Adopcja,  Niepłodność,  Więcej

O nas

Po co
nam w ogóle dziecko? zapytacie. Małe nie śpi po nocach, wszystkiego trzeba go
nauczyć, pochłania cały nasz czas i energię. Jak już dorośnie to znów nie
śpimy, bo czekamy jak wróci od kolegi/koleżanki, martwimy się, denerwujemy, na
twarzy przybywa zmarszczek. Najpierw same uczymy nasze dzieci mówić a potem jak
już to potrafią to nie chcemy z nimi rozmawiać, nie potrafimy, wszystko
przychodzi tak ciężko.
A jednak
tego chcę. Chcę wracać do domu pełnego hałasu, chcę sprzątać a po godzinie
widzieć, że dom wygląda jakby przeszedł przez niego huragan, chcę móc czuć
dotyk małych niewinnych rączek i widzieć uśmiechniętą buzię. A nade wszystko chcę
słyszeć „Kocham Cię mamusiu” W tej jednej chwili wszystkie problemy na moment
stają się takie nieważne.
Kiedy
chodziłam do szkoły, często życzenia dla rodziców brzmiały:  „Kochanej mamusi i tatusiowi za trud
wychowania” Nie zdawałam sobie sprawy jak trudno jest wychować małego
człowieka, nauczyć go żyć, przystosować do samodzielności. Teraz już wiem jak
to jest. To praca 24h na dobę, bo mamy tak niewiele wbrew pozorom czasu, żeby
naszym dzieciom przekazać to co najważniejsze, zająć się nimi, zająć się domem.
Nas,
rodziców adopcyjnych czeka jeszcze jedno zadanie. Musimy pomóc naszym dzieciom
zmierzyć się z prawdą o ich przeszłości. Nie możemy jej zmienić, ale możemy
pomóc im się z nią pogodzić, zaakceptować odrzucenie przez biologicznych
rodziców i nauczyć z tym żyć.
To wszystko
jeszcze przede mną. Czy się boję? Nie, nie myślę o tym. Staram się być jak najlepszą matką, a gdy przyjdzie na to właściwy czas, razem wybierzemy
się w podróż w przeszłość.
 Mam nadzieję, że ten blog i wszyscy,
którzy będą chcieli go czytać będą towarzyszyć mi w tej nieznanej wędrówce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.