wtorek, 16 stycznia 2018

Dom marzeniami budowany.


W trakcie szkolenia, w wielu ośrodkach, kandydaci dostają zadanie napisania dla swojego dziecka bajki adopcyjnej. 




Czym są bajki adopcyjne?

Bajki adopcyjne to proste historie, wprowadzające temat adopcji i w przystępny sposób pomagające zrozumieć jej ideę. Obrazują miłość, która czyni cuda. W księgarniach znajdziecie wiele gotowych i ciekawych pozycji, ale jak wcześniej wspomniałam, można ułożyć ją samemu (w trakcie szkolenia lub po jego zakończeniu)

Jaką bajkę wybrać?

Choć wybór gotowej historii wydaje się prosty, przed zakupieniem książeczki radziłabym przeczytać jej fragment. Dlaczego? Adopcja to bardzo delikatny temat, a nie każdy autor do końca rozumie jej sens. W trakcie kursu przytoczono nam kilka przykładów niewłaściwego podejścia do tematu. Na przykład w jednej z książeczek, bohaterowie to "Pierwsza mama" i "Druga mama" oraz oczywiście tata. Według pani psycholog może być to źle odebrane przez dziecko i wprowadzić zamęt w jego głowie. Mama ma być dla dziecka tylko jedna, dopiero później dojrzewa ono do pojęcia i zrozumienia kto to jest matka biologiczna.

Zwracano nam również uwagę na układanie własnej historii. Bohaterowie powinni być ostrożnie dobrani, czy to będą zwierzątka, czy ludzie, a treść i język odpowiednio dopasowany do wieku dziecka.

Nasza bajka nie bajka

My osobiście nie musieliśmy układać żadnej bajki i choć szczerze mówiąc miałam pomysł na jedną, nigdy jej nie napisałam. Naszą "bajkę adopcyjną" napisało samo życie. 
Dom Marzeniami Budowany, to tytuł opowieści o nas, o naszej rodzinie, miłości, adopcji i więzi z dziećmi. Bohaterami są Mamusia i Tatuś, którzy bardzo chcieli mieć dziecko, ale niestety nie mogli doczekać się potomka. 
Cała książka to w zasadzie album w którym znalazły się dołączone do treści zdjęcia.
Historia i jej język, dostosowane są do małego dziecka, ale mam nadzieję, że będą ładną pamiątką i początkiem do głębszych rozważań na temat adopcji. 







Czy warto czytać dzieciom bajki adopcyjne?

Na pewno tak, choć każde dziecko inaczej je odbierze. My zdecydowaliśmy się opisać prawdziwą historię, ponieważ dziewczynki są zbyt konkretne i potrzebują odniesienia do naszej rodziny, by zrozumieć pewnie rzeczy. Oczywiście różne inne historie i bajki były bazą do wprowadzenia trudnych tematów takich jak choćby brak jednego z rodziców. Na przykład oglądając Księżniczkę Zosię, tłumaczyłam dziewczynkom jakie są relacje między bohaterami (mama Zosi wychodzi za Króla, tym samym stając się mamą dla jego dzieci, a on sam zostaje tatą Zosi) 



Kocham naszą rodzinkę najbardziej na świecie, powiedziała E. kładąc się wczoraj spać...



8 komentarzy:

  1. Teraz macie Wasze wspólne rodzinne marzenia do realizacji.
    Od nas jakoś za dużo zaangażowania nie wymagano. Zadań domowych nie mieliśmy wogóle, także i bajki nam nie zadano, ale sami stworzyliśmy wierszyk i ilustrację do niego w książce zadaniowej dla Tygrysa, którą gdzieś tam kiedyś na blogu pokazywałam.
    Buziaki Rodiznko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta "książka" to w zasadzie opowieść o tym jak zostaliśmy rodzicami. O naszej niepłodności, której dziewczynki w tym momencie nie rozumieją i adopcji, która jest abstrakcją. Lubią słuchać o nas, o naszej rodzinie, o tym jak się urodziły dla nas. Pewnie ich pytania dotyczące pochodzenia będą się zmieniać i przybierać inną formę. Myślałam, że to będzie łatwiejsze, ale czuję jak boli mnie serce, że ten ich świat kiedyś się "zawali"
      Buziaki :*

      Usuń
  2. Piękne - zarówno w formie, jak w treści. Zmotywowałaś mnie, bo zaniedbałam ostatnio Księżniczkową kronikę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to do roboty moja droga ;)
      Nasza to nie jest kronika, to zakończona opowieść, która ma pomóc w zrozumieniu faktu, że nie urodziłam moich dziewczynek. Zawsze mówią do nas "Przeczytaj książeczkę o naszej rodzince" ;)
      Myślę, że z czasem będą rozumieć coraz więcej z tego co tam jest napisane :)

      Usuń
  3. No i proszę ile nowych rzeczy się od Ciebie dowiaduję - taka książka to rewelacyjna pamiątka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że taka historyjka spodoba się każdemu dziecku, nie tylko adoptowanemu. Przecież one lubią słuchać o tym, jak to rodzice się poznali, pokochali i jak z tej miłości urodziły się one, nasze dzieci. Jak do tego dołączone są zdjęcia, to jeszcze bardziej to wszystko trafia do nich, czują się kochane.
      Nasze wrażliwce pokazują paluszkami, że "tu mamusia i tatuś byli smutni, bo nas nie było, a tu (na innym zdjęciu) już byli szczęśliwi, bo się urodziłyśmy" :))

      Usuń
    2. Wzruszające :)
      Może ja Bobowi kiedyś taki komiks narysuję - z owcami w tle ;) A w zasadzie, bliżej prawdy, z bocianami - obsiadły nas dosłownie zanim się pojawił :P

      Usuń
    3. O! Czyli jesteście "wybrani" rozumiem i możecie się spodziewać dużego potomstwa ;) Matko, jak narysujesz z owcami to weź wydaj albo zrób kopię, ja na pewno kupię!!
      P.S. Widziałaś jakie kapciuszki dostałam pod choinkę ? :P

      Usuń