czwartek, 11 kwietnia 2019

Sto lat tatusiu!


Jakoś tak kolejny raz dziś znów o tatusiu, tym razem naszym konkretnie, ponieważ właśnie obchodziliśmy jego urodziny. Nie wiem, czy łatwo jest mieć w domu trzy kobiety, o to musielibyście zapytać jego, ale na pewno to nie lada wyzwanie. Trzeba być księciem dla Elsy, Maszą dla Misia i oczywiście królem dla królowej, czyli dla mnie ;) Tak, czy siak, na pewno przywileje jakieś też są, w końcu któż jak nie kobieta, najlepiej potrafi zająć się ukochanym mężczyzną, obojętne, czy to tata, czy to mąż, prawda? A jak są w domu trzy, to już szczęścia aż nadto.




Jak co roku, postanowiłam upiec tort. Staram się za każdym razem wybierać inny, więc padło na mega kaloryczny tort z kremem z Nutelli, kremem śmietankowym i truskawkami. Za wykonanie wzięłam się wieczorem, po położeniu dziewczynek spać. Nie uwierzycie, ale dopiero co napisałam do mojej mamy sms, żeby trzymała za mnie kciuki, bo właśnie zaczynam wyrabianie, jak po kilku sekundach wystrzelił w kosmos kawałek mieszadła (czy jak tam nazywa się fachowo to co wkłada się do miksera) i blada nie powiem co... Niestety nareperować się już nie dało, więc zostałam z jednym. Dobre i to, bo mojej mamie ostatnio przed swoimi urodzinami w ogóle padł cały mikser i musiała ciasto na biszkopt ubijać ręcznie. No rewelacja. 



Stoję więc i kręcę tym jednym mieszadełkiem, na szczęście w przepisie resztę składników łączy się za pomocą szpatułki - będę żyć. No dobra, tylko gdzie moja mała tortownica? Hmm, okazuje się, że ta o której myślałam nie jest tak mała jak sobie wyobrażałam, ale na szczęście mam okrągłe naczynie żaroodporne do wypieku chleba. Teoretycznie powinnam upiec dwa osobne placki, ale z braku laku piekę jeden i postanawiam przekroić. No dobrze, po godzinie ciasto jest gotowe. Wynoszę na dwór, żeby szybciej ostygło. 
Jejku, czemu to tak długu trwa!
W międzyczasie robię kremy. Muszę wam powiedzieć, że pomimo tego, iż wydawałoby się, że ten z Nutellą będzie przesadnie słodki to nie. Jest słodki, oczywiście, ale taki w sam raz. Naprawdę. Tak samo ten śmietankowy do którego dodajemy mój ukochany serek Mascarpone. 
Ciasto wreszcie wystyga. W międzyczasie idę szykować ubrania na następny dzień - do tego wszystkiego mam zawieźć Elsę na kolejny konkurs śpiewania. 
Tort zdobi się dość szybko, wystarczy nałożyć krem i poukładać truskawki. Rozglądam się po kuchni i stwierdzam, że jest zbyt późno by sprzątać. Macham więc ręką i stwierdzam, że zrobię to następnego dnia. Wkładam tort do lodówki na górną półkę i zasłaniam różnymi produktami, żeby mąż nie widział mojego dzieła ;) Padam z nóg, choć jest dopiero 24.30 a nie 5 rano.

Następnego dnia jedziemy na konkurs, a że okazało się, że mam zabrać jeszcze dwójkę innych dzieci i w zasadzie reprezentować nasze przedszkole (help) to robiłam w tym dniu za "ciocię" Fajnie się bawiłyśmy, choć przesłuchania trwały ponad 2h i były męczące. Do konkursu przystąpiło dużo dzieci z jeśli się nie mylę 10 przedszkoli. Na nieszczęście Elsa wystąpiła jako pierwsza ze wszystkich i trochę się zawstydziła na początku, ale ogólnie wystąpiła ładnie i zajęła III miejsce :)) Była z siebie bardzo dumna, my z niej też :)) To taki mały prezent dla tatusia w dniu jego urodzin.


Trofeum Elsy

Torcik bardzo wszystkim smakował, albo MUSIAŁ smakować, bo co mieli powiedzieć haha.



A teraz trochę o tatusiach innych i naszym. Tak jak pisałam ostatnio, są oni nieocenieni i mają takie pomysły, na które mamy na pewno by nie wpadły. Mam więc dla was kolejną galerię zdjęć z przymrużeniem oka ;)

1. Choć wiem, że brudne dziecko to dziecko szczęśliwe, przyznam, że nigdy chyba nie pozwoliłabym, żeby wyglądało tak jak to na drugim zdjęciu. No chyba, że samo by wpadło do tego błota ;) Mój mąż prędzej. Jak to powiada zresztą tata świnka z popularnej bajki "to tylko błoto" ;)



2. No przecież, że najlepiej podrzuca tata, na barana też najlepiej nosi, choć niektóre mamy panikują i w wyobraźni widzą dziecko lecące na Marsa ;) Ja akurat tego nie mam, ufam mężowi, że nie przesadzi, ale mam taką koleżankę, która goni męża za każdym razem, gdy ten próbuje podrzucać małego wyżej niż na 5cm.
Mój mąż lubi drażnić się z Misią. Kiedy przychodzi i mówi do niego "tata, na barana" to zawsze jej odpowiada "mówiłem ci, że nie dasz rady mnie wziąć na barana, bo jestem za ciężki" próbując siadać na jej ramionach. Wtedy ona łapie się za głowę i mówi "nie tata! na twojego barana!"



3. Mój mąż może nie zrobiłby aż takiego numeru, ale chętnie coś dziewczynom wkłada do kapturka, nakleja, czy zakłada. Zabawy z nim są z pewnością wyjątkowe.



4. Jeśli jest tylko taka możliwość, mój mąż zawsze pozwala dziewczynkom samemu doświadczać przyjemności z placów zabaw. Jak to powiada, daleko nie polecą ;) przecież on jest zawsze w pobliżu.




5. No dobra, tak na pewno by się nie zachował w zoo, ale w domu dziewczynki kochają, gdy trzyma je przez chwilę do góry nogami ;)



6.  No właśnie, o co chodzi? Przecież dziecko najlepiej uczy się na przykładzie prawda? Mój mąż na szczęście nie próbował jazdy na rowerkach swoich dzieci ;) Mogłyby tego nie przeżyć...


7. Stwierdzam, że mężczyznom mniej rzeczy przeszkadza. I wiecie co? Są szczęśliwsi. Naprawdę. A jedzenie z ojcem jest naprawdę wyjątkowe.




8. Podsumowując, z mamą jest słodko, ale z tatą jest po prostu wyjątkowo! Niektóre nasze zdjęcia wyglądają dokładnie tak jak to z króliczkiem ;) Poza tym, mężczyźni są po prostu praktyczni, nieprawdaż?



Mój mąż jest wyjątkowym mężem i tatusiem. Mam nadzieję, że będzie żył przysłowiowe 100 lat i cieszył się malutkimi radościami, jakie przynosi nam wszystkim kolejny dzień.
Dziewczynki zrobiły dla niego portrety, które oprawiłam w ramkę, a ja kupiłam mu coś, co może użyć, gdyby zabrakło mu siły i mocy ;) 



Wspaniałego czwartku wam życzę!






Źródło: www.brightside.me





8 komentarzy:

  1. Piękny tort, aż mi smaka narobiłaś, napewno był PRZEPYSZNY!!!😋
    Izzy, te memy są po prostu świetne, Ty jak coś wrzucisz to ja po prostu wymiękam 😂 A najlepsze jest to, że ona są takie prawdziwe, ja mam dopiero kilka miesięcy doświadczenia a już widzę pewne tendencje 🤣🤣🤣
    PS. 100 lat zdrowia i szczęścia dla taty - chociaż przy tak wspaniałych kobietkach napewno mu tego szczęścia nie brakuje 😊😊😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia kochana, wszystko przekażę :))
      A Ty wiesz, że te memy same jakoś wpadają mi w oko? Wcale ich nie szukam! Tylko zapisuję z myślą, że może się przydadzą kiedyś ;)
      Może i staż masz krótszy niż ja, ale na pewno widzisz już różnicę między swoim podejściem a męża prawda? ;)
      Torcik robiłam pierwszy raz, mnie smakował, mam nadzieję, że domownikom też :)
      Buziaki

      Usuń
    2. Oj tak, jest różnica 😁 Powiem Ci, że nawet pani w szkole rodzenia nam (przyszłym mamom) tłumaczyła,.żeby się tak za bardzo nie spinać we wszystkim, bo potem dzieci wolą z tatą zostawać, bo zawsze jest luz 😁😁😁

      Usuń
  2. No, też lubię nutelkę :) lubię jeść takie rzeczy jak mi ktoś zrobi bo ja matoł jestem w tej materii

    OdpowiedzUsuń
  3. Acha , życz mężowi sto lat :) i powiedz mu że i Herkules dupa kiedy kobiet kupa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha Jaga rozwaliłaś mnie tym tekstem, umarłam :D:D:D
      Dziękuję za życzonka, przekażę mu Twoją złotą myśl ;)
      My Nutelkę lubimy, choć wiem, że to samo zło i kupujemy tylko na wakacyjne wyjazdy, bo można szybko kanapkę zrobić z tego ;)
      Ja też jestem matoł, robiłam według przepisu z bloga mojewypieki.com
      Nie dość, że człowiek lewy do takich rzeczy to jeszcze jak widzisz piachem w oczy i mikser się zepsuł.
      Może jeszcze na potwierdzenie napiszę Ci, że kiedyś robiłam ciasto wg przepisu mojej mamy, które nazywa się "ciasto, które zawsze wychodzi" Co cóż, mnie nie wyszło...

      Usuń
    2. Moja mama też rewelacyjnie piekła i miała przepisy z adnotacją "zawsze się udaje " *** (gwiazdka) NIE DOTYCZY MOJEJ CÓRKI JAGI

      Usuń
  4. Nie będę się powtarzać, więc tylko skomentuję zdjęcia:
    Buahahahahaha! Padłam!
    Prezenty super :-)

    OdpowiedzUsuń