piątek, 10 sierpnia 2018

Pod słońcem Toskanii, czyli o tym, co było dalej, gdy TEN telefon zadzwonił na wakacjach.




Wszyscy dookoła mówią, że TEN telefon ich zaskoczył. A nas nie. My po prostu czuliśmy, że tak będzie i szczerze mówiąc chyba bylibyśmy rozczarowani gdyby do nas nie zadzwonili ;) Nie wiem, czy to jakiś Szósty Zmysł, czy po prostu zwykłe przeczucie, (bo wiadomo, że jak człowiek siedzi na czterech literach to nic się nie dzieje, a jak się gdzieś ruszy to dzwonią telefony), ale każdego dnia spoglądaliśmy na komórkę w oczekiwaniu na informację. No, ale o tym już pisałam TUTAJ (KLIK), więc nie będę się powtarzać ;) 

Jako, że jak wiecie była to środa, a pierwsze spotkanie z naszą córką było wyznaczone na poniedziałek, mieliśmy jeszcze kilka dni na zwiedzanie. Znajdowaliśmy się w naprawdę cudownym zakątku Włoch - w przepięknej i malowniczej Toskanii. O tym regionie jeszcze kiedyś napiszę, dziś chciałabym zabrać was na wycieczkę w miejsce, do którego pojechaliśmy na następny dzień po informacji o narodzinach naszej córeczki. 



Pewnie znacie to uczucie. Coś wam się udało załatwić, zdaliście egzamin, dostaliście podwyżkę, albo pierwszy raz pocałował was chłopak/dziewczyna i choć o tym wiecie tylko wy, to wydaje wam się, że wszyscy to widzą, a szczęście macie wypisane na twarzy. Oto ja, zwykła dziewczyna na wakacjach, właśnie zostałam MAMĄ! Ta-Da! Wyglądałam kwitnąco jak na pierwszy dzień po porodzie. Całe szczęście, bo zaplanowaną mieliśmy całodzienną wycieczkę na Cinque Terre. Zrobiliśmy wtedy piechotą ponad 20km, nie licząc dreptania w miejscu i samego przemieszczania się do pięciu niezwykłych miejscowości (jak sama nazwa wskazuje) Wracając do samochodu ledwo powłóczyliśmy nogami, a że odjechał nam ostatni autobus, trzeba było do niego dojść. 









Pięć Ziem Ligurii, Cinque Terre, to jeden z najczystszych regionów na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Prawie dziesięć kilometrów skalistego wybrzeża, pięć małych, lecz niezwykle malowniczych miasteczek, wspinających się na szczyty grzbietów górskich nad niewielkimi zatokami, setki ścieżek, łączących między sobą poszczególne osady oraz stare kościoły i piękne, malownicze plaże. 
Cinque Terre nie ucierpiało z powodu rozwoju przemysłu dzięki swemu ustronnemu położeniu i interesującej historii. Znajdziecie tu mnóstwo winnic, niezwykle charakterystycznych dla tego regionu, tworzących unikalny krajobraz, ze wznoszącymi się na lądzie kamiennymi murami, krętymi nadbrzeżnymi ścieżkami, przepięknymi plażami pośród półwyspów i kryształowo czystym morzem. 







Pięć Ziem szczyci się nie tylko pięknym morzem, malowniczymi ścieżkami i porywającymi widokami. Znajdziecie tu ponadto: liczne kapliczki, wiekowe kościoły, starożytne zamki oraz domy, zbudowane kilka stuleci temu, a także interesujące miejsca do nurkowania, zawsze świeże owoce morza i najlepszego gatunku wina. Pięć Ziem wchodzi w skład parku narodowego, a od roku 1997 znajduje się pod ochroną UNESCO. 






Główne osady w Cinque Terre, położone z północy na południe, to: Monterosso, Vernazza, Corniglia, Manarola, Riomaggiorezawieszone pomiędzy morzem a lądem na pionowych skałach. Wszystkie znajdują się blisko siebie, a pociąg przejeżdża przez nie w ciągu zaledwie kilku minut.









25 października 2011 roku Cinque Terre ucierpiało od największej w swej historii powodzi. W czasie naszej wycieczki, nadal wiele ścieżek było zamkniętych, inne pewnie długo jeszcze nie zostaną odbudowane. 



Tak naprawdę żeby nacieszyć oko widokami i na spokojnie zwiedzić te miasta, potrzeba kilku dni. Wielu ludzi tak robi. Przyjeżdżają z plecakami i codziennie zmieniają miasto. My na zobaczenie całości mieliśmy zaledwie jeden dzień, a wyprawa nasza była intensywna. Mimo to nie żałuję, bo jest to miejsce na pewno warte odwiedzenia. 











W planach mamy oczywiście powrót do tego pięknego zakątka Włoch. Oprócz Cinque Terre jest tam wiele innych miejsc, które muszą się znaleźć na naszej liście. Jeżeli jeszcze tego miejsca nie znacie, koniecznie się wybierzcie! 




Dobranoc Cinque Terre, do zobaczenia.










Źródło: www.cinqueterre.a-turist.com














6 komentarzy:

  1. Przepięknie.
    Ale choćby tam były cuda na kiju i tak zawsze kojarzyć się wam będzie z tym najważniejszym telefonem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Włochy kojarzą mi się z pysznymi lodami i TYM telefonem ;) Zawsze się śmieję na szkoleniach, że jak czekanie się przedłuża to polecam wyjazd do Włoch ;) W końcu za drugim razem telefon też zadzwonił jak wakacje były zapłacone ;)

      Usuń
  2. Miejsce cudowne, ale skojarzenia z nim chyba jeszcze cudowniejsze 😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) Choć po ostatnich wydarzeniach i ich dbałości o bezpieczeństwo ciekawa jestem w jakim stopniu zostały odbudowane te ścieżki po powodzi. Idzie się w zasadzie po stromym zboczu i upadek mógłby się źle zakończyć.

      Usuń
  3. Przepiękne miejsce i tak ważne dla Was.
    Nas telefon nie zaskoczył. Na kilka dni przed nim, zaczęłam ze sobą zabierać wszędzie komórkę, czego nigdy wcześniej nie robiłam. Nawet na zajęcia z dzieciakami. Okazało się, że słusznie, bo zadzwonił właśnie, jak prowadziłam zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Czyli też wyczułaś. No właśnie, popatrz jak to jest, niby mogą zadzwonić w każdej chwili a jednak czasem po prostu wiesz, że to będzie właśnie wtedy.

      Usuń