środa, 10 października 2018

Dzieci z chmur.




- Widziałam cię z góry wiesz?, powiedziała do mnie Elsa na ucho siedząc mi na kolanach. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi.
- Z góry?
- No wiesz, jak stałam w tej kolejce.
- Jakiej kolejce kochanie?
- No wiesz, w tej w niebie, co dzieci stały po swoich rodziców, tłumaczy Elsa zdziwiona, że nadal nic nie rozumiem.
- Jejku, czemu tak długo musiałyśmy czekać?, dopytuje.
Uśmiechnęłam się do niej.
- No wiesz, my też tu na dole czekaliśmy z tatusiem.
- No tak, tyle dzieci przed nami stało. 

Od czasu do czasu przypominam dziewczynkom jak się u nas znalazły, ale jak widać niepotrzebnie. Doskonale to pamiętają. To takie małe, wzruszające dialogi, które sprawiają, że wiem na co tyle czekałam. Na to aż dzieci spadną nam z chmur, gdy przyjdzie na nie kolej. 


21 komentarzy:

  1. To już teraz wiem, dlaczego od dłuższego czasu (gdy czekamy po kwalifikacji) jestem taka spokojna - może nasze dzieci też widzą nas z góry, z chmur...
    Tylko czemu ta kolejka jest dłuższa niż korek na Zakopiance??
    Ale kiedyś dojedziemy do celu, wierzę w to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tia, a pewnie po drodze roboty drogowe, światła i wszyscy czekają, dzieci, my, rodzina ;) Może to już u Was końcówka :* Nieustannie zaciskam kciuki. Czekanie się dłuży, ale jak już ten maluch jest to widać jak szybko upływa czas. Czekanie to jak nudne spotkanie w pracy ;)

      Usuń
  2. Aż mi się łezka w oku zakręciła... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, mnie też, przyznaję ;) Ale jednak to prawda, że dzieci bardzo dobrze sluchają i gdzieś tam sobie układają to wszystko w głowie. Jak wiedzą od początku o adopcji to nie jest dla nich żadnym zaskoczeniem to, że się nie urodziły z brzuszka, tylko ważne, że były wyczekiwane, kochane :)

      Usuń
    2. Dzieciaki sobie fajnie to wszystko w główkach układają.
      To, że "nie z brzuszka" to rozumiem taki skrót myślowy, że nie z Twojego brzuszka? Bo przecież każde dziecko z jakiegoś brzuszka jest i nie widzę powodów żeby dzieci adopcyjne jakoś tego brzuszka pozbawiać.
      Moje dziecko niestety (albo stety) kompletnie nie kupowało bajek o dzieciach z serduszka, chmurek itp. Zupełnie to do niego nie docierało. Dopiero twarde info, że urodziła go inna Mama ale my długo na niego czekaliśmy i szukaliśmy jakoś uświadomiło mu skąd się wziął w naszej rodzinie.

      Usuń
    3. Tak tak oczywiście, że chodziło o to, że nie z mojego brzuszka. Żeby nie było, że u nas Aniołowie robią za bociany ;) Ale tak na poważnie to u nas było dokładnie tak samo, czyli nie owijaliśmy w bawełnę czytając bajki z podtekstem tylko wprost powiedzieliśmy jak było. Wiedzą, że urodziły się z brzuszka innej pani, ale urodziły się dla nas, my na nie czekaliśmy. Nie wiem ile Wasz synek ma lat, ale dziewczynki i ja nie jesteśmy jeszcze gotowe na określenie "mama biologiczna" Dla nich mama i tata są tylko jedni, dla nas chyba jeszcze też ;)

      Dziewczynki mają taką książkę album z naszą historią, pisałam o niej kiedyś tu: http://www.naszmalyswiatek.pl/2018/01/dom-marzeniami-budowany.html

      Pozdrawiam serdecznie, wszystkiego dobrego dla Waszej rodzinki :)

      Usuń
    4. Nasz syn ma 5 lat. Od początku mówiliśmy mu, że urodziła go inna Mama. Dla niego to, że ma dwie mamy jest tak naturalne jak to, że słońce rano wschodzi. Nie widzi w tym nic nadzwyczajnego. Z resztą przerobiliśmy już też trochę pytań o tamtą mamę (gdzie mieszka, jak ma na imię itp.). Miał już też chęć się do niej pójść jak nie chcieliśmy mu na coś pozwolić. Czyli chyba taki adopcyjny standardzik ;-) . Na razie nie ma chyba świadomości istnienia biologicznego taty. Ale dopiero niedawno dowiedział się, że „do tanga trzeba dwojga” więc myślę, że i ten temat za jakiś czas się pojawi.
      Też pozdrawiam. Nie dajcie się biedronkom (gdyby chociaż słodziaka podrzuciły wredoty to może dałoby się je jakoś znieść ;-) ).

      Usuń
    5. Hahaha o właśnie! O to chodzi, gdyby chociaż jakiegoś świeżaka, albo słodziaka zostawiły, to zgodziłabym się na przezimowanie kilku osobników :D A tu nawet naklejek. Nic. Akurat brakuje nam 2, więc moglibyśmy odebrać...

      No to trafiłaś w temat, bo niedługo pojawi się post o tym tytule - Druga mama :D To będziemy mogły podyskutować ;)
      Na pewno nie wyobrażam sobie, żeby dziecko oszukiwać i nie powiedzieć prawdy. Bo tak to jest jak piszesz, naturalna rzecz dla niego.
      Pozdrowionka

      Usuń
    6. No to czekam z niecierpliwością na post o mamie.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Tak, w takim momencie człowiek już zapomina wszystkie jej psikusy ;)

      Usuń
  4. Kochane są. Dla moich dziewczyn najważniejsze jest to, że ich szukaliśmy i szybko do nich jechaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie. Zobacz jak to jest. Niektórzy boją się powiedzieć, czy dziecko zaakceptuj itd a tak naprawdę jeśli czuje się kochane i wyczekane to nic innego je nie interesuje. My jechaliśmy po nasze z wakacji, więc mamy dodatkowego plusa ;)

      Usuń
  5. Dzieci tak pięknie potrafią używać słów 😊😍 Można się wzruszyć jak taka mała kruszynka mówi Ci coś tak pięknego, sama od siebie, ze swojego serduszka ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, kiedyś myślałam, że najbardziej wzruszające są chwile z niemowlęciem, bo takie maleńkie, bo takie bezbronne, wyczekane, kochane. I oczywiście tak jest, ale właśnie dla mnie najbardziej wzruszające było to, (i nadal jest) jak dziewczynki coś robią od siebie. Przytulą, uśmiechną się, powiedzą, że kochają. Każdy etap jest fajny, ale dla mnie chyba ten teraz jest najfajniejszy, bo z jednej strony takie jeszcze maluchy, zależne od nas, a z drugiej ogarnięte, chłoną cokolwiek im zapodamy i przede wszystkim można z nimi pogadać jak z równym.
    Rozpakowuj się szybko, bo co piszę to się podkręcam, że to już tuż tuż i bym chciała, żebyś już była po tej drugiej stronie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy etap ma.to coś w sobie, ale tak jak mówisz, jak dzieci zaczynają robić coś od siebie, świadomie mówić o pewnych rzeczach, przytulać, ukochać - to już w ogóle potrafi człowieka wzruszyć 😊 Oj ja już odliczam kiedy się rozpakujemy i przyznam, że już trochę poganiam tą moją małą Zosię, ale nie wywieram też presji - wiadomo 😉 Żeby się nie zbudowała i na złość nie przeciągnęła tego o kolejne 2 tygodnie 😉

      Usuń
    2. Miało być "żeby się nie zbuntowała" ;)))

      Usuń
  7. Ty, to umiesz tak napisać, tak te uczucia wyrazić, że... A, daj spokój! Potrzebne mi na noc takie emocje... ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No weź, to nie ja tym razem! To moje dziecko :D Kiedy ja coś piszę to biorę odpowiedzialność, ale tu umywam ręce :P
      A na noc takie rzeczy dobre, co najwyżej aniołki Ci się przyśnią :D

      Usuń
  8. Rozbroiłaś mnie tym tekstem... a właściwie Elsa... albo obie.
    Tak sobie patrzę teraz na Księżniczkę i po raz kolejny upewniam się, że warto było czekać w tej kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :) Myślę sobie, że my jednak miałyśmy to szczęście, że dzieci przyszły tak w sumie zaraz po kwalifikacji, ale tak czekać 3 lata, kiedy nic się nie dzieje? Musi być naprawdę ciężko :(

      Usuń