poniedziałek, 21 stycznia 2019

Kler. Od nienawiści do zabójstwa.


Szczerze mówiąc miałam nie wypowiadać się na ten temat, ale do zabrania głosu zainspirowało mnie wczorajsze kazanie. 


Proboszcz bardzo pięknie podjął temat nienawiści w naszym społeczeństwie, którego w świetle ostatnich wydarzeń nie sposób pominąć. Z zazdrości, jak mówił, bierze się złość, ze złości agresja, z agresji ktoś traci życie. Nie będę przytaczać całej wypowiedzi, lecz jej konkluzję. Nie zmienimy świata, nie zmienimy polityków, nie zmienimy innych ludzi. Ale możemy zmienić siebie. I od siebie powinniśmy zacząć. Łatwo jest wytykać kogoś palcem, odnajdywać w nich zło, ale jakże trudno przyznać się przed samym sobą, że w nas to zło też jest obecne. Może zamiast obrzucać błotem i szukać winnych w politykach, organizacjach, sąsiadach, rodzicach, pomyślmy na ile my sami jesteśmy w porządku. Gdyby tak każdy zrobił sobie rachunek sumienia, myślę, że Polacy mogliby się zjednoczyć na dłużej niż tylko pogrzeb Prezydenta Gdańska. W przeciwnym razie będzie tak samo jak ze śmiercią Papieża Jana Pawła II, która niewiele zmieniła na dłuższą metę, choć gdy umierał to cała Polska była razem z nim, ponad podziałami, ponad polityką. 

Smutne, że na każdym kroku, podkreślane są różnice w poglądach między nami. Oglądając relację w mediach, po tragicznych wydarzeniach dnia 13 stycznia, zwróciłam uwagę na taką sytuację. Wypowiadała się jakaś osoba o stanie zdrowia Prezydenta Gdańska P.Adamowicza i zakończyła "Pozostaje nam tylko modlić się o cud" na co redaktor dodał "A ci, którzy się nie modlą, niech chociaż ciepło pomyślą o panu prezydencie" Czy taka uwaga była konieczna? Czy poprawność polityczna musi być na każdym kroku obecna? Przecież to oczywiste, że kto czuje potrzebę to się pomodli, ateista tego nie zrobi. Po co tworzyć takie podziały? To tylko drobny przykład tego, jak właśnie z drobnostki, problem może urosnąć do ogromnych rozmiarów, który podzieli Polskę, podzieli ludzi, doprowadzi do morderstwa. 

Chodzę do kościoła. Nie zaprzeczam. Nie będę też udawała, że należę do świętych. Nie należę. Nigdy nie umiałam się porządnie pomodlić, bolą mnie kolana gdy za długo klęczę i w ogóle mam na swoim koncie wiele innych grzechów i grzeszków. Ale nigdy przenigdy nie odrzucałam ani nie odrzucam nikogo, ani nie oceniam ze względu na ich przynależność do kościoła, czy nie. To indywidualna sprawa i ani ja nie mam prawa oceniać nikogo, ani niech nikt nie ocenia mnie. Smutno, że często ludzie definiują siebie nawzajem właśnie na podstawie tego, czy ktoś chodzi do kościoła, czy też nie.  Dla mnie ważne jest to, kim jest dana osoba. Samo to, że ktoś regularnie uczęszcza na mszę nie zrobi z niego świętego. Potrzeba czegoś więcej niż samej obecności. 

Kler. Niedawno w kinach mogliśmy obejrzeć film na ten temat, każdy wie, nie muszę mówić. Zgadzam się z tym, że o problemie molestowania trzeba mówić. Jest to przestępstwo i nie powinno być nigdy, w jakiejkolwiek formie akceptowane czy zamiatane pod dywan. Ksiądz dopuszczający się takiego czynu łamie prawo, powinien zostać należycie ukarany i natychmiastowo wydalony z zakonu. Tak jak czasem słyszymy w USA, gdzie jakiś znany aktor dostał wyrok za np. prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Nie ważne, czy to początkujący aktorzyna, czy światowej sławy celebryta, taka sama kara powinna być dla każdego. Tym bardziej dla księdza, od którego wymagamy więcej, niż od zwykłego człowieka.

Kim jest ksiądz? Ksiądz to nie Jezus, to nie Bóg, to nie święty. Ksiądz to taki sam człowiek jak ja i ty. Jeżeli wybierając właśnie tę życiową drogę, nie kieruje się powołaniem oraz dobrymi intencjami, to stąd właśnie mamy sytuacje takie jak: gromadzenie dóbr materialnych, molestowania, afery. Bycie księdzem otwiera bowiem wiele możliwości dla nieuczciwego człowieka. Bo oto nagle dostaje do ręki pewnego rodzaju władzę, którą może wykorzystać tak, by wypełnić swoje złe plany i zamierzenia.
Ale czyż nie dzieje się tak w każdej obranej ścieżce? Ileż to razy mamy do czynienia z łapówkarstwem wśród lekarzy, którzy przysięgali być oddanym i ratować ludzkie życie? A potem okazuje się, że uratują, ale nie za darmo...
Ileż to razy wierzyliśmy, że szkoła przygotuje nas do życia, wykształci, a w rzeczywistości nauczyciele, których mieliśmy nie nauczyli nas nic i często wyżywali się na nas za swoje niepowodzenia osobiste? 
Ileż to razy słyszeliśmy o mobbingu, molestowaniu w pracy, szczególnie w korporacjach? 
Obojętne, czy dotyczy to księdza, szefa firmy, lekarza, prawnika, czy nauczyciela, jeżeli ci ludzie popełnią przestępstwo, powinni zostać za to ukarani. 
Ale czy to, że jakiś procent lekarzy to konowały, inni to łapówkarze, to ja nie powinnam już nigdy skorzystać z pomocy służby zdrowia? Powinnam stracić zaufanie do wszystkich?
Czy to, że mój szef ośmielił się zaproponować mi awans w zamian za pewną usługę dla niego, powinnam zamknąć się w domu do końca życia i nie zaufać już nigdy nikomu?
Czy to, że połowa nauczycieli jakich miałam była do bani, niczego mnie nie nauczyli, tylko straciłam przez nich nerwy oznacza, że nie powinnam posyłać moich dzieci do szkoły, bo nauczyciele to nieroby, którzy pracują po 18 godzin i jedyne co potrafią to strajkować?
Czy to, że tak dużo jest przypadków molestowania wśród kleru oznacza, że powinnam przestać chodzić do kościoła? 

Łatwo oceniać innych ludzi. Łatwo wrzucać w ramki i wyciągać wnioski. Trochę gorzej właściwie ocenić siebie. Nie mnie wydawać wyroki i rzucać kamienie w tych, którzy robią źle. Prawo jest (albo powinno) być jedno dla wszystkich. Żeby kościół mógł odzyskać dobre imię, myślę, że konieczne są stanowcze kroki i egzekucja tego prawa. Szkoda tylko, że w tym całym chaosie, giną gdzieś ci, którzy czynią dobro. Jak to mówią, jeden smród, potrafi zanieczyścić całe pomieszczenie. Przez to wszystko nie docenia się oddanych nauczycieli, którzy 18 godzin pracują razy dwa (plus obowiązki wychowawcze, przygotowanie do lekcji, zebrania itd), nie docenia się wrażliwych lekarzy, dla których życie i zdrowie pacjenta jest najważniejsze, obojętne ile pieniędzy za to dostają. I nie docenia się księży, którzy z powołania posługują Bogu i ludziom. Szkoda. 

Tak jak powiedział wczoraj proboszcz. Szukanie winnych tragedii takiej jak ta w Gdańsku jest ważne. Trzeba przecież wysunąć jakieś wnioski na przyszłość. Ale jeśli za tymi wnioskami nie pójdą dobre czyny, zmiany w każdym z nas, a staną się one jedynie podstawą do wzajemnych oskarżeń i kolejnych aktów nienawiści, to śmierć P.Adamowicza niczego nie zmieni. Słowa pozostaną tylko pustymi słowami. 







10 komentarzy:

  1. Jad kipi z każdej strony, księża zamiast łagodzić sytuację dolewają oliwę do ognia. A to w sumie od nich powinien iść przykład i to ten dobry. No a już niejaki redemptorysta wiedzie prym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że jad kipi z każdej strony. Może nie uogólniałabym, że księża dolewają oliwy do ognia, ale niestety, gdy robią to tacy, którzy mają władzę i poparcie (tak jak wspomniany przez Ciebie niejaki pan.R), to dzieje się tak jak się dzieje.
      Właśnie od tych, co mają władzę powinien iść przykład, to oni powinni złączyć Polaków, bo mają poparcie, są autorytetem. Cóż z tego, że jakiś ksiądz w małej mieścinie powie coś dobrego, jak ile ludzi go usłyszy?
      Myślę, że też dużo zależy od Owsiaka, to co on zrobi, zrobi duża część społeczeństwa. Mam nadzieję i liczę na to, że nie będzie wojował, cokolwiek by nie mówili inni. Może uda się to wyciszyć.
      Tam gdzie są pieniądze i władza, tam niestety zawsze będzie nienawiść według mnie :(:( Niestety. Ale wierzę, że można sprawić, że będzie jej mniej niż więcej.

      Usuń
  2. Jeśli naprawdę należy szukać winnych, to ja niestety znajduję wiele winy w partii rządzącej. Winy podziału na "chodzących" i "niechodzących do kościoła", co jest absurdem samo w sobie. To oni wyznaczyli granicę, według podziału prawo, lewo. Jeśli wierzę w Boga, to automatycznie chodzę do kościoła, co z kolei oznacza, że na pewno jestem za PIS. Tak to wedlug nich wygląda, nie ma nic pomiędzy. A stąd już tylko krok do nienawiści.
    Co do księży. Wika skończyła Gimnazjum Salezjańskie. Mieli takiego księdza, do którego w każde urodziny i święta zjeżdżali się byli podopieczni z kilku roczników wstecz. Wikę bardzo zasmucił fakt, że musiał w tym roku zostać przeniesiony, uczniowie płakali...
    Teraz Oliwia ma księdza, który na lekcjach ma 100 % frekwencji. Uczniowie go kochają. Można? Można. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym mówisz. Znałam kiedyś takiego księdza, wspaniale pracował z młodzieżą, prowadził duszpasterstwo póki ... komuś się to nie spodobało i postanowili go przenieść. Tak jako ciekawostkę Ci powiem, trafił do Twojego miasta, do jakiejś nowej parafii, gdzie nie było nic, nie było kasy i musiał zaczynać od początku. Ale on się nie skarżył, mówił, że taka jego posługa. Wszyscy płakali na ostatniej mszy, łącznie ze mną. Zmarł na raka w wieku trzydziestu kilku lat :(
      Czy można? Oczywiście. Tak jak napisałam, jeżeli nami, księżmi czy przedstawicielami innych zawodów kierują dobre intencje, powołanie, to zawsze wszystko się da. Tak jak napisałam do Jagi wyżej, problemem jest połączenie władzy i pieniędzy. Ludziom rozum odbiera, dla niech są w stanie zrobić wszystko. Nawet zabić.
      Fajnie, że Twoje dziewczyny mają takie dobre doświadczenia z religii :))

      Usuń
  3. Piszesz, że miałaś nie pisać na ten temat. Ale to byłby błąd. Bardzo dobrze, że napisałaś co myślisz...
    Najbardziej narzekają na to, że nie potrafimy się różnić ci, którzy wymagają od innych (a czasem i od siebie) aby prawdziwe uczucia, poglądy, myśli ukrywać.

    Pozdr
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nie pisać, bo pewnie wszyscy już mają przesyt tego tematu. Gdzie się nie obejrzysz, wszędzie wszyscy tylko o jednym. Ale pomyślałam, że co tam, świata może nie zmienię, ale chociaż napiszę jak ja to widzę. To co się dzieje naprawdę przypomina mi śmierć Papieża. Nagle wszyscy zbierają do puszek, nagle wszyscy stają się ekspertami od wszystkiego, nagle wszyscy są tacy mądrzy. I nie mówię, że to źle. Sama wrzucam do puszki, choć uważam, że na takiej imprezie jak Finał WOŚP nikt nie powinien zarobić, wszyscy powinni działać charytatywnie. Nie opowiadam się za żadną stroną tutaj, ale podsycanie do nienawiści nie powinno mieć miejsca. Bo za chwilę temat zejdzie z pierwszych stron gazet, a my wrócimy do normalności. I znów nic się nie zmieni.
      Pzdr

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy mądrze ;) Ale taka jest moja opinia :))

      Usuń
  5. W tym właśnie problem, że od siebie najtrudniej zacząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieją, że choć niektórzy się otrząsną ...

      Usuń