wtorek, 2 października 2018

(Nie) jestem najważniejsza, czyli trzecie urodzinki Misi.




Powiem wam, że ten czas mija zdecydowanie za szybko. Uwierzycie, że nasz mały Misiaczek to już trzyletni dziś dzieciaczek? Tamtego pamiętnego dnia, kiedy to pojawiła się realna szansa, by zabrać ją do domu, pojechałam rano na spotkanie, a mała Elsa została z dziadkami, podczas gdy mąż działał na budowie. Po całodziennych przebojach, dostaliśmy zgodę, by zabrać maluszka. Mąż miał więc dojechać do nas wraz z Elsą, dla której było to pierwsze spotkanie z siostrą. Dobrze, że to nie poród, bo z wrażenia tata zapomniał torby z wyprawką! Z pomocą przyszedł dziadek, który dowiózł wszystko co potrzeba. Pomylił jednak buty dla Elsy, gdy wychodziła i zamiast eleganckich, które naszykowałam, dziecko przyjechało w startych adidaskach ;) No, ale co tam, buty to buty, najważniejsza była mała Misia, która wreszcie miała się w co ubrać ;) Dla tych którzy dołączyli do nas później i nie czytali wklejam link z pierwszego spotkania i pierwszej nocy razem. No cóż, początki były trudne. Zazdrość o mleko, ucieczka z kupą, eh to były czasy;) 
O pierwszym spotkaniu sióstr KLIK




Na trzecie urodzinki Misi zjawiła się rodzina i znajomi. Tort przygotowałam oczywiście z misiem, a jakże ;) No, ale w sumie nie o tym chciałam napisać. 
Jak to bywa w rodzinach, gdzie jest rodzeństwo, goście przynoszą prezenty dla każdego dziecka. Kiedy nagle okazało się, że to Misia jest w centrum zainteresowania i dostaje "lepsze" prezenty, Elsa zaczęła płakać. Było jej tak niewyobrażalnie smutno, że musiałyśmy się zamknąć się na kilka dobrych minut w pokoju i porozmawiać. I cóż z tego, że ona rozumiała, że jej urodziny już były, że dziś jest dzień jej siostry, jak łzy same napływały jej do oczu. Była to dla nas trudna sytuacja, bo z jednej strony trzeba było dać jej poczucie, że jest ważna, a z drugiej, nie mogliśmy pozwolić, by zdominowała dzień, w którym Misia jest najważniejsza. Po rozmowie w pokoju, zamykałyśmy się w nim jeszcze dwa razy. Najgorsze przychodziło wtedy, gdy kolejni goście wręczali Misi prezenty, a Elsa dostawała jakąś drobnostkę, z której absolutnie nie potrafiła się w tamtym momencie cieszyć.
Na szczęście udało się sytuację opanować, z czego bardzo się cieszyłam, bo przyjechała jej ukochana 9-letnia "psiapsiółka", córka chrzestnej Misi, i wreszcie mogły się pięknie bawić. Misia widać, że była bardzo szczęśliwa z tego, że to były jej urodzinki, do niej przyszli goście no i co najważniejsze, że jest o rok starsza ;) (zupełnie tego nie rozumiem, ja tam sobie raczej odejmuję lat :D)




Powiem wam szczerze, że urodziny Misi to była kolejna lekcja dla nas wszystkich. Z tego wszystkiego, skupieni na młodszej córce, zupełnie zapomnieliśmy o starszej i nic jej nie kupiliśmy. Nie wiem, chyba dlatego, że rok temu, gdy dziewczynki były młodsze, na wiele rzeczy jeszcze nie zwracały uwagi. Chyba za bardzo się do tego przyzwyczailiśmy. Kiedy idziemy do innych, pamiętam, żeby każdemu dziecku coś kupić, a o swoim niestety nie pomyślałam. Było mi ogromnie przykro z tego powodu, zwłaszcza, że nie dostają od nas często prezentów, tak naprawdę tylko okolicznościowe. Obiecałam jej więc, że pójdziemy do sklepu i będzie sobie mogła wybrać co chce, oczywiście w granicach rozsądku ;) Poszłyśmy do Pepco, gdzie raczej dziecko portfela nie oskubie i Elsa wybrała sobie syrenkę. Ale pomijając już fakt prezentów, myślę, że dla Elsy to też był pierwszy raz kiedy to tak naprawdę świadomie musiała usunąć się na drugi plan, w cień swojej siostry. Przyjęła to z godnością przyjmując rolę starszej siostry, która wszystko tłumaczy, przekazuje i przede wszystkim cieszy się chwilą należącą do tej drugiej. Następnego dnia prezenty, które ona dostała stały się już bardziej atrakcyjne i z dumą wymieniała od kogo co jest.











17 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego dla córeczki! Czas strasznie szybko leci.
    Zaskoczyło mnie to, że napisałaś, że nie mieliście w co ubrać dziecka, bo tata zapomniał torby z wyprawką. Dziecko nie miało swoich ciuchów??? My dostaliśmy cała wyprawkę dla dziewczynek - wszystkie ich ciuchy i zabawki - w sumie było tego ze dwa kartony + wózek dla lalek, który do kartonu się nie zmieścił.
    Na prawdę są takie miejsca, gdzie nie dają dziecku nawet jednego kompletu ciuchów???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia :) Eh, fajnie byłoby zatrzymać trochę ten czas...

      Wszystkie dzieci w DD były ubrane w "ich" rzeczy, więc zabierając je ze sobą musiałam mieć swoją wyprawkę. Pewnie gdyby mój tata tej torby nie przywiózł to by nas puścili, ale musiałabym na pewno te rzeczy odwieźć, zresztą wolałam, żeby już w naszych była. Nie wiem, może dlatego, że to małe dziecko, ale przy obu tak było, że to my poszliśmy "z prezentem" (kilka paczek pieluch) A może uważają, że rodzice właśnie wolą swoje ubranka, czy coś. Pojęcia nie mam, choć faktycznie dostają niemałe pieniądze miesięcznie na każde dziecko, więc gdyby podarowali jedne śpioszki to nic by się nie stało...
      Nie wiem jak jest w innych miejscach.

      Usuń
  2. Misia, wszystkiego najlepszego, kochana!
    Ciocia Dziubasowa cmoka i ściska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misia wycmokana, wyściskana :)) Jak ciocia Dziubasowa się rozpakuje to niech przyjeżdża na tę obiecaną wycieczkę do Warszawy i ukocha na żywo :P

      Usuń
    2. Nie mogę się doczekać!
      Musimy zrobić jakąś zorganizowaną akcję zlotową jak znów zrobi się ciepło - może koło maja? Tak jak nam się marzyło z Olitorią :)

      Usuń
  3. Spóźnione życzenia dla Misi! Buziaczki!
    U nas na szczęście dziewczyny obchodziły urodziny w jednym dniu. To znaczy Wika jest z 21. 05 a Oliwia z 09. 06, więc ustalałam datę po środku i wyprawiałam urodzinowe ognisko. Każda miała swoich gości i swoje prezenty, ale i tak najważniejsze, że wszyscy bawili się razem i dla gości też były konkursy z nagrodami. Dzieci i ich rodzice już we wrześniu pytali czy "w tym roku też zrobię" takie popularne stały się te coroczne ogniska :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czad, nie wpadłabym na to! Może skompiluję lutowe urodziny Boba z październikowym Lolem i wypadnie jakiś czerwiec? :D

      Usuń
    2. @ Olitoria
      Super pomysł, a Dziubasowej jeszcze lepszy haha. Jak się postarasz to zawsze można coś skompilować :D
      Najlepiej ma mój tata, bo moja wspaniała babcia dała mu na imię tak, jak wypadało w dniu urodzin, więc zaoszczędziła na prezentach i imieniny+urodziny miała za jednym zamachem :P Moja babcia to w ogóle była agentka :D

      Usuń
  4. Wpisu o pierwszym spotkaniu i wspólnej nocy chyba nie czytałam wcześniej, ale dzięki temu linkowi poczytałam sobie też inne posty z tamtego okresu ;) Wszystkiego najlepszego dla Misi :* Oj tak, po Elsie to już widać, że wkracza w kolejny etap rozwoju i zupełnie inaczej patrzy na zainteresowanie innych swoją osobą. Jejku jak ja nauczę moją Zosię, że nie zawsze jest się w centrum uwagi skoro ona z założenia będzie jedynaczką...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku nie wiem jak to się stało, ale jakoś te komentarze mi "uciekły" tzn ja już chyba ze starości je przeoczyłam :D:D
      Dziękuję za życzenia dla Misiaczka samozwańczego, bo, żeby nie było nawet Sto Lat kazała sobie "Dla Misia" śpiewać :D

      Ja jestem Aga jedynaczką i bardzo dużo zależy od rodziców, w tych pierwszych latach życia dziecka. Fakt. Nie musiałam się dzielić zabawkami na co dzień, ale byłam nauczona, by dzielić się z innymi dziećmi. No i z rodzicami. Do tego stopnia byłam "skrzywiona", że raz mój tata przyszedł po mnie do szkoły i zabrał mnie do kawiarni na colę. Było mi strasznie przykro, że nie było mojej mamy, więc ostatni łyk "niosłam" dla niej w buzi, nie mówiąc nic po drodze (pewnie mój tata myślał sobie dlaczego) Tak myślę, że to dziwne, ale wtedy wydawało mi się chyba, że przyjdę do domu i "wleję" do szklanki hahaha. Moi rodzice zawsze przynosili cukierka z pracy, kiedy jakiegoś dostali, ja robiłam to samo i robię nadal. Nawet jeśli dostanę jednego to przynoszę do domu i dzielimy się nim. Także wiesz, to nie zależy już tak bardzo od tego, czy jest rodzeństwo czy nie. Znam takich ludzi, którzy nie podzieliliby się kromką chleba, a mają brata czy siostrę. Na pewno będziesz wiedziała co robić :*

      Usuń
  5. Dzieci są bardzo mądre, bo patrzą sercem. To w nich uwielbiam, tę szczerość, często chwytającą za serce i uderzającą w tę wrażliwą strunę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dokładnie :) Ale trzeba uważać, bo to mali manipulanci też. To znaczy nie wiem jak inne dzieci, ale moje na pewno. Wczoraj taka sytuacja: Misiak siedzi i je kolację, nagle wstaje w połowie i widzę, że nie chce jej się więcej zjeść. Pytam czemu nie zjadła (domyśliłam się, że przez to, że wcześniej zjadła ciasto od babci) i czemu wstaje od stołu. A ona na to, że będzie jadła, tylko wstała, żeby powiedzieć, że mnie kocha. Hahaha. Cwaniara mała, widziałam jak jej oczka kłamią :D:D

      P.S. Dobrze, że wróciłaś, już się stęskniłam :*

      Usuń
  6. Izzy, czy Twoim zdaniem można przygotować dziecko odpowiednio wcześniej na takie doświadczenie? Tzn. na to, że nie ono będzie w centrum uwagi? Czy myślisz, że w przypadku czterolatki i tak emocje wezmą górę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Ale taki moment na pewno nastąpi, prędzej czy później a przygotowując dziecko od samego początku lepiej to zniesie. Już pomijam to czy to jedynak, czy nie, ale dziecko zawsze gdzieś tam nie będzie najważniejsze. (w szkole, w grupie, na wycieczce itd) Niektóre osoby jednak mogą mieć problem z tym całe życie. Przypominam sobie tę Twoją historię o świadkowej, która nawet w dniu nie swojego ślubu chciała być najważniejsza... To skoro dorosłemu cieżko to zaakceptować, to co dopiero dziecku.

      Myślę, że gdy się ma rodzeństwo i rodzice dobrze prowadzą dzieci, uczą, to są one od samego początku przyzwyczajone do tego, że muszą się dzielić. Choć powiem szczerze, że zachowanie Elsy mnie zaskoczyło. No i nasz błąd, że została całkowicie odsunięta, nie dostała choćby jakiegoś drobiazgu, ale myślałam, że tak jest lepiej, że siostrze się też należy dzień tylko dla niej. I pomimo tego, że na dłuuugo przed mówiliśmy, że są jej urodziny, potem siostry, mamy, taty itd. to i tak bardzo przeżyła, że została gdzieś z boku. U niej nie jest to tylko wynikiem egoizmu. Ona cały czas ma potrzebę, by ją przekonywać o swojej obecności. Taki wiesz, syndrom odrzucenia.

      Usuń