niedziela, 11 listopada 2018

Elsa śpiewa piosenki patriotyczne (nagrania oryginalne :) )




Mam nadzieję, że gdzieś tam w zakamarkach swojej pamięci, moje dzieci odnajdą tę niezwykłą dzisiejszą uroczystość w 100 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Niestety nie braliśmy czynnego udziału w obchodach, ale oglądaliśmy wszystko w telewizji. Jestem też bardzo zbudowana tym, jak dużą wagę przywiązuje się w przedszkolu do patriotyzmu. To nie tylko wykonywanie godła, czy malowanie flagi, ale choćby informacje i nauka Mazurka Dąbrowskiego. To dobrze. Dziecko powinno wzrastać w miłości i przywiązaniu do swojego kraju. 

Strój galowy.

Wpada do mnie w piątek zdenerwowana sąsiadka (12 lat), zbulwersowana tym, że dostała w szkole minus za nieodpowiedni strój na obchodach Dnia Niepodległości. Fakt. Miała na sobie czarną spódniczkę, ale tak krótką, że ledwo zakrywała pupę. Kiedy zwróciłam jej na to uwagę, podniosła ją pokazując, że ma pod nią krótkie spodenki. No cóż, nikt przecież nie będzie zaglądał jej pod spódnicę. Bluzka. A w zasadzie biała koszulka w stylu T-shirt, wygnieciona, jak to za moich czasów mówiło się "wyjęta psu z gardła" Trudno było mi tej dziewczynie wytłumaczyć, że kolor biały i czarny nie wystarczy, by strój nazwać galowym.

Kiedy ja chodziłam do szkoły, na akademię musieliśmy mieć czarne lub granatowe spódniczki, a do tego białe bluzeczki z kołnierzykiem. Nikt nie zastanawiał się, czy to lubi, czy nie (to był argument tej nastolatki na moją uwagę, że to chyba nie taka bluzeczka). Tak należało się ubrać i każdy to szanował. Jeśli ktoś był nieodpowiednio ubrany, nie został wpuszczany na salę gimnastyczną. Tak, wiem, ja już należę do epoki dinozaurów, ale powiem wam, że ja nie wyobrażam sobie, żebym dziecku wieczorem nie naszykowała odświętnego stroju, jeśli taki jest wymagany. Gdy dziewczynki mają jakąś akademię (nawet kiedyś w żłobku), szykuję spódniczkę, białe rajtuzki, bluzeczkę. Według mnie to przecież wyraża mój szacunek wobec placówki, nauczycieli, a w tym przypadku naszego kraju, ludzi, którzy walczyli za niego. Czyż to nie my rodzice powinniśmy pewnych rzeczy dopilnować? Pewnie ktoś powie, że przesadzam, bo każdy jest zmęczony, nie ma siły, dziecko już jest duże, więc może samo pomyśleć. No właśnie pomyślało - wzięło jakąś wymiętą koszulkę i miniówkę, w której najlepiej się czuje i poszło do szkoły. Nie będę tu krytykować nikogo, ale o takich uroczystościach wiemy przecież na długo przed. Myślę, że znaleźć  10 minut na naszykowanie, wyprasowanie stroju galowego dla dziecka i powieszenie go na wieszaku nie jest wielkim problemem. Pod warunkiem, że taki strój w domu jest...

To samo z początkiem i zakończeniem roku. Gdy teraz przyglądam się uczniom, podążającym np. na rozdanie świadectw, to czasem zastanawiam się, czy aby na pewno idą do szkoły. 

W tym tygodniu w naszym przedszkolu odbędzie się uroczysta akademia z udziałem rodziców. Znów pewnie będę płakać, tym bardziej, że po raz pierwszy Elsa będzie śpiewać solówkę!! Dowiedziałam się o tym niedawno i powiem wam, że stresuję się chyba bardziej niż jakbym ja sama miała zaśpiewać ;) Także trzymajcie kciuki za nią :) A zresztą co tam, wklejam wam Elsę jak śpiewa.





12 komentarzy:

  1. Piękne :)
    Proszę pogratulować Elsie talentu i niebywałego uroku wykonywanych przez nią piosenek.

    Pozdr
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Hephalump, bardzo Ci dziękuję za słowa uznania, to w końcu maluch jeszcze. Trzymaj kciuki za występ :))

      Usuń
  2. Co za dykcja! Wow! 😍😍😍 Brawo Elsa, naprawdę śliczne wykonania! Ucałuj mocno swoją zdolną córcię od blogowej cioci 😉❤
    A co do tematu strojów galowych to niestety chyba wszystko odchodzi razem z naszymi pokoleniami, nasi rodzice jeszcze dbali o to, aby nam pewne rzeczy wpoić, przygotować, pokazać, nauczyć. Dziś już nie przywiązuje się wagi do tych rzeczy, choć ja bardzo bym chciała i napewno zrobię wszystko, aby moja córka wiedziała jak ma się ubrać na takie okazje. Oby tylko nie wyglądała jak dziwak na tle tych wszystkich nowoczesnych strojów galowych w postaci wymiętolonych t-shirtów i mini spódniczek lub jeansów 😉😉😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana <3 Ucałuję na pewno! Powiem Ci, że nie spodziewałam się, że człowiek tak przeżywa występy dzieci. Chcą ją na jakiś konkurs recytatorski wysłać, to w ogóle zejdę już hahaha. Wiesz, w moich oczach to ona dopiero pieluch nosiła, a tu takie rzeczy. Konkurs recytatorski?? Hę? Pewnie taki w przedszkolu :D eh. Niech chociaż Tobie czas wolno płynie :*
      No właśnie, odchodzi z naszymi pokoleniami, ale wcale nie musi. Ja tu tak jak Ty pozostanę staroświecka i nich dzieci też będą dinozaurami wśród rówieśników. Mam nadzieję, że kiedyś będą z tego zadowolone.
      P.S. Zapomniałam napisać, ż ten t-shirt miały dziurki (ze starości chyba, bo na oryginalne nie wyglądały)

      Usuń
    2. Super, niech się maleńka rozwija, to najlepszy czas na takie rzeczy - pod warunkiem, że będą sprawiały jej radość 😊😊😊

      Usuń
    3. Tak, ona kocha śpiewać, być w centrum uwagi, prowadzić inne dzieci. Na razie jedyną tremę mam ja ;) Nie wiem, czy Ty lubisz śpiewać, ale u nas w domu bardzo dużo się śpiewa, myślę, że to sprawia dzieciom radość. Muzyka towarzyszyła nam od zawsze :)

      Usuń
  3. Dopiero teraz mogłam w spokoju odsłuchać. WOW!!! Jak czysto, jak wyraźnie!!! Pierwsza pobiegnę kupić album z jej piosenkami, jeśli takowy kiedyś wyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no ja raczej nie z tych, co to pchają dzieci do TVN, ale kto wie ;) Dzięki :*

      Usuń
  4. Pięknie.
    Byłam ostatnio z dziewczynami na koncercie z okazji 11 listopada w domu kultury i tam zdziwiona przekonałam się, że Kruszynka zna słowa wielu pieśni patriotycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzieci bardzo szybko łapią :) Choć powiem z doświadczenia, że nie wszystkie.
      To Kruszynka występowała, czy śpiewała razem z tymi co występowali? My już po koncercie, strasznie się denerwowałam, ale zaśpiewała pięknie i to jeszcze z podkładem muzycznym, wiedziała kiedy zacząć i skończyć. Bardzo się cieszyłam :)

      Usuń
  5. Jakie to piękne! Łezka się w oku kręci! Ja w ogóle uwielbiam śpiewające dzieci :)
    Co do stroju odświętnego - w wieku 12 lat moja mama by mnie tak z domu nie wypuściła, ale bym się nasłuchała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, mnie wiele łezek się wykręciło jak jej słuchałam. :))) Ja też lubię śpiewające dzieci, bo po prostu są takie szczere i naturalne.
      A mnie moja mama też by nie wypuściła :D Choć wiesz, mogłybyśmy się w drodze przebrać :P Albo nie. Nie wypaliłoby, bo od razu by nauczycielka doniosła :D

      Usuń