoszenia tej samooceny w sposób materialny, albo po prostu znajdujesz gdzieś indziej źródło dowartościowania.
      Jakaś dziewczyna może np. poczuć się lepiej, bo wrzuciła na fejsa zdjęcie swojego brzuszka płaskiego i dostała 100 lajków, a inna wygrała konkurs matematyczny i dostała nagrodę. I tu i tu jest satysfakcja, osiągnięta tylko w inny sposób.
      To strasznie skomplikowane, jeszcze na pewno o tym napiszę, bo to ciekawe tematy. Zobacz jak kurcze wszystko co robimy w zasadzie kształtuje i nas i wszystkich dookoła.

      P.S. "Ajfona" kocham, ale bynajmniej dlatego, żeby się nim chwalić (zresztą moje uczennice mają nowsze modele, więc z czym do ludzi hahaha.) Natomiast torebki to torebki, jakoś mnie nie fascynują.



      Usuń
  2. Fajnie, że o tym piszesz :) Ja jestem mamą 1,5 rocznego szkraba i staram się już teraz, od najmniejszych lat budować w nim poczucie własnej wartości, bo wiem jak bardzo jest to ważne w dorosłym życiu. Kiedyś miałam wysokie poczucie własnej wartości, ale chodziłam do liceum, w którym skutecznie mi je zmniejszono prawie do zera...Najgorsze było, że kadra pedagogiczna miała z tego ogromną satysfakcję, gdy tylko udało jej się uczniów obrazić, wyzwać, skrytykować...Z liceum wyszłam z przeświadczeniem, że jestem beznadziejna, że niczego w życiu nie osiągnę. Przez cały okres studiów musiałam się odbudowywać psychicznie i okazało się, że ja taka uznana za beznadzieją w liceum- byłam najlepsza na studiach, bo tu potrafiono mnie docenić. Potem była praca, awanse i na dzień dzisiejszy jestem już bardzo silną kobietą. I bardzo chciałabym tą siłą zarazić mojego synka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak psychologia człowieka mnie fascynuje, dlatego o tym piszę, mam nadzieję, że coś się przyda do przemyślenia ;)
      Patrząc na Twój przykład jak na dłoni widać, że wysoką samoocenę można zniszczyć. Wiesz, ale to, że nauczyciele tak się zachowali to jest dla mnie nie do przyjęcia. Pamiętam jak miałam takiego ucznia, którego wszyscy nazywali innym, nikt go nie lubił, bo cóż tu mówić, był inny. Pamiętam jak wzięłam go na rozmowę i tłumaczyłam mu, że inny nie znaczy gorszy, że inny to znaczy wyjątkowy, nie trzeba być takim samym jak rówieśnicy. Ale wiesz jak jest, dzieci w tym wieku chcą być akceptowane, a jeśli tej akceptacji nie ma, to czują się odtrącone. A rówieśnicy niestety nie docenią tego, że on jest inny. Wręcz przeciwnie.
      Dobrze, że udało ci się na studiach odbudować poczucie własnej wartości. Na pewno zarazisz tym synka :))

      Usuń
  3. Wiesz Izzy, takie niskie poczucie własnej wartości można zaobserwować chociażby na portalach społecznościowych typu Facebook. Myślę, że każdy z nas ma w gronie swoich znajomych takie osoby, które non stop wrzucają swoje nowe zdjęcia licząc na jak największą ilość komentarzy czy lajków, albo chociażby zdjęcia ze szczegółowymi relacjami z dnia: zdjęcia posiłków, selfie w łazience, spacer, wypicie koktajlu, czy obejrzenie jakiegoś filmu. Albo wieczne udostępnianie treści w stylu "jestem jaki jestem, ale przynajmniej jestem sobą" albo "Nie znasz mnie, więc mnie nie oceniaj. Jestem miła dla tych co mnie szanują a dla pozostałych jestem wredna i takie tam 🙂 Ciekawy i bardzo ważny ten Twój tekst, w szczególności, że to my rodzice od najmłodszych lat kształtujemy tego małego człowieczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak tak, święta racja. Facebook to narzędzie do podnoszenia swojej samooceny. Czasem po prostu patrzę i nie wierzę jakie ludzie wrzucają zdjęcia. Ostatnio pokazała mi koleżanka zdjęcie jakiejś znajomej, przepraszam nawet nie zdjęcie znajomej tylko jej wyćwiczonego płaskiego brzucha (nota bene dla mnie okropny, bo nie taki sexy brzuszek, tylko niczym Schwarzenegger ;) ) Koleżanka na diecie i mówi ojej zobacz jak ja jej zazdroszczę bla bla. No to drążę temat i pytam, czy tamta ma dietę, czy ćwiczy. Dowiaduję się więc, że codziennie. To ja na to, że jak ty byś ćwiczyła to też byś miała taki. Od słowa do słowa wyszło, że tamta "poszukuje męża", bo ją mąż zdradził i teraz jest sama z małym dzieckiem. No litości, to jakiego męża ona poszukuje? Takiego samego jak jej 1 mąż?
      A ty kochana masz już jakieś ciążowe selfie na fejsie? Hahaha. Brzuszek z tej, brzuszek z tamtej strony, pomyśl, teraz są takie modne sesje zdjęciowe i potem wrzucanie ich na swój profil :D

      Usuń
    2. Oj kochana ja jestem daleka od tego typu akcji 😀 Chociaż planuję tzw. sesję rodzinną na wakacje jak już brzuszek będzie spory, mąż, brzuszek i ja 🙂 Ale to tylko do celów prywatnych, zdjęcia nie wyląduję na żadnym profilu 😉

      Usuń
    3. A szkoda :P Bo miałabym okazję gdzieś Cię znaleźć i zobaczyć jak pięknie wyglądasz :))

      Usuń
  4. Każdy z nas chce czuć się ważnym i zauważonym. Dziecko adopcyjne, to dziecko porzucone - jak można mieć wtedy poczucie własnej wartości? To na nas- rodzicach adopcyjnych spoczywa odpowiedzialność za to, by to poczucie wartości kształtować. Pięknie opisałaś, jak to robicie. Lubię podczytywać u Ciebie mądre spostrzeżenia - pewnie za jakiś czas się przydadzą ;) Pozdrawiam Lidia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szkoleniu dla rodziców ado powiedziano nam, że dzieci adopcyjne tak jak piszesz, zawsze mają to zaniżone poczucie wartości. Te starsze wiadomo, po przejściach, musimy pomóc im wszystko odbudować. A te maluchy? Wszystko przed nimi, bo to od nas zależy jak przygotujemy je na informację o porzuceniu. Jeśli źle, to ich samoocena spadnie szybko do zera.
      Ja też do Ciebie zaglądałam, tylko przyznaję bez bicia ciągle brakuje mi czasu na przeczytanie całej historii i komentarze:( Ale pamiętam i obiecuję, że nadrobię!
      Pozdrawiam serdecznie!! :)

      Usuń
  5. Zacytuję (znów) klasyka - ale to jeden z moich ukochanych cytatów!
    "Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, żeby okazywać im, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi:. Pratchett :)))

    OdpowiedzUsuń