środa, 31 lipca 2019

Cała prawda o rodzicielstwie.



Nie mogę uwierzyć, że lipiec już się kończy i w zasadzie połowa wakacji za nami. Czas mija nam bardzo błogo: wstajemy nie wcześniej niż 8.30-9.00 (to znaczy my, dziewczyny, bo pan mąż na 7 do pracy ;) ) jemy śniadanko (jak pogoda pozwala to na tarasie), dziewczyny myją ząbki, ubierają się i idą się bawić. Ja w tym czasie biorę prysznic i też się szykuję. Potem czytamy książeczki a ja piję kawkę na pobudzenie. Następnie czas dla ogródka, czyli codzienny obchód połączony z podlewaniem suchych miejsc. Dziewczyny w tym czasie zwykle szaleją na hulajnogach lub rowerkach. I tak czas mija, sami wiecie jak to jest. Obiad, potem wraca mąż, jakieś zabawy, praca w ogródku i dzień się kończy. W wakacje dzieci chodzą trochę później spać. Pogoda ładna, więc aż żal zaganiać je do domu, tym bardziej, że nie muszą wstawać wcześnie. Zalegam też z czytaniem waszych blogów, ale obiecuję poprawę :)

Ostatnie posty były dość poważne, więc dziś tak na luzie, o rodzicielstwie. Ciekawa jestem jak to wygląda u was, tam gdzie są już dzieciaki i czy jest coś, czego może obawiają się pary, które już za chwilę zostaną tymi rodzicami ;) Ja szczerze mówiąc nie myślałam o tym jak to będzie, ale potwierdzam, wiele rzeczy się zgadza! No dobra, od początku :) Kolekcja jest po angielsku, ale dołączę do niej swój komentarz i dowolne tłumaczenie dla tych, którzy nie znają zbyt dobrze.

1. Czynności codzienne

Też tak macie? Wstajecie rano, niby tyle godzin przed wami. No choćby tak jak ja teraz na wakacjach. A potem mój mąż wraca z pracy i pyta z uśmiechem: zrobiłaś dziś coś pożytecznego? A ja jedyne co potrafię odpowiedzieć właśnie tamtego dnia to, że zrobiłam hennę sobie i mojej mamie... A gdy wieczorem dzieci pójdą spać i faktycznie jest ta odrobina czasu na coś wartościowego i znaczącego, to zdarza się, że i tak kończy się na czymś zupełnie odwrotnym ;)

- Popatrz co mam, duży kawał czasu! Wykorzystam go możliwie jak najlepiej.

- No dobra, resztę możesz oddać mnie (ważne i znaczące rzeczy)
Konsternacja. Wybieram Netflix...



2. Usypianie. 

Ten temat jeszcze czeka na osobny wpis, ale nie raz było tak jak na obrazkach. Człowiek się wyślizgiwał z pokoju tak, żeby dziecko się nie obudziło. 




3. Czas

Zgadzam się w 100% . Jako dziecko ten czas płynął zupełnie inaczej. W szkole zanim była środa, czyli pół tygodnia, wydawało się, że minęły wieki. Potem czas przyspieszył, ale jakoś zawsze udawało się znaleźć miejsce dla wielu czynności. Odkąd mam dzieci, okazuje się, że da się zmieścić jeszcze 100 innych rzeczy, ale czas płynie faktycznie tak, jakbym spadała z wysokiej góry.



4. Halo, halo!! Tu jestem!!

Macie jakieś sposoby na to, żeby zwrócić czyjąś uwagę? U mnie oczywiście jest tak, że jak wołam dzieci na jedzenie to przyjdą od razu. Gdy proszę o posprzątanie czegoś, to jak uderzanie piłką o ścianę. Co?, słyszę, choć to piąty raz, kiedy powtarzam, a one się zachowują, jakby słyszały to pierwszy raz. Mąż nie jest lepszy. Kiedy czasem mówię coś ważnego, wpuszcza jednym uchem i wypuszcza drugim, ale jak mówię mu, że jest głuchy to jednak zawsze słyszy ;) Tu, na obrazku, pani mówi, że jest naga. Jak widać  taka metoda skutkuje ;) Kotów nie mam, nie mogę się wypowiadać, ale być może to prawda, że sam dźwięk otwieranego jedzenia zwróci ich uwagę. A kto usłyszy, gdy my potrzebujemy pomocy? ;)



5. Pokaż mi swój pokój, a powiem ci kim jesteś. 

Może lepiej nie... ;)

A jak u was to wygląda? Tak jak na obrazkach? (odpowiednio: pokój męża, samochód męża, mój pokój, mój samochód)

6. Najlepsza kołysanka

Nie możesz spać? Poproś męża o typowo męskie historie - zaśniesz w 5 minut ;) Szczególnie polecane tematy: samochody, świat technologii i komputerów.


7. Weekend kiedyś i dziś.

Weekend to zdecydowanie czas zupełnie inaczej odbierany, kiedy nie masz jeszcze dzieci i jak już zostaniesz rodzicem. Kiedyś te dwa dni oznaczały totalny relaks, spanie do późna, balowanie do wieczora. Z dziećmi to już inny wymiar. I choć my akurat lubimy spędzać z nimi czas, to przyznaję, weekend wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś. A jak jest u was? Czekacie czasem na poniedziałek? ;)





8. Dodatkowa przestrzeń w żołądku.

Według mnie ta scenka jest prawdziwa nie tylko odnośnie dzieci. 

-Skończ jeść.
- Już się najadłem.
- Chcesz lody?
-Tak!
Myślałam, że mówiłeś, że masz już pełny brzuszek i nie ma miejsca na lody.
Lody trafiają do innego brzuszka...

Skąd my to znamy, więcej nie zjem, ale deser zawsze się zmieści, prawda? Gdzieś kiedyś przeczytałam, że słodkości trafiają po prostu do innej komory ;) 


9. Chory maluch w domu

Chore dziecko to bardzo przykry widok. Często wolelibyśmy zamienić się z nim i samemu źle się poczuć. Ale, czy na pewno ;) Uważajmy czego sobie życzymy, może się sprawdzić ;) Sami zobaczcie:



10. Wyrzuty sumienia

-W ogóle nie spotykam się z przyjaciółmi, nie prowadzę życia towarzyskiego :(
Ale gdy wyjdę z domu:
- Co ja tu robię, powinnam być w domu z dziećmi :(


11. Małżeństwo oczami dziecka i rodzicielskie dylematy.

Poranek:
- Kocham cię tato.
- Ja też cię kocham.
-Wyjdę za ciebie kiedy dorosnę.
(mama) ... zaraz, przecież on już jest żonaty, ze mną
(tata do mamy) - Czy to jakiś nowy etap?
-Tak, wszystkie małe dziewczynki tak mają.

Popołudnie:
- Mamo, wyjdę za Oliwiera.
- Co?!
- Kto to jest Oliwier?
- Kolega z klasy. 
(mama do taty) - Czy ona nie jest za młoda, by mówić o takich rzeczach?
- Hmm, być może.

Wieczór
- Tęsknię za Nickiem. Był taki zabawny.
- Nick, twój kolega z przedszkola?
- Tak, chcę za niego wyjść!
- A co z Oliwierem?
-Oliwier jest moim chłopakiem, ale wyjdę za Nicka.
- Jesteś pewna?
(mama do taty)
- Zdecydowanie coś jest nie tak. Powinniśmy z nią porozmawiać.
- Miejmy na nią oko.

Późny wieczór.
- Już długo siedzisz, czas wychodzić.
- Jest tak przyjemnie, kocham kąpiel :)
Wyjdę za mąż za moją wannę!
(mama z tatą ocierając pot) - Ufff, nieważne.

Kurtyna ;)


12. Naturalny wyraz twarzy

Też tak macie? Powiem szczerze, że czasem trudno nam zrobić zdjęcie, na którym wszyscy dobrze wyglądamy. I dobrze nie mam na myśli modelowo, tylko po prostu mając w miarę normalną minę. Kiedy już myślimy, że się uda, któraś albo się odwróci, albo pokaże język. I pomyśleć, że kiedyś miałabym do dyspozycji kliszę i 36 możliwych zdjęć .

13. Jak dwie krople wody


- Mama!
- Czy to możliwe, że wyglądam choć trochę jak ona?

- Tata!
- Oh, nieważne...

Tu przypomina mi się scenka, w której ze 2 lata z hakiem temu, kolega Elsy podbiegł do mnie przed kościołem wołając "mama" 
Mój mąż pyta: Chcesz mi coś powiedzieć? Na co odpowiedziałam mu, że tak, urodziłam dziecko bez jego wiedzy. Najśmieszniejsze było to, że podchodził do nas kilka razy (siedzieliśmy na dworze) po czym łapał go jego ojciec, a raz nawet podeszła kobieta podająca się za jego matkę ;) Chyba tę prawdziwą. Spotykamy go do tej pory, ale mnie nie pamięta a mój mąż ma ubaw mówiąc, że mój syn mnie odrzucił. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że prócz płci nic a nic nie przypominam jego mamy...


14. Najlepszy tata na świecie

Tak ubiera się mężczyzna zanim ma dziecko (obrazek nr.1)
A tak ubiera się, gdy ma dziecko (obrazek nr.2)
Zaraz, zaraz. Czy to nie ten sam sweterek i spodnie?
No dobrze, przyjrzyjmy się bliżej: mieniące się błyskotki, słodkie ozdoby, wspaniałe paznokcie. Na to mężczyzna pozwoli tylko swoim dzieciom ;)

15. Prezent kiedyś i dziś

(Kiedyś- obrazek 1 i 2)
- Kochanie, jaki chciałbyś prezent?
- Hmm, nie wiem.
- Wszystkiego dobrego z okazji urodzin!
(Teraz - obrazek 3 i 4)
- Kochanie, jaki chciałbyś prezent?
- Hmm, nie wiem.
- Zabieram dzieci! Wszystkiego dobrego z okazji Dnia Ojca ;)


16. Pobudka!

Rok szkolny, 8 rano.
- Wstawaj! Szkoła!

Wakacje, 6 rano.
- Mamo, co będziemy dzisiaj robić?

Brzmi znajomo? ;)



17. Wymiar ciszy

Przed dziećmi (obrazek 1 i 2)
(Łup!) 
- Słyszałeś to? 
- Boję się...

Gdy masz już dzieci. (obrazek 3 i 4)
- Coś cicho od jakiegoś czasu.
- Boję się...


18. Pakowanie na wakacje.

Ja, kiedy byłam młoda: wariacje i kombinacje.
- Naprawdę potrzebujesz aż tylu rzeczy?
- ĆĆĆĆ, nigdy nie zrozumiesz.

Ja obecnie: walizka dzieci i walizka moja ( jedna para jeansów, jedna para wygodnych butów, żakiecik gdyby zrobiło się chłodno)

A jak jest u was? U nas podobnie. Za każdy razem biorę mniej rzeczy dla siebie, bo i tak chodzę w tych ulubionych ;) 



19. Basen z dzieckiem.

Byliście kiedyś na basenie z małym dzieckiem? Nie? No to powodzenia. Dla zachęty graf poniżej, prezentujący podział czasu na poszczególne jednostki związane z taką wyprawą.

(kolejno od największej niebieskiej części)
* jazda samochodem
* przebieranie dziecka w strój kąpielowy
* przekonywanie dziecka do zrobienia siusiu
* pływanie 
* pójście z dzieckiem do toalety
* prysznic
* ubieranie i suszenie włosów
* szukanie dziecka, które schowało się gdzieś w szatni



20. Wynalazek

* Smartfon to najlepszy wynalazek, szczególnie kiedy tyle czasu schodzi na uśpienie Alego.
* Zwycięstwo!
* (dzyń, dzyń) Głupi telefon!


A wy korzystacie z takich okazji? ;)



No cóż, rodzicielstwo potrafi być wymagające ;) Ale sami przyznajcie, na pewno znalazła się choć jedna sytuacja z którą możecie się utożsamić, albo znacie kogoś, kto dokładnie to przeżywa :)





*Adapted from:www.boredpanda.com

19 komentarzy:

  1. Większość zdecydowanie w punkt – gdzie ty znajdujesz takie fajne obrazki?
    Tylko moje potworki niezależnie do dnia wstają max. o 7. O ile starszy czasem się zajmie sobą (ale wcześniej zazwyczaj sprawdzi czy na pewno jeszcze śpimy) o tyle młodsze dość głośno domaga się towarzystwa.
    Ale na basen znalazłam ostatnio sposób – zorganizowałam młodemu lekcje pływania. W szatni ma się ogarniać sam – w końcu od drugiego semestru w szkole też ma być basen i tam nikt jego rzeczy pilnować nie będzie. Potem na godzinę oddaję instruktorowi, ja w tym czasie robię z 18 basenów i wygrzewam się w jaccuzzi a potem odbieram zwłoki, które jakimś cudem mają jeszcze siłę na zjeżdżalnie i pokazanie mamie czego się nauczył na ostatniej lekcji. Tak oto matka raz w tygodniu zorganizowała sobie relaks z dzieckiem. To wszystko oczywiście jak idę bez najmniejszego człowieka ;-) . Bo z takim małym to wiadomo – co najwyżej w brodziku można nogi pomoczyć – chociaż dziewczyna ma ciąg do wody i zdecydowanie mniej strachu niż brat.

    Walizki na wakacje? Już myśleliśmy, że doszliśmy do perfekcji bo w zeszłym roku spakowaliśmy się we trójkę w dwa plecaki na dwa tygodnie (kiedyś tyle miejsca potrzebowaliśmy we dwoje) w miejsce gdzie krótkie spodnie były luksusem i założyliśmy je tylko raz. A tu w tym roku musimy w te same plecaki upchnąć 4 osoby na 3 tygodnie… Na szczęście mam jeszcze kilka miesięcy żeby to przemyśleć ;-) . Najnowszy pomysł to noclegi z dostępem do pralki – zobaczymy może się uda.

    Zbyt długa cisza to rzeczywiście powód do niepokoju. U nas kiedyś podczas wizyty kolegi skończyła się wielką wanną pełną wody i wspólną kąpielą. Dobrze, że rodzice drugiego ancymona nie mieli do nas pretensji.
    Miłej drugie połowy (nie)wakacji. My w przyszłym tygodniu zaczynamy wakacyjną przerwę przedszkolną. Już myślę jak to przeżyć bez uszczerbku na ciele i duszy.

    Aglaia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! Szkoda, że nie mieszkamy w tym samym mieście, bo coś może byś mi poleciła - od września zamieniamy balet na basen ;) Koniecznie chcemy chodzić regularnie, bo dziewczyny uwielbiają wodę, a Misia tak jak Twoja córka to urodzony pływak. Nawet ja bym nie zjechała z takiej rury z jakiej ona zjeżdża i wcale się nie boi...
      Na początek spróbujemy bez zajęć, mąż je pouczy, bo pływa dobrze, ma kartę pływacką, a ja w tym czasie liczę na jakieś jacuzzi albo te bicze wodne wyciskające tłuszczyk z brzucha :D:D

      My w tym roku kupiliśmy ten box dachowy, wspominałam kiedyś i sprawdził się wspaniale. Nie myśl jednak, że zabieram więcej rzeczy dla siebie ;)
      W liceum byłam na wycieczce autokarowej w Egipcie i Izraelu (tia, moja wychowawczyni miała nie po kolei w głowie ;)) no i kazała nam kupić majtki jednorazowe i je wyrzucać :D:D Do tego inne rzeczy, których można się pozbyć. Także z dnia na dzień ludzie mieli mniej bagażu. Jeśli chodzi o dorosłych to może i ok, ale z dzieckiem trudno po prostu poradzić sobie bez pewnych akcesoriów. Jak skończy się wózek to bierzesz rowerek, albo hulajnogę ;) Pamiętam jeszcze czasy z łóżeczkiem turystycznym...
      A z pralki korzysta bardzo wielu ludzi, może nie w hotelach, ale na kempingach na pewno.Ja też nie raz piorę, ale ręcznie.
      Aglaia, no ja nie wiem o co chodzi z tym kąpaniem. Przecież to dobrze wychowane dzieci! Wykąpały się i naszykowały pewnie spać ;) Niezła historia haha.

      U nas wakacje mijają szybko i na razie bez uszczerbku na zdrowiu, czego i Tobie życzę ;) Na pewno będzie fajnie. Ja w sumie cieszę się, że tak na spokojnie mamy tyle czasu dla siebie. Byle tylko pogoda dopisała Trzymam kciuki, pozdrowionka :)

      P.S. Obrazki jakoś tak rzucają mi się w oczy przy okazji czegoś innego, nigdy ich nie szukam. Zapisuję z myślą, że skoro mnie się spodobały to może i Wam się spodobają :)

      Usuń
    2. Z tym basen to musisz popatrzeć jak jest u was. My w okolicy mamy dwa – jeden bardziej zatłoczony od drugiego. W roku szkolnym chyba do 16 grupy szkolne, po 16 połowa torów i spora część małego basenu porezerwowana dla szkółek, klubów i instruktorów. Dopiero w godzinach mocno wieczornych (tak po 20) można w miarę swobodnie popływać. Nie wiem jakie są wasze dziewczyny ale nasz syn kompletnie nie widzi w nas autorytetów pedagogicznych – rodzinna nauka pływania kończyła się tym, że młody w rękawkach i kole wisiał na mężu i za nic nie chciał się położyć na wodzie. Najlepsza zabawa była oczywiście na zjeżdżalniach. Z instruktorem na drugiej lekcji pływał w dużym basenie … (z deską i makaronem ale zawsze to postęp).

      Boks dachowy też mamy – niestety do samolotu go nie wezmę. Jakoś będę musiała się pomieścić w te dwa plecaki. Na szczęście ja tylko szykuję co wziąć – pakuje mąż  - tak się ustawiłam. Pomysł z gaciami jednorazowymi całkiem niezły – moja córka ciągle w pewnym sensie praktykuje. Tylko ten sprzęt to kupuję zazwyczaj na miejscu. Wożenie zapasu pieluch na 3 tygodnie to jednak przesada. Swoją drogą chciałabym żeby moje dzieci miały taką wychowawczynię w liceum co by je do Egiptu i Izraela zabierze. Teraz to chyba jednak trochę inne czasy i pewnie ze świecą szukać takich nauczycieli.

      Rodzice kolegi w ostatecznym rozrachunku byli zadowoleni – po kąpieli daliśmy kolację więc jak odebrali syna to mogli go zapakować prosto do łóżka.
      Aglaia

      Usuń
  2. Na pytanie "zrobiłaś dziś coś pożytecznego?" odpowiadam wstałam żyję i jest mi dobrze...A na zdjęciach wychodzę jak wściekły chomik poszukiwany listem gończym. A co do porządków to lubię jak jest czysto w domu ale porządku nie potrafię utrzymać - nie znoszę brudu - chaos toleruję do czasu a już dawno powiedziałam, że auta nigdy bym nie kupiła od kobiety. Moje też zawsze tak wyglądało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dobre, dobre :D No on tak dla żartów pytał, bo wie jak to jest w domu, czas schodzi na niczym. Kocham robić zdjęcia i jak robię je innym to na pewno coś wybiorą, natomiast jak ktoś robi zdjęcia mnie to również wyglądam jak wściekły chomik :D
      Najlepsze zdjęcie miałam w paszporcie, który miałam przez 10 lat od podstawówki. Nie dość, że zrobione w białej bluzce to jeszcze na białym tle, a ja blada jak ściana. Wtedy jeszcze można było się uśmiechać, więc przez najbliższe 10 lat musiałam na wielu granicach pokazywać zęby, bo tylko tak rzekomo mogli mnie rozpoznać. Upokarzające....

      Kiedyś u mojego męża w pracy była wyprzedaż aut. Dodam, że w super cenie. Jaga, gdybyś zobaczyła jaki syf miały kobiety w 2-letnich autach, które wyglądały jak 15-letnie graty (auta, nie kobiety) to byś nie uwierzyła. Do tego smród papierochów. Ja nie wiem jak można tak zaniedbać auto, obojętne, czy to moje, czy służbowe...

      Usuń
    2. Oj... mam wpis na bloga o aucie.... Aż wstyd mi go wrzucać :) Nawet jak paliłam to nigdy w aucie bo wiem, że tem smród jest nie do pozbycia się, ale pozostała reszta ....

      Usuń
  3. Hahaha! Wszystko mnie rozwaliło! Numerowi 2 czyli wypełzaniu z pokoju to kiedyś cały wpis poświęciłam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tia, my to samo robiliśmy kilka razy. Wyglądaliśmy jak policjanci w czasie jakiejś akcji :P

      Usuń
  4. Praktycznie wszystkie obrazki w punkt. :)
    Moj maz zawsze wzdycha "ale ty masz syf w aucie...". Tylko, ze to glownie ja woze wszedzie dzieci, a on tylko w niedziele do kosciola. ;)
    Te poranne pobudki to koszmar. Dzieciaki codziennie zrywaja sie skoro swit. Na szczescie teraz sa na tyle duzi, ze bawia sie albo ogladaja bajki. Ale jak mamy jakies plany, to ZAWSZE spia do oporu, a kiedy ich budzimy, chodza jak gradowe chmury. ;)
    Ze zdjeciami u nas jest tak z Nikiem. Trzeba sie niezle naprodukowac, zeby ladnie wyszedl. Natomiast Bi, jaka by mine nie zrobila i tak dobrze wyglada. Taki fotogeniczny czlowiek. :)
    Z basenem wypracowalam sobie system, ze dzieciaki jada juz w strojach i potem albo szybko zdejmuja wierzchnie warstwy, albo latem nie maja nic innego na sobie. A wlosy przestalam im suszyc dawno temu. Teraz - latem, wiadomo, same wyschna. Ale nawet zima, nakladam im czapki, na to kaptury od kurtek i do auta. oczywiscie gdybym jezdzila transportem publicznym, to inna sprawa, ale samochodem nie ma co sie az tak przejmowac. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, mąż krytykuje a sam dzieci nie wozi ;) U nas pomimo tego, że nie bardzo pozwalamy na jedzenie w samochodzie to jednak ciągle jest bałagan. Dziewczyny przynoszą zabawki, potem je zostawiają, albo rysunki, albo coś tam i w zasadzie ogólne wrażenie kiepskie. Po wakacjach na które jeździmy autem to już w ogóle ;)
      U nas na szczęście da się wyspać, bo dziewczyny idą się bawić i póki nie wyląduje mi coś na głowie z pytaniem w stylu "Piękne?" kiedy to nie wiem o co chodzi i muszę otworzyć jedno oko, by zobaczyć, że to rysunek to śpię ile wlezie ;)
      Pamiętam jak moja mama ubierała mnie a ja jeszcze leżałam i spałam. Zawsze lubiłam siedzieć do późna a rano pospać. Do 11 słabo funkcjonuję ;)
      Zobaczymy jak u nas będzie z basenem, jak dziewczyny były małe to na szczęście były łyse długo hahaha, także suszenie odpadało. Z siusianiem im mówię, że nie ma dyskusji mają cisnąć może coś poleci, wiem jak jest - woda jednak zawsze sprawia, że za chwilę chcą iść. Pewnie będę robiła tak jak Ty - czapy, kaptury i do auta. Czasem śmiać mi się chce jak rodzice zimą ubierają dzieci w przedszkolu w kombinezony po to, żeby zaraz wsadzić je do auta. Idą do niego jakieś ... 10 sekund, bo parking jest prawie pod drzwiami.

      Usuń
  5. Hahaha, obrazki i spostrzeżenia boskie!
    Wszystko to prawda! Chciałoby się napisać, że u nas wszystko wygląda tak samo, ale póki co Bob się oburza na insynuowanie przyjaźni damsko-męskiej. Bawi się tylko z chłopakami!
    A odnośnie pakowania to mi został nawyk z czasów panieńskich. Torba Dziubasa zawsze była mniejsza, ale teraz mamy w tym samym rozmiarze, bo dorzucam mu to, co mi się już nie mieści :D
    Idę czytać tę notkę jeszcze raz! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też był okres pt.jedynym królewiczem jest tatuś :D Powoli to się zmienia. Na szczęście :P
      Hahaha, dobre, dobre z tym pakowaniem:D Ja dokładam to co mnie się nie zmieści do tzw. "podręcznej" :P

      Usuń
  6. Genialne i jakie prawdziwe 😂
    Punkt 1. jest tak życiowy, że chyba nic tu nie trzeba dodawać 😁 Ja bardzo często po wyczerpującej mniejszej lub większej części dnia siadam i przeglądam neta w telefonie i to w totalnej ciszy, aby zresetować umysł podczas gdy młodzież ucina sobie drzemkę 😉
    Punkt 3. i uciekający czas to chyba ogólnie kwestia naszych czasów i tego, że jesteśmy zabiegani, przez co dni naprawdę bardzo szybko uciekają 🤷‍♀️ Ja już się zastanawiam jak ogarnę rzeczywistość jak wrócę do pracy skoro już teraz tak szybko wszystko mija...
    14 - tata dla córeczki jest w stanie zrobić (i znieść) bardzo dużo 😁 My jeszcze nie jesteśmy na etapie czesania czy przyklejania naklejek, ale już teraz mój mąż, który nigdy nie uzewnętrzniał się wokalnie, bo tego nie potrafi, zaczął śpiewać córce w celu jej uspokojenia lub umilenia czasu w trakcie jedzenia 😊
    17 - kiedy na świecie pojawia się dziecko/dzieci cisza to ZŁO, nawet ja już się o tym przekonałam 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no kochana większość widzę, że już Ciebie dotyczy, a reszta już za chwilę, czyha za rogiem:P Tak, cisza paradoksalnie może być zła ;) Przypomniało mi się jak przyłapaliśmy niespełna 2-letnią Elsę jak wyjadała siostrze mleko modyfikowane z puszki :D Było ciiiichuteńko w kuchni:D

      Usuń
    2. No to u mnie ostatnio zrobiło się tak cicho jak Zosia sobie urywała część kwiatka, który stał przy szafce 🤦‍♀️ (stał, bo już go stamtąd zabrałam, żeby miał szansę na przeżycie 😁)

      Usuń
  7. Też uważam, że wszystkie obrazki w punkt!
    Jeśli chodzi o pakowanie, to u nas rewolucja następowała stopniowo. W zeszłym roku spakowałyśmy się z Księżniczką do jednej walizki, w tym już się ta sztuka nie udała. Doszło koło do pływania, dmuchane piłki, zabawki i... okazało się, że bagażnik naszego auta wcale nie jest tak pojemny, jak się wydawało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tia, daj mi spokój z tymi akcesoriami plażowymi... I pomyśl, że u nas wszystko podwójnie ;) Na wakacjach nie chce mi się walczyć z nimi, żeby dzieliły się łopatką :D

      Usuń
  8. Nać! Wcięło gdzieś mój komentarz!
    Chciałam zatem rzec raz jeszcze, iż zakochałam się we wszystkich obrazkach i mam ten post dodany do zakładek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wcięło kochana, nie wcięło! Tylko ja taką mądra, że dopiero zauważyłam, że z 10 komentarzy trafiło do moderowanych (Google sam je prześwietla czasami) Ale już nadrobiłam, opublikowałam i nawet od razu odpisuję :P

      Usuń