wtorek, 12 marca 2019

Krakowiaczek jakiego nie znacie.


Kraków. Jedno z piękniejszych miast Polski. Kiedyś dość często przeze mnie odwiedzany, jednak ostatnio jakoś mi nie po drodze. Pamiętam jak przed laty jeździliśmy do Zakopanego pociągiem, to przesiadka zawsze była właśnie w Krakowie. Nawet raz jechałam takim dziwadłem, który po pół godzinie wracał tymi samymi torami, zbierając ludzi z pobliskich wsi. Coś niesamowitego, myślałam, że pociąg zwyczajnie zawrócił do tej samej stacji, a on miał taką po prostu trasę. No nic. Miałam napisać o czymś innym, ale wyszło jak zwykle, czyli przypomniało mi się tysiące innych wydarzeń z przeszłości. 




Jakiś czas temu, w przedszkolu dziewczynki miały czytaną legendę o Smoku Wawelskim. Podekscytowane przyszły do domu z pytaniem, czy pojedziemy do Krakowa. Jako, że w czerwcu wybieramy się obejrzeć Ogród Lawendy, znajdujący się chyba jakieś 40km od Grodu Kraka, postanowiliśmy, że czemu nie. Od tamtej pory dziewczynki wspominają co jakiś czas, że koniecznie muszą zobaczyć jak smok zieje ogniem (zdradziła mi koleżanka, że można go aktywować smsem - no cóż, nawet smok idzie z postępem) 

No, ale do rzeczy. Na pewno macie takie piosenki, po polsku, czy po angielsku, których słuchaliście tysiące razy a i tak nie wiecie co tam jest śpiewane :) Dla mnie jako dziecka, była to piosenka o Pszczółce Mai, zresztą wspominałam wam już kiedyś. Za nic nie dałam się przekonać rodzicom, że pan Wodecki śpiewa "Maja fruwa tu i tam" a nie "Maja gruba tu i tam" 
Moim dziewczynom rzadko zdarza się przekręcać słowa, ale jak już taka sytuacja ma miejsce to czasem można boki zrywać.

- Mamusiu, co tam jesz?, pyta któregoś dnia Elsa.
- Nasionka Chia.
- A, to tak jak z naszej piosenki!
Chwila konsternacji.
- Której piosenki?
- No tej, o Krakowiaczku.
- I tam były Chia?
- No Krakowiaczek był Chia przecież!

 Jest taka piosenka w naszej samochodowej składance przebojów "Krakowiaczek jeden, krakowskiej natury" i w pewnym momencie słowa lecą tak: Krakowiaczek ci ja, któż nie przyzna tego... No toż to jak nic Krakowiaczek "czija" :D 
Dziewczyny śpiewają dalej:

- ... "siedemdziesiąt kółek i nasika niego 
- Że jak?, prawi krztuszę się tą szałwią hiszpańską. 
- No nasika na niego, odpowiada zdziwiona Misia. 

Nie dopytywałam kto na kogo, bo brnęłabym dalej w tę historię, więc poprawiłam je, że tam słowa brzmią "u pasika mego"
Pomyślały, pomyślały i ... i nasika niego - tak już zostało, przynajmniej na razie ;) 
Co by nie mówić, w myśl trendu dobrego odżywiania, Krakowiaczek również pozostaje ekologiczny, a nasiona Chia, na pewno wyjdą mu na zdrowie!









8 komentarzy:

  1. Jako etniczny Krakowiak, ale nie Krakus (lub Krakauer) napiszę, że notka ta bardzo mi przypadła do gustu.
    Bo i z własnego dzieciństwa mam ci ja parę wspomnień ;)

    Np. z lekcji katechezy przypomina mi się jak to uczono mnie o historii Noego. Słuchałem uważnie jak to Noe wziął na pokład swej arki "po parze" zwierząt z każdego gatunku i... Długo zastanawiałem się jaka część zwierzęcia to jest to "poparze", z którego później całego stwora można odtworzyć.
    Taka dziecięca logika :)

    Pozdr
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha dobre :D I co? Udało się jakiegoś stworzyć? ;) To by było ciekawe...
      Kiedyś jeszcze wam napiszę o Bazyliszku, ale tym razem to moje doświadczenia z dzieciństwa :D (podobne do Twojej historii, też śmieszne)

      Usuń
    2. A w ogóle to Kraków bardzo lubię. Szkoda, że nie mogę liczyć na wzajemność, choćby ze względu na tablice rejestracyjne ;)

      Usuń
    3. @izzy
      Koniecznie napisz o Bazyliszku. Bo chyba coraz mniej dzieci wie o tym, ze Warszawa też miała swojego smoka. A Bazyliszka do smoków można zaliczyć.

      A co do tablic rejestracyjnych to... Ja na szczęście nie klasyfikuję ludzi na podstawie literek wytłoczonych na blachach. No chyba, że ktoś sobie zamontowała: PO JEEP

      Usuń
    4. Ło matko, naprawdę widziałeś kogoś z taką rejestracją?! U nas królują WO Laura, coś w tym stylu :D
      I taka paniusia jadąca swoją bryką. Śmiesznie.

      Usuń
  2. Hahaha! Znałam piosenkę, oczywiście, jeszcze z przedszkola. Od razu wiedziałam o jakie fragmenty im chodzi! No przecież to aż się prosi, zwłaszcza z tym sikaniem, haha! Natomiast co do Mai... Cóż, Izzy, każdy interpretuje po swojemu :D
    Ten pomnik okropny jak z horroru (w tym miejscu przepraszam Krakowiaków Chia) ale tak uważam. A o co chodzi z tą aplikacją i ogniem???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @olitoria
      Sponsorem smoka wawelskiego jest pgnig.
      Smok zionie po wysłaniu sms-a na nr podany na tablicy pod pomnikiem.
      Proszę pamiętać, że wyjątkowo skąpych Szkotów wygnano do Poznania. Ci, dla których Poznań był nadal zbyt rozrzutny sami wyjechali do Grodu Kraka.

      Pozdr
      M

      Usuń
    2. Ależ podobizna smoka jest spoko. Zwłaszcza, że znajduje się w naprawdę pięknym miejscu, więc jeśli nie on sam, to na pewno okolica dodaje mu uroku. ;)
      No proszę, nie wiedziałam kto jest sponsorem, ale cóż, u nas w kościele w tym roku był taki aniołek, który po wrzuceniu monety nie tylko kiwał głową, ale również śpiewał kolędy. Skoro on może coś robić za kasę, to czemu nie smok :P Tak mi się skojarzyło ;)

      Wczoraj usłyszałam nową wersję Krakowiaczka Chia. Misia śpiewa: "..... kupa sikanego" (u pasika mego) Hahaha nie mogę z nimi.

      Usuń