niedziela, 19 marca 2017

O pierwszym spotkaniu sióstr i pierwszej nocy w 4

Jak już wcześniej wspominałam, przy łóżeczku E. stało zdjęcie jej siostrzyczki. Przez kilka dni, gdy budziła się, jak zwykle kontemplowała wszystkie zdjęcia znajdujące się w zasięgu wzroku. Zapytana " Gdzie jest twoja siostrzyczka?" z przekonaniem wyciągała paluszka w kierunku kartki A4 z wydrukiem. Nie mogliśmy doczekać się ich pierwszego spotkania. Jak zareagują? Czy poczują to w sobie, że są siostrami?
Dzień, w którym wreszcie mogliśmy zabrać J. do domu, był bardzo wyczerpujący. Mąż musiał pilnie wyjechać i zostawił nas z moimi rodzicami a ja cały dzień spędziłam w Domu Małego Dziecka walcząc o możliwość zabrania naszego dziecka do domu. Czasem mam wrażenie, że mieli już dojść mojej nieustępliwości i udało się, bo chcieli się mnie po prostu pozbyć :)  Na szczęście wracał już i był blisko, więc umówiliśmy się, że zabierze E. i razem przyjadą do mnie. Kiedy dołączyli do mnie w ośrodku, byłam wykończona. Najgorsze, że tatuś z wrażenia zapomniał torby z wyprawką dla J. i nie mieliśmy w co ją przebrać! Szybki telefon do dziadka i wyprawka już była w drodze. Uff.


E. bardzo spodobała się poczekalnia. Było tam bowiem mnóstwo zabawek, przygotowanych zapewne na odwiedziny przyszłych rodziców adopcyjnych i biologicznych. Gdy dziadek dotarł z torbą, byliśmy wszyscy gotowi na spotkanie. Po jakimś czasie, siostra wyniosła J. Włożyliśmy ją do nosidełka i przyklęknęliśmy przy niej razem z E. i mówimy " To jest twoja siostrzyczka" Dziewczynki spojrzały na siebie ale, .... szału nie było. "Oto leży jakieś małe dziecię i nie wiadomo dlaczego rodzice się nim interesują", zdawała się myśleć E.
Kiedy wsiedliśmy do samochodu, E. dziwnym wzrokiem nadal lustrowała niemowlaka, który zasiadł obok niej. Kiedy przybyliśmy do domu, nastał czas karmienia J. Kiedy zobaczyła butelkę z mlekiem, usłyszeliśmy wyraźne "Am" z domaganiem się o swoją porcję. Po chwili nasze oba szkraby leżały obok siebie sącząc mleczko z butli - jedna mała , druga trochę większa.
Noc przyniosła jednak największe niespodzianki. Kiedy J. obudziła się na karmienie, jej siostra postanowiła "pomóc" mi ją nakarmić. Ta jej pomoc okazała się niczym innym jak wyrywaniem butelki pod pretekstem przytrzymania jej. Apogeum nastąpiło przy przewijaniu. Kiedy to okazało się, że pieluszka J. zawiera więcej niż płynną zawartość, E. zabrała pieluszkę i zaczęła uciekać po pokoju z radością wymachując nią na lewo i prawo. "Nieeee! Oddaj pieluchę!", krzyknęłam, nie wiedząc co tak naprawdę mam robić, Gonić E. co wiązało się z pozostawieniem na moment niedotartej do końca J. , czy nie przejmować się tym, ile z zawartości pieluchy wydostanie się na zewnątrz i kontynuować przewijanie. No cóż, głębokie rozterki początkującej matki dwójki maluchów. Na szczęście z pomocą przyszli inni domownicy. Mój desperacki głos sprawił, że domyślili się, iż potrzebuję pomocy. Po kilku minutach J. już spała "zapieluszona", a jej kochana siostrzyczka E. postawiona do pionu, również udała się na kolejną porcję snu.
I tak po pierwszej wspólnej nocy już wiedziałam, że oto nasze ciekawe dotąd życie, jak nic stanie się jeszcze ciekawsze, a każdy dzień będzie z pewnością wyjątkowy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz