czwartek, 27 czerwca 2019

Lawendowe love, Kraków i spotkania blogowe.


Choć weekend w Krakowie i okolicach planowaliśmy od dawna, nie byliśmy pewni, czy uda nam się go zrealizować. Jakoś tak ostatnio ciągle nie ma na nic czasu, w domu i ogródku tyle roboty, a pogoda nie za bardzo sprzyja pracy. Kiedy około 19.30 robi się naprawdę fajnie, pojawiają się chmary komarów, które po prostu nie dają żyć. W zasadzie dopiero dziś mamy słonko z przyjemną temperaturą (pomijam, że pioruńsko wieje...)

Nasza wyprawa na południe Polski również zależała od przyrody, ponieważ chcieliśmy wybrać się do Ogrodu Lawendy, właśnie niedaleko Krakowa. Moje osobiste krzaczki już dawno kwitły, podczas gdy te podkrakowskie nadal pozostawały zielone. No, ale na szczęście udało się i mogliśmy pojechać. 
Polecam wam to miejsce, choć jeśli spodziewacie się Prowansji to na pewno się zawiedziecie. Ogród Pełen Lawendy w Ostrowie to wąskie, ale dość długie pole z tą przepięknie kwitnącą i pachnącą rośliną. Poza tym, cała okolica jest malownicza, pokryta pagórkami w różnych kolorach lata. Jeżeli macie okazję, odwiedźcie to miejsce, ale koniecznie w dzień roboczy, bowiem w weekendy jest tu multum ludzi. Kiedy zawitaliśmy tam w piątek, owszem, było ich sporo, ale spokojnie można było znaleźć wolne krzaczki do zdjęć. Ogród jest bardzo popularny wśród nowożeńców, którzy przyjeżdżają tu na sesje fotograficzne, ale nie tylko. Zresztą i my zabieraliśmy na tę okazję sukienki i cykaliśmy dziewczynom fotki. 



Sam Kraków bardzo się dziewczynkom podobał, zwłaszcza, że tyle o nim słyszały w przedszkolu (zaczynam się obawiać, że po wycieczce wiedzą więcej niż o Warszawie ;) ) Zobaczyliśmy to co najważniejsze, Rynek Krakowski, Sukiennice, pospacerowaliśmy wzdłuż Wisły.  Żałuję tylko, że niestety nie było już biletów ani na Wieżę Mariacką, ani na Wawel, ale pochodziliśmy na zewnątrz i weszliśmy do smoczej jamy. Reszta musi poczekać do następnego razu ;)







Nie ukrywam, że wycieczka do Krakowa obfitowała również w spotkania blogowo-towarzyskie, ponieważ mogłam osobiście poznać osoby, które do tej pory znałam tylko wirtualnie. Dziubaski, dziękuję Wam za spotkanie, maraton wzdłuż Wisły i azyl na barce. A wiesz, że ten precel, czy jak mu tam, co kupiłaś Bobowi, w sobotę był już droższy? Zdzierstwo :P Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy, postaram się poćwiczyć pozę "na bloga" :D:D
Lidio, mam nadzieję, że to nasze pierwsze i spotkanie (nie odchodź, czytaj dalej!) z Wami, kiedy jeszcze nie macie dzieci. Jestem pewna, że następnym razem będzie inaczej. Tylko w tym OA niech się pospieszą ;) Kiedy powiedziałam dziewczynom, że też czekacie na dzidziusia tak jak my czekaliśmy na nie, odpowiedziały, że super, bo będą się nim opiekować :) Także opiekunki, już macie jakby coś. Dziękuję za prezent, już Ci pisałam, że robi furorę w przedszkolu :) 
Aniutek! Dzięki Tobie dowiedziałam się, że można na kawę czekać ponad 4 godziny :D No, ale żeby nie było już tłumaczę innym dlaczego. Po prostu lokal był otwarty, ale zaczynał pracę o 16 :D 
Dziękuję, że wygospodarowałaś chwilkę na spotkanie, no i że nie przyniosłaś tego gazu pieprzowego a ja nie okazałam się internetowym  mordercą z piłą mechaniczną :P Tyle tematów: od Manili do Warszawy :D Było super!
Dziewczyny! ( i szanowni mężowie, żeby nie było) chcę więcej! I strasznie się cieszę, że miałam okazję Was poznać. Nasz dom zawsze jest dla Was otwarty, przyjeżdżajcie, tylko dajcie znać kiedy, żebym ogarnęła trochę pozostałości po huraganie ;)

Powrót do domu był trudny, bo wiadomo, długi weekend, korki. Nie wiem jak kiedyś jeździło się bez nawigacji ;) Teraz przynajmniej można w porę zareagować i objechać najgorsze odcinki. Na szczęście bezpiecznie dojechaliśmy do domu. To był fajny weekend :) 

A na koniec jeszcze parę fotek z lawendowania. Dobrego dnia!
















9 komentarzy:

  1. Super, kochani!
    Ale foty przepiękne! A dziewczyny nawet tyłem są do schrupania. Jakie one mają włosy! Jak cieniowane u fryzjera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! No takie im się robią latem, czyli fryzura "baleyage mimo-woli" :D:D

      Usuń
  2. Ech, dziękujemy również, było cudnie! I nawet barka jest na zdjęciu! :D
    Następnym razem u Ciebie! :*
    Nawiasem mówiąc, zdjęcia dziewczynek w lawendzie możecie spokojnie wysłać na jakiś konkurs, zrobią furorę, są przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :)) Hehe, tak barka jest niezapomniana, musimy zaśpiewać naszą melodię przewodnią o niej przy ognisku kiedyś :P
      czekamy na Was :*

      Usuń
  3. o Jeżu, te zdjęcia z pola lawendy są boskie! Ale nie da się ukryć, że lawenda mogłaby się schować, gdyby nie piękne modeleczki no i pani fotograf! Robisz śliczne zdjęcia Izzy!

    No a skoro dziewczynki już się zadeklarowały na opiekunki, to ja rozważam przeprowadzkę bliżej Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki Lidio! No dziewczynom udało się pocykać, natomiast selfie w 4 to było wyzwanie, żeby cokolwiek sensownego uchwycić ;)

      O, tak, tak! Przeprowadź się :))) To by dopiero było :)))

      Usuń
  4. Zdjecia z lawendzie wyszly cudnie! I wyobrazam sobie jak tam musialo pachniec! :)

    Mi spotkania blogowe raczej nie "groza", bo za daleko mieszkam. Ale zawsze sie zastanawiam czy bym sie odwazyla spotkac z kims twarza w twarz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :)) Tak, pachniało mega lawendowo, choć mnie kojarzy się to zawsze z tymi woreczkami na mole hahaha

      No nie wiem, czy Ci nie grożą spotkania blogowe. My tam lubimy podróżować :P
      Na pocieszenie powiem Ci, że kiedyś słyszałam raport, że ponad 90% morderstw dokonywanych jest przez osoby znajome i rodzinę, więc bój się bardziej koleżanek, które już znasz niż nas z bloga ;) To tak na marginesie, przypomniało mi się :D:D
      Wiesz, zawsze można spotkać się w miejscu publicznym, zobaczyć, czy ma się do czynienia z tą samą osobą, na którą ktoś kreuje się w internecie. Ja się jeszcze nie zawiodłam, a nigdy w życiu nie poznałam nikogo w ten sposób. No i jakby coś to zawsze można zabrać gaz :P:P

      Usuń
  5. Ojeju, jestem w internetach, co za fejm!:) Hahahaha gaz, gaz to jest to :D podstawowa broń w przypadku blogowych spotkań niezrównoważoną matką dwójki dzieci i jej mężem :D Całuje , Aniutek

    OdpowiedzUsuń