piątek, 23 marca 2018

O dziadku, który pizzy robić nie umiał.


- Będziemy robić dzisiaj pizzę?, zapytała Misia, gdy zobaczyła, że wyjmuję z lodówki zamrożone ciasto.
- Tak, będziemy robić dzisiaj pizzę.
- A dziadek to nie umie robić pizzy, zmarszczona skomentowała całą sytuację.
- Jak to nie umie robić pizzy, przecież za każdym razem, gdy babcia z dziadkiem do nas przychodzą, to właśnie dziadek robi ciasto, zdziwiłam się.
- Nie, dziadek nie umie. Musicie go nauczyć...



A było to tak.
(dwa tygodnie wcześniej)

W sobotę po południu postanowiliśmy zrobić pizzę. Mój tata ochoczo przystąpił do szykowania składników, zwykle to właśnie on jest wyznaczony do zrobienia ciasta. Tym razem jednak coś się nie udało, ciasto było zbyt klejące a po dosypaniu mąki nadal daleko mu było do doskonałości. Tu wkroczyła moja osobista Magda Gessler, czyli moja mama - pani domu i kucharka z długim stażem. Zakasała rękawy i zerkając na swojego męża, komentowała pod nosem jak to wszystko powinno być zrobione profesjonalnie. Misja rangi państwowej, która nie powiodła się przez błąd na poziomie rekruta. No nic. Wziąwszy sprawy w swe doświadczone ręce, moja mama z pasją wyrabiała ciasto, aż podstawa pizzy zaczęła nabierać właściwej konsystencji. Ale co z tego, skoro wyszła tak mała, że siedmiu krasnoludków miałoby problem, żeby się wyżywić, a co dopiero czworo dorosłych i dwie spragnione tej potrawy duszyczki. Kuchenne napięcie rosło. Czerwona żyła pojawiła się na czole naszych kucharzy, kiedy to postanowili - zrobimy jeszcze jedną porcję, składników przecież mamy dostatek. Świetny pomysł! Zważywszy na to, że przyda nam się odpoczynek między kawałkami. Zabrałam się więc do krojenia między innymi papryki, szynki, sera, a mój małżonek zrobił w tym czasie sos pomidorowy. Po kilkunastu minutach pierwsza mini pizza była już gotowa. Większość skonsumowały oczywiście największe głodomory, na pewno domyślacie się które ;)
Tak czy siak, po chwili w piecu była już druga, a obok rosło ciasto na kolejne dwie. Jak potem się okazało, mini pizze nie były takie złe, więc z drugiej porcji zostało jeszcze na tyle, że można było zamrozić.

Od tamtego popołudnia, nikt nie wspominał już o nieudanym cieście, błędzie dziadka i drugiej porcji ciasta, którą musieliśmy dorobić, żeby się najeść. Gdy po dwóch tygodniach, Misia wyskoczyła z komentarzem, że dziadek nie umie robić pizzy i powinniśmy go tego nauczyć, byłam zdziwiona nie tylko tym, że pamięta to zdarzenie, ale również, że wyciągnęła z niego wnioski. Nic nieznaczącego? Być może, ale zaczęłam mieć wrażenie, że często my dorośli, nie doceniamy naszych dzieci i wydaje nam się, że one nie słuchają i nie potrafią logicznie myśleć. Wyrabianie ciasta - niepowodzenie - krzywa mina dziadka - jeszcze bardziej krzywa mina babci - poważna decyzja o zmianie wyrabiacza ciasta - nowe ciasto - napięta atmosfera - nowa podstawa do pizzy - konsumpcja. Wniosek? Dziadek nie umie robić pizzy. 



(Przedszkole. Kilka dni temu. Dziadek zakłada buty swojemu wnuczkowi)

- A jak się nazywa ta dziewczynka?, pyta wskazując na moją córkę.
Chłopczyk odpowiada.
- Jak? Bo nie dosłyszałem, droczy się dziadek. (za każdym razem, gdy się spotykamy zadaje wnuczkowi to samo pytanie) 
- No widzisz, dziadek nie może zapamiętać, bo jaki jest?, prosi o dokończenie zdania.
- Dziadek jest stary i ślepy.
- Tak! Dziadek jest stary i ślepy. 

Zamurowało mnie. W sumie to nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy załamać. Zupełnie nie rozumiem dlaczego, niby w żartach, dziadek stawia się w takim świetle. Czyż nie powinniśmy od samego początku uczyć dzieci szacunku do drugiego człowieka? 
Czasem ludzie zastanawiają się, dlaczego nasze dzieci tak się zachowują, dlaczego używają takich słów, dlaczego nie słuchają, dlaczego nie mają szacunku... I tak dalej i tak dalej. 
Miałam kiedyś taką uczennicę, która pogardzała swoim ojcem. Ale jak miała tego nie robić, skoro pogardzała nim również jej matka. 
Nie powiem, bardzo zwracamy uwagę na to, co mówimy przy dzieciach, ale w sytuacji z pizzą słów było niewiele. Jednak bacznemu obserwatorowi nic nie uszło uwadze. 
Czasem więc może odpowiedzi na pytanie dlaczego, nie musimy szukać daleko.Odpowiedzią jesteśmy my sami. 





17 komentarzy:

  1. Dzieci są chyba najlepszymi obserwatorami na świecie, czasem nic nie trzeba mówić a one wiedzą o co chodzi i bezbłędnie interpretują sytuację. Kochana dobrze, że uczycie Wasze dziewczynki szacunku, ale zdaję sobie sprawę, że często jest to tym trudniejsze, że oprócz domu dzieci mają też kolegów w przedszkolu, z którymi rozmawiają na różne tematy, ale też słyszą różne rozmowy w różnych miejscach i mogą z nich też czerpać co nie co. I dlatego bądź dumna, że Misia ma swój rozum i powiedziała tylko, że dziadek nie umie robić pizzy, a nie że dziadek nie umie robić pizzy, bo jest stary i ślepy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugą połowę ostatniego zdania z ust mi wyjęłaś :-D

      Usuń
    2. Jezusiczku, znów dziś spotkałam tego dziadka rano i znów to samo! To jakiś masochista chyba. Najlepsze, że jego to bawi!! No nic. Macie rację, że powinnam się cieszyć, że mój tata nie usłyszał, że jest ślepy i stary :D

      To prawda, że dzieci prócz z domu, wynoszą dużo z innych środowisk, ale ja mam nadzieję, że te rzeczy, które my im wpajamy będą tak głęboko zakorzenione, że wystarczą. Ja już taka marzycielka jestem ;)

      Usuń
  2. Pewnie, że widzą i rozumieją, a co nie zrozumieją, to sobie wytłumaczą na swój sposób, i to właśnie może być niebezpieczne. Wiadomo, że staramy się uważać, co robimy i mówimy przy dziecku, ale kontrolowanie się non stop jest niemożliwe. I też trochę sztuczne. Zdarzyło już mi się przekląć przy niej, a Tomkowi wrzasnąć do telefonu. Oczywiście zaraz złagodziliśmy sytuację i zajęliśmy ją czymś innym, ale wiesz... :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Już kiedyś pisałam, że słowa są jak bumerang. Teraz dorzucam jeszcze zachowanie, bo przecież nie potrzeba słów, by ludzie rozumieli emocje. Wczoraj wracamy z przedszkola, jakiś pierdoła jeszcze przed nami 40km/h, ( można 90km/h) nie mogę wyprzedzić bo jadą z naprzeciwka, to zanim ja się wkurzyłam, to Elsa mówi: Ale on jedzie! No jedź szybciej! No jedź! Co tak jedziesz, o jejku.
      Haha. No normalnie jakbym siebie słyszała ;) Cóż, kontrolowanie takie do końca chyba nie ma sensu, bo zakłamuje rzeczywistość. Przecież nie zawsze jest pięknie prawda? ;0

      Usuń
  3. Rodzina potrafi wyrządzić największą krzywdę własnym dzieciom i to w imię miłości.
    Pozdrawiam
    https://zolza73.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Święta racja. Czasem to właśnie ci najbliżsi wyrządzają największą krzywdę, a potem się dziwią skąd takie a nie inne zachowanie u dziecka.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Izzy, historię o gołębiu znasz - to tak w temacie powtarzania po dorosłych. Dzieciaki doskonale wyłapują różne niuanse z mowy i zachowania dorosłych, a potem równie doskonale je wykorzystują, dlatego trzeba uważać.
    Przykład z dzisiaj, tym razem zabawny. Siedzieliśmy z mężem na kanapie, między nami leżały nasze telefony komórkowe. W pewnym momencie Księżniczka podeszła i... położyła obok nich swój zabawkowy, a potem popatrzyła na nas z wyraźną satysfakcją w oczach. :)
    A co do dziadka - proponuję, żeby Misia nauczyła go robić pizzę. Oczywiście według własnych zasad ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj rozmawiali przez telefon i dziadek pytał, czy Misia nauczy go robić pizzę, więc stwierdziła, że tak :D Tak czy siak, muszę wrzucić na nią przepis, bo jest pyszna ;) - tzn na pizzę, nie Misię :P

      Wiesz, to, że dzieci podpatrują to Ameryki nie odkryłam, ale dlaczego dorośli mówią o sobie takie rzeczy, to tego nie rozumiem. Przecież potem dziecko będzie miało dokładnie taką opinię o dziadku - że jest stary, ślepy, nie daj Boże głuchy, głupi i Bóg wie co jeszcze. Dziadek wg mnie powinien być starszym autorytetem dla dziecka, a oczerniając siebie w ten sposób sprawia, że dziecko wcale tak go nie będzie traktować. Gdybym ja co chwilę powtarzała mojemu mężowi, że jestem brzydka i gruba, to pomijam, że sama uwierzę, że taka jestem, to i on też tak mnie zacznie postrzegać. Może nie mam racji, ale tak czuję, że jest.

      Usuń
  5. I wiesz, że w tytule postu zaszyłaś swój pseudonim? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Ty wiesz, że dopiero to zauważyłam, jak napisałaś? Dobre dobre :D
      To już możesz ułożyć ze mną Rebus jakby coś hahaha :D

      Usuń
    2. I to jest dobry pomysł na blogowy urodzinowy wpis w maju :D

      Usuń
    3. Zgadnij, kto to: i walnę jakieś zdjęcie pizzy hahaha :D

      A tak przy okazji to chyba przestanę obchodzić urodziny, ze względu na wiek ;) Kiedyś dziewczynki oglądają zdjęcie ślubne i starsza mówi: "Mamusia, tu na zdjęciu ty i tatuś byliście młodzi tak?" yyyyyy, także no. Cały czas mi się wydaje, że ja młoda jestem, ale skoro dziecko twierdzi, że wtedy byłam młoda, to znaczy, że teraz jestem jaka?? Stara??!! aaaaaaaa!!! Protestuję ;)

      Usuń
    4. Kochana, mówię Ci, że nie ma co panikować, to równie dobrze mógł być skrót myślowy, przecież na Państwa Młodych potocznie mówi się "młodzi" więc mała pewnie miała to na myśli :))

      Usuń
  6. I jak Dziadek potrafi już robić pizzę?
    Nasz Dziadek ma podobne teksty, choć raczej w zaciszu domowym. I służą jednemu celowi... Dziadek nie bardzo lubi się ganiać z Młodym, więc znalazł furtkę, że jest stary i nie ma siły. A Tygrys rozumiejąc to wyznacza Mu role, o które my tak zabiegamy. także Dziadek jest na przykład szlabanem. Wszystko zależy chyba od kontekstu, zabarwienia słowa, tego chcemy przekazać. Tygrys wie, że za starością wiążę się pewne niedomagania. Obcuje z leżącą prababcią. Dopytuje się dlaczego nie chodzi. Dlaczego Dziadek niedosłyszy czy niedowidzi. Bo jest po prostu stary. I nic pejoratywnego w tym nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, nie wiem, jeszcze nie robiliśmy pizzy od tamtej pory :D

      A co do dziadków, to oczywiście my też mówimy dziewczynom, że np.babcia, dziadek nie mogą ich nosić, bo są ciężkie, a oni nie mają już siły. ALe to co innego. Ja po prostu nie rozumiem dlaczego dość młody, dziarski dziadek, uczy swojego wnuczka, że jest "stary i ślepy" i cieszy się jak mały to powtarza. Tak samo jak czasem dorośli specjalnie każą dzieciom powtarzać brzydkie słowa i mają ubaw.

      Usuń