poniedziałek, 10 grudnia 2018

Coraz bliżej Święta...


Nie mogę uwierzyć, że dokładnie za dwa tygodnie będą Święta. Choć w tym roku wydarzyło się tyle rzeczy, to jednak od wakacji ten czas jakoś tak przepłynął ze zwiększoną prędkością. Pamiętam , kiedy w szkole od poniedziałku do środy dni tak się ciągnęły, że wydawać się mogło, że upłynął co najmniej tydzień. Niczym z pogodą, kiedy to teoretycznie jest ileś tam stopni, a temperatura odczuwalna jest o wiele niższa. Tak właśnie mam z czasem. Jest poniedziałek, odczuwam jakby była jeszcze niedziela, bo nie do końca psychicznie jestem gotowa na kolejny tydzień pracy aż tu nagle wtedy kiedy zaczynam się ogarniać, okazuje się, że jest piątek. Pokręcone to. Pewnie i tak nic nie zrozumieliście, no, ale nie martwcie się, ja nie o tym :) 

Co roku obiecuję sobie, że prezenty zacznę kupować wcześniej i muszę wam powiedzieć, że jakoś się tego trzymam. Jeśli widzę coś fajnego, co mogłabym komuś podarować, biorę od razu, by uniknąć nerwowego szukania na siłę. Dziś wyjątkowo poranek miałam wolny, więc po odwiezieniu dziewczynek do przedszkola postanowiłam pojechać do Centrum Handlowego uzupełnić brakujące podarunki. No tak to ja mogę robić zakupki :) Wjechałam na cieplutki parking podziemny i zaparkowałam na przeciwko wejścia. Tadam! Lepsze były tylko miejsca dla inwalidów, no ale te na obecny moment są poza moim zasięgiem. Były też miejsca dla rodzin, więc z dwoma fotelikami w samochodzie jestem kryta. Dzieci? A tak, zaraz mąż z nimi przyjdzie. Mogłabym ewentualnie powiedzieć, gdyby się ktoś czepiał, no ale nie przesadzajmy, te 5 metrów dodatkowego ruchu na pewno mi się przydało ;) Sklepy były jeszcze zamknięte, więc na spokojnie poszłam do toalety i kiedy już myślałam, że będę pierwszą klientką pewnego sklepu, jakaś pani z koleżanką i dzieckiem zdobyły go jako pierwsze. A niech to! Taka okazja. 
Tak na poważnie to ogólnie nie lubię chodzić po sklepach, ale gdy w galerii jest pusto (może nie pusto, ale pustawo) to zakupy nie są takie męczące. Po dwóch godzinach, całkiem zadowolona zasiadłam w samochodzie i przyjechałam do domu. 

Szkoda, że za oknem głęboki listopad. Marzą mi się białe święta, więc po raz kolejny puszczam pewną piosenkę, która coraz bardziej zaczyna do mnie trafiać. A! Zapomniałam. Mamy nawet już choinkę, czeka sobie na dworze na odpowiedni moment kiedy to w domu trochę ogarniemy. Choinkę kupujemy zawsze w OBI, może już wam pisałam, mają piękne i to w dobrych cenach. Za jodłę kaukaską, taką 180-230m, zapłacicie 64zł. Myślę, że to naprawdę niewiele, choć w zeszłym roku pojechaliśmy na tydzień przed Świętami i zostały tylko te z dolnej granicy wymiarów. Piękne, ale niższe. Nauczeni doświadczeniem tym razem wybraliśmy się wcześniej. Naprawdę wam polecam. 


Weekend więc mieliśmy świąteczny: zakup choinki i tradycyjne pieczenie pierników. Pieczenie odbyło się w sobotę. Ponieważ timing mieliśmy słaby, i nie chcieliśmy tracić czasu na usypianie dziewczyn, przebraliśmy je tylko w piżamki, one umyły ząbki i dalej piekliśmy dobrodziejstwa. Stwierdziliśmy, że jak któraś będzie zmęczona to powie. Elsa o 22 stwierdziła, że idzie się położyć na kanapie w salonie, więc wynieśliśmy ją potem do łóżeczka, natomiast rozbawiona Misia nie miała zamiaru iść spać. Skoro nikt jej nie poganiał, pomagała nam z piernikami, a potem wpadła na pomysł zabawy. Wzięła miskę plastikową z szuflady, nosiła pierniki do stołu i układała je mówiąc, że jest "Misia budownicza" :D 


O 23 stwierdziliśmy jednak, że czas ją zmobilizować do spania i odprowadziliśmy na górę do łóżeczka. Nie protestowała. W niedzielę nastąpiła jeszcze lepsza część piernikowej tradycji - ozdabianie. Tylko dwa razy w roku można pozwolić sobie na oblizywanie paluszków z lukru i potajemne zjadanie cukrowych ozdób ;)



W ramach poszukiwania ducha Świąt, przez cały weekend puszczaliśmy okolicznościowe piosenki, więc mogę z całą pewnością stwierdzić, że to już niedługo :)

Końcowy efekt pracy dziewczynek :)


A wam jak idą prace? Posprzątane wszystko? Macie prezenty dla każdego? Dobrego i udanego tygodnia kochani!



* Post nie zawiera lokowania produktu, nie jestem również pracownikiem OBI, żeby nie było ;)









11 komentarzy:

  1. Jakie piękne te pierniczki!
    Dziubas z Bobem za to robili wczoraj kruche ciastka :)
    I wspomnę Dziubasowi o OBI przy okazji kolejnego wypominania, że choinkę miałam już obiecaną :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no jeśli chodzi o cenę to jest dobra, więc Dziubas nie może się wykręcić, że za drogo i takie tam. Choinki piękne, na pewno wrzucę jakąś fotkę jak będzie ubrana, zresztą kupiliśmy 2 ;) Jedna będzie w domu, druga na dworze. A co! ;) Normalnie u nas tak od handlarzy choinkami to ok. 150zł co najmniej.
      Mniam mniam ciasteczka kruche :))

      Usuń
    2. hhhHa! Kupiłam wczoraj choinkę :) Jeszcze tylko zmusić Dziubasa, żeby ściągnął ze strychu ozdoby...

      Usuń
  2. :)) my też już prawie akcję prezenty mamy ogarnięte. Zostały jeszcze jakieś drobiazgi. Fajnie że napisałaś o choince-to bardzo dobra cena a tym bardziej za jodłę. Będzie trzeba się wybrać do obi:)
    Ja też nie mogę uwierzyć, że tylko 2tygodnie zostały do świąt.. a w tym roku czekam na nie jakbym sama była dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę iść do Obi, żeby mi odpalili jakiś procent jeśli wy się zdecydujecie ;) A tak na poważnie, to myślę, że to dobra cena. Tak jak pisałam Dziubasowej u nas co najmniej 150zł za jodłę to jednak mało nie jest.

      No i bardzo dobrze, że się cieszysz! Właśnie to jest fajne, gdzieś tam odnaleźć w sobie tę dziecięcą radość sprzed lat. Ja pierwsze dwa lata miałam ząbkowanie, potem coś tam jeszcze, może w tym roku będzie szczęśliwie, choć na razie słabo to wygląda ...
      Czyli Ty też wcześniej kupujesz prezenty. No i fajnie, przynajmniej człowiek ma komfort, że robi to na spokojnie. Najlepiej robi mi się zakupy dla dziewczynek, ciągle widzę coś fajnego, co wiem, że by im się spodobało, ale cóż, nie można kupić wszystkiego.
      Uściski :*

      Usuń
  3. Jak sympatycznie. U nas sprzątanie czeka. Prezenty też nie kupione (chociaż my tylko dla dzieciaków; kiedyś doszliśmy do wniosku, że jak mamy sobie w rodzinie kupować tanie bzdury, to szkoda pieniążków i z tym postanowieniem, obdarowujemy tylko dzieci). Jedyne dziecko, dla jakiego prezenty już czekają, to Wiki. Nie chciałam szukać na ostatnią chwilę.
    Pierniki, uszka i inne specjały dopiero będą się robić, chociaż całe święta pod znakiem zapytania. Mój tato chory, na chorobę zakaźną, więc nie wiadomo, czy pojedziemy do rodziców. Jak zostaniemy u siebie, to sami, bo jakoś rodzinka nie zbyt często umie do nas dojechać. Zawsze to my do rodziców i odwiedzamy resztę, czyli moje i męża rodzeństwo, bardzo rzadko na odwrót, że rodzeństwo do nas... My z mężem teraz przeziębieni, więc nie ma na nic siły...
    Ehh, ale wciąż nie tracę nadziei, bo to przecież miały być te najpiękniejsze święta, te pierwsze te nasze... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku nic mi nie mów o sprzątaniu ;) Człowiek coś zrobi teraz a i tak do Świąt się zakurzy ;)
      Pisząc o prezentach to w zasadzie miałam na myśli dzieci, męża, rodziców i kilka bliskich osób. W sumie z mężem to zależy, czasem sobie kupujemy drobiazg, a czasem razem kupujemy coś dla siebie do domu. Tak na przykład kiedyś dorobiliśmy się ekspresu do kawy :))
      Jeśli chodzi o dzieci to pierwszy raz kupiliśmy im takie "lepsze" zabawki. Lepsze w sensie, że dla dwulatka, czy roczniaka mieliśmy raczej drobiazgi, ale teraz już mam nadzieję, że starczą na dłużej.
      Eh nic mi nie mów z tymi planami. Już kiedyś Ci pisałam jak to było na nasze pierwsze Święta, ale wyobraź sobie, że w zeszłym roku na Wigilię miałam taki katar, że łeb mi pękał, więc w zasadzie pod koniec to już leżałam na kanapie, a w tym, żeby było "śmieszniej" mój tata ma nogę w gipsie i jest po operacji, moja mama nie najlepiej się czuje, ja załapałam jakąś bakterię, mój mąż pociągający (nosem ;) Tylko dziewczynki tfu tfu się trzymają.

      A u Was na pewno będą to najpiękniejsze Święta! Choćby nie wiem co ;)

      Usuń
    2. Co to by było za życie, jakby to wszystko szło jak po maśle...😉
      Masz rację na przekór wszystkiemu i wszystkim to będą te najlepsze święta.
      Faktycznie ze sprzątaniem to trzeba na tuż przed, bo i tak się nakurzy.
      W takim razie Wam też zdrówka życzę i musimy się wszyscy pozbierać w sobie. U nas na razie też Wiki oparła się wirusom i odpukać oby tak zostało.
      Pozdrawiamy serdecznie 😘
      P. S. Dobry ekspres do kawy, fajna sprawa 👍

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję, Wam też życzę zdrówka, trzymajcie się cieplutko!
      Tak, wtedy ten ekspres to był fajny prezent, praktyczny. :) Ciekawe co przyniesie Mikołaj w tym roku :D

      Usuń
  4. Izzy, zawstydzasz mnie. Ja uprałam dywan i jestem z siebie dumna, jakbym zdobyła Mount Everest. Reszta czeka na jakąś bliżej nieokreśloną wolną chwilę. Do pierniczków zabieram się od dwóch tygodni i ciągle nie mam czasu.
    Za to prezenty już pokupowaliśmy, zostało tylko kilka drobiazgów do uzupełnienia. Część już nawet popakowana i gotowa do położenia pod choinką (która z kolei zaginęła gdzieś w czeluściach piwnicy).

    OdpowiedzUsuń
  5. Już po świętach, a ja nadrabiam zaległości. My co prawda nie robimy prezentów dla dorosłych, pozostaje jeden Tygrysa, ale oczywiście na mnie spada obowiązek jeśli nie kupienia za babcię czy ciocię, to doradzenia. Mam nad czym główkować, zwłaszcza, że u nas blisko siebie są urodziny i święta, więc przybywa sporo dobytku Tygrysa w tym czasie.

    OdpowiedzUsuń