niedziela, 28 stycznia 2018

Flajdel Smakonus.




- Mamusiu, nie lubię tej pasty w przedszkolu, co jest na śniadanie, powiedziała dziś rano do mnie E.
- A z czego ta pasta?, zapytałam.
- Z winogronek.
Podejrzewając, że chodzi jej o jakąś pastę jajeczną lub rybną, której sama nie cierpiałam, kontynuowałam rozmowę.
- Niemożliwe, żeby była z winogronek. Przecież lubisz winogronka, są dobre. 
- No tak, to nie winogronka. Ale wiem, jak się nazywa ta pasta.
- Jak?
- Flajdel Smakonus.
Słysząc to mało nie zadławiłam się bułką, którą właśnie przeżuwałam. 
- To chyba kochanie jakaś łacińska nazwa?, ośmieliłam się stwierdzić.
- Tak, tak, łacińska, odpowiedziała z poważną miną moja starsza córka, po czym wróciła do zajadania płatków z mlekiem.

Do tej pory zachodzę w głowę, skąd ona wymyśliła taką nazwę, ale często tak ma, że jak czegoś nie pamięta, to zmyśla. Już wiem po kim ma tę bogatą wyobraźnię ;) Mój mąż stwierdził, że Flajdel Smakonus to bardzo dobra nazwa. Nie wiemy jeszcze na co, ale dobra. Zdradzając ją wam nie nadaje się wprawdzie na hasło do konta, ale kto wie, może kiedyś zobaczycie stronę internetową www.flajdelsmakonus.pl i już będziecie wiedzieli czyja to firma ;)

12 komentarzy:

  1. Boszsz! Nie ma mnie kilka godzin, a tu już dwa posty... Izzy, ja nie nadążam! :D
    Czy to była pasta kawiorowa? Uwielbiam. Tak samo jak jajeczną i rybną, no po prostu kocham!
    Ale z winogron też może być całkiem niezła.
    Fajdel. Dobre imię dla psa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo za rzadko do mnie wpadasz :P
      Ten post powstał w 10 minut, stąd akurat dwa nowe ;)
      Jaka to pasta to nie wiem, muszę spojrzeć na jadłospis, ale nie sądzę, że dają dzieciom kawior w przedszkolu :D Pewnie jakaś rybna, albo jajeczna. Ja też nie przepadam za takim czymś, więc rozumiem jej niechęć ;)
      Z winogronek, hmm, tylko kto te pestki powyjmuje. No chyba, że z tych bezpestkowych zrobić taką pastę, to na owocową się piszę :))
      Mówisz, że FLAJDEL to dobre imię dla psa? No w sumie lepsze niż Burek, choć mnie z fajtłapą się kojarzy :D No i wiesz, takie łacińskie...

      Usuń
    2. Moja koleżanka nazwała kota Fidel. Brzmi podobnie, ale jakże inne skojarzenie :D

      Usuń
    3. Jejku, jak można nazwać kota Fidel. Dobrze, że nie Hitler... ;)

      Usuń
  2. Koniecznie musicie zaklepać tą nazwę, żeby ktoś nie podkupił :)
    Za wszelkimi pastami wręcz przepadam, podejrzewam, że fajdel też by mi smakował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, już domenę sprawdzałam, jest wolna :D:D
      No to kochana jak się piszesz na Flajdela Smakonusa to dowiem się co to jest. Będę monitorować wszelkie pasty z jadłospisu przedszkolnego :D

      Usuń
  3. Mnie brzmi z deka skandynawsko :D Może jest w tym jakiś łosoś norweski? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty wiesz, że masz rację? Tak przypomniałam sobie te wszystkie nazwy z Ikei i może coś w tym jest! Swoją drogą to nie znoszę jak czytam paragon i wszystko tam napisane w stylu Flajdel Smakonus, a ja nie wiem czy to kupiłam, czy mnie na coś naciągnęli. Tak jakby nie mogli normalnie napisać np. świeczka jakaś tam. No nic. Flajdela polecam :P

      Usuń
    2. Hahahah to prawda! Tajemnicze te nazwy ;) Podobno to wszystko geograficzne.

      Usuń
  4. Flajdel to piątek w wymowie sepleniącego Anglika. Smakonus rzeczywiście brzmi łacińsko, może to faktycznie nazwa ryby.
    Chociaż "Flajdel Smakonus" nadaje się też na nazwę płatków śniadaniowych...
    Zdecydowanie musicie założyć firmę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha, ale się uśmiałam :D Może E. słyszała to na lekcji angielskiego w takim razie, któż to wie jaki akcent ma jej pani ;)
      A Ty kupiłabyś nasze płatki Flajdel Smakonus? :) Może to tak jak z Gino Rossi, myślisz, że to z Włoch a tu ZONK, firma polska ;)

      Usuń
    2. Czy bym kupiła? Kochana, ja bym została ambasadorką Waszej marki! ;)

      Usuń