sobota, 20 stycznia 2018

Wina i nalewki mojego taty.


* Jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, ten post nie jest dla ciebie :)

Mój tata zawsze był aktywnym człowiekiem. Wyobraźcie sobie, że kiedy był bardzo młody, miał nawet propozycję zostania zawodowym piłkarzem w jednym z polskich klubów. Jak możecie się domyślać, nie zdecydował się na to, a szkoda, bo kto wie, może moja mama byłaby celebrytką tamtych czasów na miarę Anny Lewandowskiej ;) No, ale na poważnie. 
Nie martwiłam się o ewentualny kryzys i depresję, kiedy mój tata przeszedł na emeryturę. Nadal gra w tenisa, dużo chodzi, czyta książki, a nawet od jakiegoś czasu zainteresował się gotowaniem i ... alkoholem domowej roboty :) Rodzice mają małą działeczkę za miastem, taki wiecie, ogródek, który to kiedyś można było zakupić z zakładu pracy. Zaczęło się od tego, że któregoś roku, był taki wysyp owoców, że nikt nie był  w stanie tego przejeść. No więc co zrobić z ich nadmiarem? Wina i nalewki!




Dziś chciałabym podzielić się z wami kilkoma przepisami na domową nalewkę i wino. Są wspaniałe na romantyczny wieczór z ukochanym, spotkanie towarzyskie, czy jako miły dodatek do wieczoru. 
Szczerze polecam!
















Nie wiem czy słowo Smacznego jest tu właściwe, więc napiszę po prostu, że mam nadzieję, że jeśli wypróbujecie któryś z przepisów, nie będziecie zawiedzeni :)



20 komentarzy:

  1. Ciekawe przepisy...
    Winem nigdy nie miałem czasu ale i też ochoty się zająć. Poza tym jakoś nie wierzę, że w naszych warunkach wyjdzie coś innego niż ocet. ;)

    Ale już nalewki... Mniam. Z własnych wiśni i porzeczek udawało się wyprodukować coś naprawdę pysznego i...
    Na zdrowie ;)

    ***
    W zeszłym roku nic nie przetworzyliśmy. Wszystkie owoce zjadły dzieci. A co nie zjadły to poszło na soki i dżemy. Do nalewek wrócę może na emeryturze.

    Pozdr
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wina są pyszne i naturalne. Smakują jak normalne wino, jaki tam ocet ;) Naturalnie fermentują, więc czasem są mocne., mój tata ma jakiś taki przyrząd do mierzenia zawartości alkoholu ;) Ostatnio właśnie się rozwinął, zakupił to coś i + lakuje, przykleja etykiety itd.

      Na pewno potrzeba na produkcję trochę czasu, my oczywiście dostajemy gotowe butelki, żeby nie było ;)

      Oj do emerytury masz daleko jeszcze. Może jak obrodzą wam w tym roku drzewka to na próbę coś tam zrobicie. Przecież nie musi być nie wiadomo ile.

      Mój mąż namawia mojego tatę, żeby spróbował zrobić cydr gruszkowy, albo jabłkowy. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

      pzdr.

      Usuń
    2. @izzy
      Moje córeczki mają już wyrobione mocne nastawienie na anty do wszelkich alkoholi. Tak już jest ze starszym dzieckiem po przejściach... Dobrze wie od czego się ich dramat zaczął.

      Tak więc u mnie i spożycie w zaniku.
      A o produkcji to strach pomyśleć.

      Usuń
    3. Nie dziwię się :( W takiej sytuacji albo pokazać im, że to nie w alkoholu tkwi problem, tylko w ludziach, albo tak jak piszesz zrezygnować z picia i produkcji. Ty znasz swoje dzieci najlepiej i wiesz co robić. Po co im dostarczać dodatkowe lęki i traumy.

      Wszystkiego dobrego!

      Usuń
  2. Ty, kochana nie przepisy (zwłaszcza z moim pogarszającym się wzrokiem) tylko nalewki wyślij. Podam ci adres na meila :P :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, dawaj adres i wysyłam! Albo czekaj czekaj. Mam lepszy pomysł, zostawię jedną i wypijemy razem :)))

      Usuń
  3. Moi rodzice też czasami coś eksperymentują w kwestii nalewek - więc dzięki za przepisy, na pewno im podrzucę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, polecam się :)) - tzn. mojego tatę, bo ja dobra jestem do degustacji tylko. Sama nie robiłam jeszcze ;)

      Usuń
  4. Bardzo fajne hobby!
    Robiłam raz w życiu nalewkę - kokosową ;) Takie domowe Malibu, wyszło świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O super! Ja X lat temu dostałam od znajomego Amerykanina przepis na prawdziwą Kalhuę. Muszę wam też wrzucić, bo to super baza pod drinki i nie tylko. Mniam.
      A Malibu założę się, że zrobiłaś lepsze i przede wszystkim zdrowsze niż to kupne.

      pzdr

      Usuń
    2. No nie wiem, spirytus od wujka był - mam nadzieję - nie jakiegoś podejrzanego pochodzenia. Nie oślepłam więc chyba jest ok ;)

      Usuń
    3. hahaha, a co wujek wam źle życzy? ;)

      Usuń
  5. U nas problem odwrotny. Dostajemy tyle nalewek od rodziny, że nie ma komu tego pić ;) Od lat na topie są cytrynówka dziadka i kukułkówka (?) ciotki, a czasem i teściowa coś podrzuci.
    Wasze zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalegają, bo pewnie nie takie dobre jak nasze :P
      Ja nie wszystkie lubię, nie przepadam za kwaśnymi i wytrawnymi. No i wiadomo, wiele się tego nie wypije, raczej tak "na smaczka" ;)

      Usuń
    2. "Wiele się tego nie wypije" - chyba że to jest na kukułkach, o której wspomniałam. Nie masz pojęcia, jakie to dobre! I tak, to mówię ja, abstynentka. :P

      Usuń
  6. Mmmm uwielbiam nalewki :) A zimą do herbaty... idealne na rozgrzanie :) Sama się nie garnę do tworzenia tych cudów, ale nigdy nie pogardzę, kiedy ktoś chce mnie obdarować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, dobrze, zrozumiałam aluzję ;) Zatrzymuję w takim razie jedną butelkę, będzie spokojnie czekać do porodu i zakończenia karmienia piersią. Co Ty na to? :))

      Usuń
    2. Haha :) Zupełnie nie to miałam na myśli, ale muszę powiedzieć, że zaproszeniami też nie gardzę :) Także jesteśmy umówione ;)

      Usuń
    3. No dobra, to jeszcze się dogadamy co do terminu, bo strzelam, że Ty jakoś od maja będziesz "mamusiować" + karmienie to akurat rocznik będzie dobry (mam na myśli trunek) :)

      Usuń