poniedziałek, 2 października 2017

O drugiej szansie

Jakiś czas temu, wprowadziliśmy w naszej rodzinie system motywacyjny dla dziewczynek, polegający na przyznawaniu uśmiechniętych lub smutnych buzi za różne rzeczy. System ten wspaniale sprawdził się przy odpieluchowaniu starszej córki a teraz dołożyliśmy do tabelki kolejne punkty. Tak więc starsza dostaje buźki m.in. za słuchanie mamy i taty, sprzątanie zabawek, ładną zabawę z siostrą lub innymi dziećmi, a młodsza za siusianie na nocniczku i przede wszystkim nieciumkanie się, czyli ssanie paluszka (o tym muszę napisać osobnego posta, bo to dość ciekawe) System naprawdę działa!
Codziennie wieczorem robimy podsumowanie dnia i dziewczynki same starają się ocenić siebie. 



Wczoraj E. była wyjątkowo nieznośna. Na każdą prośbę miała odpowiedź w stylu Zaraz, Bo ja ...(jeszcze coś tam muszę zrobić), Ja tylko ... (coś tam coś tam co trwało wiecznie) Oczywiście, gdy ona czegoś chciała, to komunikat był jasny: Daj mi tu i teraz, bo ja tak chcę. 
Poprzedniego dnia sypnęła piachem w oczy swojej siostry, więc tego było już za wiele.  
~Nie będzie dla ciebie losowania nagród dzisiaj, powiedziałam zdenerwowana.
E. zaczęła płakać. Płakała tak mocno, że po chwili jej łzy mogły spokojnie wypełnić małą sadzawkę.
~ Już będę grzeczna, zapewniała.
Niestety wiem, że u niej Będę grzeczna często trwa dopóty, dopóki nie dostanie tego, czego chce. Potem zapomina o obietnicy. 
~E. tyle razy już obiecywałaś, że będziesz nas słuchać i nic.

Na moje słowa E. zaczęła jeszcze mocniej płakać. Nagle podeszła do mnie i męża, łzy płyną jej po policzkach i mówi:
~ Proszę, dajcie mi jeszcze jedną szansę.

Zamurowało nas. Świeczki stanęły mi w oczach, mąż znieruchomiał jak posąg, a ja przytuliłam ją do siebie i odpowiedziałam bez namysłu:
~ Dobrze kochanie, damy ci jeszcze jedną szansę.

Wytarłam jej łzy i po chwili wylosowała swoją nagrodę. Wieczorem stwierdziła:
~Byłam mega grzeczna. 
Nie mogłam się nie zgodzić :)

Słowa o drugiej szansie wyszły od niej szczerze, naturalnie i spontanicznie. Nie było w nich manipulacji. 
Skruszyła nasze serca, bo jak nie dać dziecku drugiej szansy. Damy jej i trzecią i czwartą jeśli będzie trzeba. 

Ale wiecie co, tak od wczoraj sobie myślę już o dorosłym świecie. Ile razy jesteśmy zdolni wybaczać? Ile szans damy innym, by mogli naprawić to co się stało? Czy w ogóle damy szansę, bo przecież są takie sytuacje, gdzie nie da się cofnąć czasu.
Kiedyś żona mojego znajomego przez pół roku prowadziła podwójne życie. Gdy sprawa wyszła na jaw, trzeba było podjąć decyzję co dalej. Postanowili zostać razem. Zapytany jak im się wiedzie po całej tej historii opowiedział, że rozbity dzban da się posklejać, ale ten dzban już na zawsze będzie zrobiony z małych kawałków trzymających się razem dzięki klejeniu. Jeśli odpadnie jeden element, dzban może nie przetrwać.
I coś chyba w tym jest. 

Taka tam dziś filozoficzna ja ;)

5 komentarzy:

  1. My mamy tablicę motywacyjną dla Bąbla :)

    A odnośnie drugiej szansy - dziecku jestem w stanie dać i drugą, i piątą, i dziesiątą ;) Natomiast w przypadku dorosłych raczej odcinam się od osobnika, który mnie zawiódł - i palę za sobą mosty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Nasze Bąbelkowo
      A wobec męża jaką Pani stosuje taryfę? Jak "dla dorosłego"? Czy daje mu Pani fory traktując "jak dziecko"?
      Proszę uważać na te palone mosty. Czasem nawet licha kładka może się przydać.

      Pozdr
      M

      Usuń
  2. @izzy
    Czytam i sie uśmiecham... Moje dziewczyny (starsze od Twoich) w gruncie rzeczy postępują podobnie. Niestety jest tu jedno małe ale... W swoim życiu już  tak często doznały różnych "kar", tyle razy zostały oszukane, że "tablica motywacyjna" na nie nie działa.
    I tak sobie myślę, że zanim odzyska się takie skrzywdzone dziecko trzeba wiele razy dać mu szansę. I bez gwarancji, że to w ogóle zadziała.

    Pozdr
    M

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że w Twoim przypadku trzeba zastosować tylko i wyłącznie system oparty na ogromnej miłości. Nie znam historii dzieci, ale domyślam się, że nie miały idealnego dzieciństwa. U dzieci pewnie też działa instynkt samozachowawczy - "uodparniają" się na cierpienie, by lepiej znieść ból. Przestają wierzyć dorosłym, bo wiedzą, że słowa nic nie znaczą.
    Moje dziewczyny dopiero uczą się tego co dobre a co nie, co można a czego robić nie wolno. Dla takich maluchów tablica motywacyjna jest dobra, cieszą się z każdej, nawet najdrobniejszej rzeczy. W przypadku starszych dzieci pewnie trzeba naprawić co się da i stworzyć nowy świat, budując go na bardzo kruchych fundamentach.
    Ty masz większe doświadczenie, ale zgadzam się w 100%, że trzeba dawać dziecku szansę wiele razy, nawet jeśli to nie działa to może za którym razem wypali?
    Na koniec sytuacja z dnia dzisiejszego (naprawdę autentyczna!) Prosiłam męża o zrobienie czegoś, ale tego nie zrobił i dziewczynki słyszały jak odpowiedział mi, że nie. Młodsza mówi: "Tatuś, nie dostaniesz lizaka" ;) na co starsza stwierdziła "Trzeba dać tatusiowi szansę"
    Tak wzięła sobie do serca to, że my jej daliśmy szansę wczoraj, że dziś to ona "dała szansę"
    Ja chyba mam podobne podejście jak moja córka. Lepiej wybaczyć, jeśli to możliwe bo nie wiadomo kiedy to my będziemy takiego wybaczenia potrzebowali. Nikt nie jest przecież doskonały i czasem można kogoś zranić zupełnie nieświadomie.
    pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @izzy
      Zdolność do wybaczenia (dawania kolejnej szansy) jest bardzo ważną cechą. Przy czym dobrze jeżeli potrafimy tak odpuszczać nie tylko drugiemu człowiekowi (bliźniemu) ale i sobie. Tak... Sobie też trzeba potrafić dawać kolejną szansę ;)
      Bo jak to ładnie napisałaś: "Nikt nie jest przecież doskonały..."

      Pozdr
      M

      Usuń