poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Strajku nie będzie.


I znów miałam nie wypowiadać się na jakiś temat, a jednak zmieniam zdanie i się wypowiem. Niby czemu nie ;) A tak w ogóle to dzień dobry w poniedziałek :)) 




U nas w przedszkolu strajku nie ma. Dzieci normalnie mają zapewnioną opiekę oraz zajęcia dydaktyczne. Dlaczego nasze przedszkole nie przystąpiło do strajku? Jak powiedziała pani dyrektor, ma zbyt duży szacunek do rodziców i swoich wychowanków, by postawić ich w takiej sytuacji. I ja się z nią najzupełniej zgadzam. Dlaczego? Napiszę krótko. 

Czy nauczyciel powinien zarabiać więcej? Tak, powinien. Biorąc pod uwagę całą jego pracę dydaktyczno-opiekuńczą, która często wiąże się z utratą zdrowia psychicznego. Bo tak zwane codziennie użeranie się z cudzym dzieckiem to jedno. W dzisiejszych czasach trzeba się też użerać z roszczeniowym rodzicem i nie tylko. Za taką pracę nauczyciel powinien dostawać godziwe wynagrodzenie. Ale mam nieodparte wrażenie, że to wszystko co się dzieje, to gra polityczna (choć jak wiecie do polityki mi po drodze tak jak stąd na Marsa) Czy nauczyciel nagle zaczął źle zarabiać? Nie, od zawsze tak było. Wspominałam wam ostatnio, że ja zaczynałam od 500zł. Jeżeli komuś to nie odpowiada, to dlaczego nie wybrał innej ścieżki kariery? Z powołania? Być może, ale powiem wam, że przez te 8 lat jakie spędziłam w szkole, zauważyłam, że ci nauczyciele właśnie z powołania, może i narzekają, ale obojętne ile zarabiają, to zawsze ich praca jest na wysokim poziomie. Wiem kto należał do ZNP i wiem, kto dziś krzyczy najgłośniej (mówię oczywiście o swojej szkole) Są to osoby, które tak naprawdę niewiele z siebie dawały a specjalistami były/ są wątpliwymi. Aż krew się we mnie gotuje, jeżeli przewodniczący ZNP, wuefista stwierdza, że to on powinien najwięcej zarabiać, bo on kształtuje w chłopcach mężczyzn. Trudno tutaj porównywać, kto ma najwięcej pracy, ale jeżeli nauczyciel przychodzi na lekcję i gra na komórce a dzieci robią co chcą, to co ja mam o takim myśleć? Niestety, do tego zawodu trafiło wielu ludzi z przypadku. Nie wiem, czy nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, z czym ta praca się wiąże, czy po prostu nie mieli wyjścia. 
Dzieciom podoba się strajk, nie muszą iść do szkoły, nie do końca zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Przeciwnicy PIS wspierają nauczycieli, bo każda sytuacja jest dobra by dokopać partii przeciwnej. Gdyby strajkowali rolnicy, też by ich poparli. Ludzie nie znający środowiska, też popierają nauczycieli. I oczywiście ja też popieram postulaty. Bo powiem raz jeszcze, nauczyciel powinien więcej zarabiać. Ale nie tylko to. Potrzebna jest gruntowna zmiana w systemie oświaty, nie tylko w wynagrodzeniu. Niech nauczyciel zarabia 10 tysięcy, ale niech swoją postawą coś prezentuje. Tak, żeby nie było takiej sytuacji, że ubliża dzieciom, że nic nie robi na lekcji, że ma wszystko gdzieś. Rozumiem, że często dyrektorzy nie mają wyboru, muszą zatrudnić kogokolwiek, by zapełnić etat. Taka sytuacja ma miejsce szczególnie w dużych miastach, bo na wsiach jednak lokalnie ma kto pracować. Ale nie może być tak, że ktoś domaga się podwyżki, ale nie daje nic od siebie.

Miało być krótko, więc kończę elaborat ;) Nie każdy rodzic może pozwolić sobie na urlop. Ja mogę, ale na szczęście nie muszę. Nasza dyrektorka mówi, że nie wyobraża sobie sytuacji, że tylko opiekują się dziećmi, a odmawiają im na przykład zrobienia pracy plastycznej. Bo pani za mało zarabia... Ciekawe, co wtedy powie dziecku. Nie wspomnę o tym, że jeśli dzieci nie mają zorganizowanych zajęć, to do głowy przychodzą im różne pomysły. Protestujący mówią: zrozumcie nas. Rozumiem. Ale nie rozumiem formy w jakiej to się odbywa. Bo jest to kosztem dzieci, bo jest to kosztem drugiego człowieka. Bo inaczej się nie da? Na pewno się da. Zawsze się da. Tylko trzeba chcieć. Za chwilę dojdzie do sytuacji, że będą strajkować lekarze i też będą mówić zrozumcie nas. Rozumiem. Tylko przekonajcie o tym moją wątrobę, która jest chora ;)

Dobrego dnia wam życzę. Mam nadzieję, że wasze placówki nie strajkują, a jeśli tak, to, że macie opiekę dla swoich dzieciaków.


Zdj: Credits Pixabay.com


13 komentarzy:

  1. Popieram w całości to,co napisałaś.Jako nauczyciel,również stwierdzam,że najbardziej krzyczą i domagają się ci nauczyciele,którzy najmniej się napracują.Znam takich w swoim środowisku. Dawny slogan : " czy się stoi,czy się leży, to kasa się należy" to dla nich motto. Studia empatii nie nauczą.Z nią się trzeba urodzić i pielęgnować ją. Szkoda dzieci wysłanych
    na urlop przez strajkujących nauczycieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Ja rozumiem wszystko, dlatego napisałam, że nauczycielom NALEŻY się podwyżka, tylko nie w ten sposób, nie w tej formie, nie teraz. Oczywiście gdy słyszę wywiad z dziadkami, którzy mówią, że cieszą się ze strajku, bo mogą spędzić więcej czasu z wnuczkami to robię wielkie oczy, bo to tak jakby bez strajku nie mogli się z nimi widywać. U mnie w szkole niestety całe ZNP było w myśl zasady, czy się stoi czy się leży... (mówię o mojej byłej szkole, żeby nie było, że uogólniam)

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam

      Usuń
  2. Izy, zgadzam się z tym w 100%. W ogóle od początku miałam co do strajku mieszane uczucia.
    U nas strajkuje 82%. Oliwia ma zaraz maturę i jest pełna obaw. Dodatkowy stres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że piszą to myślałam właśnie o takich dzieciach (jeśli mogę tam Oliwię jeszcze nazwać ;)) jak Twoja córka? Żeby się nie powtarzać, pozwól, że rozwinę swoją myśl niżej. :))

      Usuń
  3. Jestem nauczycielem i strajkuję.U nas strajkuje cała kadra czyli jakieś 120 nauczycieli.
    Uwierz mi,że dzieciom się krzywda nie dzieje.Mają w końcu sporo czasu na spędzanie czasu z rodzicami.W mojej szkole jest ponad tysiąc uczniów, a bez opieki został jeden uczeń.Rodzice przynoszą nam pączki i wspierają dobrym słowem.Ten strajk nie ma charakteru politycznego i nie wiem skąd ten pomysł bo strajkują ludzie z prawa i lewa.Ludzie mają dość głodowych pensji.Ciągle słyszymy,że jest tak świetnie, rozdaje się kasę na prawo i lewo, więc dlatego strajkujemy teraz kiedy mamy taki dobrobyt.
    Teza ,że strajkują Ci co są kiepskimi nauczycielami jest niesprawiedliwa bo jak widać dotyczy ogromnej rzeszy ludzi.
    Nie wiem w jakiej szkole pracujesz ale moja szkoła pęka w szwach i czasem nie mam gdzie dzieci posadzić.Chęci mam ale warunków nie.
    Strajk jest zawsze uciążliwy.Jak pielęgniarki strajkowały nikt na nich psów nie wieszał.
    Każda grupa społeczna ma prawo walczyć o swoje.Każdy ma prawo robić co uważa za słuszne ale byłabym ostrożna z oceną tych, którzy myślą i robią inaczej.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie nie napisałam, że strajk ma charakter polityczny. Napisałam, że mam takie wrażenie. ZNP jest nastawione na spełnienie swych postulatów, co według mnie jest nierealne. Docelowo tak, ale nie od razu. Poza tym, nie czytaj proszę między linijkami i nie doszukuj się tez. Ja nigdzie nie napisałam, że strajkują TYLKO kiepscy nauczyciele. Napisałam tylko, że "krzyczą najgłośniej". Tu na blogu staram się zawsze odnosić tylko i wyłącznie do swoich doświadczeń, dlatego właśnie pisałam o swojej szkole i o tym z czym mam obecnie do czynienia. Oczywiście, że byłoby to niesprawiedliwe. Znam wielu świetnych nauczycieli, którzy bardzo się poświęcają. Nie wiem, czy czytałaś mojego niedawnego posta "Wiedza bezużyteczna", w której opisałam właśnie jak ciężki jest to kawałek chleba. Ludzie widzą tylko 18h a ja widzę cały dół góry lodowej.
      Nigdzie też nie oceniam nikogo, nie śmiałabym tego robić. Tak jak piszesz każdy ma prawo robić to, co uważa za słuszne. Wyraziłam tylko moje skromne zdanie. Ot tyle. Czy napisałam, że strajkujący są tacy czy owacy? Nie.
      Powtórzę po raz kolejny. Nauczycielom NALEŻĄ się podwyżki, nie jestem temu przeciwna, jestem za. Tylko dlaczego teraz te strajki? Czy nagle na koniec roku nauczyciele zorientowali się, że za mało zarabiają? Co takiego się wydarzyło, że "miara przebrała się na chwilę przed egzaminami?" Czyż nie stawia się dziecka jednak jako kartę przetargową? Gdyby ten strajk miał miejsce na początku roku, w środku. Ok. Ale teraz? Sama pracowałam w liceum i 2 semestr był taki krótki, że ledwo wyrabiałam się z materiałem. Każda lekcja była na wagę złota. A co jeśli nie dojdzie do porozumienia? Oczywiście mówiąc o przedszkolu, mówimy o opiece, dzieciakom się nic nie stanie jak miesiąc nie porobią prac plastycznych. Ale tacy maturzyści? Nie każdego stać na korepetycje...
      Resztę napiszę niżej.
      Pozdrawiam serdecznie, Twoje dzieciaki mają szczęście, że jesteś nauczycielem z powołania, któremu zależy.

      Usuń
  4. Nie rozumiem, dlaczego nazywa Pani strajk nauczycieli politycznym. Czy brak stabilizacji, problem z niskimi płacami, frustracja z powodu sytuacji w oświacie ma barwy partyjne? Moja żona jest nauczycielką w szkole podstawowej, jest nauczycielem dyplomowanym z 14 - letnim stażem i co miesiąc otrzymuje na konto 2400 zł. Kocha swoją pracę, wykonuje ją z pasją i poświęceniem. Codziennie widzę ile czasu zajmuje jej przygotowywanie zajęć, działania dodatkowe, organizacja konkursów. Uważam, że gdyby nie moje ponadnormatywne zarobki, to bardzo ciężko byłoby nam związać koniec z końcem. Moja żona nie należy do żadnego związku zawodowego, mimo to jest w komitecie strajkowym i wspieram ją całym sercem. Jeśli ktokolwiek wykorzystuje politycznie ten strajk, to obecnie rządzący. Te kłamstwa, które leją się codziennie z mediów publicznych jedynie z nazwy, są trudne do zniesienia. Ci zacietrzewieni, mali ludzie biegający po studiach telewizyjnych ze zdjęciami pana Broniarza i powtarzające brednie o jakimś politycznym motywowaniu strajku budzą we mnie obrzydzenie. Nie przeszkadza im pan Proksa, radny PiS, który reprezentuje w negocjacjach chyba rząd a nie swoje koleżanki i kolegów z oświatowej Solidarności. Takie podwójne standardy. W szkole mojej żony rodzice popierają strajk, moja siostra, matka trójki dzieci także, pomimo tego, że każdy dzień z dziećmi w domu oznacza dla niej wymierną szkodę finansową. Może dobrze pracuje się Pani w przedszkolu, ale proszę mi wierzyć, że to jednak coś innego, niż praca w podstawówce połączonej z gimnazjum w ramach durnej reformy minister Zalewskiej. Obecnie w tej placówce uczy się 1300 uczniów. Bo proszę pamiętać, że ten strajk nie jest stricte płacowy. To także walka o polepszenie warunków pracy, także Pani warunków pracy. Proszę to zrozumieć, bo solidarność jest bardzo ważna, a często o niej zapominamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę to, co napisałam w komentarzu wyżej. Nigdzie nie napisałam, że to strajk polityczny, a jedynie, że mam takie wrażenie, biorąc pod uwagę wiele rzeczy. Od 20 lat jestem związana z oświatą. Pisząc o przedszkolu jako "naszym", miałam na myśli przedszkole, do którego chodzą moje dzieci. W przedszkolu nigdy nie pracowałam, więc nie będę się wypowiadać, czy strajk jest zasadny, czy też nie. Choć gdybym mogła to z własnej kieszeni dokładałabym naszym "ciociom" co najmniej 2 tys do pensji, za pracę i opiekę nad naszymi pociechami. Wspaniałe panie.
      No, ale wracając do meritum. Według mnie, problem w szkolnictwie to nie tylko niskie płace. Podwyżki zadowolą nauczycieli, ale czy zmienią coś w ich podejściu? Nie sądzę. Ci, którzy pracowali sumiennie będą nadal to robić (tylko za wyższą stawkę), a ci, którzy się obijali, będą nadal się obijać. Niektórzy tak krzyczą, że to od nich zależy przyszłość młodzieży. No zależy. Ale, czy naprawdę za wyższe stawki będą to robić lepiej?
      Zmiany są długie i złożone. Nie od razu Rzym zbudowano. Rozmawialiśmy tu kiedyś na blogu już o tym, że należałoby zacząć od odbudowania szacunku do szkoły, do nauczyciela. Zmienić sposób myślenia, także rodziców. Ustabilizować program nauczania, ogarnąć cały ten chaos. Nauczyciel powinien być autorytetem, ale tak jak pisałam, wielu trafia do tego zawodu z przypadku. Ja w swoim życiu pracowałam w szkole podstawowej, w technikum i w liceum, zresztą jednym z lepszych w mieście. Napatrzyłam się tyle na to wszystko, że można elaboraty pisać. Tak jak napisałam, niech nauczyciel zarabia i 10 tysięcy. Ale niech pracuje rzetelnie tak, jak pracują porządni nauczyciele, tacy jak mówisz np.Twoja żona. Obecnie mam do czynienia z dzieciakami z różnych szkół. I czasem nóż w kieszeni się otwiera. Solidaryzuję się z nauczycielami. Ale też zawsze jestem wrażliwa na skutki oboczne. Wtedy kiedy walka odbywa się czyimś kosztem. Dzieciom krzywda się nie dzieje? Oczywiście. No przecież są pod opieką rodziców/dziadków. Jeśli są na przykład w 3, 4 klasie to faktycznie można jeść pączki przyniesione przez rodziców i robić piknik. Ale tak jak napisałam wyżej, co na przykład z maturzystami? Za chwilę egzamin, nie mają wsparcia, totalny chaos. Nagle od września ktoś się zorientował, że nie starcza mu do pierwszego?
      Słabe zarobki? Moja mama jest emerytowaną nauczycielką i marzyłaby, żeby dostawać 2000zł ...
      Podsumowując. Niech nauczyciele walczą o swoje. Mają do tego prawo, jeżeli uważają, że inaczej się nie da. Ale niech ta walka ma sens i jest robiona z głową.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Izzy...
    Ponieważ Ty tego nie napisałaś to ja dodam.
    Ten strajk jest polityczny.
    Jest na rękę tym, którzy chcą zdestabilizować państwo.
    Jeśli ktoś myśli, że takim sposobem tylko "dokuczy PiSowi to jest naiwniakiem.
    Efektem takiej formy protestu może być destabilizacja gospodarczych podstaw funkcjonowania naszego wspólnego państwa. Rząd będzie ten lub inny, a negatywne skutki odczują wszyscy.

    Ps
    Gdzieś czytałem, że nauczyciele w Niemczech (wzór do naśladowania w UE) nie mają prawa do strajku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu link do artykułu w serwisie Deutsche Welle o tym,że niemieccy nauczyciela jako urzędnicy nie mają prawa do strajku:
      https://www.dw.com/pl/niemiecki-trybuna%C5%82-konstytucyjny-potwierdza-zakaz-strajku-dla-urz%C4%99dnik%C3%B3w/a-44179985

      Usuń
    2. Zbyt słabo znam się na polityce, by mieć racjonalne argumenty takie jak masz Ty. Interesujesz się tym i też masz przecież żonę nauczycielkę, więc problem jest Ci bliski z każdej strony. Czyli być może moje przeczucie jednak jest prawdziwe...

      Napiszę jeszcze taką rzecz. Wierzę, że ogrom nauczycieli robi to tylko i wyłącznie dla pieniędzy, ale gdzieś tam na górze, tam, skąd przyszedł ten pomysł ... nie do końca chyba tak jest. Ktoś to nakręcił, że dość tego wyzysku, że nam też się należy, weźmy sprawy w swoje ręce itd. Dlatego napisałam, że podwyżki popieram, natomiast cała reszta wydaje się mieć drugie dno.
      Dzięki za wypowiedź.

      Usuń
    3. Bardzo ciekawy artykuł. O to właśnie chodzi, że z Niemcami porównują ludzie tylko zarobki, ale gdyby u nas miała miejsce taka sytuacja, to zaraz wszyscy by krzyczeli, że to zamach na wolność...
      Mam znajomą w Niemczech i tam nie ma zmiłuj się. Rodzic nie ma prawa nawet bez zgody szkoły zostawić dziecka w domu, czy wyjechać w ciągu roku na kilka dni. Jak będzie nieposłuszny to zaraz wkroczy Jugenamt i zabierze mu to dziecko. Podobno w zeszłym roku był jakiś duży event, niektórzy rodzice zabrali dzieci, więc była akcja, pojechali i wracali do domu te dzieci, które nie były w szkole. No to dopiero byłaby burza, gdyby u nas tak zrobili. Ciągle tylko słyszę jak to wspaniale jest w Niemczech, tylko tam jest reżim,nikt nie podskoczy nawet, nie śmie się odezwać.

      Usuń
  6. Ja też nie znam się na polityce i chyba do końca nawet nie chcę się w nią zagłębiać, ale rząd przecież kilka miesięcy wcześniej wiedział, że będzie strajk. Tylko nic sobie z tego nie zrobił, więc cóż... To temat rzeka, bo nie ma słusznego rozwiązania w tej sprawie. Wiem, że odbywa się to kosztem dzieci, ale gdyby rząd podszedł do tej kwestii na poważnie to może nie musiało się to tak skończyć...?

    OdpowiedzUsuń