piątek, 29 listopada 2019

Molestowanie seksualne część 1. Przerwane milczenie.

Prolog

Rzadko coś lub ktoś potrafi mną tak wstrząsnąć. Na co dzień spotykam się wprawdzie z różnymi rodzajami tragedii, ale gdy dorosła osoba, którą znasz dość dobrze, nagle otwiera się przed tobą i wyjawia swoją największą tajemnicę, od tej pory świat już nigdy nie będzie taki sam.

Molestowanie seksualne dzieci to najtrudniejszy temat z jakim przyszło mi się zmierzyć od początku istnienia bloga. Temat, o którym zwykle mówi się tylko w kategoriach sensacji. Statystyki nadal pozostają tajemnicą, większość przypadków niestety nie ujrzy światła dziennego, ale jestem pewna, że dotyczy tak wielu osób, że gdybyśmy znali liczby, bylibyśmy naprawdę wstrząśnięci...

Dzisiejszy wpis jest wyjątkowo długi, ale przeczytajcie proszę do końca. Każda informacja jest na wagę złota i może uratować komuś życie.


Moda na molestowanie

Co jakiś czas słyszymy w mediach, że kolejna znana nam osoba, wyznała, że była w dzieciństwie molestowana. Przyznam wam szczerze, że nie raz oceniałam celebrytów myśląc, że zależy im tylko na rozgłosie i sławie. Dziś wiem, że bardzo się myliłam. Zepchnięte na dno świadomości złe doświadczenia z dzieciństwa i wyparcie wspomnień, by móc funkcjonować w codzienności często decydują o tym, że dopiero po kilkunastu (a czasem kilkudziesięciu) latach ofiary przerywają milczenie. Nie będę więc już nigdy dociekać jakie dana gwiazda ma intencje w publikowaniu takich wiadomości. Być może udzielenie wywiadu na temat tych bolesnych doświadczeń jest oczyszczającą terapią, być może aktem ogromnej odwagi, a być może nawet ostatnim etapem pogodzenia się z tym, co miało miejsce wiele lat temu. Wiem jedno. Nie ma gorszego bólu emocjonalnego niż wymuszone stosunki seksualne ze sprawcą, który jest członkiem rodziny i ufamy mu ponad wszystko.



Dlaczego akurat w show biznesie tyle jest osób z traumatycznymi doświadczeniami? Aby udowodnić swoją wartość, dzieci zaniedbywane w dzieciństwie, bądź wykorzystywane, chcą coś osiągnąć lub być sławne w życiu dorosłym. Zainteresowanie mediów oraz fani dają im poczucie bycia kimś ważnym i potrzebnym, czyli tym wszystkim czym nie byli jako dzieci.


Przypomnijmy sobie biografię Marylin Monroe, która zapewne nie stałaby się tak sławna, gdyby nie jej trudne dzieciństwo. Porzucona przez rodziców, molestowana w domach zastępczych i nienawidzona przez matki zastępcze, które obwiniały ją o uwodzenie mężów, nauczyła się, że seksualność służy do osiągania celów. Choć w swoim życiu Marilyn Monroe wiele osiągnęła, na zawsze pozostała obiektem seksualnym. Dlatego też osiągnięcie celu nie zapełniło pustki i nie wyleczyło jej z traumy. 


Zranieni w dzieciństwie bardzo pragną, a jednocześnie boją się bliskości. Często dążą do związków idealnych, w których drobne konflikty ze współmałżonkiem lub dzieckiem odbierają jako przejaw odrzucenia albo agresji, która ich głęboko rani i przeraża. Ten strach przed konfliktem powoduje wycofywanie się z większości relacji. Takie i inne zachowania często są efektem wychowywania się w rodzinach patologicznych, w których obecne były przemoc i alkohol, nie było żadnych norm moralnych i łamało się wszelkie zasady społeczne.

Jak dochodzi do zniewolenia dziecka

Pierwsza myśl, jaka przychodzi nam do głowy w kontekście przemocy seksualnej to wizja zaczajonego w krzakach mężczyzny, który rzuca się na uwodzicielsko ubraną nastolatkę, gwałci i ucieka. Oczywiście, takie sytuacje też mają miejsce, ale jak dowodzą statystyki dzieci głównie krzywdzone są przez bliskie im osoby z rodziny lub otoczenia w którym przebywają.
Chciałoby się powiedzieć, jak to możliwe, że osoba bliska dziecku potrafi je tak bezwzględnie skrzywdzić. Sprawcą jest zwykle mężczyzna, może być to dziadek, ojciec, ojczym, ale również starszy kuzyn, czy kolega. Pamiętajmy, że molestowanie seksualne dotyczy każdego zachowania o tym charakterze, naruszającego godność osobistą i przyjęte zasady moralne i społeczne, niezależnie czy dochodzi do stosunku, czy nie.

Postępowanie sprawcy jest zazwyczaj starannie przez niego przemyślane, choć początkowe sytuacje mogą być przypadkowe i z pozoru niegroźne.


Aby lepiej zrozumieć cały mechanizm, przyjrzyjmy się poszczególnym etapom tragedii.

Uwodzenie


Sprawca szybko spostrzega dziecko samotne, odrzucone, spragnione bliskości i ciepła. Wykorzystując swoją pozycję lub autorytet, wyczekuje lub stwarza możliwości zbliżenia się do dziecka i zostania z nim sam na sam. Budując klimat intymnej więzi, zniewala dziecko i przygotowuje do uległości. Wielu agresorów nie sięga po przemoc fizyczną. Używa natomiast bardzo wyrafinowanych metod emocjonalnego uwodzenia, które dla dziecka mogą się wydawać zabawą, grą, wspólnym spędzaniem czasu np. chłopiec wspólnie z ojcem ogląda film pornograficzny.

Przekupione, posłuszne i uległe dziecko poddawane jest stopniowo narastającym czynnościom seksualnym a kiedy
 zaczyna się orientować, o co w tym wszystkim chodzi, nie wie, jak się zachować i co zrobić. Kiedy granice są już przekroczone, dziecko jest przygotowane psychicznie przez sprawcę, aby czuć się współwinne. 

Nie mów nikomu

Najważniejszym zadaniem sprawcy jest utrzymanie w tajemnicy dokonywanej przez niego przemocy seksualnej. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że grożą mu za ten czyn konsekwencje prawne, społeczne i emocjonalne, ale ponieważ dostarczają mu one przyjemności seksualnej, rozładowują jego napięcie, podnoszą poczucie jego wartości i ważności, zmusza dziecko do sekretu, by przez wiele lat zaspokajać swoją potrzebę siły i dominacji.

Przyczyn utrzymywania przez dziecko sekretu jest wiele. Jedną z nich jest narastające uczucie zagrożenia. Boi się ono złości mamy, lub gdy matka często choruje czy ma powtarzające się problemy psychologiczne, pojawia się lęk, że ta wiadomość znacznie pogorszy jej stan zdrowia. Dziecko może również obawiać się, że sprawca jest zdolny to samo zrobić rodzeństwu, czy też niepokoi się o swojego zwierzątko, które jest mu bliskie. Nie chce być  winne rozbicia rodziny i ma świadomość, że może zostać oddane do domu dziecka. Ponadto, dziecko może mieć złudne poczucie "profitów", wynikających z utrzymywania kontaktów seksualnych z dorosłym. Nie rozumiejąc do końca istniejącej sytuacji, czuje się zauważone i potrzebne. Czasem nawet otrzymuje nagrody w postaci pieniędzy, czy zabawek, może czuć się "wyróżnione" wśród rodzeństwa, rówieśników. Dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego, że dokonywana jest na nim przemoc.

Dziecko zmuszone w jakikolwiek sposób do utrzymania tajemnicy czuje się samotne i wyobcowane. Boryka się ze wstydem, strachem, poczuciem winy i skrzywdzeniem, z drugiej strony za wszelką cenę pragnąc bycia kochanym.

Kim jest sprawca?

Nie ma jednoznaczniej odpowiedzi na to pytanie. Często jest to osoba niedojrzała emocjonalnie, z niskim poczuciem własnej wartości, sama będąca ofiarą przemocy, pochodząca z rodziny patologicznej. Zdarza się, że będąc pozbawionym kontaktu z własna płciowością, nie do końca jest świadoma seksualnego charakteru swoich zachowań. Dziecko nie tylko może zostać wykorzystane przez członka rodziny, ale także przez kogoś, kto jest z nią "zaprzyjaźniony" Może to być jakiś dobroczyńca rodziny np. ksiądz, jakiś sponsor, ktoś, kto pomaga im w biedzie. Sprawca najpierw osacza rodzinę. Pokazuje, że jest dla niej niezbędny na tyle, że jego obecność jest w domu czymś naturalnym. Upatruje on sobie dziecko i wikła go w relację: wyróżnia, pokazuje, że rodzice są zapracowani, biedni, pogrążeni w alkoholu czy innego rodzaju problemach, mają dla niego mało czasu. 
Niektórzy sprawcy rodzą się z popędem nakierowanym na dzieci, część sama była molestowana i odzwierciedla traumę, którą przechodziła w dzieciństwie. Częściej są to jednak osoby, które mają rozszczelnione granice moralne, seksualne, z różnych powodów przekraczają silne tabu. Nawet jeśli ktoś był w dzieciństwie molestowany, to nie jest tak, że on musi robić to w życiu dorosłym. Jeśli posuwa się do tego, to jest to jego świadoma decyzja.

 Gdy prawda wychodzi na jaw.

Większość przypadków molestowania seksualnego w okresie ich trwania, a także wiele lat po, nie zostaje wyjawiona. Czasami sekret zostaje odkryty przypadkowo. Słyszałam o takiej sytuacji u nas w przedszkolu, kiedy to panie zauważyły ślady na ciele dziecka mogące świadczyć o przemocy. W przypadku molestowania dziewczynki może dojść do ciąży, której ona sama długo nie jest świadoma, ponieważ nie rozumie jeszcze związku między stosunkiem płciowym a rosnącym brzuchem. Czasami dziecko czuje ogromną potrzebę podzielenia się z kimś swoją tragedią. Starsze dzieci, z biegiem czasu zmieniają też swoje spojrzenie na sprawcę. Początkowo "dobry i ciepły" wujek, staje się patologiczną osobą, kontrolującą i krzywdzącą dziecko. 
Ale wyjawienie prawdy to dopiero początek. Choć dziecko chciałoby się uwolnić od sprawcy, może być tak silnie uzależnione od niego, że powracający lęk, poczucie winy, odpowiedzialności oraz przeświadczenie o braku lojalności (na przykład jeśli jest to ojciec) może doprowadzić do wycofania oskarżeń i odmowy pomocy.

Tłumienie

Ostatecznym przypieczętowaniem krzywdy staje się moment, gdy otoczenie dowiaduje się o traumie, ale ją lekceważy albo nakazuje dalsze milczenie – dla "dobra" krzywdziciela czy "dobra ogółu". Cierpienie ofiary trwa tak długo, jak długo nie doczeka się zadośćuczynienia i jak długo sprawca pozostaje chroniony. Jak wynika z relacji samych pokrzywdzonych, reakcje członków rodziny na ujawnienie przemocy seksualnej są w większości negatywne w stosunku do ofiary. Ponieważ nie są w stanie wyobrazić sobie tak okropnego czynu popełnianego przez bliską również im osobę (np. mąż, brat), pojawia się złość do pokrzywdzonej osoby i brak wiary w jej słowa. Umniejsza się znaczenie cierpień dziecka a bliscy nie zdając sobie sprawy z konsekwencji molestowania nalegają, aby nie rozdrapywać ran. Trudno jest im zażegnać wewnętrzny konflikt pomiędzy lojalnością w stosunku do sprawcy i ofiary (np. mąż - dziecko)

Rodzeństwo często też nie potrafi nieść wsparcia dla ofiary, ponieważ obawia się zakłócenia życia rodzinnego. Ujawnienie czynów kazirodczych burzy choćby iluzję dobrej i bezpiecznej rodziny i buduje poczucie winy, że nie ochroniło się siostry czy brata.

Dziecko czuje się więc podwójnie zranione, najpierw przez bliską mu osobę, wykorzystującą swoją pozycję, później przez innych ludzi, którzy po ujawnieniu sekretu nie udzielili mu żadnego wsparcia. 

Niektórzy terapeuci, księża czy opiekunowie dziecka twierdzą, że najszybciej i najłatwiej osoba poradzi sobie z bólem doznanego kazirodztwa, gdy szybko przebaczy krzywdy doznane od sprawcy i innych odpowiedzialnych za przemoc osób. Niestety nie zawsze ofiara potrafi wybaczyć komuś, kto przez wiele lat krzywdził ją emocjonalnie i fizycznie. Gdy na dodatek wymaga tego wiara, czy społeczeństwo, może okazać się, że przebyta trauma zamiast zmniejszyć się, pogłębi się na tyle, że przez długi okres czasu dziecko/dorosły molestowany nie będzie umiał sobie z tym poradzić. Jakże łatwo powiedzieć, że komuś wybaczam. Trudniej jest naprawdę to zrobić, gdy każdego dnia zamykając oczy widzę w swoich koszmarach mojego oprawcę.

Doświadczenia terapeutów zajmujących się ofiarami kazirodztwa wskazują, że przebaczenie nie jest potrzebne w procesie radzenia sobie z tym problemem. Jeżeli osoba zechce przebaczyć, to często jest to krok ostatni - wieńczący proces zdrowienie.

Blizny

Doświadczenie molestowania seksualnego wpływa tak silnie na dziecko, że pozostawia po sobie liczne i zróżnicowane traumy.
Autorka książki "Leczenie dziecka po traumie" Beverly James ukazała, jakie są następstwa wykorzystywania dziecka.


Poczucie winy 

Najczęściej poczucie winy kształtowane jest przez sprawcę, który chcąc oczyścić siebie obarcza nią dziecko. Przejęcie części winy na siebie, pozwala dziecku nadal żywić uczucia w stosunku do osoby zadającej ból (np. w stosunku do ojca) oraz pozornie kontrolować sytuację.

Człowiek dorosły z doświadczeniem przemocy seksualnej w dzieciństwie najczęściej izoluje się od innych, sam sobie wymierza karę, na przykład: samookaleczenia, samobójstwo, deprecjacja własnych osiągnięć, uzależnienia.


* Poczucie bezsilności 

Zobowiązane do milczenia, poprzez groźby, przemoc, czy psychiczne ograniczenia (np. że rozbije rodzinę wyjawiając sekret) dziecko molestowane seksualnie zostaje samo ze swoim poniżeniem i strachem. Uczucia te pozostają obecne przez wiele lat a osoba dorosła albo wycofuje się z życia, albo nadmiernie wszystko kontroluje.

* Poczucie osamotnienia 

Ponieważ molestowanie dotyczy zwykle osoby bliskiej dziecku, traci ono zaufanie do innych, tłumi i wycofuje emocje. W wieku dorosłym cierpi na depresję, chroniczne bóle, napięcia mięśniowe, zaburzenia oddechowe, często czuje niepokój i unika bliskiego kontaktu.

* Stygmatyzacja 

Dziecko przekonane jest o tym, że jest gorsze od innych z powodu tego, co się stało. Dorośli starają się radzić sobie z tym uczuciem poprzez dążenie do sukcesu, przy czym nigdy nie czują się wystarczająco dobrzy. Przyjmują leki psychoaktywne, czasem uprawiają ryzykowne sporty, dokonują samookaleczeń lub prób samobójczych.

* Erotyzacja 

Dziecko wykorzystywane seksualnie zaczyna postrzegać siebie wyłącznie jako obiekt seksualny, ponieważ dostaje od dorosłego fałszywe informacje dotyczące moralności i seksualności. Prowadzi to albo do koncentracji na sprawach seksu, albo do zupełnego unikania kontaktów seksualnych w dorosłości.

Skutki molestowania

Skutki molestowania mogą ciągnąć się za człowiekiem przez całe życie, a wszystko to, czego dokonuje w wieku dorosłym, ma korzenie gdzieś daleko w dzieciństwie. By lepiej zrozumieć ten mechanizm, przyjrzyjmy się jak wydarzenia z przeszłości mogą mieć wpływ na późniejsze życie.

Skutki psychologiczne:

* ofiara całe swoje życie czuje się jak obiekt zaspokojenia seksualnego, w jej mniemaniu jest "czymś" a nie "kimś"
* ma poczucie winy, bierze na siebie odpowiedzialność za sytuacje, które bezpośrednio je nie dotyczą, niczym mantra powtarza słowo "przepraszam"
* z trudnością przyjmuje pomoc, budzi się w niej przymus odwdzięczenia się
* ofiara może odczuwać bezsilność z powodu tego, że nie udało jej się powstrzymać sprawcy

* poczucie straty „niewinności”
* poczucie, że na zawsze pozostanie ofiarą
* uczucie złości wobec sprawcy, a także osób, które mogły, ale nie ochroniły ofiary przed molestowaniem

* problemy ze snem: kłopoty z zaśnięciem, częste budzenia się w nocy, koszmary
* przewlekłe stany depresyjne
* niska samoocena,
* brak asertywności
* lęki i fobie
* poczucie wstydu,
* wzmożona czujność
*  dysocjacja
* problemy z koncentracją
*  myśli samobójcze
* wybiórczość wspomnień
*  stały niepokój,
*  poczucie krzywdy
*  nieadekwatne reagowanie na dane sytuacje

Skutki fizyczne:

* otarcia, stłuczenia, siniaki
*  ból w okolicach pochwy lub odbytu, krwawienie
* przerwanie błony dziewiczej

* biegunki lub zaparcia
* infekcje dróg moczowych
* choroby weneryczne

* ciąża

 Skutki behawioralne:

* regresja w zachowaniu, np. opóźniony rozwój mowy u młodszych dzieci
* uzależnienie od papierosów, alkoholu lub narkotyków
* samouszkodzenia
* próby samobójcze
* wagary, włóczęgostwo, ucieczki z domu
* zachowania przestępcze, prostytucja

* zachowania agresywne wobec innych,
* stosowanie przemocy fizycznej
*  hiper- lub nadaktywność,
* "zamknięcie się w sobie"
* nie uczestniczenie w życiu rodzinnym lub koleżeńskim

Skutki psychoseksualne i społeczne:

* problemy z utrzymaniem stałych związków
* wchodzenie w związki sadomasochistyczne lub inne, w których partner ma skłonności do dewiacyjnych zachowań
* zmniejszenie popędu i unikania kontaktów seksualnych
* zmiana preferencji i orientacji seksualnej
* dysfunkcje seksualne
* brak umiejętności wchodzenia w relacje międzyludzkie
* unikanie bliskości fizycznej
* stawanie się sprawcą wykorzystywania seksualnego w przyszłości
* zdeformowane mechanizmy obronne powodujące negatywne postawy społeczne
* skłonność do podejmowania przypadkowych pozbawionych emocji kontaktów seksualnych
* wybieranie życia w samotności, np. w klasztorze

Skutki psychiatryczne:

* patologiczna podejrzliwość
* chwiejność nastrojów
* bulimia lub anoreksja



Molestowanie może dotyczyć każdego

Pamiętajmy, że problem molestowania seksualnego dotyczy nie tylko najbliższego nam kręgu, dlatego też powinniśmy być zawsze czujni na to jak zachowuje się nasze dziecko i czy nie nosi śladów przemocy. Dziecko szuka wzorców i akceptacji, dlatego nie trudno o sytuacje, w których ktoś stanie się autorytetem dla niego i wykorzysta swoją pozycję do zaspokojenia swoich dewiacji. Może to być trener piłki nożnej, z którym dziecko często przebywa w czasie treningów i wyjeżdża na zawody, może być to również ksiądz, czy inna osoba, która w jakiś sposób ma częsty kontakt z dzieckiem. 

Usłyszeć dziecko

Bliskości i więzi z drugim człowiekiem na pewno nie można się bać, ale w tych relacjach trzeba zachować granice. O tym gdzie leżą granice bliskości pomiędzy dzieckiem a dorosłym i mechanizmach działania dziecka, które jest wykorzystywane seksualnie, bardzo ciekawie mówi w wywiadzie dla portalu katolickiego KAI Jolanta Zmarzlik, specjalistka ds. ochrony dzieci przed krzywdzeniem z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę w Warszawie. Przeczytajcie jego fragment:

Gdzie leży granica, której dorosły nie może przekroczyć w kontaktach z dzieckiem?

Normalnie zorganizowany, zdrowy człowiek, doskonale wie gdzie jest ta granica. Jeżeli usiłuje podporządkować sobie dziecko, ma fantazje związane z tym, że ciało dziecka go podnieca albo ma zbyt dużo napięcia seksualnego, a dziecko traktuje jako najłatwiejszy obiekt do rozładowania tego napięcia, to to jest przekroczenie granicy. To nie jest tak, że normalny człowiek w pewnym momencie myśli: „a może zajrzę temu dziecku w majteczki?”. Najpierw musi się w nim budować taka potrzeba, a czyn jest konsekwencją. Nigdy odwrotnie.

Nic nie upoważnia nas do przekroczenia granicy np. spania z dzieckiem nago czy obnażania się przed nim. W naszej kulturze nie akceptujemy, nie propagujemy takich zachowań. Jeżeli się do tego dąży to znaczy, że coś musi mnie w tym podniecać. Jeżeli bierzemy dziecko na kolana nie po to, żeby mu coś pokazać, czy przytulić bo np. jest smutne, ale zaczynamy dążyć do tego, żeby ono wchodziło nam na kolana, bo czujemy związany z tym dreszczyk, to jest to przekroczenie granicy.

Jeśli dorosła osoba dąży i preferuje kontakt z dzieckiem, a nie dorosłymi, powinno to budzić niepokój otoczenia. Oczywiście są osoby, które zawodowo mają kontakt z dziećmi, ale to tylko element pracy i nie szukają z nimi kontaktów np. w mediach społecznościowych.

Czy np. trener, nauczyciel, ksiądz, powinien kontaktować się z dzieckiem za pośrednictwem mediów społecznościowych?


Ale po co? Na portalach społecznościowych na ogół chcemy powymieniać się ze znajomymi zdjęciami, przeżyciami, opiniami i informacjami. Jeżeli np. trener zakłada grupę na Facebooku, która jest otwarta do wglądu publicznego i są tam informacje dotyczące godzin treningów, czy odwołanych zajęć to jest to uzasadnione. Ale prywatne kontakty są przekroczeniem granicy.

Miałam wgląd w portal pewnego księdza, który prowadził korespondencję z chłopcami w wieku 11 lat. Pojawiały się w tych rozmowach zwroty „dobranoc syneczku”, „tęsknię za tobą”, „czemu długo się nie odzywasz?”, „czy pamiętasz, jak ostatni raz rozmawialiśmy i cię przytuliłem?”. To jest to coś, co zdecydowanie przekracza granice kontaktu z dzieckiem i jest ewidentnym dowodem do zachęcania dziecka do przekraczania barier bliskości.

Normalny człowiek obraca się w grupie dla siebie adekwatnej wiekowo, a nie tworzy sobie grupę wsparcia z dziećmi! Widziałam również wpisy nauczyciela gimnazjum, który wręcz szukał dla siebie wsparcia w grupie gimnazjalistów. Pisał im, że cierpi, nie może zaleźć sobie nikogo bliskiego, itd.

Czasami człowieka ciągnie seksualnie do dzieci i bardzo długo temu zaprzecza sam przed sobą. Tłumaczy sobie, że jest przecież fajnym opiekunem dla dzieci, one go lubią. Czasami sam przed sobą musi przekroczyć pewne bariery i dostrzega, że relacje z dziećmi są dla niego atrakcyjniejsze niż z dorosłymi, aż dochodzi do przekroczenia granic fizycznych. Myślę, że powinna obowiązywać zasada, że nauczyciele nie mogą prywatnie za pośrednictwem mediów społecznościowych kontaktować się z uczniami.

Mówi pani o ujawnieniu przestępstwa przez dziecko. Czy rodzice nie zauważają, że coś niedobrego dzieje się z ich dzieckiem?


Jeżeli chodzi o zewnętrznego sprawcę, to rodzice z reguły są ostatnimi osobami, które się o tym dowiadują. Rodzicom nie przychodzi do głowy, że dziecko może być w taki sposób krzywdzone. Posługują się magicznym myśleniem, że takie zło jest gdzieś daleko, w określonych środowiskach, że sprawca wygląda jakoś inaczej, że moje dziecko jest mądre i nie pozwoli się skrzywdzić. Tymczasem to tak nie działa. Często różne sygnały, które dziecko wysyła do otoczenia postrzegane są jako jego marudzenie, wymówki, lenistwo, niegrzeczność.


Wyobraźmy sobie, że rodzic uzdolnionemu dziecku kupił za kredyt zaciągnięty w banku fortepian, zapłacił za drogie prywatne lekcje, a “nieodpowiedzialny” dzieciak po trzech miesiącach wykręca się od grania, mówi, że nauczyciel jest głupi a granie nudne. Rodzic reaguje gniewem i wywiera na dziecko presję, zamiast przeanalizować sprawę pod kątem molestowania seksualnego syna przez nauczyciela.

Rodzice przeważnie nie słuchają swoich dzieci. Kiedy córka mówi matce, żeby ta nie chodziła do pracy, że nie chce zostawać w domu z ojczymem, matka mówi, żeby ta przestała histeryzować, że jest już duża, że może zostać. Nie wchodzi głębiej w to, czemu to dziecko jest zdenerwowane albo ciągle udaje, że boli ją brzuch tylko po to, aby matka nie zostawiała jej z ojczymem.

Matki udają, że nie widzą, że dziecku dzieje się krzywda?

Matki w rodzinach kazirodczych są również ofiarami. Po to, żeby przetrwać w tej rodzinie stosują wiele mechanizmów zaprzeczeń, wypierań i oszukiwania samej siebie. One w sumie wiedzą, co się dzieje, ale nie chcą przyjąć tego do wiadomości.

Jeżeli dziecko jest wykorzystywane przez kogoś wyjątkowego, cieszącego się powszechnym szacunkiem, autorytetem np. księdza, czuje się wybrane, wyróżnione spośród innych. Dla dziecka w jego posłudze, w rytuałach, których dokonuje jest coś niecodziennego, coś z magii, coś odświętnego. Im bardziej dziecko może się zbliżyć do tego, tym bardziej czuje się wyróżnione i zaszczycone. Dziecko związane jest wyróżnieniem, nie może więc zrobić przykrości księdzu i czegoś mu odmówić.


Taka sytuacja: przed telewizorem siedzi rodzina i ojciec na sofie przytula córkę, głaszcze po włosach i całuje w szyję. Kobieta z takiej rodziny nie myśli wtedy, że takie zachowania są nieakceptowalne, tylko myśli: „dlaczego on mnie tak nie całuje? Nie podobam mu się”. Jest zasmucona, zła, zazdrosna. Ten, kto żyje w normalnej rodzinie, nie jest w stanie tego zrozumieć. Ta kobieta skupia się na swoim cierpieniu.

Kolejny przykład to 10-letnia dziewczyna wykorzystywana przez dwóch mężczyzn. Pierwszy sprawca wmawiał jej, że się z nią ożeni. Był wobec niej delikatny, kiedy mówiła „nie” to się wycofywał, ale ta relacja była zdecydowanie seksualna. Z kolei inny mężczyzna, który ją wykorzystywał, groził jej i ją wyzywał. Dziewczyna miała dokładny podział w głowie – pierwszy z nich nie robił jej krzywdy, nie miała do niego pretensji. W jej rozumieniu tylko ten drugi ją krzywdził. Od pierwszego dostała to, czego jej brakowało – miłość. Tak posłodzonej krzywdy nie postrzegała jako czegoś, co nie powinno nigdy mieć miejsca.

A jak reagują sprawcy, kiedy ich przestępstwo zostanie ujawnione?


Kilka lat temu prowadzono badania dotyczące zachowań sprawców przemocy i wykorzystywania seksualnego. 85% z nich po aresztowaniu głęboko zaprzeczało, że cokolwiek zrobiło. Po sprawie sądowej, na której zapadł wyrok skazujący, 90% dalej twierdziło, że to pomówienie.

Na początku sprawca zaprzecza wszystkiemu, mówi, że to wymysły, że się ofiarą ogólnej nagonki. Później uderza w dziecko. Twierdzi, że to ono wszystko wymyśliło i kłamie. Następnie winę przenosi na inną osobę – żonę, bo chce się rozwieść, teściową – bo go nie lubi, współpracownika – bo chce wygryźć go z pracy, bo za dobrze sobie radzi. Przykłady osób, które „czyhają” na sprawcę można mnożyć w nieskończoność.

Następnie sprawca mówi, że brał dziecko na kolana i przytulał, ale to przecież nie jest molestowanie. Potem przyznaje, że może zdarzyło się raz, że jak przytulał to mogła mu ręka „zjechać” na pośladek, a dziecko źle to zinterpretowało. Później zaczyna przyznawać, że zdarzyło się to jednak więcej niż jeden raz.

W kolejnym etapie sprawdza tłumaczy, że nie robił przecież dziecku żadnej krzywdy i chyba lepiej, że on nauczył je „dobrego seksu”, a nie jakiś gówniarz, który nie wie, jak się to robi, czy jakiś zboczeniec.


I tak sprawca usiłuje wytłumaczyć swoje postępowanie od zupełnego zaprzeczenia do podania “racjonalnych” argumentów, dlaczego to zrobił. Zajmowałam się sprawą, gdzie ojczym 5-latki mówił, że wykorzystywał ją seksualnie, bo kiedy jej matka wychodziła rano z domu, to ona wchodziła mu do łóżka. Stwierdził, że to ona go sprowokowała a ofiarą jest on. Może przepraszać, pokutować za grzechy, odpowiedzieć za to przed sądem, ale to jednak wina dziecka.


Jakie konsekwencje w życiu dorosłym może mieć doświadczenie w dzieciństwie wykorzystywania seksualnego?

To zależy od tego jak blisko dziecko było ze sprawcą, jak ważna to była postać w jego życiu, czy życiu rodziny, od tego czy było zastraszane, czy otoczenie reagowało na to, czy po ujawnieniu otrzymało wsparcie. Jeżeli dziecko natychmiast uzyska wsparcie, matka stanie po jego stronie, uzyska fachową pomoc psychologiczną, jeśli to „przepracuje”, to zawsze będzie to jego doświadczeniem życiowym, ale będzie mogło z nim dalej żyć. Dziecko pod wpływem terapii i wsparcia rozumie, co się stało i jak cierpiało, ale jest w stanie iść dalej.


Jeśli wsparcia nie otrzyma i trauma nie zostanie “przepracowana”, to dziecko ogranicza całe swoje życie do tego. Molestowane przez duchownego traci wiarę, odsuwa się od Kościoła. Dziewczynka wykorzystana przez mężczyznę ma trudności relacjach partnerskich, współżyciu seksualnym, a nawet w opiece nad własnym dzieckiem. Bywa, że ma kłopoty z akceptacją własnego ciała, czuje do niego wstręt, popada w anoreksję, okalecza się, uzależnia od środków psychoaktywnych.

Na co rodzice powinni zwracać uwagę, żeby chronić swoje dzieci?

Odpowiem tak: powinni zwracać na nie uwagę. Przede wszystkim, być w dobrej, bliskiej, bezpiecznej relacji z dzieckiem. Im bardziej rodzice są rozliczający, dyscyplinujący, pobudzający fałszywe ambicje, a dziecko obawia się ich albo chce zasłużyć na ich akceptację, tym bardziej jest narażone na kontakt, ze sprawcami wykorzystywania seksualnego. Trudniej będzie mu też ujawnić, że coś takiego się dzieje. Jeżeli dziecko zachowuje się w sposób, który nas denerwuje, złości czy niepokoi, to rodzic powinien być nie przy swoich emocjach, tylko zastanowić się nad emocjami dziecka i wejść w nie głębiej, aby poznać przyczynę takiego zachowania. Dziecko musi czuć, że jesteśmy naprawdę zainteresowani tym, co się z nim dzieje i co ono czuje.

Ważne jest też to, aby szanować „nie” dziecka i żeby uczyć go postawy asertywności. Pozwolić mu zdobywać różne doświadczenia, dokonywać wyborów samemu, żeby przekonało się, że jeśli nie chce założyć czapki zimą, to zmarznie.

Jeśli chodzi o wykorzystywanie seksualnie, to sprawcy na ogół poszukują dzieci, które łatwo poddadzą się manipulacji. Jeśli dziecko zaczepione przez pedofila powie nie, to wielu z nich odejdzie, żeby poszukać łatwiejszego celu. Trzeba uczyć dziecko, że ma prawo decydować o swoim ciele i o tym, czego potrzebuje.





Dziecko, które doświadcza wykorzystywania seksualnego, może przejawiać również następujące zachowania, które powinny nas zaniepokoić:

* Zaczyna unikać zostawania sam na sam z którymś z członków rodziny, przejawia niespodziewany lęk przed jakąś osobą dorosłą albo nie chce się z nią kontaktować.

* Próbuje powiedzieć o wykorzystywaniu w sposób pośredni - za pomocą aluzji, rysunku i wskazówek. 

* Opisuje zachowania jakiejś osoby dorosłej, które wskazują na to, że osoba ta próbuje uwieść dziecko z zamiarem wykorzystywania seksualnego.

* Wydaje się przygnębione i wycofane, skarży się na dolegliwości fizyczne, które nie mają uzasadnienia medycznego.

* Ma problemy ze snem.

* Przejawia dolegliwości wskazujące na wykorzystywanie, na przykład ból w okolicy pochwy lub odbytu;

* Nie chce chodzić do szkoły bądź też nagle traci zdolność koncentracji uwagi i zaczyna mieć problemy z nauką.

* Zaczyna zachowywać się agresywnie;

* Przejawia nietypowe zachowania seksualne - publicznie się masturbuje, używa nowych określeń czynności seksualnych lub intymnych części ciała, wykazuje wiedzę seksualną, której się po nim nie spodziewasz.


* Fragment pochodzi z poradnika fundacji Dajemy Dzieciom Siłę "Jak chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym. Poradnik dla rodziców i profesjonalistów".


Pamiętajmy, że dziecko nie rozumiejąc mechanizmów kierujących dorosłymi i nie znając zasad moralności, samo czuje się winne wydarzeń. Ma poczucie, że jest złe, brudne i zasłużyło sobie na tak okropne traktowanie. Dziecko dźwiga ogromny ciężar, o którym często nie ma komu opowiedzieć, ponieważ nie ufa już dorosłym i nie znajduje wokół siebie nikogo, kto okazałby mu wystarczająco dużo uwagi i cierpliwości, by wyjawić mu swój sekret.

Świadectwo

Molestowanie seksualne to tragedia przeżywana w samotności, rozbijająca dziecięcy świat na tysiące kawałków. Ogromnie trudno jest nauczyć się opowiadać o doświadczonej w dzieciństwie przemocy i doznać uleczenia wyrządzonych przez nią ran. Często pokrzywdzeni szukają kontaktu z innymi ofiarami poprzez internet. Na forach można znaleźć setki anonimowych zwierzeń o ogromnej tragedii, jaka spotkała je w dzieciństwie i naznaczyła na całe życie. Przeczytajcie zwierzenia dwóch kobiet:

* Witam wszystkich. Mam 40 lat. W dzieciństwie byłam molestowana przez ojczyma. Nie wiem dokładnie kiedy to wszystko się zaczęło bo wspomnienia jakie coraz częściej do mnie wracają są z różnych okresów życia. Takie wyraźniejsze dotyczą wieku 9-14 lat, kiedy to moja kochająca mamusia pozwoliła temu draniowi na spanie ze mną w jednym łóżku. Uprawiał ze mną seks regularnie, dotykał gdzie chciał a ja choć czułam,że coś jest nie tak nie mogłam nic zrobić. Nie miałam pojęcia że tak nie powinno być, że moje odczucia są trafne. Zrozumiałam to w wieku ok.11-12 lat a jednak nie potrafiłam sobie pomóc. Spytacie zapewne o to samo o co ja pytałam samą siebie:-Gdzie była wtedy matka? Czy ona nic nie widziała?

Jestem teraz matką i nie wyobrażam sobie, tego żebym mogła przeoczyć coś takiego. Ale dziś moja dorosła córka, która o niczym nie wie po powrocie od babci( mojej matki) zadała mi pytanie, czy to prawda że ja miałam romans z ojczymem bo babcia jej to powiedziała? Proszę, powiedzcie mi jak można tak niszczyć swoje własne dziecko? Moje życie nie jest udane ale nie wiem czy to ma związek z przeżyciami z dzieciństwa czy po prostu ja nie potrafię żyć.

* Witam! Czytając te wszystkie wasze opowieści z waszych przeżyć w dzieciństwie odczuwam dokładnie to samo co wy moje drogie. Ja żyje z tym prawie czterdzieści lat .Obecnie jestem pięćdziesięcioletnią kobietą która ze swoją tajemnicą w poczuciu winy bez żadnej fachowej pomocy brnie dalej przez życie myśląc, że wszystko się da z biegiem czasu zapomnieć, że czas uleczy rany. Guzik prawda!

Mam męża który mnie kocha a ja nie potrafię odwzajemnić jego uczuć,bo ciągle czuje się ,,brudna'' z poczuciem winy że kiedyś w dzieciństwie ktoś mi wyrządził wielką krzywdę odbierając mi poczucie wartości mojej osoby ,uczucie bezpieczeństwa przy bliskiej mi osobie,wartości kobiece jakimi powinna się cieszyć dorosła kobieta.......po prostu nie umiem KOCHAĆ.

Moje życie nie jest udane. Nie takie przynajmniej jakie powinno być a główną przyczyną tego jestem Ja. Niby mam męża, dzieci dom sytuację finansową dobrą to wydaje się, że wszystko powinno być wspaniałe a nie jest. Ciągle wszystko psuję. Nie potrafię się z tego cieszyć.Nie potrafię tego uszanować.Nie potrafię tego zrozumieć, że to wszystko to moja rodzina w której powinnam się czuć bezpieczna i kochana.........a przyczyna Ja i alkohol!

Tak alkohol co prawda nie piję na co dzień ale na imprezach (...) Zawsze w gronie znajomych czuję się gorsza,czuję że moje piętno jest wypisane na moim czole ,czuję się niedowartościowana,czuję się zerem i zalewam to wszystko ,by odrzucić te wszystkie obawy i lęki i by przez chwilę poczuć się inna, pewniejsza siebie co natomiast przynosi inne nieoczekiwane a może oczekiwane, odwrotne skutki.

Złość męża i kolejne awantury i znowu poczucie winy że znowu zrobiłam coś złego,że znowu zawaliłam. To jest koszmar! A tyle razy sobie obiecywałam że to koniec z alkoholem ...........Ja i tak już jestem skończona.

Moje poczucie niezaradności życiowej topie w alkoholu ale to nie przynosi ulgi wręcz przeciwnie wpycha mnie jeszcze w większe bagno niż jestem

Cieszę się bardzo że znalazłam to forum ,że komuś chociaż po części mogłam opisać i wyrzucić to z siebie Jest mi lżej.

Tak więc moje drogie nie czekajcie dłużej nie pozwólcie by ta zmora ten koszmar dzieciństwa niszczył wam życie.Czym szybciej rozwiążcie ten problem to lepiej dla was, bo będzie w was tkwił i coraz bardziej się wżerał w waszą świadomość i oplatał poczuciem winy, nie czekajcie z oskarżeniami tych .........brak słów..tych zboczeńców, bo nikt nie ma prawa odbierać nam dzieciństwa ,nikt nie ma prawa wpajać nam poczucie winy że to co się stało jest z naszej strony chciane,nikt nie ma prawa nas dotykać w miejsca które są tylko naszą własnością i nikt nie może ich wykorzystywać wbrew prawu.Korzystajcie z porad specjalistów bo sami na pewno a wierzcie mi, sobie nie poradzicie.

Pozdrawiam was wszystkie i życzę silnego ducha walki .




W kontekście adopcji.

Kochani, wiele razy słyszymy jak szczęśliwi rodzice po otrzymaniu telefonu z propozycją dziecka chwalą się, że ich maluch jest zdrowy. I faktycznie często tak jest, że fizycznie nic mu nie dolega lub musi przejść przez na przykład fizjoterapię, która pomoże mu funkcjonować w sposób normalny. Pamiętajmy jednak, że zdrowie dziecka nie ogranicza się tylko do zdrowia związanego z ciałem, ale także z psychiką dziecka i jego stanem emocjonalnym. Dzięki współczesnej technice i wiedzy medycznej, dziecko można rehabilitować i osiągnąć ogromne rezultaty. Ran psychicznych nie leczy się tak szybko, a z dużym prawdopodobieństwem nie znikną nigdy. Dlatego też tak ważne jest, żeby poznać zachowania dziecka, jego traumy na tyle, by udzielić mu pomocy i wsparcia. Na nowo zbudować szacunek do samego siebie i wiarę w ludzi. 

Rozbity dzban już na zawsze pozostanie sklejką małych kawałeczków, ale nadal można do niego wlać wodę i trzymać w nim piękne kwiaty.

Epilog

Przepraszam, że tyle razy gdzieś w myślach krytykowałam Twoje zachowanie i oceniałam. Wiedziałam, że przesadzasz nadmiernie kontrolując wszystko, ale nie wiedziałam dlaczego. Już wiem. Już wiem, że inaczej nie potrafisz, bo stracisz poczucie, że trzymasz życie w garści. 

Obejrzałam teledysk starego przeboju Kasi Kowalskiej, o którym mówiłaś, że doskonale odzwierciedla to, co czujesz. Piosenkę znam bardzo dobrze, ale do tej pory nie zastanawiałam się i nie analizowałam o czym jest. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak ogromny ciężar musisz ze sobą nosić każdego dnia. Rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność, cały czas przeplatają się ze wstrętem i nienawiścią do tego, co Ci się przytrafiło. Wczuwając się w to, co pokazane jest na tym krótkim filmie przytulam tę małą dziewczynkę, której zabrano niewinność.

Mówisz, że masz bardzo niskie poczucie własnej wartości. Wiesz, paradoks tkwi w tym, że jesteś najbardziej wartościową osobą jaką poznałam w ostatnich kilkunastu latach, a może nawet w całym moim życiu. Dlatego chciałabym Ci powiedzieć, że nie jesteś sama i nie musisz się już bać.

Mam nadzieję, że uda się wyprostować Twoje życie, bo zasługujesz na to, by je przeżyć najlepiej jak można i przejść przez nie, a nie obok. 








Żródło informacji:

www.psychologia.edu.pl
www.psychologiawygladu.pl
www.psychologytoday.com
www.ekai.pl
www.pl.aleteia.org

www.edziecko.pl



































































































6 komentarzy:

  1. W kontekście takich problemów, mój dotyczący niepłodności to pryszcz. Często nie mamy pojęcia, jak ogromny ciężar dźwigają niektórzy ludzie.
    Poznałam po latach sytuację dziewczyn, które wraz z braćmi przebywały w domu dziecka aż do usamodzielnienia. Prawie wszystkie były wcześniej molestowane przez ojca. Najstarsza z nich zadała kiedyś pytanie wychowawczyni - "czy pani mąż też tak robi córkom"? Myślały, że to normalne.
    Po kilku latach, najstarszy z braci wrócił do domu dziecka zapytać tą samą wychowawczynię- "czy to prawda, że mój ojciec robił TO siostrom, wiem że pani powie mi prawdę". Chłopcy w rodzinie nic nie wiedzieli i nie domyślali się. Kiedyś już chyba wspominałam o tym w komentarzach, ale ta rodzina siedzi mi głęboko w głowie, bo wiedzieli o sytuacji wszyscy: sąsiedzi, znajomi, ksiądz we wsi, posterunkowy i sąd, który skazał ojca na kilka lat, a potem pozwolił mu wrócić do domu rodzinnego, mimo, że żona się z nim rozwiodła. Podejrzewam, że takich sytuacji są tysiące, nie umiem sobie wyobrazić z jakim piętnem te osoby muszą sobie potem radzić przez całe życie. Między innymi dlatego jestem zdania, że nie powinno się "faworyzować" rodzin biologicznych w kategoriach więzów krwi. Zbyt często są to właśnie tylko "więzy", które zostają na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidio, absolutnie się z Tobą zgadzam. Większość ludzi decydujących o pozostaniu dziecka w rodzinie biologicznej po prostu nie ma pojęcia co to może oznaczać. Często przecież ta rodzina to nic dobrego. Nie tylko nie daje dziecku tego co powinna, ale również kaleczy je na całe życie.
      Napisałam, że o molestowaniu zbyt mało się mówi, a jeśli już to w kategoriach sensacji. I tak jest, bo wszyscy się oburzają, że ksiądz molestował, że ojciec, że kobieta w pracy była wykorzystywana. Tylko na drugi dzień nagłówki znikają, pojawiają się nowe sprawy, a te idą w zapomnienie. Przecież za tą sensacją stoi człowiek, zraniony, potrzebujący pomocy. Nie wyobrażam sobie wiedzieć i nic nie zrobić, tak jak w przykładzie, który podałaś. Ludzie zawsze się tłumaczą, że nie chcą się wtrącać, że to nie ich sprawa, a cóż ja mogę, a to a tamto. Łatwo jest wpłacić datek na dzieci, gdy zbierają do puszki. Ale często ta prawdziwa pomoc to właśnie zainteresowanie, udzielenie wsparcia pokrzywdzonej osobie, jeśli tylko mamy taką możliwość. Nie dziwię się, że cały czas o nich myślisz.
      Tak, nasz problem niepłodnościowy to pryszcz, choć z drugiej strony dla nas równie bolesny. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma gorzej. To tylko dowodzi smutnej prawdy, że tak jak napisałaś, nie mamy pojęcia jak ogromny ciężar większość z nas dźwiga :(

      Usuń
  2. Moja koleżanka kiedyś wyjawiła mi, że została zgwałcona przez swojego ojca. Podobno stało się to tylko raz, kiedy był pijany. Miała 12 lat. Nikomu z dorosłych nie powiedziała a on na następny dzień zachowywał się tak, jakby nic się nie stało.
    To straszne, że czasem dzieje się to tak blisko nas. No i sam fakt, że nie możemy powiedzieć ani zrobić niczego, żeby tej osobie pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślę, że my dorośli jednak możemy coś zrobić, a przynajmniej spróbować być wsparciem dla tej osoby, żeby wiedziała, że nie jest sama. Jeżeli natomiast jesteś dzieckiem to jednak trudno cokolwiek zadziałać, bo samemu nie rozumie się pewnych mechanizmów. Można się zwrócić do zaufanego dorosłego, który będzie wiedział co dalej. Ojciec Twojej koleżanki może faktycznie nic nie pamięta, ale założę się, że ona nie zapomni do końca życia. Smutne :( Ktoś powie, a co tam, jeden raz. Ale ten jeden raz kaleczy tak samo.

      Usuń
  3. Kiedyś wydawało mi się, że takie historie dzieją się gdzieś poza mną. Niestety do czasu. Mam znajomą, którą przez wiele lat wykorzystywał brat. Związał ją tak ze sobą do tego stopnia, że już jako dorosła osoba nie potrafiła mu w niczym odmówić, spłacała długi, wręcz utrzymywała faceta. Mąż, który znał historię nie zareagował. Ja bym chyba nie wpuściła człowieka pod sój dach, zwłaszcza, że mają córkę. I to dochodzę do tego, co najsmutniejsze. Ta mama nigdy nie szukała pomocy, nie przepracowała tych trudnych doświadczeń, a została mamą dziewczynki, która miała prawdopodobnie podobne przejścia. I niestety nie potrafiła jej pomóc. Bo jakże, skoro sama pomocy nie otrzymała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie tak samo myślałam. Że to gdzieś dzieje się daleko, poza mną. A tu nagle okazuje się, że masz żywy przykład pod samym nosem. U mojej koleżanki jest podobna historia, dlatego muszę coś zrobić, nie mogę przejść obojętnie. Dla nas ludzi, którzy tego nie doświadczyli jest niewyobrażalne, że można cały czas mieć kontakt z taką osobą. A jednak. Dopiero po przeczytaniu wszystkich materiałów, jakie przygotowałam do tego posta rozumiem jak to działa. Jesteś tak zniewolona, że nie potrafisz się uwolnić, zwłaszcza jeśli oprawcą jest ktoś z rodziny.
    Trudna sprawa, ale warto walczyć o skrawek siebie. Nie miałam pojęcia, że tyle złego może to wyrządzić. Dlatego piszę w kontekście adopcji, bo ludziom się wydaje, że o super zdrowe dziecko. Zdrowe na ciele, ale często naznaczone piętnem innego rodzaju, które jest strasznie gorsze niż kilka siniaków, czy niepełnosprawność ruchowa. :(

    OdpowiedzUsuń