czwartek, 13 grudnia 2018

Prezenty z recyklingu.


Ja dziś znów o Mikołaju i prezentach... Ale proszę, nie przewracajcie oczami, mówiąc "jejku, niech wreszcie przestanie się czepiać". Jak to mówi Elsa jak coś zbroi: Dajcie mi szansę :)


W zasadzie historia jest krótka. Jedna z moich uczennic opowiadała mi, że na zajęciach na Uniwersytecie (piszę to celowo, żebyście nie pomyśleli, że rozmowa dotyczyła dzieci ze szkoły podstawowej) pani Profesor pochwaliła się swoim studentom, jaka to ona jest sprytna. A mianowicie, już drugi rok stosuje pewien trik. Jej 4-letnie dziecko zapragnęło pod choinką znaleźć nowy rower. Tylko, że rower już ma, więc mama/rodzice wpadli na pomysł, by odmalować stary, przykleić nowe naklejki i zapakować jako prezent. Tak samo, jak twierdzi, zrobiła w zeszłym roku z hulajnogą. Sprytne? Zapewne, ale ... (uwaga, znów będę przesadzać) ... czy przypadkiem nie jest to jawne oszukiwanie dziecka? Rozmawialiśmy ostatnio o tym, czy powiedzieć naszym pociechom prawdę o Mikołaju, a jeśli tak to w jaki sposób. To sprawa indywidualna, każdy robi tak jak uważa. Ale w tym przypadku na dodatek do bajki o panu z brodą i workiem dochodzi uknuta intryga. Według mnie wystarczy powiedzieć dziecku, że rowerek już ma i że może poprosić Mikołaja o coś innego. Moje dziewczynki wiadomo, też chcą wiele rzeczy, ale wiedzą, że nie mogą mieć wszystkiego. Poza tym, nie sądzę, żeby chciały dostać coś, co już mają. Nie wiem, czym kieruje się ta pani, być może tym że dzieci mają dużo zabawek i powszechna jest praktyka chowania części i powracania do nich po jakimś czasie. Ale to jednak są Święta i nie mamy do czynienia z niemowlęciem, któremu i tak wszystko jedno czy coś dostanie, czy nie, ale czterolatką, która ma już swoje określone upodobania. Nie trzeba kupować przecież drogiego prezentu.
Zapytałam moich uczniów co sądzą o tym i powiem wam, że młodzi ludzie również nie byli przekonani, że jest to fair. Fakt, może się zdarzyć, że ta sytuacja będzie dotyczyła biednej rodziny, gdzie dziecko ma stary rower i po prostu marzy o nowym, ale żadne z nas nie sądzi, że właśnie o to chodziło w tym przypadku. Jedna dziewczyna wpadła jednak na dobre rozwiązanie. Jeżeli już tak bardzo mama chce być sprytna, a dziecko nadal wierzy w Mikołaja, to może po prostu uczciwie powiedzieć, że to on "odrestaurował" stary rower, który wygląda teraz jak nowy. No, bo pozostaje jeszcze kwestia starego sprzętu tak? Co się z nim stało? Mikołaj oddał do recyklingu? Wiecie co, szczerze mówiąc dla mnie to skomplikowane, jedno kłamstwo prowadzi do następnego. Co by nie było, prawda jest zawsze najlepsza. Nawet w biednych rodzinach, gdzie faktycznie nie stać kogoś na dobry prezent, można wymyślić lepsze rozwiązanie. 

Ciekawa jestem waszych opinii, bo może jest to dobry pomysł, (sama widzę też tego plusy), ale nie przekonuje mnie to absolutnie i sama na pewno czegoś takiego nie zrobię. Oczywiście jeśli ktoś pięknie dla mnie coś odnowi, to czemu nie. Tylko niech mnie nie okłamuje, że zrobił to święty Mikołaj... ;)







18 komentarzy:

  1. No właśnie, mi się tutaj rzuciło w oczy najbardziej to, że dziecko mając nowy rowerek z poprzedniego roku zapragnęło mieć inny nowszy i go po prostu dostanie, nieważne że jest to ten sam stary rowerek tylko odnowiony, chodzi o poczucie dziecka, że zwyczajnie mówi o czym marzy i od razu to dostaje bez względu na inne okoliczności - w tym wypadku fakt, że ma już tą rzecz. Moim zdaniem właśnie to jest niewychowawcze, chyba bardziej niż samo kłamstwo związane z Mikołajem 🙄 Ja wiem, że dziś mamy take czasy, że nasze dzieci wszystko mają i w ogóle jest to przepaść między tym co było za naszych czasów, ale uważam, że każde dziecko powinno mieć świadomość wartości pieniądza i przede wszystkim też wiedzieć, że nie można mieć wszystkiego na każde zawołanie. Takie mam zdanie 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dokładnie. Dlatego właśnie to samo napisałam, że po pierwsze nie sądzę, żeby moje dzieci chciały coś co już mają (a widocznie tamtej się już znudziło i ciągle musi być coś nowego) a po drugie tu się wydaje wszystko w myśl zasady: mówisz i masz. No i żeby zaoszczędzić, to dostaje ciągle to samo, ale to wiedzą rodzice, w oczach dziecka jest to coś nowego. Dla mnie to też niewychowawcze kłamstwo.

      Usuń
  2. Jakoś nie oceniam tego pozytywnie. 🙁 Rowerek jeśli jest całkiem ok, to można odnowić, ale jawnie, nawet razem z dzieckiem. A dziecku wytłumaczyć, że może poprosić o coś innego. Mikołaj, dziadek mróz, zajączek to tradycje, w tym względzie do pewnego momentu można pobawić się w oszustwa. Chociaż pamiętam, że w pewnym momencie w naszej rodzinie mówi się dzieciom, że mikołaj przynosi prezenty, a i owszem, ale mikołaj jest jeden, dzieci tysiące i pieniążki na te prezenty dają mikołajowi rodzice i mówi się dzieciom, jaka jest pula na dany rok, żeby prezent był z tych wymarzonych w granicach danej ceny, a nie życzenia "gwiazdki z nieba" a potem rozczarowanie, bo rodzice nie mieli kasy i prezent w ogóle nie z listu do Mikołaja. Także nie jestem za oszukiwaniem dzieci, one też zasługują na szczerość i prawdę i na pewno nie w ten opisany w poście sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i powiem Ci, że fajny pomysł. Przynajmniej uczy dzieci wyrozumiałości dla rodziców, przecież nie każdego stać na nie wiadomo co. Ja jako dziecko dostawałam jeden, może dwa drobne prezenty, nie pamiętam, żebym nie wiadomo czego sobie życzyła. Raczej człowiek się cieszył z tego co tam znalazł pod tą choinką. Ja też jestem za tym, żeby dziecku mówić prawdę, a nie oszukiwać, że świat jest wspaniały niczym w bajce. Ostatnio byłyśmy u znajomej i jej córka miała domek drewniany, taki wiesz, co tam można wstawić mebelki, różne małe ludki itd. Nota bene piękny, ale sprawdzałam, że jest mega drogi i kupiliśmy dziewczynkom, ale mniejszy i tańszy pod choinkę. No i słucha leci reklama, a tam właśnie jakiś domek i Elsa mówi " Fajny ten domek, ale na razie nie kupimy bo on jest drogi, a my tyle pieniążków nie mamy" Wiem, że ona nie zna jeszcze wartości pieniądza, ale chciałabym, żeby dziewczynki wiedziały, że nie można mieć wszystkiego.

      Usuń
    2. Przeczytałam Twój komentarz i łzy "stanęły" mi w oczach. Zawsze rozwala mnie ta mądrość dzieci. Bo dzieci są mądre, bardzo mądre, a naszym zadaniem jest tą mądrość wspierać. Właśnie dlatego nie zasługują na takie oszustwo. 😊
      Właśnie fajne jest to, że wiedzą, że nie wszystko się da. Nie spodziewają się cudu, a będą pozytywnie zaskoczone, że dostaną coś podobnego i też fajnego.
      A swoją drogą to przykre jest to, że człowiek nie może choć dziecom kupić tego co by chciał... Cholerne pieniądze. 🙁

      Usuń
    3. Dokładnie. Z jednej strony przykro mi, że nie mogę im kupić np. takiego domku drewnianego, ale cóż, może właśnie dzięki temu docenią to co najważniejsze w życiu? Bo tak naprawdę jeśli ja słyszę od dziecka, że ono nie wie co by chciało dostać pod choinkę to znaczy, że nie ma marzeń, że wszystko już ma. Ja wiem, że przynajmniej moje ucieszą się z prezentów, choć gdy na urodziny Elsa dostała od kolegi Barbie w spodniach to się popłakała, że lalka nie jest w sukience ;)
      Podobno nie powinno się życzyć komuś spełnienia wszystkich marzeń, bo zawsze powinno zostać coś, do czego będziemy dążyć. I może coś w tym jest. Wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy usłyszałam kiedyś od dorosłego, że nie wie, gdzie pojechać na wakacje, bo ma kasę, ale pomysłu brak (bo już wszędzie prawie był) Ja tam nie mam takiego problemu, raczej w drugą stronę ;);)

      Usuń
    4. Bez marzeń, chyba świat byłby nudny 🤔 więc może dobrze, że nie mamy wszystkiego, jest do czego dążyć.
      Grunt, że mamy to co najważniejsze, miłość i rodzina, a reszta może pozostać do spełnienia.

      Usuń
  3. Dwie ważne sprawy poruszyły już Droga i Sesi. Faktycznie - najbardziej znaczące w tej opowieści jest fakt chęci posiadania dla samego posiadania. Pokazywanie dziecku, że może jest bardzo niewychowawcze. No i świetny pomysł z pulą pieniędzy.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. No i właśnie dlatego podzieliłam się z wami tą historią, bo czasem nie wiem, czy to ze mną coś nie tak i ciągle się czepiam , czy ludzie mają od czapy pomysły ;) I jeszcze się nimi chwalą :D

      Usuń
  4. Hmmm...w taki sposób Mikołaj mógłby wymienić moją brudną podłogę na czystą...Coś w tym jest ;)
    A tak serio - faktycznie, lepiej moim zdaniem powiedzieć, że Mikołaj coś odnowił niż udawać, że ta rzecz jest nowa.
    PS. Oglądałaś "Złe matki"? W drugiej części jedna z nich opowiada reszcie, że co roku pakuje swojemu synowi tę samą rękawice bassebalową wyciągniętą z jego szafy a on jest za każdym razem zachwycony :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, oglądałam pierwszą część, drugiej nie :D:D No może ja jestem zbyt sztywniacka, powinnam bardziej wyluzować ;) Dziewczyny dostały w przedszkolu mnóstwo słodyczy od Mikołaja, chyba je spakuję jeszcze raz i dam pod choinkę :D

      Oj, u mnie też Mikołaj mógłby np. pomalować ścianę, czy cuś .... ;)

      Usuń
    2. Trzeba by go jakoś zmobilizować do robót domowych, a nie tylko wpisywanie uczynków do księgi przez cały rok. Nic tylko biurokracja i biurokracja, kiedy dookoła tyle rzeczy do zrobienia! ;)

      Usuń
  5. Jestem przeciwna oszukiwaniu dzieci (no, może poza drobnymi "white lies", które chyba wszyscy rodzice mają na sumieniu ;) ). Zgadzam się z przedmówczyniami, że opisana w tym poście praktyka jest niewychowawcza - także dlatego, że przyzwyczaja dziecko do spełniania wszystkich jego zachcianek.
    Jako dziecko dostałam pod choinkę od dziadka używanego misia. Nie miałabym z tym problemu, gdyby nie to, że dziadek wmawiał mi (przy wtórze moich rodziców), że się nie znam, a misio jest nowy. I pewnie dlatego do dziś tego miśka pamiętam, bynajmniej nie pozytywnie. Zmierzam do tego, że prędzej czy później dziecko zorientuje się, że to jest jego stary rowerek, hulajnoga czy piłka... I co wtedy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Lady, o to chodzi! Kurcze, oszukasz małe dziecko, ono będzie myślało, że to nowy rowerek, ale tak jak pisałam, co powiesz, że stało się ze starym? To pierwsze pytanie, a dalej? Z misiem przegięcie wg mnie mówić dziecku, że nowy i robić z niego wariata. No jeszcze ten rowerek można by zrobić właśnie tak, że niby Mikołaj wyremontował, ale Misio? W głowie się nie mieści. A potem się dziwić,że dorosły pamięta takie przykrości z dzieciństwa...

      Usuń
  6. Pomysł z tym, że Mikołaj odnowił rowerek jest chyba faktycznie najlepszy z zaproponowanych. Choć moim zdaniem najlepszym wyjściem z sytuacji jest zwrócenie uwagi dziecku, że przecież rower już ma i nie potrzebuje kolejnego, a Mikołaja niech poprosi o coś innego. A jeśli uważa, ze rower jest zniszczony to można go wspólnie odnowić - korzyść podwójna: stary rower będzie jak nowy, a jeszcze będzie możliwość wspólnego spędzenia czasu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Idea odnowienia roweru jest świetna, ale nie w takich okolicznościach i przy oszukiwaniu dziecka. Co innego, jak razem by się za to zabrali. Ale niepokojące jest to, że dziecko prosi o rzeczy, które już ma - hulajnoga, rower. Może za dużo ma wszystkiego? Trudno się wypowiadać, bo nie znam sytuacji, ale jestem przeciwna oszukiwaniu dzieci. Choć z tym Mikołajem to trudna sprawa. U nas sytuacja była rozwojowa. Oj, napociliśmy się sporo, żeby nie oszukać Młodego, ale też nie odebrać Mu radości i otoczki tajemniczości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie. Ma rower, a jednak chce następny. Bo tamten się znudził? To jaka gwarancja, że ten nowy/stary też się zaraz nie znudzi.
      I tak jak piszesz, idea odnowienia jest dobra, wystarczy to zrobić w innych okolicznościach, nie oszukując dziecka.

      Usuń