piątek, 6 kwietnia 2018

Bić albo nie bić, oto jest pytanie.


- Mamo, mamo!, wpada do kuchni Elsa. Bo..., bo Misia maluje po ścianie! 
Szybko stawiam garnek, który mam w ręce i biegnę do mojego pokoiku do pracy, który w ostatnim czasie dziewczynki bardzo sobie upodobały. Nie wierzę własnym oczom. Moja kochana córeczka faktycznie stoi przy ścianie i obiema rączkami zacięcie rysuje kredkami jakieś bohomazy. 
- Co ty robisz!, powiedziałam podniesionym głosem, a ona odskoczyła zaskoczona i zaczęła płakać. Nie ukrywam, że zdenerwowałam się tym, że zniszczyła w zasadzie niedawno pomalowaną ścianę i miałam ochotę "stłuc ją na kwaśne jabłko" jak to się kiedyś mawiało.


Niedokończone dzieło Misi.


No właśnie. Bić czy nie bić? Dawać klapsa czy nie dawać? To tylko klaps. A może aż klaps?

Każdy rodzic pragnie, by jego dziecko zawsze było posłuszne, grzeczne i od razu spełniało to, o co prosimy. Z drugiej jednak strony, chcemy wychować je tak, by było asertywne, miało swoje zdanie i potrafiło go bronić. W głębi serca, każdy maluch chce żyć w zgodzie z rodzicami i być przez nich całkowicie akceptowany, ale zachowuje się prowokacyjnie, doprowadzając nas czasem do obłędu. 

Wiem, że łatwo powiedzieć, ale:

Nie daj się sprowokować!
Zachowaj spokój.
Bądź konsekwentna.

Dzięki temu dziecko dowie się, na ile może sobie pozwolić, że niegrzeczne zachowanie to zły sposób na zwrócenie na siebie uwagi i zaakceptuje, że to nie ono rządzi w domu.

Co zamiast klapsa?

Możesz na przykład:
* wskazać jak dziecko może naprawić to, co zrobiło
* wyrazić swój wyraźny sprzeciw dotyczący konkretnego zachowania
* zaproponować wybór
* dać dziecku odczuć konsekwencje złego zachowania
* wskazać w czym dziecko może ci pomóc

Po stworzeniu ściennego malowidła, wkurzoną Misię odesłałam do drugiego pokoju. Tak naprawdę to ona chyba była bardziej zła niż ja, w końcu jej plan nie powiódł się. To był w ogóle jej słabszy dzień - dokuczała siostrze, była nieznośna, marudna i zrzędliwa. Po paru minutach poszłam po nią, a ona stwierdziła ze skruchą, że już będzie grzeczna i nie będzie malować ścian... Przytulała się do mnie potrzebując akceptacji. 

Klapsy i karanie dziecka:

* Powoduje, że może ono koncentrować się na chęci odwetu zamiast próbować zrozumieć swoją winę.
* Wpływa źle na poczucie własnej wartości.
* Narusza jego godność osobistą.
* Upokarza.
* Powoduje nienawiść do rodzica.
* Wywołuje złość.
* Jest złym przykładem dla rodzeństwa.
* Uczy stosowania przemocy.

Tego staraj się nie robić:

* Nie strasz ojcem, mamą lub innym członkiem rodziem rodziny oraz osobą obcą.
* Nie groź.
* Nie strasz, że przestaniesz kochać dziecko, nie graj na jego uczuciach mówiąc "Gdybyś kochał mamusię, na pewno byłbyś grzeczny"
* Nie wygłaszaj długich przemówień, stanowcze "nie" i kilka krótkich zdań w zupełności wystarczą.

Wychowanie dziecka nie powinno opierać się na karach. Zamiast tego lepiej skupić się na zachowaniach pozytywnych. Mój mały Picasso dostał za zadanie wyczyszczenie ściany (na szczęście wszystko pomalowane jest zmywalną farbą) i zakaz wchodzenia do mojego gabinetu przez jeden dzień (konsekwencje złego czynu) 

Każde dziecko eksperymentuje ze złym zachowaniem, sprawdza na ile może sobie pozwolić, jak daleko się posunąć. Nam rodzicom trudno jest zaakceptować czasami, że dziecko, które przed momentem nie umiało nawet mówić, nagle buntuje się i sprzeciwia. Ale to właśnie w ten sposób, maluch uczy się, jak w przyszłości postawić się szefowi, rozwiązać konflikt w rodzinie, zwrócić komuś uwagę, czy wypowiedzieć swoje zdanie. Nie za pomocą przemocy, ale za pomocą rozwagi, dialogu i innych umiejętności.

Dzięki klapsom być może osiągniemy swój cel, dziecko będzie nas słuchać, ale zrobi to ze strachu a nie z własnej woli i szacunku dla nas. 


Dzieło niespełna 2-letniej Elsy, na chwilę przed przeprowadzką. Twierdziła, że to ... dzik.


Z ciekawości powiem wam, że jakiś czas temu przeprowadziłam taką osobistą "ankietę" Zapytałam znajomych, tych, którzy mają dzieci, co sądzą o dawaniu dzieciom klapsów. Zdecydowana większość NIE WIDZI W TYM NIC ZŁEGO. Na moje pytanie dlaczego to robią, odpowiedziały, że jest to odruch, szybkie rozładowanie emocji i ... bezradność.
Kiedy omawiam na blogu jakiś temat, staram się przedstawiać argumenty za i przeciw, a decyzję co jest lepsze zawsze zostawiam wam, ale tym razem otwarcie przyznaję, że jestem wielkim przeciwnikiem kar cielesnych. Nie uznaję bicia, nie uznaję klapsów, choć byłabym hipokrytką, gdybym nie wyznała, że mam ochotę nie raz to zrobić. Ale wiem, że to nic nie da. Moje inne sposoby zawsze działają, choć napewno wymagają dużo więcej pracy i samozaparcia ode mnie i męża niż klaps.








22 komentarze:

  1. Świetny wpis! Każdy rodzic powinien go przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Izzy, według mnie dzieło Misi to miał być Saturn! Sama zobacz: https://www.google.pl/search?q=saturn&client=firefox-b-ab&dcr=0&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjQion5gabaAhUNiKYKHWFyAZQQ_AUICygC&biw=1366&bih=631
    Zupełnie nie rozumiem, dlaczego kazałaś zmyć to cenne malowidło ;)

    Jeżeli chodzi o Twoje rady, to zdecydowanie będę miała problem z wygłaszaniem za długich przemówień, już to widzę. Skrzywienie zawodowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wkleiłaś zdjęcie Saturna, bo pewnie nie wszyscy by skojarzyli, który to ;) hahaha. A tak na poważnie to hmm, to prawda, to cenne malowidło ścienne być może miało szansę zostać arcydziełem, ale następnym razem niech maluje u siebie w pokoju, nie w moim ;) Swoją drogą to tam miałaby pole do popisu, bo u dziewczynek jest tapeta :D
      A dzik Ci się podobał?:D

      Jeśli chodzi o rady, to ja się pod nimi podpisuję, ale to raczej rady psychologów i innych speców od dzieci ;) A co do przemówień to szybko się oduczysz, bo dziecko po prostu samo wyjdzie z pokoju :)) Pamiętam jak się kiedyś produkowałam, a Elsa mi mówi nagle "Zjemy jakąś kanapkę?" :D Ja jeszcze na etapie rozmowy, a ona już przetrawiła i przeszła dalej.

      Usuń
    2. 1. Nie chodziło mi o to, że nie wiesz, jak wygląda Saturn, tylko żeby podkreślić podobieństwo ;)
      2. Dzik jest dziki, czyli taki, jak powinien.
      3. Kanapka jest dobra na wszystko!!! ;)

      Usuń
    3. Hahaha no wiem wiem, nabijam się ;) Saturn to nawet Elsa wie, który jest, bo charakterystyczny.
      Wie też, która to czerwona planeta, bo to jej ulubiony kolor. Nie wiem co Misia tworzyła, ale oburącz, więc wyglądała jak mały Picasso :D Może powinnam była ją zostawić, skoro i tak ściana już pomalowana.
      Dzik zdecydowanie jest dziki :D:D

      Usuń
    4. Taaa, no to powiem wam, że ja weszłam w link, bo myślę sobie: Saturn? Saturn? To jakaś postać z bajki? Oczywiście walnęłam śmiechem, gdy zobaczyłam planetę.

      Usuń
  3. "Ojciec prać?..."

    Prać ściany gąbką jak farba wodo- i plamoodporna.
    ;)

    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dzieci nie mają zwyczaju mazać po ścianach, malowidła jakie wrzuciłam na bloga, to jedyne perełki na szczęście.

      Usuń
    2. @izzy
      A ja co jakiś czas testuję odporność farb Dulux na zmywanie.
      Jak na razie testy wychodzą prawie jak w reklamach.

      Możliwości twórcze rosną czasem wraz z dzieckiem.

      Usuń
  4. "Nie strasz ojcem, mamą lub innym członkiem rodziem rodziny oraz osobą obcą." - Bobo, chodź, umyj ząbki...Bo będziesz mył z tatą, chcesz myć z tatą?" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no i Bobo już traumę mycia ząbków będzie miał :D A tak na poważnie to wiadomo, że chodzi o sytuacje, w których matka straszy dziecko ojcem, a potem to samo dziecko naprawdę tego ojca się boi. Powiem Ci, że ja na co dzień słyszę jak rodzice stosują na dzieciach szantaż emocjonalny. Tak jak pisałam do Makbetki, to są rady do których sama staram się stosować, ale to nie mój wymysł, Ameryki nie odkryłam, pewnie każdy podręcznik o tym pisze (ja porzuciłam czytanie przy pierwszym dziecku:D ) Kiedyś wypaliłam do młodszej, że naskarżę babci, to był taki ryk, że aż się zanosiła. Nie to, że babci się boi, ale chyba wstyd jej było ;)

      Usuń
    2. @Dziubasowa
      O! To już wiem dlaczego jak mówię, że pójdę z dzieckiem umyć zęby to ono przestaje się opierać i samo biegnie do łazienki. :))

      Usuń
    3. Hahah, no widzicie - bo oni wiedzą, że matki są miętkie a ojciec jak postanowi umyć to umyje nawet przez zamkniętą paszczę ;D

      Usuń
    4. U nas akurat jest odwrotnie :D To do mamusi wszyscy wysyłają jak już nie wiedzą jak sobie poradzić, bo wiedzą, że ze mną nie ma zmiłuj się, zwłaszcza jeśli chodzi o zęby. Ja się tak nacierpiałam jako dziecko i nastolatka, że mam fisia na punkcie mycia. Na szczęście dziewczynki pięknie myją ząbki przy dźwiękach piosenki "Szczotka, pasta" w ... moim wykonaniu :P
      Najbardziej miętki jest dziadek, więc trzeba i dzieci i jego mieć na oku ;)

      Usuń
  5. Ja zawsze byłam przeciwna biciu dzieci - jakkolwiek lekki byłby to klaps - zawsze to klaps... Ja też zaobserwowałam, że dla wielu rodziców klaps to nic złego, ale ja osobiście uważam, że to bardzo złe. Spotkałam się nawet jakiś czas temu z "przechwalaniem" rodziców o tym jak to klaps w ich wykonaniu nauczył dziecko jeździć na rowerze. Wszystko było opowiadane jako mega śmieszny dowcip w obecności tego dziecka, któremu było zwyczajnie głupio i wstyd, a ja wtedy pomyślałam sobie, że ten klaps nie był wcale najgorszy, bo najgorsze było to ośmieszenie dziecka przy innych... Ehh to nie jego wina, że ma takich głupich rodziców i naprawdę żal mi było tego dzieciaka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, straszne to co piszesz :( Ja jestem bardzo wyczulona na te "żarty" dorosłych, które tak naprawdę potrafią zrobić więcej krzywdy niż sam klaps. Pewnie, że dziecko się nauczyło jeździć, po prostu się bało.
      Wyobraź sobie, że ostatnio opowiadała mi już dorosła znajoma (27 lat), jak ją ojciec nauczył pływać. Wrzucił ją na głęboką wodę i stał w basenie odsuwając się coraz dalej jak ona próbowała dopłynąć do niego... Wyobrażasz sobie?! No, ale co, nauczyła się? Nauczyła. Tylko jakim kosztem. Już sobie wyobrażam jak musiała się bać. Masakra wiesz, daj spokój z takimi metodami.

      Usuń
    2. No dlatego mówię, że w takich sytuacjach tylko dzieci szkoda, bo to przecież nie ich wina, że mają takich (za przeproszeniem) głupich rodziców... Straszne takie metody... Ale ja też słyszałam kiedyś o podobnej nauce, masakra. Powiem Ci, że gdyby moi rodzice tak zrobili ze mną to dziś już bym nie żyła, ja się tak panicznie boję wody, że umarłabym tam na zawał zanim zdążyłabym się utopić :D

      Usuń
  6. O kurcze, jaka twórczość :D
    Oj, mnie to by zabolało bardzo. Ale muszę trochę rezygnować z mojego pedantyzmu...

    Świetny wpis. Niby klaps, ja tez mimo, ze w dzieciństwie raz czy dwa go dostałam i nie ucierpiałam, to jednak w stosunku do swojego dziecka chyba odrąbałabym sobie po fakcie rękę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, jeżeli jeszcze nie pomalowaliście pokoju to polecam farbę zmywalną :D Choć jak wspominałam wyżej w komentarzu u nas naprawdę to się nie zdarza często (tak naprawdę to dwa razy - Dzik i Saturn jak to określiła Makbetka haha)
      Powiem Ci, że w macierzyństwie, rodzicielstwie nie ma miejsca na perfekcjonizm i pedantyzm. Ja pedantką nie jestem, ale nie powiem, lubię mieć czysto. Przyznaję jednak, że prawdziwe jest powiedzenie, że sprzątanie przy dzieciach jest jak odśnieżanie, gdy pada śnieg :D

      Co do klapsów to znasz już moje zdanie, choć powiem Ci, że gdy bezsilność łączy się z chronicznym zmęczeniem, złym dniem i innymi czynnikami, to ja się nie dziwię, że niektórzy mają problem z opanowaniem emocji. Ale skoro dorosły nie panuje, to jak dziecko ma to zrobić?

      Ciekawe jakie będziesz mieć dzieciaki :) Moje są mega wymagające, ale to na własne życzenie, bo tak je wychowujemy, by umiały sobie poradzić w tym trudnym świecie ;) No tylko potem mamy co chcieliśmy, dzieci wyrażają siebie na ścianach haha ;)
      Ręki byś nie odcięła, nie sądzę, ale pewnie miałabyś wyrzuty sumienia, że nad sobą nie zapanowałaś. No cóż, rodzice to też ludzie, mają swoje słabości. Ja też dostałam lanie jako dziecko, w ogóle mi się wydaje, że wtedy to już w ogóle nikt w tym złego nie widział...


      Usuń
    2. Hah, dobre to powiedzenie :) moja mała jeszcze nie lata, a te rzeczy rozwalone po domu mam wrazenie produkuje bezustannie Haha :)

      To prawda - nie ma miejsca na ten perfekcjonizm :) Co ja sobie wyobrażałam przed dzieckiem to nawet się nie przyznam ;) a tutaj jak zwykle rzeczywistość...:D

      Co do klapsa znam dzieci, które wola je dostać niż słuchać marudzenia rodziców ;)))

      Usuń
    3. Oj tam, nie zwalaj na dziecko, na razie to Ty produkujesz bałagan haha ;)
      No cóż, można czytać tysiące poradników do obsługi dziecka, a i tak rzeczywistość okazuje się inna prawda? :))

      Usuń