piątek, 1 września 2017

Siostrzane smutki

Dziś pierwszy dzień żłobka dla młodszej z moich dziewczynek. Pomimo tego, że starsza została ze mną w domu ze względu na  trwającą jeszcze przerwę w przedszkolu, postanowiłam mimo wszystko wysłać J. na zajęcia celem powakacyjnej adaptacji.

Dzisiejszy wpis będzie krótki. Chciałam tylko podzielić się z Wami taką obserwacją. 
Nie raz pisałam, że dziewczyny potrafią się kłócić o zabawkę i wyrywać ją sobie. Bywało, że szczypały się i gryzły. Raz nawet młodsza, ten wydawałoby się z wyglądu aniołek, wyrwała E. włosy. 
Gdy odwiozłyśmy z E. młodszą córkę do żłobka, zrobiłyśmy zakupy i wróciłyśmy do domu. Pogoda dziś nas nie rozpieszcza. Po cudownym, gorącym i pełnym słońca dniu, przyszły chmury i wiatr. Cóż z tego, że temperatura na termometrze sięga 20 kresek, skoro przejmujący wiatr sprawia, że czuję jak gdyby było co najmniej 5 mniej. Mimo to E. chciała wyjść na dwór.
Przez całe wakacje, dziewczynki bawiły się razem, podczas gdy ja gotowałam czy sprzątałam. Dziś E. położyła się na tarasie na leżaku z ulubioną przytulance i patrzyła w dal. Dziecko, które zwykle jest w ruchu, nagle stało się spokojne i zamyślone. Widziałam, że jest jej smutno, że jest sama. 

~Tęsknisz za J.?, zapytałam.
~Tak, odpowiedziała E. i schowała twarz w przytulance.

Mnie też zrobiło się smutno. Nie dlatego, że nie było J., za niedługo przecież miałyśmy po nią pojechać, ale widać było jak na dłoni, że dziewczynki bardzo się kochają. Zawsze przecież były razem, starsza nawet nie pamięta jak to było, gdy była sama. 

~ Nie zostawimy J. w żłobku? Pojedziemy po nią?, dopytywała E.
Oczywiście zapewniłam ją, że zaraz po obiedzie pojedziemy zabrać jej ukochaną siostrę, a my postanowiłyśmy wybrać się na krótką przejażdżkę rowerkiem. Po 20 minutach E. stwierdziła, że jest zmęczona i chce wracać do domu.

W żłobku E. poszła po siostrę do sali. Nagle dostała tyle energii jak gdyby wypiła co najmniej dwa Red Bulle! 
Wsiadając do samochodu, powiedziałam dziewczynkom, że mam dla nich niespodziankę. Bardzo się ucieszyły, gdy zobaczyły, że mam dla nich ciastka. Każda dostała jedno duże ciacho, ale oczywiście starsza skończyła wcześniej i wyrywała siostrze jej przydział. Słysząc znajomy krzyk uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że wszystko wróciło do normy. Czyli pełnia szczęścia ;)



4 komentarze:

  1. Wzruszyłam się. Nie ma to jak siostry :)
    Między mną a siostrą do tej pory podobnie. Utarczki się zdarzają, ale w trudnych chwilach możemy na siebie liczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to pięknie:)Szczerze zazdroszczę takiej siostry, tak pozytywnie oczywiście. Na pewno się różnicie charakterami, ale zawsze możecie na siebie liczyć i to jest wspaniałe.
      A tak na marginesie, wczoraj wieczorem E. straciła kolejne włosy a J. oberwała w samochodzie stopą starszej siostry. Wieczorem już mówiły, że się kochają i przytulały tak, że jak zwykle skończyło się upadkiem na podłogę... eh

      Usuń
  2. Za chwilkę E. zacznie przedszkole i nie będzie czasu na tęsknotę za J. A nawet jeśli, to wzajemne potęsknienie za sobą na pewno dobrze im zrobi. Fajne te Twoje dziewuchy, Izzy. Jak o nich czytam, to łapię się na tym, że chciałabym, aby Księżniczka też miała siostrę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację. Choć często jak którejś dłużej nie ma w pobliżu, to pytają się o siebie wzajemnie. Nawet na placu zabaw.
      Eh, my kochana wiemy, że samemu jest smutno, prawda?
      Staram się je wychować tak, jakbym ja widziała swoje relacje z siostrą, której nigdy nie miałam. Totalny instynkt, zero doświadczenia. Idę przez ciemną jaskinię ze świeczką ;)
      Mam nadzieję, że się uda :*
      No cóż, pamiętasz, że my mieliśmy starać się o "George'a" dla naszej "Peppy", w której wtedy była zakochana E., no i mamy dwie Peppy ;) Kto wie? Może i Wy się skusicie na kolejną Księżniczkę ;) Trzymam kciuki :*

      Usuń