poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Rysunek i relacje w rodzinie. O adopcji i nie tylko.


Jakiś czas temu opisałam szczegółowo rozwój rysunku dziecka na różnych etapach jego rozwoju. I tak od pozornie nic nieznaczących bazgrołów, maluch uczy się przenosić świat na kartkę papieru. Dziś wracam do tematu, ponieważ ostatnio to właśnie rysowanie zajmuje dziewczynkom ogromną część czasu spędzanego na zabawie. Jeżeli przegapiliście post, wklejam linka, przeczytajcie ciekawostki o tym jak wspaniale dziecko rozwija umiejętność nie tylko rysowania otaczającego świata, ale również poprawnego trzymania ołówka, kredki. 

http://www.naszmalyswiatek.pl/2018/01/od-bazgroow-do-picassa.html --->KLIK  

http://www.naszmalyswiatek.pl/2018/04/samodzielna-tworczosc-dzieci-czyli-mam.html ---->KLIK 

Misia, jako dziecko niemające jeszcze 4 lat, nadal jest na etapie głowonogów. Prawidłowo trzyma kredki, ale jej postacie składają się przede wszystkim z koła i kresek. Potrafi jednak doskonale wyjaśnić kim jest osoba na rysunku i co przedstawiają poszczególne jego elementy. I tak na przykład widzimy jakąś plamę, a ona opowiada o niej przez 5 minut, wyjaśniając, że jest to talerz z jedzeniem, przygotowanym przez mamę, w taki to a taki sposób ;) Poniżej rysunek namalowany dziś rano, przedstawiający mnie (olaboga!), na głowie mam słuchawki i słucham muzyczki...




Elsa, jako niespełna 5-latka, bardzo rozwinęła się ze swoją twórczością i to jej opisem dziś się zajmę. Prócz postaci dodaje ogromną ilość detali na swoich rysunkach, pierścionki, bransoletki, gumki we włosach. Rysunki stały się też bardziej kolorowe i w większym stopniu odzwierciedlają rzeczywistość np. twarz Elsa rysuje kolorem kremowym, przypominającym kolor skóry. Postacie i inne elementy nadal mają jednak nienaturalną wielkość.



W interpretację rysunku dziecka można wierzyć lub nie i tak naprawdę jeśli nie posiadamy odpowiedniej wiedzy, lepiej nie robić tego samemu. Tak jak napisałam w poście Od bazgrołów do Picassa, można wysunąć jakieś wnioski tylko po wzięciu pod uwagę różnych aspektów. Czyli na przykład  nie może być to jednorazowy rysunek, czy przypadkowo użyty przez dziecko kolor. Z ciekawości przeczytałam kilka komentarzy rodziców pod publikacjami dotyczącymi psychologicznego aspektu dziecięcego rysunku i powiem szczerze, że często na prawdę niepotrzebnie doszukują się oni problemów w rozwoju swoich dzieci. Jeżeli coś nas niepokoi, możemy zawsze zwrócić się do psychologa z prośbą o pomoc w interpretacji. Jeżeli dziecko rysuje potwory i smoki to niekoniecznie cierpi na jakąś chorobę. Może po prostu zbyt dużo ogląda bajek, w których występuje przemoc i powinien być to dla nas sygnał, że trzeba coś zmienić. Jeżeli rysuje wszystko na czarno sprawdźmy, zapytajmy dlaczego. Dzieci czasem mają prostą odpowiedź, niezwiązaną z problemami. A może nie, może dziecko jest zalęknione, zamknięte w sobie. Nie trzeba od razu panikować, doszukiwać się czegoś czego nie ma, ale na pewno warto patrzeć głębiej na to co widzimy na rysunku.

To co wam mogę powiedzieć na pewno to to, że rysunek dużo mówi o relacjach w rodzinie, o tym kto jest ważny i w jakim stopniu. Dzieci rysują na przykład samą mamę, albo tatę gdzieś daleko od siebie, albo trzymają się za rękę z jednym z rodziców. W ten sposób można zaobserwować to, jak dzieci postrzegają nas jako rodziców, na ile jesteśmy dla nich ważni. Zwracanie na to uwagi polecam w szczególności rodzicom adopcyjnym. To właśnie dzięki rysunkom będziemy widzieć jak zmienia się nasza relacja z dzieckiem, a więź staje się głębsza (dotyczy zwłaszcza dzieci adoptowanych później) Poza tym, rysunek to cichy sprzymierzeniec w walce z demonami przeszłości. To o czym dziecko nie chce rozmawiać, czasem przeleje na kartkę papieru. Będzie to dla nas informacja nad czym ewentualnie się skupić, nad czym popracować, by pomóc dziecku uporać się z jakimś problemem. Często też na podstawie rysunku możemy dowiedzieć się rzeczy, z powagi których dziecko nie do końca zdaje sobie sprawę. Mowa tu na przykład o molestowaniu seksualnym. Był przypadek jednej rodziny, która adoptowała dwie dziewczynki a o molestowaniu nikt nie wiedział. Dopiero po jakimś czasie od przysposobienia wyszła na jaw prawda o ich przeżyciach - właśnie na podstawie ich zachowania i rysunków. 
Rysunek również powie nam wiele o tym jak dziecko czuje się w przedszkolu. Czy lubi inne dzieci, czy czuje się szczęśliwe, akceptowane, czy jest wycofane i zalęknione. 


"Mamusia i tatuś jak jeszcze pani nas nie urodziła i czekali"

Jeżeli chodzi o naszą rodzinę, to w rysunkach Elsy przeważają dwa motywy - albo jest ona w komplecie (rodzina), albo córka rysuje siebie tylko ze mną. Gdy pytam gdzie reszta, odpowiada, że na przykład tatuś poszedł z Misią podlać kwiaty ;) Choć z tatą łączy ją bardzo głębokie uczucie, to po jej rysunkach widać, że to ze mną czuje taką wyjątkową więź. I taka jest prawda. Ja też to czuję. Być może dlatego, że to dziewczynka, być może dlatego, że taki ma etap rozwoju, a być może dlatego, że taki ma charakter i osobowość.


"Mamusia pod jabłonką z koszyczkiem zbiera jabłuszka. Słonko dopiero wstaje" Obok Elsa.

Mama

Mama.
Na większości rysunków Elsy, postacie mają widoczne serca. Zapytałam dlaczego i otrzymałam odpowiedź, że dlatego, że się kochają. Jest to jej sposób na wyrażenie na papierze tego, co czują.
W naszym domu powstaje kilka do kilkunastu dzieł dziennie. Dziewczynki mają już stały dostęp do ryzy papieru, same biorą tyle kartek, ile im potrzeba. Wyrażają siebie, to co czują, to co się obecnie dzieje w ich życiu (na przykład gdy były na teatrzyku, potem rysują taką właśnie scenkę) Większość kartek podpisuję i wkładam do specjalnego pudła. Mam nadzieję, że dziewczynki będą miały kiedyś duży dom, który pomieści wszystkie te pamiątki ;) 


Elsa i tata (który ma na twarzy rysę, bo kredka miała nie taki kolor jaki autorka myślała, że ma )

Miś dla siostry. Po lewej stronie ma pojemniki z miodem.

Udanego tygodnia moi drodzy wam życzę. Niech wiosna, która tak jedną nóżką do nas przychodzi i ucieka, została na dłużej. A pani zima, która co rusz nie daje o sobie zapomnieć i wieje mroźnym oddechem, niech idzie już odpocząć do swojego lodowego zamku :))


9 komentarzy:

  1. :) przypomniała mi się komiczna sytuacja jak pani psycholog wysyłała dziecko naszych znajomych na terapię. Dziecko rysując mamę i tatę przedstawiało mamę jako potężną kobietę a tatę jako krasnoludka...Wreszcie przyszli oboje do przedszkola - i wszystko stało się jasne. Oni naprawdę tak wyglądali. Ona "dużawa" kobieta ponad 170 cm wzrostu, i kilkanaście kg za dużo. On malutki facet 169 cm wzrostu.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha piękne :D Choć z drugiej strony 169cm a 170 to nie aż taka różnica przecież ;)
      Dzieci jednak są niezwykłe :D

      Usuń
    2. Wzrost nie byłby tak istotny pod warunkiem że nie dzieliłoby ich 40 kg różnicy - tzn ona ma tyle więcej

      Usuń
  2. Izzy, na obrazkach Elsy jesteś naprawdę wyjatkowa. I nie piszę tego żartem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję kochana za miłe słowa. Chciałabym być dla moich dzieci kimś wyjątkowym zawsze. Nie tylko jak są małe. Zobaczymy jak będzie :) Na razie na rysunkach mam korony na głowie, kucyki z włosów a biżuterii to nie mam nawet tyle w rzeczywistości :D

      Usuń
  3. Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy, że z rysunku dziecka można tyle wyczytać. Pewnego razu moja koleżanka poprosiła mnie, by przekazać rysunek jej bratanka mojej mamie, chciała wiedzieć co o nim sądzi, bo mama pracowała z dziećmi z mocno zaburzonymi więziami, często interpretowała takie prace.
    Okazało się że chłopiec na każdym rysunku rodziny, czy rodziców twarz swojej mamy rysował zdecydowanie wyraźniej i mocniejszymi kolorami niż całą resztę. Oczy były czarne, usta krwistoczerwone, policzki czerwone. Panie w przedszkolu zaczęły podejrzewać, że to jest jakiś krzyk rozpaczy małego przed jego matką, że może mama stosuje przemoc.

    Okazało się oczywiście zupełnie odwrotnie- moja mama rzuciła okiem na rysunek i stwierdziła, że oczywiście jest to jakiś wariant, ale żeby zapytać chłopca, kiedy widział mamę z takimi czarnymi oczami, jaką sytuację mu to przypomina, bo może to być związane również z bardzo pozytywnymi emocjami, a nie strachem.
    i okazało się ... że na przedstawienie do przedszkola mama kiedyś przyszła odświętnie ubrana i w pełnym makijażu, czego nigdy nie robiła w domu. Dziecko zapamiętało sobie taką piękną mamę i chciało by zawsze tak wyglądała, więc na każdym rysunku syna miała "makijaż" :)
    a panie w przedszkolu prawie założyły niebieską kartę rodzinie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tak jak w przedszkolu u dziecka naszych znajomych - bo mama zdominowała tatę?? a tata faktycznie malućki a mama duuuuuża kobitka

      Usuń
  4. Izzy, na tym rysunku gdzie czekacie, bo jeszcze pani nie urodziła, jesteście tak do siebie podobni, że padłam!
    Tamaluga też dużo rysuje, ludzi, kwiaty, domek. No i u niej z kolej na każdym jest albo sam tata, albo tata i Tamaluga. Gdy zapytałam, gdzie ja jestem to wskazała ten rysunek zbiorowy randomowych ludzi, hahaha! Ten, co w którymś z ostatnich postów wkleiłam. Niby tam też babcia, Wiki, Ola i nasi przyjaciele, no ale mimo wszystko...

    OdpowiedzUsuń