poniedziałek, 10 czerwca 2019

Wiadomość do mojego przyszłego zięcia.


zdj.pixaby

Drodzy przyszli mężowie moich córek!

Choć w momencie, w którym piszę, Wasze żony są jeszcze małe i jedna wyobraża sobie, że książę przyjedzie po nią na białym koniu,a druga, że pojawi się pod postacią jakiegoś miękkiego futerkowego zwierzątka, to ja już chciałabym Wam podziękować za to, że jesteście. Nie wiem, czy któryś z Was to ten mały chłopiec którego ostatnio spotkałyśmy na placu zabaw, czy może ten śmieszny blondynek w sklepie, który długo wybierał lizaki. To na razie nie ma znaczenia. Choć Wy się nie znacie i do ślubu daleko, każdego dnia, w każdym momencie my rodzice już kształtujemy przyszłą kobietę, żonę i matkę. Kiedyś to Wam przekażemy te dwie najukochańsze istoty, by dzieliły z Wami najpiękniejsze chwile swojego życia. To dla Was każdego dnia uczymy je kochać, by tą miłością potrafiły obdarzać Was na co dzień, w tych dobrych i trudnych chwilach. To dla Was uczymy je czerpać radość z bycia razem, by kiedyś najważniejsze były chwile spędzone w gronie rodzinnym. To dla Was uczymy je mądrze korzystać z dóbr tego świata, by w przyszłości wiedziały co się liczy, a co nie. To dla Was uczymy je rozróżniać dobro od zła, by mogły kiedyś podejmować właściwe decyzje. To dla Was kochamy je najbardziej na świecie, by tę miłość potrafiły potem przekazać swoim dzieciom.
Nie oczekuję, że będziecie mieć Bentley'a w garażu, willę w Hollywood, czy urodę faceta okrzykniętego Misterem Europy, bo wiem, że macie to, co interesuje mnie najbardziej. Ogromne serce pełne miłości. Wiem, bo inaczej nie związalibyście się z moimi córkami.  Serce za serce. Kochajcie te kobiety najmocniej jak potraficie, wspierajcie najbardziej jak tylko się da, zawsze znajdźcie dla nich czas, nawet wtedy, gdy mówią, że wszystko jest ok i niczego nie potrzebują, przytulajcie najmocniej jak potraficie i mówcie "Kocham", pomimo tego, że one o tym wiedzą. A kiedy się pokłócicie, pogódźcie się przed zachodem słońca, kto wie, czy to nie Wasz ostatni.

Kochani zięciowie, na zakończenie jeszcze tylko napiszę, że mam nadzieję, że będę dobrą teściową dla Was i razem stworzymy fajną rodzinkę, nie idealną, ale fajną, prawdziwą, a ja nie stracę córek tylko zyskam synów.

Życzę Wam i nam, wspaniałych lat w nieprzerwanym szczęściu. Wybierajmy mądre ścieżki, które prowadzą gdzieś tam, gdzie się kiedyś spotkamy. Zatem do zobaczenia!
Mama. 

6 komentarzy:

  1. Czyżby któraś z córek przyprowadziła do domu pierwszego "narzeczonego"? Czy szanowny teść in spe też ma tak pozytywny stosunek do przyszłych, potencjalnych zięciów? Aglaia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, nie, na razie najważniejsze są "psiapsiółki" ;) To tak napisane w powietrze.
      Na razie teść pozytywnie nastawiony, ja też, ale jak podpadnie ten człowieczek-wybranek to pogonię miotłą. Jak tylko sobie jakąś fajną sprawię :P

      Usuń
  2. Taaa, Tomasz już od dawna strzelbę poleruje. :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, moj malzonek tez mowi, ze juz ma w szafie schowana dubeltowke. Ja jednak uwazam, ze nie bedzie potrzebna. Nasza corka ma taka osobowosc, ze mojemu przyszlemu zieciowi powiedzialabym: "Cierpliwosci, kochaniutki, duzo cierpliwosci. I juz zawczasu cwicz mowienie grzecznie: alez oczywiscie, skarbie". :D

      Usuń
    2. Olitoria mówisz, że Tomasz odstrzeli każdego, kto się do niej zgłosi tak? :D:D

      Usuń
    3. Hahaha, Agata czasem to samo sobie myślę, że łatwo nie będzie i to nie naszym córkom tylko zięciom :D Dlatego ja widzisz zawczasu się przygotowałam i dam gagatkowi do przeczytania, żeby wiedział co bierze :D

      Usuń