wtorek, 5 września 2017

Imię dźwignią handlu.

Zdaję sobie sprawę z tego, że posty o nadawanych dzieciom cudacznych imionach już pojawiały się wielokrotnie na różnych blogach, ale artykuł, który ostatnio przeczytałam w Focusie sprawił, że po prostu muszę post na ten temat też mieć i w swojej kolekcji ;)






Do tego, że w naszym otoczeniu spotykamy Dżesiki, Brajanów, Majkelów i Samanty już chyba przywykłam. Nigdy chyba nie przekonam się do Denisa Kowalskiego, nie tylko ze względu na brzmienie tego imienia w połączeniu z nazwiskiem, ale również ze względu na traumę, gdy w końcu dziecko znajdzie się wśród swoich rówieśników. Ale to jeszcze nic. Jak pisze Focus, kilka dni temu sieć obiegła informacja, że w zawierciańskim szpitalu na świat przyszedł Jeronimo-Martin. Chłopiec otrzymał imię na cześć portugalskiego przedsiębiorstwa będącego właścicielem sieci Biedronka. Nie ukrywam, że sama robię tam zakupy, ale, że co proszę? Dobrze, że dziecko nie otrzymało imienia Świeżak - tylko to byłoby gorsze.

Dawno temu, w jednym z pierwszych seriali niebędących produkcją zza naszej wschodniej granicy, była niewolnica Isaura.
Dzieci z tamtego okresu, będą już chyba teraz po 30, jeśli się nie mylę, ale imię otrzymane po głównej bohaterce, już do końca będzie się kojarzyć tylko z tym filmem. 

Ale wracając do naszego Jeronimo-Martina. Jego matka, jak czytamy dalej, skorzystała z prawa, które obowiązuje w Polsce od przeszło dwóch lat. 1 marca 2015 weszły w życie regulacje, dzięki którym Polacy mogą korzystać z możliwości nadawania dzieciom zagranicznych imion. Oznacza to, że urzędnicy nie powinni robić problemów, jeśli córkę zechcemy nazwać Kate a nie Kasią, syna zaś Martinem a nie Marcinem. Taka możliwość przysługuje wszystkim, niezależne od obywatelstwa i narodowości. Imię nie musi też jednoznacznie wskazywać na płeć dziecka. Dziewczynka może już nosić imię, które nie kończy się na „a”, jak choćby Chloe, Astrid, Karen, Susan czy Sinead. Z tego samego powodu możemy nadać synom imiona zakończone na „a”. Gianluca, Joshua czy Mustafa - nie powinny stanowić najmniejszego problemu.

Warto podkreślić, że prawo dopuszcza nadawanie imion zagranicznych, a nie dowolnych słów. Mimo to nie brakuje rodziców, którzy do urzędów zgłaszają się z tak fantazyjnymi pomysłami jak Kermit, Karoten czy Żyraf (mamy już kilka focusowych propozycji, np. Fenoloftaleina dla dziewczynki albo Hadron dla chłopca). Cóż mogę powiedzieć, takie propozycje przebiły chyba nawet moją znajomą, która chciała nazwać synka Milan, na cześć ulubionego zespołu piłkarskiego jej męża.

Wybierając imiona dla naszych dzieci kierowaliśmy się tym, że będą one musiały je nosić przez całe swoje życie. Niektóre przecież dobrze brzmią, gdy mamy do czynienia z dzieckiem, ale nie do końca pasują do osoby dorosłej, zwłaszcza na wysokim stanowisku. Zależało nam też, by nasz wybór dało się łatwo wymówić lub przetłumaczyć na inny język. W dzisiejszych czasach mamy przecież sporo do czynienia z obcokrajowcami, którzy mają spore problemy z wymową niektórych głosek. No i oczywiście imiona te musiały nam się podobać :) Dla pierwszej córki wybrał mąż, dla drugiej ja :) Mam nadzieję, że nie oberwie nam się gdy dorosną. Żadna z nich nie jest przecież Dżesiką ani Dajaną.
I jak to powiada moja koleżanka, która dała dziecku na imię Henryk, imię musi dobrze brzmieć w każdej sytuacji: gdy podwładni mówią "panie Henryku" i kumple "Heniek!Idziesz na piwo?" I coś w tym jest.


*cały artykuł znajdziecie Tutaj

10 komentarzy:

  1. @izzy
    Nic mądrzejszego nad to co powiedział na ten temat Stary Węglarz z filmu Barei "Miś" napisać nie potrafię. To jak tłumaczył dlaczego dziewczynki nie można nazwać: Tradycja to imo samo życiowej mądrości.
    Ja imion dla swoich dzieci nie wybierałem ale przyjąłem razem z córkami. Kiedyś o tym z moimi córkami porozmawiam. I mam nadzieję, że będę potrafił zrobić to równie mądrze jak filmowy Stary Węglarz.

    Pozdr
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, w porównaniu z innymi nazwijmy to udziwnieniami, Tradycja brzmi całkiem nieźle. Skoro można mieć na imię Nadzieja, to czemu nie Tradycja?
      Znam osoby, które zmieniły imię w późniejszym wieku.

      Usuń
    2. @izzy
      Imię Nadzieja ma jednak jakąś tradycję i z niej wynika. A nie tylko z fanaberii.
      Fanaberia? Też ładnie by brzmiało.

      Pozdr
      Mario ;)

      Usuń
    3. Tak, Fanaberia to ciekawe byłoby imię. Choć bardziej pasuje mi na jakąś klimatyczną knajpkę ;)
      Pozdr.

      Usuń
  2. Niektórzy zapominają, że imię mimo wszystko nie jest wizytówką rodzica, tylko dziecka. I za chwilową fanaberię rodziców to ono będzie ponosiło konsekwencje...
    Swoją drogą polecam Ci post Ahai na ten temat :)
    http://tatamara.blog.pl/2017/08/30/di-kej-tamaluga-karan-z-domu-kurzasta/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Choć jak wiemy czasem rodzice wybierają ładne imię, ale jakoś nie potrafimy się z nim identyfikować. No, ale przynajmniej nie nosimy imienia, które jest nazwą sklepu. Może, gdyby Jeronimo mieszkał za granicą, inaczej by to brzmiało. Przynajmniej jego mama ma swoje 5 minut w mediach ;) Na pewno już zarobiła na nie jednym wywiadzie.

      Usuń
  3. W tym zestawieniu Milan nie brzmi tak źle. Sama z początkiem września rozmyślałam na ten temat, oczywiście w związku z nowymi kolegami/koleżankami Tygrysa. Jedną perełkę mogłabym dorzucić do listy. Tym razem inspiracją była chyba jedna z kreskówek. Imię może i jeszcze do przełknięcia, ale w zestawieniu z nazwiskiem... Wybierając imię (a musieliśmy to zrobić bardzo szybko) sugerowaliśmy się tym, żeby pasowało również do nazwiska i mogło przybierać różne formy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ciekawa jestem tej perełki :) Domyślam się, że mama nie była fajną ciuchci Tomka ;)
      No właśnie, czasem imię jest tak jak piszesz do przełknięcia, ale w połączeniu z np.typowym polskim nazwiskiem jest po prostu ohydne.

      Usuń
    2. Tak na marginesie - uczyłam jednego Milana, ale powiem Wam, że miał imię fantastycznie dobrane do nazwiska. Razem kojarzyło mi się z jakimś czeskim piłkarzem albo kimś podobnym do tego stopnia, że byłam zdziwiona odkryciem, że jego rodzice są Polakami z dziada pradziada ;)

      Usuń
    3. Myślę, że właśnie nazwisko jest kluczem. Mam kuzynkę za granicą i nosi imię zagraniczne a nazwisko typowo polskie. I to mnie nie razi, bo tu nie mieszka. Ale mam też kuzyna, mieszkającego w Polsce, który dostał imię po jednym z piosenkarzy, którego lubili rodzice a nazwisko ma kończące się na -ski. Kiepskie połączenie.

      Usuń