Dziecko,  Szkoła

Witaj szkoło!

Nieubłaganie zbliża się ten moment. Moment, który do niedawna wydawałoby się nie będzie mnie/nas dotyczył jeszcze przez wiele, wiele lat. I choćbym nie wiem jak mocno próbowała zatrzymać wskazówki zegara, ono i tak nadejdzie – rozpoczęcie roku szkolnego. I o ile do tej pory miało to dla mnie jedyne osobiste znaczenie, bo to ja wracałam do pracy, układałam nowy plan i organizację, tak po raz pierwszy w życiu moje dzieci będą wśród tych, które 1 września przekroczą próg podstawówki i zasiądą w szkolnej ławie. Obie dziewczynki idą razem do pierwszej klasy 🙂 Dlatego też wkrótce pojawi się na blogu nowy dział – “Sześciolatek w pierwszej klasie”, w którym chciałabym wam szczerze opowiedzieć o tym jak to wszystko wygląda w praktyce.
A jak mają się uczennice? Prawdę mówiąc nie mogą się już doczekać. Napisały na kalendarzu “SZKOŁA” i codziennie przestawiają okienko ciesząc się, że do tego momentu coraz bliżej. Najbardziej nie mogą oczywiście doczekać się zajęć sportowych. Cały czas w planach jest karate, bieganie i jakaś inna dyscyplina związana z piłką. Chcielibyśmy też wreszcie chodzić regularnie na basen, ale zobaczymy, czy nie powtórzy się sytuacja z zeszłego roku kiedy to zdążyliśmy się tylko zapisać. Potem basen zamknięto.

Udało nam się skompletować całą wyprawkę. Już teraz wiem dlaczego kupując rzeczy do żłobka kilka lat temu pani w sklepie pytała, czy dzieci idą do pierwszej klasy. Szczerze mówiąc to co zakupiliśmy teraz niewiele różni się od tamtej wyprawki, więc nadal uważam, że wtedy forma przerosła treść o co najmniej 100%. Kilka rodzajów farb, krepina, kleje, brystole i inne nieźle sprawdziły się w przedszkolu i zapewne znajdą szerokie zastosowanie w szkole. Oczywiście do tego doszły zeszyty, piórnik, plecak. Większość rzeczy zamawialiśmy przez internet. Nie ukrywam, że komfort siedzenia na kanapie z laptopem wygrał z wizją ślęczenia co najmniej godzinę na dziale papierniczym dusząc się w maseczce.

Rozpoczęliśmy również przemeblowanie pokoiku dziewczynek. Dokupiliśmy drugie biureczko, nowe łóżka i regał. Zobaczymy jak wszystko sprawdzi się w praktyce. Na razie obie zainteresowane są zachwycone 🙂


Na nowy rok szkolny dziewczynki dostały również nowe fryzurki, o które zresztą od dawna się dopominały. Włosy zostały ścięte o prawie połowę i z małych dziewczynek zrobiły się całkiem duże panienki 🙂

Jeśli chodzi o mnie to na razie nie myślę o nowym roku szkolnym. Sprzątania jest w domu tyle, że moja głowa została przygnieciona sporą ilością kartonów pozostałych po nowych sprzętach. W ogródku zaś czeka ogarnianie po świeżo zakończonych robotach kładzenia kostki brukowej na wjeździe do posesji. Dobre w tym wszystkim jest to, że wreszcie pozbyłam się swojej “depresji chaszczowej” Po 5 latach można wreszcie dojechać pod dom bez konieczności przedzierania się przez krzaki i chwasty 😉 Gwoździem do depresji były też dla mnie ogromne ilości bezskorupowych ślimaków przechodzących wieczorami z sąsiednich niezamieszkałych działek, wprowadzając się w nasze chaszcze. Nie cierpię ich. Szczerze nie cierpię.
Jeszcze tylko chwila i lato się skończy. Szkoda. Długa zima sprawiła, że z utęsknieniem czekałam na jego nadejście. Jeszcze się nie nacieszyłam i nie nasyciłam ciepłem, ale wciąż liczę na kilka chwil przyjemnych promyków kiedy to zasiądę z kawą w ulubionym hamaku.

Tak czy siak czeka nas wkrótce nowa rzeczywistość. Od zawsze wstajemy o godzinie 7, czy to wystarczy, by na 8 zameldować się na pierwszą lekcję? Zobaczymy. Po raz pierwszy w życiu przecież będę rano musiała szykować dziewczynkom śniadanie, które zjedzą w domu i oczywiście co nieco do szkoły.
W związku z tym, że żadna z moich córek nie ma zamiary zostać w przyszłości księżniczką, postanowiłam, że nie będę już nazywać starszej Elsa. Wisząc godzinami do góry nogami niczym nietoperz i bujając się na linie bliżej jej do Tarzana niż do królowej Arendelle. Dlatego też będę pisać o niej tak jak naprawdę ją nazywam- Milka, Milky itp. 😉 Miłość do miśków nadal trwa, więc Misia zostaje Misią.

Cóż, wracam więc jeszcze na chwilę do błogiego wyrywania chwastów, malowania deseczek i wybierania kamieni pod rabatkę wzdłuż wjazdu. Niech lato jeszcze trwa, nie zamierzam się jeszcze z nim żegnać.

4 komentarze

  • Aglaia

    Powodzenia dla pierwszoklasistek – oby jak najdłużej mogły się uczyć w szkolnych ławkach a nie przed komputerem. U nas druga klasa więc tylko uzupełniliśmy niedobory szkolnych artykułów – starszak już nie może się doczekać spotkania z kolegami. Córka jutro oficjalnie staje się przedszkolakiem – dzisiaj poszła z babcią na zajęcia adaptacyjne – była pozytywnie nastawiona, na liście widziałam sporo kolegów i koleżanek ze żłobka więc jestem dobrej myśli.

    • izzy

      No proszę, już przedszkole! Fajnie, że zrobili zajęcia adaptacyjne, u nas dookoła wszystko odwołane. Nie rozumiem tego, covid covidem, ale myślę, że dla tych dzieciaczków to naprawdę ważne, a wystarczyło, żeby przy zachowaniu oczywiście ostrożności zrobić jakieś krótkie spotkanie. Nie wspominając, że pogoda jest na tyle dobra, że można było nawet jakieś zabawy na zewnątrz zaproponować, żeby dzieci wiedziały gdzie idą i kojarzyły miejsce fajnie. Pamiętam, że gdy dziewczynki szły do żłobka i przedszkola to tak właśnie było – chwila wewnątrz a reszta na placu zabaw. Mam wrażenie, że ludzie zaczęli zasłaniać się pandemią, bo czasem im tak łatwiej… Niestety.
      Oj tak, oby dzieciaki dotrwały do końca w normalnych warunkach. tego życzę Wam, nam i wszystkim. Nie ma to jak prawdziwe relacje i rzeczywisty a nie wirtualny świat. Wszystkiego dobrego dla Waszej rodzinki!

    • izzy

      Myślę, że powstanie o tym osobny wpis, więc nie będę się powtarzać 😉 Generalnie pomijając już wszelkie korzyści dla nas, bo wiadomo, że takie są, to staraliśmy się pójść taką drogą, która byłaby najlepsza dla niej, dla nich jako sióstr. Mam nadzieję, że się nie pomyliliśmy. Miałam zawahania ze 2 razy, ale myśl pierwotna powracała a mąż przekonał mnie, że nie ma nawet 1% wątpliwości, że to dobra decyzja. No i tak zostało 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.