sobota, 26 maja 2018

Laurka dla mamy, której nie ma.




Wczoraj w przedszkolu zorganizowany został dzień mamy i taty. Dla nas bardzo wzruszający, ponieważ kolejny raz mogliśmy zobaczyć naszego maluszka na scenie. Elsa była ubrana w białą bluzeczkę, kolorową spódniczkę, a na głowie miała wianek z kwiatów. Śpiewała, mówiła sama wierszyk, tańczyła. Potem był poczęstunek dla rodziców,wręczanie laurek, zdjęcia i zabawy w ogrodzie. Wszystko to było piękne, ale ... No właśnie. W tym wyjątkowym dniu, Dniu Matki, myślę o wszystkich tych, którzy nie mogli dziś się cieszyć. Myślę o mojej koleżance Magdzie, która od 10 lat stara się o dziecko, o koleżance Marcie, która mimo, że ma już córkę, to niedawno straciła drugą ciążę i o Gosi, która może jedynie złożyć kwiaty na grobie swojej mamy.  Myślę o wszystkich tych czekających na ten telefon, smutnych, że mija kolejne święto, a one nadal nie są matkami. Ale najbardziej myślę o dzieciach. Tych dzieciach, które nie mają komu wręczyć laurki. Rozmawiałyśmy kiedyś z Lady Makbet, która pisała o tym w swoim poście o Dniu Babci i Dziadka. Uroczystości organizowane przez przedszkola, czy szkoły są fajne, ale wśród rówieśników naszych dzieci są przecież tacy, których mamy piją, nie interesują się nimi, biją je. Dla jeszcze innych pozostają jedynie marzeniem, które być może nigdy się nie spełni. 
Usłyszałam ostatnio od jednej z moich uczennic, że rodzice koniecznie muszą kupić jej nowy telefon (stary zgubiła), ponieważ ona jest (cytuję) dzieckiem XXI wieku i musi się cały czas komunikować z koleżankami. To jej największe marzenie na ten moment. Przypomniały mi się wtedy słowa pewnej dziewczynki, która mówiła, że przyśnił jej się piękny sen, że miała mamę... 
W tym tygodniu w szkole kazano dzieciom przygotować laurkę. Przygotowała, ale nie miała komu jej dać.

Moje dwa ostatnie posty nie są może wesołe, ale cóż, dla niektórych to trudny czas, nie zapominajmy o tym. 
Wiem, że już wrzucałam wam ten krótki 2-minutowy filmik, ale jeszcze raz, dla tych, którzy nie widzieli, wzruszający, pokazujący, że matka to skarb.



Ale, żeby nie było aż tak smutno, to dla wszystkich mamuś życzenia radości z każdego dnia bycia mamą, nawet już wtedy, kiedy dziecko ma tyle lat co my :) 

Dla mojej kochanej mamy- dziękuję za to, że dziś jestem tu gdzie jestem.

17 komentarzy:

  1. Pięknie napisałaś o tym, o czym myślę a tyle emocji we mnie, że nie potrafię tego opisać... dla wielu osób to najgorszy dzień w roku a świat nie pozwala o nim zapomnieć.
    Dlatego zawsze tego dnia będę się łączyć myślami z tymi, którzy czekają na swoje dziecko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu, bardzo Ci dziękuję za te słowa i komentarz. Wiesz, najgorsze jest to, że ci którym się udało, często zapominają o tym jak trudno spełnić marzenie o dziecku. Ja rozumiem, że każdy się cieszy, ale opowiadanie o tym jak to jest wspaniale w ciąży, czy jakie wspaniałe ma się dzieci osobie zmagającej się z niepłodnością po prostu rani. To tak, jakbym chwaliła się cudownym mężem koleżance, która nie ułożyła sobie życia. Czasem mam wrażenie, że niektórzy ludzie po prostu nie potrafią być empatyczni. Liczy się dla nich tylko to, co dotyczy ich samych...
      Pozdrawiam serdecznie :))

      Usuń
    2. Może nie do końca na temat posta ale nawiązując do Twojego komentarza Izzy. Wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która o pierwsze dziecko starała się 3 lata o drugie 4 lata. Pyta mnie o zdrowie. W odpowiedzi usłyszałam- wiesz- bo my jesteśmy za stare na rodzenie dzieci. Odpowiedziałam jej, że nie planowałam tego, że tak długo to potrwa i cieszę się, że nastąpiło to później niż wcale. Zresztą.. kurcze.. mam 32 lata. Najmłodsza może nie jestem,a le za stara na rodzenie dzieci? I to usłyszeć od osoby która sama miała trudności. Zapomniał wół jak cielęciem był..
      A co do postu.. jesteś bardzo dobrym człowiekiem Izzy.. Nasze doświadczenia powodują, że będąc po drugiej stronie lustra widzimy więcej.. Sprawia to, że czasem boli nas bardziej, ale ja uważam, że to uszlachetnia.

      Usuń
    3. Misscarp kochana jest mi bardzo miło, że tak napisałaś, mam nadzieję, że to prawda ;) Staram się być dobra i dostrzegać to co ludzie przestali dostrzegać. Do aureoli wieeeele mi brakuje ;) :D
      No, ale do rzeczy. Sama nie wiem co ci napisać, to aż wierzyć się nie chce, że ktoś, kto sam przez to przeszedł może opowiadać takie bzdury. Boże, gdybym ja nie musiała starać się tyle lat o dziecko to też byłabym dziś o te ileś lat młodsza (albo moje dziecko starsze czego sobie nie wyobrażam haha) Ja kompletnie nie rozumiem czegoś takiego jak "za stara" No może jestem zdania, że w pewnym wieku po prostu dzieci nie powinno się mieć z wielu innych powodów (np. wiek matki a zagrożenie deficytami), ale znam też przypadek moich dawnych sąsiadów, których miałam jako dziecko, gdzie pani poznała pana w wieku 30 lat, kiedy on miał 20 z hakiem więcej. Szybko mieli dziecko wiadomo, no i nie powiem, jemu się zmarło gdy dziewczynka miała ze 20 lat (to on był po 70). Ale stanowili dobraną parę, oboje z kręgu miłośników sztuki i podejrzewam, że był z tym dzieckiem o wiele dłużej niż taki, który jest młodszy.
      Mam też ucznia, który ma jakoś 45 lat a jego ojciec jest ... po 90. I podobno morowy z niego staruszek :D Także reguły nie ma, trzeba po prostu dobrze wykorzystać ten czas, który jest nam dany na ziemi - czy to 5 czy 50 lat.
      No, ale hiciorem sezonu jest już znajomy mojej mamy, którego spotkała w zeszłym tygodniu. Jego córka, 43 lata, 2 miesiące temu urodziła dziecko. Niby się "pochwalił", że urodziła, ale cały czas gadał do mojej mamy, że ona jest za stara, (tzn córka, nie moja mama haha) że tez jej się zachciało w tym wieku bla bla bla i teraz on musi pomagać... ŻADNEGO słowa wskazującego na to, że się cieszy. A to jedyna córka i jedyny wnuczek. Zresztą ja ją znam, nawet podejrzewałam, że jest innej orientacji seksualnej ;) Ale podobno jest z tym samym partnerem od iluś lat. Kto wie, może też się starali od wielu lat??

      Usuń
    4. No właśnie, tego nikt nie wie..
      Ale ja Ci powiem inny hit- mój teść jak rodził się mój mąż miał 54 lata! Ha- to dopiero wyczyn :P Moja teściowa miała 40 i pomyśl sobie co to była za sensacja te 30 lat temu?! Ale oni się nie starali długo, wręcz można powiedzieć, że to była wpadka ;)

      Usuń
  2. Cóż, filmik sobie daruję, bo mam świeży makijaż. :-D
    Obejrzę wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że widziałaś już ten filmik, bo pamiętam, że mi się oberwało, że takie emocje na noc ci zafundowałam :D

      Usuń
    2. Hahaha! To TEN filmik? OK :-D

      Usuń
    3. Ogólnie wrzucałam ze dwa filmy na bloga, więc prawdopodobieństwo tego właśnie jest dość duże ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. :(( Nie chciałam cię zasmucać . Ale wiesz, ja za każdym razem się wzruszam, gdy oglądam ten filmik i w ogóle o tym myślę, może dlatego kolejny raz do tego wracam.

      Usuń
  4. Taaak...wszystkie te uroczystości są super, o ile mamy co i z kim świętować. Samo święto nie jest tak radosne, gdy nie ma się z kim z niego cieszyć i z kim łączyć te wspólne chwile...Oby każda z nas miała okazję cieszyć się z Dnia Matki wraz ze swoim największym szczęściem, na które tak długo czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A no właśnie. Jak masz fajną mamę to wszystko jest super, ale co jeśli masz kiepską? Albo wcale? I z drugiej strony. Co jeśli nie masz dla kogo być tą mamą?
    Wiadomo, ja się cieszę (choć w Dzień Matki maluchy dały mi tak popalić, że święto skończyło się bólem głowy ;) ), ale jeszcze kilka lat temu na prawdę było mi smutno.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wchodzę do Ciebie po tak długiej przerwie i od razu widzę, że mnie wywołałaś do odpowiedzi :). W wielu przedszkolach jest obecnie organizowany "Dzień Rodziny" zamiast osobnych akademii dla mamy i taty. Mnie się podoba to rozwiązanie, bo zwiększa szansę, że ktoś do dziecka przyjdzie - jeśli nie rodzice, to może chociaż ciocia, babcia albo starszy brat. Wiadomo, że to nie to samo, ale przynajmniej maluch nie czuje się zupełnie wyobcowany.
    Moje plany na tegoroczny Dzień Mamy przepadły dwa dni przed nim, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Najważniejsze, że Księżniczka zdrowieje.
    Poproszę zdjęcie laurki od Elsy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ gdzie bym śmiała wywołać cię do tablicy pani psorko ;) Tak tylko wspomniałam, że rozmawiałyśmy, bo chyba nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że nie każdego takie dni są wesołe.
      Co do Dnia Rodziny to hmm, na pewno dużo racji w tym co piszesz, a jak wygląda to z perspektywy dzieci to trudno powiedzieć. Czy taki maluch widząc szczęśliwą rodzinę ucieszy się, że u niego jest babcia, czy ciocia?
      Od Elsy dostaliśmy portret rodziny (wrzucałam na Instagram jeśli zaglądasz) a laurkę ci wyślę. Do tego było drewniane serce ręcznie malowane przez dzieci :))

      Usuń
  7. Jak dobrze, że na to zwróciłaś uwagę. Gdy łapie mnie mentalny dołek, że jeszcze nie jestem mamą, zaraz zmieniam myślenie - jak czuje się dziecko, które nie ma mamy? Moja mama pracowała w domu dziecka, bywałam tam często, z niektórymi byłymi już wychowankami mojej mamy dalej mamy kontakt. Tego wyrazu twarzy dzieci z domu dziecka nigdy nie zapomnę. Każde chciało mieć mamę, a nie tylko panią wychowawczynię na kilka godzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :( To dokładnie wiesz o czym mówię. Pamiętam jak moja znajoma, która adoptowała starsze dziecko opowiadała, że ta jej mała tak się cieszyła, że to ona odjeżdża z rodziny zastępczej, że cały czas była dumna z tego, że to właśnie po nią przyjechali. Nie pani z ośrodka, nie kolejna ciocia, tylko mama i tata. Właśnie po nią...

      Usuń