środa, 11 lipca 2018

Apel dziecka nienarodzonego.


Zdjęcie:Pixabay


Niektórym trudno uznać mnie za człowieka. Nie mam jeszcze wykształconych wszystkich narządów, nie potrafię nawet określić jakiej jestem płci. Poczęto mnie podczas jednej z imprez, nieplanowo. Mieszkam więc w łonie pewnej kobiety i zwracam się do was dziś, bo jutro może mnie już nie być.
Mamo (nie wiem, czy mogę tak o tobie mówić, ale zaryzykuję) Już wiem, że mnie nie kochasz, dajesz mi to do zrozumienia codziennie odkąd dowiedziałaś się, że nosisz mnie pod swoim sercem. Słyszę jak mówisz, że masz prawo wyboru, że kobieta sama decyduje o swoim ciele, że to twoja decyzja, czy pozwolisz mi zostać, czy nie. Wolność wyboru, ale nie dla mnie. Ja modlę się o każdy następny dzień. Bo może jakimś cudem znajdziesz w sobie tę odrobinę miłości, by prócz sobie dać szansę również i mnie. Wiem, że na mnie nie czekasz i gdybyś mogła cofnęłabyś czas, by mnie tu nie było. Ale jestem. To fakt, nie mogę ci nic obiecać w zamian. Nie wiem nawet na kogo wyrosnę, być może kogoś mądrego, kochającego, pięknego, a być może nie. Wiem, że proszę o wiele, ale stawką jest moje życie. Błagam więc, odstaw ten kieliszek z winem, które codziennie nalewasz, gdy wracasz do domu i nie pal papierosów. To wszystko wpływa na mój rozwój, a niszcząc moje zdrowie okaleczasz mnie na zawsze. 
Mamo, jeżeli jednak mnie zatrzymasz, będę cię kochać najmocniej jak potrafię. Ale jeżeli nie jesteś w stanie znaleźć w swoim sercu miłości do mnie, wiem, że mogę ją znaleźć u innych rodziców. Tylko daj mi szansę na życie. Tak bardzo nie chcę, żeby zostało zakończone gdzieś w szpitalnej sali, przy użyciu narzędzi, które brutalnie, w jednej sekundzie pozbawią mnie człowieczeństwa. 





15 komentarzy:

  1. Problem przerywania ciąży zawsze wywołuje we mnie wewnętrzne rozdarcie. Jestem jednocześnie przeciwna aborcji (zwłaszcza takiej "na życzenie") i przeciwna zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Są sytuacje, których nikt nie potrafi sobie wyobrazić, dopóki się w nich nie znajdzie. I nie mam tu na myśli wpadki na dyskotece...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że to trudne tematy, dlatego o nich piszę :)
      "Apel dziecka nienarodzonego" jak zauważyłaś porusza problem nie tylko aborcji. To apel każdego dziecka noszonego pod sercem. Nie wiem czy wiesz, ale Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych szacuje, że co roku w Polsce rodzi się około 9 tys. dzieci z zespołem FAS. (!!) A aż 30% kobiet przyznaje się do sięgania po alkohol w czasie ciąży. (Madziu, skorzystałam z linka podanego przez Ciebie, dziękuję :)) Myślę, że im więcej się o tym wszystkim mówi (aborcja, picie i palenie w ciąży, używki) tym większa świadomość społeczeństwa. Prócz narkotyków doszły też dopalacze, które są szalenie trudne do wykrycia a potem po adopcji rodzice zachodzą w głowę skąd takie a nie inne zachowanie dziecka.

      Usuń
    2. Tak, niestety druga część Twojego komentarza jest mi z wiadomych względów bardzo bliska :/

      Usuń
    3. No właśnie :(( Mnie się wydaje, że cały czas ludzie nie zdają sobie sprawy, że wystarczy niewielka ilość alkoholu. Ostatnio znów słyszałam, że jakiś lekarz ( albo może powinnam napisać "lekarz" ) zaproponował kobiecie lampkę wina, chyba na podniesienie ciśnienia, czy coś tam. Wyobrażasz sobie?

      Usuń
  2. Z mojej (niepłodnej) perspektywy pewnie to za bardzo stronnicze, ale ... życie ponad wszystko. Chyba dzięki rodzicom, nie mam żadnych wątpliwości (i nie chodzi o moherowe wychowanie absolutnie), bo całe życie pokazywali mi, że słabszy, chory, pokrzywdzony jest ważniejszy i potrzebuje naszej uwagi. Sami dali przykład, że życie drugiej osoby jest najważniejsze, a nie nasze własne. Dlatego o sobie myślę na końcu.
    Nawet o mojej niepłodności często myślę w kategoriach (choć to głupie, wiem), że jeśli miało to kogoś spotkać w naszej rodzinie, to dobrze, że padło na mnie, a nie moje rodzeństwo.Choć oczywiście nie godzę się na tą niepłodność z uśmiechem.
    A całej otoczki i zamieszania wokół ustawy antyaborcyjnej w ogóle nie śledzę, bo jak to mówił I.Kant "prawo moralne we mnie", inaczej jest mnóstwo za i przeciw i udowadniania sobie nawzajem racji co jest ważniejsze: wybór czy życie.

    Izzy, a odnośnie FAS, o którym w świecie adopcyjnym sporo się mówi, na szkoleniu w OA dowiedziałam się ciekawej rzeczy. Mianowicie, łatwo postawić diagnozę FAS dziecku z patologicznej rodziny, a tym bardziej oddanemu do adopcji. Co z dziećmi z przykładnych, bogatych rodzin? Często zdarza się tak,że tam matka, piękna, zadbana kobieta na dobrym stanowisku też piła w ciąży. Niezręcznie jest wystawić diagnozę w takiej rodzinie z hasłem FAS, więc najczęściej wpisuje się .. ADHD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje podejście do ustawy jest chyba jedynym pozwalającym nie zwariować w tym szalonym świecie :)

      Wpisywanie ADHD często wynika z tego, że wielu specjalistów (sic!) nie potrafi rozpoznać FAS. W przypadku tzw. patologii jest łatwiej, bo alkoholizm matki widać na zewnątrz. W tych "pozornie przykładnych rodzinach trudno jest udowodnić, że matka piła w ciąży - zwłaszcza kiedy sama zaprzecza...

      Usuń
    2. Dokładnie tak jak mówisz. Przykładna matka nie przyzna się do picia w ciąży i będzie walczyć o dobry "wizerunek". Lekarz nawet jak jest pewien diagnozy, to nie wie jak to ładnie ująć, by nie urazić rodziców (chyba się nie da). A o lekarzach niedouczonych to już nie wspomnę, bo wszystko opada, co tylko opaść może;)

      Usuń
    3. @ Lidio, doskonale Cię rozumiem. Ja byłam podobnie wychowana. Gdy same bierzemy coś na barki, to wiemy, że damy radę, a jak problem dotyczy bliskiej nam osoby, to czujemy się takie bezsilne :( Ja bardzo przeżywam, gdy moje dzieci chorują, może dlatego, że nie zdarza się to często. Gdy nagle dziecko, które jest zwykle bardzo aktywne leży w bezruchu i nie ma w nim życia to rozrywa mi serce, nie wiem na ile jest to poważne. Gdy choroba dopada mnie, to czuję, że to nic takiego, że po prostu osłabienie gorączką.

      A co do FASu i picia alkoholu, to absolutnie się zgadzam z Wami dziewczyny. Patologią nazywa się te osoby, które wywodzą się z takiego środowiska, a nie z tzw porządnych rodzin. Czy elegancką panią, która codziennie nalewa sobie winko do kieliszka nazwiemy alkoholiczką? Pewnie nie, bo przecież to dla relaksu itd. Francuzi piją do posiłku. Ale jeśli nie potrafi zrezygnować z tego, to czym się różni od gościa spod budy z piwem? Może tylko ubraniem.
      A potem faktycznie "zwala" się zachowanie dzieci na ADHD i inne przypadłości.

      Usuń
  3. Nie mogę czytać takich rzeczy, bo mnie rozrywa od środka... 😢 To takie przykre, że tyle dzieci nigdy nie miało szansy, aby się w ogóle urodzić, bo nigdy nikt ich nie chciał. Aczkolwiek temat aborcji faktycznie jest bardzo mocno złożony i mimo wszystko - mimo tego co wiem i tego co doświadczyłam, uważam, że kobieta ma prawo wyboru. Oczywiście wiadomo, że nie mówię o przypadkach wpadek na imprezie, bo sytuacje w życiu są naprawdę różne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W liceum miałam taki przedmiot "Miłość, małżeństwo, rodzina" Bardzo fajny zresztą. W czasie jednych z zajęć puszczono nam film o aborcji, potem była dyskusja na ten temat. Można powiedzieć, że to "pranie mózgów" dzieci, albo uświadamianie. Jak kto woli. Ja wolę to drugie. Przynajmniej wiem co przechodzi płód i co przechodzi kobieta, jakie ryzyko niesie za sobą przerwanie ciąży.

      No, ale do rzeczy :)) Na maturze z ang. mieliśmy do opracowania kilka tematów, między innymi o eutanazji, aborcji itd. Trudno wybrać, jeśli mnie sytuacja nie dotyczy. Tak jak napisała Lidia, to już sumienie każdego z nas, nie mnie oceniać. Wiele pytań można tu postawić. Kobieta ma prawo wyboru. Idąc tym tokiem myślenia ma też prawo palić, ma prawo pić, no bo kto jej zabroni. I znów dochodzimy do momentu, że przecież nie decyduje tylko o swoim ciele (siebie niech okalecza, jej sprawa), ale nosi pod sercem drugie życie, a jego kto ma bronić? Gdzie jego prawo wyboru? Wiesz o co mi chodzi. Tak jak pisałyśmy z dziewczynami wyżej, zobacz kurczę ile matek nadal pije w ciąży, bo "jedna impreza nie zaszkodzi" Moja koleżanka starała się długo o dziecko, zaszła po IVF i wyobraź sobie strasznie już chciała karmić sztucznie, bo jak to ona powiadała, okropne jest to, że nawet lampki wina nie może się napić. No żesz... Bo faktycznie, tak trudno z tego zrezygnować na rok czy dwa. Zwłaszcza, że dziecko wyczekane.

      Usuń
    2. Oczywiście, dokładnie o sumienie mi chodziło, wiadomo, że nie chodzi tu o własne wygody, bo w życiu zdarzają się różne sytuacje, kiedy np. kobieta nosi dziecko gwałciciela lub poważnie chore, które zdąży się urodzić i umrze w bólu. Każdy w takich kwestiach podejmuje decyzje wg własnego sumienia i uważam, że ma do tego prawo, mimo że nic nie jest winą dziecka to matka też ma uczucia i nikt zapewne jej nie zrozumie dopóki sam nie znajdzie się w takiej sytuacji i uważam, że właśnie tego nie powinna ograniczać ustawa. Natomiast jeśli ktoś decyduje się, że urodzi dziecko (nieważne już czy jest ono zdrowe czy chore, lub czy pochodzi z miłości czy gwałtu) to bierze za nie 100% odpowiedzialności i takie zachowania jak picie, palenie czy ćpanie powinno być nawet karane... Żadne dziecko nie jest NICZEMU winne. Twój post trochę zahacza o temat tego, co właśnie tworzę na mojego bloga, o uczuciach dziecka w łonie matki po wczorajszych zajęciach w szkole rodzenia. To też mnie trochę 'ruszyło' :)

      Usuń
    3. Czekam zatem na Twój wpis :))

      Usuń
  4. Czytam i serce mi się kraja, bo kompletnie nie rozumiem osób, które po 1. Pozbywają się swojego dziecka ( poprzez aborcję) dla własnych wygód- pamietam nie tak dawno- dosyc znana kobieta- ofen oznajmiała, że jest w ciąży, ale zdecydowała się na aborcję, bo po prostu nie chciała tego dziecka- wymieniała bardzo wiele powodów ( które absolutnie do mnie nie przemawiały), ale suma sumarą chodziło o to, że dziecko by ją we wszystkim ograniczało, a ona potrzebowała wolności, niezależności itd.; a po 2. Będąc w ciąży kobiety, ktore patrza tylko i wyłącznie na swoje potrzeby- ( musi sie napić lampkę wina, moze 2, bo przecież świat by się jej zawalił, musi palić papierosy, bo przecież bez tego nie da się żyć); dla mnie taka kobieta jest bardzo nieodpowiedzialną osobą i nie zasługuje w ogóle na to, by nosić pod sercem nowe życie- ale nie mnie oceniać; tylko cholernie boli to gdy słyszy się o takich sytuacjach, bo jest tyle małżeństw, par, które całym sercem pragną mieć swoje dziecko, które są w stanie "poświęcić"się dla niego- które szczególnie na czas ciąży i po niej umią sobie odmówić picia, czy palenia lub które stronią od alkoholu i palenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też słyszałam już kilka razy o tym jak ktoś może nie obnosił się z tym, że dokonał aborcji, ale mówił o tym tak, jakby to był powód do dumy. I jak jeszcze mogę zrozumieć, że ktoś naprawdę ma wielki dylemat moralny, gdy wie, że ciąża zagraża jego życiu, to pozbywaniu się dziecka dla własnej wygody mówię stanowcze nie. Tłumaczenie, że nie jestem wystarczająco dojrzała do mnie nie trafia - a dojrzałaś by to robić i wziąć odpowiedzialność za ewentualną ciążę?
      I to co piszesz, człowiek tu staje na głowie by zajść, zdrowo się odżywia, wciąga witaminy i nic, a inne noszą dziecko i nie potrafią sobie odmówić kieliszka wina :(

      Usuń
  5. No cóż, znam wiele osób, które oddałyby wszystko za dziecko, a jeszcze więcej takich, które je mają i jakoś im to leci. Ale żeby ich nazwać odpowiedzialnymi rodzicami, to już nie bardzo. Pamiętam, jak mojej koleżance w LO chłopak kupił najnowszy telefon komórkowy na pocieszenie po aborcji...

    OdpowiedzUsuń