czwartek, 19 lipca 2018

Jak daleko jesteś w stanie posunąć się, by mieć dziecko?


Większość par przychodzących do ośrodka, ma za sobą bardzo długą drogę. Jedni przeszli przez bezowocne starania naturalne, inni zaś przez wszystkie dostępne metody wspomagania rozrodu. Poznałam pary mające za sobą wielokrotne poronienia, straty ciąż prawie donoszonych oraz takie, gdzie kobiecie ostatecznie usunięto macicę, pozbawiając tym samym możliwości posiadania biologicznego dziecka. Znam też taką parę, choć nie osobiście, której ciąża zakończyła się tragicznym finałem w czasie już samego porodu. Ogromne ludzkie dramaty, które doprowadziły tych ludzi, w tym nas, w jedno miejsce, do Ośrodka Adopcyjnego. Wykończeni psychicznie, z nowymi nadziejami na posiadanie potomstwa inną drogą niż ta biologiczna, większość z nas czuje ulgę, że tamten rozdział jest już zamknięty.

Kiedy dość znaczy dość.

Od badania do badania, jeden zabieg, drugi, poronienie, kolejna stymulacja, kolejne pieniądze i to wszechobecne przeświadczenie, że może tym razem się uda. Żałoba po kolejnej miesiączce nie może trwać długo, bo oto za parę dni następne podejście i tak w kółko. Kiedy więc dość znaczy dość? Dla niektórych bardzo szybko, dla innych potrzeba wielu lat. Dla mnie osobiście musiało minąć wiele czasu, bym mogła pogodzić się z przegraną. Patrząc na to z perspektywy kilku lat wiem, że przegrana okazała się losem wygranym na loterii. Miałam w kieszeni jeden banknot, za niego kupiłam ten jeden jedyny kupon...


Światło między oceanami.

Światło między oceanami to tytuł książki oraz filmu, który powstał na jej podstawie. To przepiękna opowieść o miłości, szczęściu, ale i dramacie i wyborach moralnych.
Tom, bohater wojenny, przyjmuje posadę latarnika na bezludnej wyspie u wybrzeży Australii. Wkrótce dołącza do niego ukochana żona Isabel. Niespełnionym pragnieniem dwojga zakochanych jest posiadanie potomstwa. Isabel zachodzi dwa razy w ciążę, ale kończą się one poronieniem, doprowadzając młodą, pełną życia kobietę do depresji. Wtedy w ich życiu zdarza się cud. Tom znajduje łódź, a w niej martwego mężczyznę i zdrowe niemowlę. Isabel, świeżo po poronieniu, zrozpaczona, wreszcie jest szczęśliwa mogąc trzymać w swoich ramionach dziecko. I Tom, postępujący według surowych moralnie zasad, teoretycznie zobowiązany do zgłoszenia zaistniałego faktu. Czy zdecydują się zostawić dziecko nie mówiąc nikomu skąd pochodzi i wykorzystać fakt, że wszyscy wiedzą, że para spodziewa się dziecka? Kim był mężczyzna i jego mała córeczka i czy ktoś na nich czeka? Dokąd płynęli? Na te i inne pytania odpowiedź znajdziecie w tej wyjątkowej historii. 

Jak zwykle nie będę opowiadała całej historii, ale zachęcam was do przeczytania książki lub obejrzenia filmu. Mamy tu jak na dłoni pokazane w jaki sposób niemożność posiadania dziecka niszczy psychicznie zdrową, młodą i pełną wigoru dziewczynę oraz jak bardzo rani jej męża fakt, że nie może jej pomóc. Kolejny raz dylematy moralne. Co więc wybrać?

Jak daleko więc jesteśmy w stanie posunąć się, by mieć dziecko?

Stając przed wyborem, Isabel i Tom doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że zostawiając dziecko przy sobie, moralnie postąpiliby niewłaściwie. Ale czy moglibyśmy ich winić? Czy w takim momencie człowiek w ogóle jest w stanie myśleć trzeźwo i widzieć drugą stronę medalu? Każdy kto stara się o dziecko wie, że pragnienie to jest tak silne, że niezaspokojone doprowadza na skraj rozpaczy, czasem nawet szaleństwa. Można wprawdzie stłumić w sobie to pragnienie na tyle, by móc przetrwać, ale gdyby na naszej drodze pojawił się mały człowiek w sposób, w jaki pojawił się u Toma i Isabel, czy umielibyśmy powiedzieć NIE?










15 komentarzy:

  1. Ta historia to mieszanka realnie namacanych uczuć. Niejednokrotnie przeżycia bohaterów przypominały mi o własnych lub bliskich mi osób. “Światło między oceanami” to książka, która na długo pozostała w mojej pamięci. Przyznaję jednak, że zadawałam sobie pytanie, czy historia Toma i Isabel nie mogłaby wydarzyć się w innym miejscu, innym czasie? A może się wydarzyła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że historia nie tylko mogłaby się wydarzyć, ale naprawdę się wydarzyła. Może nie dokładnie taka jak w tej historii, ale jak piszesz, w innym miejscu i innym czasie. Tyle przecież słyszy się różnych opowieści, że aż trudno uwierzyć, że żadna nie jest prawdziwa.
      Przejmująca opowieść pokazująca jak miłość, moralność, uczucia, wartości są wystawione na próbę.

      Usuń
  2. Czytałam te ksiazke i plakalam. Zakonczenie chwytajace za serce.. poruszajaca historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzyj film, też jest bardzo dobry. Fajnie dobrani aktorzy, dobra gra.

      Usuń
  3. O, kolejna książka na liście "Do przeczytania" :)
    Mnie jakoś bardzo zapadł w pamięć wątek z filmu "Służące" (który uwielbiam!) - tam była kobieta, która nie mogła donosić ciąży i chowała swoje nienarodzone dzieci w ogródku, na miejscu każdego pochówku sadziła róże. Do dziś ryczeć mi się chce jak o tym myślę...A jak daleko można się posunąć? Pewnie zależy od człowieka. Ja osobiście gdybym nie mogła mieć, owszem, przeżyłabym to bardzo ale wydaje mi się, że byłabym w stanie się z tym pogodzić i znaleźć sobie jakieś zajęcie...ale teraz, jak już mam, to nie wyobrażam sobie, żeby ich nie było oczywiście :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam o tym filmie, rozmawiałyśmy kiedyś o nim na Twoim blogu i koniecznie muszę go obejrzeć :) W "Świetle między oceanami" Isabel i Tom stawiali krzyże... Przeczytaj książkę, albo obejrzyj film, ale może nie teraz, bo jednak w Twoim stanie raczej wskazane komedie ;)
      Wiesz, trudno przewidzieć jak byśmy się zachowali jak problem nas nie dotyczy. Dlatego ja należę do osób, które nie starają się mieć gotowych odpowiedzi zanim coś się wydarzy, bo przecież nie przewidzimy wszystkiego. Niestety takie wydarzenia w naszym życiu jak niepłodność bardzo zmieniają człowieka i różnie to bywa, jedni kolejną porażkę traktują jak jakiś tam etap do celu a inni załamują się i nigdy nie wracają do prawdziwych siebie. Czasem po prostu trudno cieszyć się z tego co się ma, jeśli nie ma się tego najważniejszego.

      Usuń
    2. Służące to jeden z moich ulubionych filmów. Rewelacja!

      Usuń
  4. Pamiętam, jak kiedyś przy kolejnej mojej miesiączce, płaczu, kolejnej załamce psychicznej, M. mówi- to obejrzyjmy sobie jakiś film dla zresetowania. I ... włączyliśmy bez czytania recenzji właśnie ten film, tzn na podstawie książki, którą przytoczyłaś.. Film piękny, ale łez nie było mniej, tylko więcej ;)
    A "Służące" o których wspomina Dziubasowa też uwielbiam. Wiele jest takich historii z dawnych lat, gdzie niepłodność wyrządziła chyba jeszcze więcej przykrości ludziom, niż nam w obecnych czasach. Bo takich par "uraczonych" tą choroba było znacznie mniej i napiętnowani byli o wiele bardziej. A pomocy wtedy też znikąd nie mogli oczekiwać. Ciężkie moralne dylematy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie wybraliście film dla poprawienia humoru... Gorzej być nie mogło, choć z drugiej strony czasem wydaje nam się, że wszyscy dookoła są szczęśliwi prócz nas. Potem dopiero okazuje się, że tak nie jest. Tak jak w filmie, wspaniała miłość, radosna kobieta i co? Brak dziecka.
      Lidio, poruszyłaś ważną kwestię. Faktycznie kiedyś musiało być kobietom/parom bardzo ciężko. Mówimy, że to my jesteśmy odrzuceni przez społeczeństwo, ale przecież nie raz te ileś lat temu było jeszcze gorzej, bo uważano, że skoro Bóg nie dał komuś dziecka to jest np. złym człowiekiem i jest to dla niego kara.Obejrzę "Służące" to może jeszcze wrócimy do tematu :))

      Usuń
  5. Dostałam tę książkę w prezencie od Cyngla tuż przed telefonem z OA. Przeczytałam jednym tchem, tuląc w ramionach maleńką Księżniczkę... Emocje nie do opisania. Film natomiast bardzo mnie rozczarował. Brak głębi psychologicznej ktoś próbował zamaskować pięknymi, ale przydłuuuugimi ujęciami oceanu. Niemal zupełnie pominięto wojenną przeszłość Toma, która moim zdaniem miała ogromny wpływ na jego motywację w dalszej części fabuły. Tak więc w mojej - rzecz jasna subiektywnej - ocenie, książka 10/10, film najwyżej 5/10.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo jak to książka, zazwyczaj będzie lepsza od filmu z wielu względów. Tu tak jak zauważyłaś, choćby ze względu na większą ilość detali dotyczących przeszłości Toma. Film ma ocenę 7.3 na Filmwebie i myślę, że to dobra ocena. Poniżej 6 to zwykle same gnioty, więc danie mu 5 wg mnie byłoby strasznie niesprawiedliwe. Ja osobiście nie porównywałabym książki i filmu, bo są nieporównywalne. Według mnie warto obejrzeć, bo aktorzy są fajnie dobrani, widać ten dylemat, to cierpienie i tak jak piszesz piękne widoki. No chyba, że ktoś woli pozostać w swoich wizjach postaci to faktycznie lepiej nie. Historia tak czy siak ujmująca i dająca do myślenia.

      Usuń
    2. Nie sugerowałam się oceną z Filmwebu ;)

      Usuń
    3. Wiem, wiem, ale z ciekawości sprawdziłam ile ma, bo 5/10 to wg mnie trochę niesprawiedliwa ocena, ale wiadomo, każdy musi sam się przekonać. No chyba, że przyjmiemy kryterium książka-film, to wiadomo, że film zwykle wypada blado ;)

      Usuń
  6. Zaintrygowała mnie ta historia. Na pewno przeczytam/ obejrzę i mam nadzieję, że będę mogła poznać chociaż odrobinę tego uczucia, które jest mi obce. Dwa punkty widzenia mogą dokonać dwóch różnych wyborów, ale czasem wystarczy trochę empatii. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no pewnie, obejrzyj/przeczytaj, przecież nie wszystkiego musisz sama doświadczać, by coś ci się podobało :)

      Usuń