wtorek, 8 stycznia 2019

Zdrowe zakupy, czyli co nas truje i zabija.




Nie od dziś wiadomo, że produkty, które obecnie kupujemy różnią się od tych, które pamiętamy jeszcze z dzieciństwa. Ilość trujących składników, jakie spożywamy rocznie jest zatrważająca, a slogany o rzekomej zdrowej żywności często pozostają tylko pustymi słowami. Walka o klienta i jego portfel sięga tak głęboko, że producenci prześcigają się z hasełkami przyciągającymi konsumenta. "Bez  glutaminianu sodu", "Bogate w magnez", "Zapewnia dzienne zapotrzebowanie na wapń" to tylko kilka chwytliwych trików marketingowych. Cóż z tego, że produkt nie zawiera glutaminianu skoro ma w sobie inne śmiercionośne substancje, które spożywane w nadmiarze prowadzą do poważnych uszczerbków na zdrowiu. Przyzwyczailiśmy się również do obecności cukru, nie dziwi nas już on w jogurcie, czy soku, ale czy zdajemy sobie sprawę z tego, że np. w uwielbianym przez dzieci keczupie może być go ponad 30g? 

Dziś chciałabym polecić wam aplikację na telefon, dzięki której będziecie bardziej świadomi tego, co kupujecie i spożywacie. "Zdrowe zakupy", bo o niej mowa, to baza ponad 100000 produktów, dzięki której dowiesz się jaki jest ich skład i jak wpływa na twoje zdrowie. Masz również możliwość dodawania produktów z poziomu aplikacji oraz sprawdzenia tych alternatywnych do skanowanego. Jest to świetna sprawa również jeśli chodzi o tworzenie świadomości zdrowego odżywiania u naszych dzieci. Każda informacja o produkcie opatrzona jest odpowiednią ikonką, dzięki której dziecko wie, czy jest zdrowy czy też nie. Muszę wam powiedzieć, że naszym dziewczynkom bardzo się ona spodobała i przejęły się tym, że pewne produkty mogą źle wpływać na ich zdrowie. Kiedy zeskanowaliśmy Ptasie Mleczko i pokazał się wykrzyknik sugerujący zawartość cukru, powiedzieliśmy im, że taki produkt może być jedzony, ale nie w nadmiarze. Wiadomo, nie można dać się zwariować, ale trzeba być świadomym tego, co może nam grozić przy długotrwałym spożywaniu danej rzeczy. Cukier to przecież nie tylko otyłość.

Jak producenci ukrywają skład? No cóż, nie każdy zna się na oznaczeniach choćby konserwantów, jest ich setki i nie każde E jest szkodliwe. Ale wiele może w ogromnym stopniu wpływać na nasz organizm. Taki drobny przykład. Mieliśmy w domu Gumę Orbit, którą sami lubimy, wiadomo nasze dzieci są jeszcze za małe na żucie. I co? Sami popatrzcie: 

























Kliknijmy teraz na pierwszą ikonkę:



Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, że aż tyle rzeczy może powodować jeden składnik. Nie musi, ale może. Zwróćcie szczególną uwagę na informację o wpływie na płodność. A to tylko guma... W ilu jeszcze produktach znajdziemy takie magiczne składniki, niszczące nie tylko nasze zdrowie, ale również nasze marzenia o dziecku? Nawet nie chcę myśleć. Nie dziwmy się więc, że problem płodności dotyka tak wielu z nas. Nie mówiąc o innych chorobach, których jesteśmy lub wkrótce będziemy świadkami. 
Bądźmy świadomi tego, czym nas trują inni. A wszystko w imię czego? Tylko i wyłącznie pieniędzy, bo wokół nich to wszystko się kręci. I to tak mocno, że człowiek człowiekowi jest w stanie zgotować taki los.


* post powstał tylko i wyłącznie na podstawie moich własnych doświadczeń, ma charakter informacyjny i nie jest w żaden sposób związany z promowaniem aplikacji (która notabene jest darmowa)

27 komentarzy:

  1. Ooo fajne...powiem Dziubasowi, on lubi takie rzeczy :)
    Kiedyś miał aplikację z wykazem tylko polskich produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też się wkręcił i wszystko skanuje. Ostatnim odkryciem są ... chusteczki do nosa, które każe mi jeść, bo "nie wykazują złych składników" :D

      Usuń
    2. Przepraszam, bo mam kaprawe oczy i chyba coś źle przeczytałam...JEŚĆ? :D Papier?? To chyba tylko kozy trawią celulozę, czyż nie? :D

      Usuń
  2. Już od dawna jestem przekonana, że niepłodność jest spowodowana m.in. przez obecną żywność i tryb życia (jedno jest związane z drugim w sumie). A ten skład tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. Aplikację na 100% wypróbuję, być może dzięki niej polepszę nasz tryb odżywiania = zdrowie 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeskanowałam na próbę Raffaello, które mam w domu. Fakt, zawiera szkodliwe cukry proste i węglany sodu, ale jako produkty alternatywne na pierwszych miejscach pojawiły się takie rzeczy jal mleczko Nivea baby albo Cif do czyszczenia powierzchni 😂 Produkty spożywcze znalazły się gdzieś w dalszej części listy 😁

      Usuń
    2. No bo Ty źle do tego podeszłaś kochana. Nie można szukać zamienników Rafaello, bo takich rzeczy nie powinnaś w ogóle jeść :D Stąd propozycja zamiany na Nivea baby - lepiej zrób dziecku swojemu masażyk albo wysprzątaj Cifem dom a nie słodycze będziesz wcinać :D:D

      Szczerze mówiąc z funkcji zamienników jeszcze nie korzystałam, ale jeśli chodzi o info o produktach to apka jest naprawdę fajna :))
      Eh powiem Ci, że szkoda gadać z tym składem produktów. Może zamiast szukać rozwiązań na niepłodność niech wejdzie porządna ustawa zabraniająca trucia ludzi. Ale tam gdzie są pieniądze człowiek się nie liczy. Niestety.

      Usuń
    3. No fakt, w sumie to mógł być taki ukryty sens - "posprzątaj sobie chatę zamiast znów żreć te słodycze" haha 😀😀😀
      No niestety, to wszystko są ogromne korporacje i układy. Tak samo zresztą jak koncerny farmaceutyczne, spójrz ile jest suplementów, które w niczym Ci nie pomogą, ale reklamowane są jako zbawienne na dolegliwość 'A' czy dolegliwość 'B'. Polacy na potęgę kupują suplementy, a spora część tego to zwykłe placebo, a kasa się nabija...

      Usuń
    4. Dokładnie. Przecież jest to alternatywa prawda? Nikt nie powiedział, że musi to być coś innego słodkiego :D
      Jejku z tymi koncernami farmaceutycznymi to jest jakiś koszmar. Koleżanka pracuje przy badaniach różnych suplementów i dokładnie to samo mi mówiła. Nie wspomnę o tym, że pewnie nie raz można byłoby znaleźć lek na jakąś dolegliwość, ale po co skoro chory może cały czas, przez wiele lat być leczonym i nabijać kasę firmom.
      Wkurzają mnie też lekarze, wypisujący leki takie, które polecił im przedstawiciel handlowy. Dobrze, że większość ma zamienniki, (leki, niestety nie lekarze ;) ) My korzystamy z apteki internetowej i na spokojnie można poczytać co i jak.

      Usuń
    5. Ehhh temat rzeka. Kwestia przepisywania leków to kwestia polecenia przez przedstawiciela handlowego, a w zamian wycieczka na Malediwy z rodziną. Takie układy. Niestety 🙄

      Usuń
  3. Ale zbieg okoliczności! Ja znam tę aplikację od dawna, ale wczoraj pokazałam ją mojej mamie, która dziś wróciła ze sklepu z samymi zdrowymi produktami😁A że była w naszym wiejskim sklepiku, to śmiała się z tego, jak ludzie ją obserwowali, widząc jak skanuje każdy produkt 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No masz! Naprawdę niezły zbieg okoliczności - wyczułam Ciebie i mamę ;)
      No właśnie zaczęłam się zastanawiać co by było jakby chodzić po sklepie i skanować produkty - chyba by pomyśleli, że z konkurencji jestem :D Fajnie musieli ci ludzie patrzeć na mamę :D

      P.S. A Ty kochana to nie powinnaś przypadkiem już udać się na poród, albo coś? ... Tak nieśmiało pytam, bo wiesz, widzę, że Wam się nie spieszy ;) Ja się maluchowi nie dziwię, taka pogoda to ja też bym siedziała w ciepełku, ale my tu czekamy, a balony z helem długo nie wytrzymają...

      Usuń
    2. No właśnie, też myślę, że chłopakowi za dobrze w brzuszku, nie spieszy mu się...
      A co do mamy, to się uśmiałam, bo tak się przejęła, że skandowała kod soku z buraków, w którego składzie było napisane, że ma 100% soku z buraków😂Ale nie przeczytała tego, tak bardzo była zaaferowana aplikacją😉

      Usuń
    3. No wiesz, może być 100% soku z buraków, ale niekoniecznie jest on wolny od konserwantów, więc ja Twoją mamę rozumiem :))

      Usuń
  4. Ja chcę to, ja chcę!
    Proszę o namiarki i instrukcję obsługi. (Przy okazji: czyja kolej, bo się pogubiłam :-D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty dziecino to masz jakiegoś smartfona czy cuś? Tak pytam, bo wiem, że Ty nie lubisz takich nowinek, więc może jesteś jak moja koleżanka, która ostatnio dostała w końcu telefon dotykowy pod choinkę a ze starego wyjęła jeszcze kartę IDEA ( a z tego co pamiętam Idea przechodziła na Orange w 2005 roku :P)
      Aplikacja jest łatwa w użyciu, jest w AppStore i na Androida, wystarczy ściągnąć, kliknąć "Skanuj" i potem najtrudniejsze, bo musisz trafić w kod kreskowy :D:D

      P.S. Twoja, choć obiecałam, że jedną rzecz dopiszę. I dopiszę :D

      Usuń
  5. No właśnie tak coś mi się wydawało, że miałaś dopisać, to czekam :-P
    �� IDEA... hahaha! Twoja koleżanka wygrała. Tak, mam smartfona, nie najnowszy model :-D
    Spróbuję sobie poradzić :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to nie ma znaczenia jaki model. Wpisz w wyszukiwarkę nazwę "Zdrowe zakupy" i powinnaś znaleźć bez problemu. Apka jest opatrzona ikonką jabłuszka :) Daj znać jak Ci poszło.

      Usuń
  6. Ja też zaraz zabieram się za ściąganie aplikacji; też wypróbuję,zobaczę jak działa - ostatnio mam jakieś napady głodu i ochoty na słodkie- słodycze poszły w ruch ehh, może jak będę mieć aplikacje i najdzie mnie chęć na coś słodkiego, kiedy przeskanuje produkt i zobaczę same wykrzykniki,to może to mnie opamięta hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chyba potrzebowała takiej aplikacji, która by palnęła mnie w głowę jak jem za dużo słodyczy haha. Po prostu czasem potrzebuję czegoś słodkiego, nie ma szans. Ale powiem Ci, że warto sprawdzić co jest w niektórych słodyczach i być może wybrać coś zdrowszego, równie dobrego. Koniecznie daj znać jak Ci idzie :))

      Usuń
    2. Aplikacja "zdrowotna" jest u mnie w ciągłym ruchu- ostatnio bedac na zakupach, gdy skanowałam produkty, niektórzy ludzie gapili sie na mnie,jakbym nie wiem co robiła,a ja co jakis czas mowilam mamie i mężowi, że np. tego nie kupimy,bo to bardzo niezdrowe,ale w zamian za to możemy wziąć coś innego hihi w domu przeskanowałam wiekszosc produktów spożywczych z kodem kreskowym i staram sie unikać tych o największej szkodliwości;

      Usuń
    3. Agatko, nie przejmuj się. Ja też wyglądam jak UFO stojąc tak jak choćby dziś pół godziny przed półką z majonezami :D Ale znalazłam taki, który nie truje, a co! W piątek byliśmy w Lidlu i słuchaj taka śmieszna sytuacja, bo dziewczyny chciały jakieś ciastka, więc stoimy i skanujemy, donoszą różne i zawiedzione odkładają, bo wszystkie mają złe miny hehe. Nagle podchodzi do mnie taka młoda kobietka i zagaduje mnie pytając właśnie o aplikację i poprosiła, żebym sprawdziła te ciastka, które ona wybrała. No i okazało się, że było mocno szkodliwe, więc wybrała inne :D Podziękowała mi, wzięła inne ciastka i stwierdziła, że musi apkę ściągnąć sobie na swój telefon :)))

      Powodzenia w skanowaniu! Pozdrawiam

      Usuń
  7. Mam tą apkę - tylko w ten w ten sposób jestem w stanie obrzydzić niektóre syfy moim facetom. Ja jestem mało przekonywująca :) potrzebowałam e-wsparcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze :)) Człowiek może nawet i wie, że coś jest szkodliwe, ale w większości przypadków nie zdaje sobie sprawy z tego czym może grozić jedzenie na dłuższą metę jakiegoś tam składnika. I potem dziwimy się, że żołądek boli, że coś tam jeszcze innego...
      Czasem jestem pozytywnie zaskoczona. Na przykład dzisiaj. Zeskanowałam kod z parówek Piratek z Lidla i nie mają nic złego prócz cukru. Nie kupuję ich często, ale czasem dzieci same się proszą, wiadomo, wszystkie dzieci parówki kochają.

      Usuń
  8. Przekażę nazwę Tacie Tygrysa. Na pewno skorzysta. Uświadomiłam sobie, że podczas leczenia bardzo rozważnie robiliśmy zakupy, spędzaliśmy (mimo że bez aplikacji) sporo czasu między regałami sprawdzając skład produktów. A teraz trochę się zaniedbaliśmy, a przecież motywacja jest - mamy dla kogo żyć w zdrowiu jak najdłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo Tygrysa, przede wszystkim chciałam napisać, że baaardzo się cieszę, że wróciłaś do blogowania i jesteś znów w naszym światku :)) Nie ukrywam, że nie raz zastanawiałam się co sądzisz na jakiś temat, brakowało mi Twoich komentarzy ;)

      Tak sobie myślę o tych przygotowaniach do ciąży i odżywianiu. Zobacz jak to jest. Z jednej strony wiemy jak bardzo to co jemy ma wpływ na płodność, a z drugiej strony tyle dzieci do adopcji jednak rodzi się zdrowych, a wiemy, że matki biologiczne wcale o siebie w ciąży nie dbały. Co więcej, do zapłodnienia dochodziło np. pod wpływem alkoholu.

      Usuń
  9. Mój małżonek też ma tę apkę i skanuje wszystko przed podaniem Księżniczce. Kiedyś się śmiałam, że gdybym karmiła piersią, to piersi też by mi zeskanował, żeby sprawdzić skład mleka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, w dzisiejszych czasach to nawet naturze wierzyć nie można haha :D

      Usuń