poniedziałek, 24 czerwca 2019

Tato, czy pamiętasz.


Moje dziewczynki pomalutku wychodzą z etapu, w którym  ojciec miałby pozostać jedynym mężczyzną w ich życiu. Czasem śmieję się, że tatuś jest mój i niech znajdą sobie swojego "księcia na koniu" :) Ja osobiście mogę powiedzieć, że miałam wielkie szczęście dorastać przy boku mojego taty. Prawdą jest, że największy dar jaki mężczyzna może dać swojemu dziecku, to kochać ich matkę. I tak było. Bo choć byłam świadkiem wielu szczęśliwych chwil, to bywały również smutniejsze, pojawiały się problemy, trudności. Pomimo to udawało się z nich wyjść, rodzice trzymali się razem. Pewnie dlatego zawsze twierdziłam, że chciałabym mieć męża takiego jak mój tata. Może nie do końca trafił mi się egzemplarz z podobnym charakterem, ale na pewno obaj panowie mają jedną wspólną cechę: kochają dom, kochają swoją rodzinę i jest ona dla nich najważniejsza. I choć w naszej rodzinie nigdy nie dorobiliśmy się wielkiego majątku w sensie materialnym, to z całą pewnością przez tyle lat, uzbieraliśmy w kufrze na klejnoty coś dużo cenniejszego. 



Tak jak wam pisałam kiedyś, mój mąż śmieje się, że moja pamięć to jego przekleństwo;), ale z drugiej strony to właśnie dzięki temu wiele cudownych chwil zapisuje się w moim umyśle i łatwo do nich sięgnąć, gdy tylko mam na to ochotę.
Tato, czy pamiętasz jak się urodziłam? Podobno byłeś wtedy w pracy i zalałeś sobie kawę zimną wodą z wrażenia :)) Ciekawe jak smakowała i czy ją w ogóle wypiłeś. Z tego co mi wiadomo byłeś bardzo szczęśliwy, że przyszłam na świat. Szkoda, że gdy byłam trochę większa musiałeś wyjechać  do pracy do Niemiec na jakiś czas, ale dobrze, że pisałeś do mnie listy (choć nie umiałam jeszcze czytać) Mam je do tej pory. 
A pamiętasz jak zabrałeś mnie do kina na Wojny Gwiezdne i potem staliśmy przed budynkiem oglądając zdjęcia ujęć wystawonych w gablotach? Nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach, kogo by to ruszyło ;) Wiem, że chciałeś mnie jeszcze zabrać na Godzillę, ale jakoś tak wyszło, że nie poszliśmy, choć ta Godzilla i tak śniła mi się po nocach i budziłam się zlana potem. Za to byliśmy na Terminatorze i ten cały Schwarzenegger zrobił na mnie ogromne wrażenie. 
A pamiętasz jak w Międzyzdrojach nie chciałam wejść do zimnej wody i wbiegaliśmy do niej trzymając się za ręce? Brałeś mnie na głębszą wodę i podskakiwaliśmy na falach - to było chyba najfajniejsze. Jak nie było dobrej pogody to graliśmy na automatach, pamiętasz? Takie stare i w sumie nie wiele pewnie było widać, ale człowiek się cieszył z tego, że jest w stanie kontrolować to co pokazuje się na ekranie. 
A pamiętasz jak pojechaliśmy do Bułgarii i sprzedaliśmy coś Rumunom a oni tak zamieszali, że dali Ci do ręki zamiast pieniędzy papiery? Haha, do tej pory pewnie zachodzisz w głowę jak oni to zrobili, przecież pokazali, że mają kasę. Ale byłeś wtedy wkurzony. Siedziałam jak trusia na tylnym siedzeniu. 
A pamiętasz jak zapalił się nasz Wartburg na chwilę przed wakacjami? Aż dziw bierze, że udało się go wyszykować. Pewnie w dzisiejszych czasach nigdy w życiu nie zdecydowalibyśmy się pojechać takim autem gdzieś dalej. Ale wtedy człowiek nie znał nic innego. A pamiętasz jak spaliśmy na parkingu u Ruskich, budzimy się a tu za oknem kilka osób stuka w szybę i pyta czy mamy "prany" jeans (dekatyzowany)? hahaha. Wtedy nawet wodę lawendową kupowali bez zająknięcia co? 
A pamiętasz jak na kempingu w Rumunii zepsuły Ci się sandały i chciałeś je już tam zostawić, więc na chwilę położyłeś na kamieniu i za chwilę przyszedł Rumun, zobaczył, że pęknięte, ale machnął ręką i zabrał? Pewnie stwierdził, a co tam, przydadzą się. Albo wtedy co zwiedzaliśmy Nesebyr w Bułgarii, kiedy w autokarze przycięło Ci klapka w drzwiach, a my z mamusią dostałyśmy głupawki i strasznie się śmiałyśmy a Ty się na nas wkurzałeś, bo nie mogłeś się ruszać? Potem śmialiśmy się wszyscy, ale wtedy byłeś czerwony ze złości :)
No albo wtedy, co prosiłeś tysiące razy, żebym sprzątnęła napompowaną piłkę plażową (byłam już duża, może w 4-5 klasie), a ja tego nie zrobiłam, więc przyszedłeś po kilku dniach z nożem i ją ze złością przebiłeś :)) Chyba Ci wtedy ulżyło, albo miałeś wyrzuty sumienia, bo byłeś do mnie bardzo miły hahaha, a mnie było głupio, że tej piłki nie sprzątnęłam. 

Wiele cudownych momentów o których mogłabym pisać i pisać. Dziękuję za to, że jesteś, że kochasz mnie, że kochasz dziewczynki nad życie, że jesteś ojcem i dziadkiem na medal, bo jak już nikt nie może to Ty zawsze możesz. Kocham Cię bardzo mocno i tak myślę, że czasem fajnie być jedynaczką, bo dzielić się Tobą z nikim nie muszę ;) 

5 komentarzy:

  1. Piękne:-)
    Wiesz, że mój Tomek dowiedział się o Tamaludze w Dzień Ojca? Do dzisiaj to przeżywa, że to największy prezent.
    A ty nie życz dziewczynom księcia na koniu, tylko... książąt na koniach! Ech, ty jedynaczko... :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no to pięknie się złożyło :)
      Ja życzę im księcia na koniu dla każdej z nich, albo tak jak chcą, czyli księcia dla Elsy, a dla Misi kogoś w przebraniu Puchatka :))

      Usuń
  2. Wy nie życzcie dziewczynom książąt na koniach tylko żeby ktoś ich traktował jak księżniczki - bo wiesz, że książe to zazwyczaj pierdoła, uzależniona od królowej matki i majątku króla ojca :) widziałam już takie przygłupy, więc Wy wróżki szybciutko zmieniajcie życzenia !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, Jaguś, w samo sedno! Racja, racja, niech ta Elsa ma księcia, który będzie ją na rękach nosił ;) A Misię to nie wiem, byle nie gość z opasłym brzuchem wyglądający jak niedźwiedź ;)
      Dzisiejsza rozmową ze starszą córką: Czy jak wyjdę za mąż, to zanim wybuduję swój dom mogę z mężem i 2 dzieci mieszkać z wami?
      No, także jeszcze istnieje obawa, że ten księciunio zwali mi się na głowę :P

      Usuń
    2. Zacznij se lepiej już odkładać na jakiś spokojny kącik - masz jeszcze kilka lat...

      Usuń