czwartek, 16 listopada 2017

Kto ma owce ten ma co chce!

Kiedy rozpoczęłam pracę w szkole, na półkach pojawiły się pierwsze produkty firmy NICI. Upatrzyłam więc sobie śliczny kubeczek z owieczkami i postanowiłam, że kupię go za pierwszą swoją pensję. Tak też się stało. Kubeczek mam do tej pory, i choć widać, że jest już nadgryziony zębem i to nie tylko czasu, moja miłość do owieczek trwa do dziś. 

Mój mąż również przejął ode mnie to uczucie, więc owieczki towarzyszą nam od samego początku naszego związku. Jeździły z nami zawsze na każde wakacje, wspinały się na szczyty gór, pocieszały, gdy wypłakiwałam im się w futerko. 



Owca w Szwajcarii :)

Kiedy E. skończyła 3 miesiące, dostała od moich rodziców swoją własną owieczkę. Jeszcze przez długi czas nie interesowała się nią, ale bacznie przyglądała się szarej, włochatej postaci posadzonej obok niej. W pewnym momencie owieczka została zauważona i została najukochańszą przyjaciółką mojej starszej córki.
 E. przytulała ją jak była smutna, oglądała razem z nią bajeczki, rozmawiała z nią, a owca pomogła swojej właścicielce w adaptacji w żłobku, gdzie po paru miesiącach każdy pracownik znał już jej imię. Kiedy pewnego dnia zaginęła, cały żłobek stanął na głowie, by ją odnaleźć. Owieczka przeszła już dwie operacje, po tym, gdy straciła kręgi szyjne i nie mogła dalej trzymać prosto swojej głowy. Z pomocą przyszła babcia, która zakupiła nowe wnętrzności i uratowała prawidłową owczą postawę. Nadal jest ważną częścią naszego życia (tzn owieczka, nie babcia. A nie, czekajcie, babcia oczywiście, też, jejku jakie to skomplikowane wszystko)


J. nigdy nie miała ulubionej przytulanki. Część z was już wie, że moja młodsza córka ciumkała się na czym popadnie, byle tylko było milutkie. Przez ciumkanie rozumiem ssanie kciuka, które zaczęło się, gdy była jeszcze niemowlęciem. Smoczka nie chciała, a ja głupia, niedoświadczona matka nie pomyślałam wtedy, że oduczyć ją ssania będzie o niebo trudniej niż pozbyć się smoczka. Przecież nie odetnę dziecku palca...
J. ciumkała się na kocyku, na dywanie, na miśku, swojej koszulce, dosłownie na WSZYSTKIM. Przebojem jednak pozostanie dla mnie akcja w samochodzie, kiedy to 1.5 roczna wtedy J. przypięta pasami w foteliku próbowała opuszkiem palca dostać do futerka w swoim buciku, by "podłączyć się" do czegoś miękkiego. Dla niej ciumkanie to cały rytuał. Najpierw końcówkami paluszków jednej ręki gładzi coś miękkiego, potem kciuk drugiej ręki ląduje w buzi. Jest ogólnie dzieckiem niesamowicie wrażliwym na dotyk, śmieje się do łeż, gdy choćby tylko dostanie całuska w szyjkę.

Kiedy J. skończyła dwa latka, postanowiliśmy skończyć z ciumkaniem. Ja jako dziecko dość długo ssałam smoczek. Jako 3latka wylądowałam już u dentysty z popsutym zębem i mimo, że nie jestem pewna, czy to z powodu smoczka (bo i higiena pewnie nie była tak rozwinięta jak dziś, może genetycznie słabe ząbki miałam) to wolę nie ryzykować. Do tego paluszek zaczął przybierać dziwne kształty. Najgorsze, że w dzień dało się jeszcze jakoś to kontrolować, ale w nocy? Słyszałam o dzieciach, które miały już tak głęboko zakorzeniony nawyk, że ssały palca póki nie poszły do szkoły!

Walka z ciumkaniem trwa. Gdy podjeżdżamy pod przedszkole, J. zawsze czeka w samochodzie i obiecuje "Nie będę się ciumkać" Oczywiście, gdy wychodzę po 3 minutach, to palec ma w buzi i uśmiecha się, więc chyba robi to specjalnie, by mnie wnerwić.
Gdy obudziłam się dziś rano, męża już nie było. Jedna gwiazda leżała w poprzek a druga obok. Gdy J. usłyszała budzik, podniosła się i pyta: "Wstajemy?" Kiedy odpowiedziałam, że tak, wyznała szczerze "Ciumkałam się na kołderce" Ale ogólnie jest dużo lepiej. Niestety musieliśmy na początku pochować wszystkie pluszaki, ale pomalutku wracają do łask z przykazaniem "NIE CIUMKAMY NIKOGO"


Owca zwiedza Paryż w plecaku :)

Owca w drodze :)


Nasza rodzina owieczek jest spora, ale muszę wam powiedzieć, że dziewczyny nie ruszają tych "naszych" Mówią, że to owieczki mamusi i tatusia. E. potrafi przynieść mi największą i mówi, że przyniosła mi owcę, żebym sobie trochę poprzytulała ;)




Jeżeli też kochacie owieczki, i jeszcze nie czytaliście, to polecam wam dwie książki z owcami w roli głównej! 









No i pamiętajcie, że KTO MA OWCE TEN MA CO CHCE ;)

9 komentarzy:

  1. Tylko "Milczenia owiec" mi w tym zestawieniu zabrakło ;)
    Świetny wpis, uśmiałam się do łez, a zdjęcia jeszcze lepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha kochana Lady Makbet, jak ja mogłam zapomnieć o Milczeniu Owiec :D:D

      Usuń
  2. To jak będziesz się opóźniać z postami to będzie "Milczenie owiec". :D
    Boże, nie mam siły do tych twoich dziewczyn hahaha! "Ciumkałam się na kołderce" wchodzi na stałe do moich sytuacyjnych powiedzonek! Jeszcze nie wiem odnoście jakich sytuacji, i wolę się w to narazie nie zagłębiać Haahahah!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, nie wytrzymam. W takim razie muszę trzymać linię, żebym nie była zbyt atrakcyjna rozmiarowo dla potencjalnego seryjnego mordercy ;) Chyba, że będzie milczenie owiec dosłowne, ja nic nie piszę, wy też o mnie zapominacie :D a tego bym nie chciała

      Ahaja, już sobie wyobraziłam sytuacje w których mogłabyś "ciumkać się na kołderce" :D:D
      Ale to już materiał na kolejnego posta. Przyznam,że odkąd Cię poznałam, to moja już bogata wyobraźnia odkrywa nowe pole działania ;)

      P.S. Rozumiem, że Tamaluga już wciągnięta w owczy świat? :) Wiedziałam, że na nią mogę liczyć!

      Usuń
  3. P.S. Tamaluga zobaczyła wielką "twarz" owcy na tym zdjęciu i koniec! Pipipipipi, oko, oko, pipipipi! Nie chce mi wyjść z ekranu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko i córko, NIE WIERZĘ!
    Nasza znajomość z Dziubasem zaczęła się od fascynacją owcami! Dziubas kiedyś jedną nawet strzygł! Mamy z nimi sesję zdjęciową i mamy taką właśnie pluszową owcę jak Wy, można ją rozłożyć i staje się poduszką - nazywa się Kristof! Owce rządzą w naszym domu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że mnie nie widzisz, oczy mam jak 5zł jak to śpiewała kiedyś Natalia Kukulska w piosence o lalce Zuzi ;) Gdybym w tym momencie patrzyła przez lunetę, to moje słowa byłyby WE'RE NOT ALONE!! (jak wszystkim wiadomo, jak UFO przylatuje na Ziemię, to jakoś nie wiedzieć czemu zawsze trafia do USA, więc niech im będzie ;) Teraz to już mnie kupiłaś na całe życie, OWCE, Ben&Jerry's ...
      Naprawdę Twój Dziubas strzygł owce? Ale jazda :)
      Musicie koniecznie wybrać się do Szwajcarii na Święto Owiec, jest w ostatni weekend lipca, nawet mieliśmy jechać w tym roku, ale mąż dostał urlop tydzień później, więc lipa. W takim razie napiszę o tym posta, bo to coś niesamowitego jest :)

      P.S. Wrzuciłam nowe zdjęcie do posta, zobacz, czy taką macie owieczkę :))
      A jak Bobo zapatruje się na miłość rodziców?

      P.S. 2 Przepraszam wszystkich za taką ekscytację owcami, ale ja już tak mam ;)

      Usuń
  5. Dziubas kiedyś był w Nowej Zelandii i tam trafił na sheep sheering/shearing contest - ma zdjęcie jak strzyże!
    ŚWIĘTO OWIEC!!!!! Podróż życia :D
    Owieczkę mam bardziej podobną do tej górnej. Bobo ma kilka owiec w swojej kolekcji - m.in. taką grającą z Ikei.
    A nad tymi książkami się kiedyś zastanawiałam czy dobre, bo chciałam kupić dla samej owcy na okładce!
    Ostatecznie kupiłam "Przygodę z Owcą" Murakami i było super :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś wyobraź sobie taki znajomy też był w Nowej Zelandii i ja się podniecałam tym wyjazdem a on wrócił i mówi "Nuda, wszędzie nuda, jedziesz, ogromne tereny i tylko te owce. Wszędzie owce..." A ja mu na to "Matko, to cudownie, kraj idealny" :D hahaha.
      Zazdroszczę takiej wyprawy!! Boże, shearing contest, to musi być piękne! I co, wygrał? Wrzuć kiedyś zdj na bloga! Jedną fankę Dziubas będzie mieć na pewno :))) Święto owiec też jest fajne, choć pewnie do NZ się nie umywa.

      "Przygodę z Owcą" też mamy :)) Te, które ja wymieniłam to takie kryminały w stylu folwarku zwierzęcego, mogą Ci się spodobać, nie wiem co lubisz, ale jak lubisz owce to nie mogą Ci się nie spodobać :D
      Napisz Mikołajowi, może coś podrzuci ;)
      pozdrowionka!

      Usuń