piątek, 3 lutego 2017

O nas




Po co nam w ogóle dziecko? zapytacie. Małe nie śpi po nocach, wszystkiego trzeba go nauczyć, pochłania cały nasz czas i energię. Jak już dorośnie to znów nie śpimy, bo czekamy jak wróci od kolegi/koleżanki, martwimy się, denerwujemy, na twarzy przybywa zmarszczek. Najpierw same uczymy nasze dzieci mówić a potem jak już to potrafią to nie chcemy z nimi rozmawiać, nie potrafimy, wszystko przychodzi tak ciężko.
A jednak tego chcę. Chcę wracać do domu pełnego hałasu, chcę sprzątać a po godzinie widzieć, że dom wygląda jakby przeszedł przez niego huragan, chcę móc czuć dotyk małych niewinnych rączek i widzieć uśmiechniętą buzię. A nade wszystko chcę słyszeć „Kocham Cię mamusiu” W tej jednej chwili wszystkie problemy na moment stają się takie nieważne.
Kiedy chodziłam do szkoły, często życzenia dla rodziców brzmiały:  „Kochanej mamusi i tatusiowi za trud wychowania” Nie zdawałam sobie sprawy jak trudno jest wychować małego człowieka, nauczyć go żyć, przystosować do samodzielności. Teraz już wiem jak to jest. To praca 24h na dobę, bo mamy tak niewiele wbrew pozorom czasu, żeby naszym dzieciom przekazać to co najważniejsze, zająć się nimi, zająć się domem.
Nas, rodziców adopcyjnych czeka jeszcze jedno zadanie. Musimy pomóc naszym dzieciom zmierzyć się z prawdą o ich przeszłości. Nie możemy jej zmienić, ale możemy pomóc im się z nią pogodzić, zaakceptować odrzucenie przez biologicznych rodziców i nauczyć z tym żyć.
To wszystko jeszcze przede mną. Czy się boję? Nie, nie myślę o tym. Staram się być jak najlepszą matką, a gdy przyjdzie na to właściwy czas, razem wybierzemy się w podróż w przeszłość.
 Mam nadzieję, że ten blog i wszyscy, którzy będą chcieli go czytać będą towarzyszyć mi w tej nieznanej wędrówce.









0 komentarze:

Prześlij komentarz