Dziecko
-
O dwóch takich co księdza okraść chciały.
Dwa tygodnie temu odbyło się w naszej parafii coroczne święcenie pojazdów, oczywiście z okazji Dnia Bezpiecznego Kierowcy i ich patrona – św. Krzysztofa. Jako że żar lał się z nieba, zaparkowaliśmy nieco dalej, pod drzewami. Po zakończonej mszy, dziewczyny szybko pobiegły do ministranta i odebrały należne im lizaki za dobre zachowanie, a potem udaliśmy się do naszego samochodu. Ksiądz szedł w towarzystwie organisty, który zbierał na tacę i rozdawał do wyboru obrazki lub medalik ze św. Krzysztofem. Kiedy nadeszła nasza kolej, dziewczyny z zainteresowaniem patrzyły jak nasze autko zostało poświęcone. Organista nie dochodził do parafian, ofiarę można było złożyć podchodząc do niego. No to moje panny podeszły z pieniążkami. Kiedy…
-
Adopcyjna sielanka.
Kiedy zadzwonił telefon z informacją, że czeka na nas nasza córka, nagle świat nabrał innych barw. Jak pamiętacie byliśmy wtedy na wakacjach, środa, w zasadzie pierwszy tydzień z dwóch jakie chcieliśmy spędzić w Toskanii. I choć pani dyrektor ośrodka mówiła, że spokojnie możemy dokończyć urlop, to oczywiście nie chcieliśmy. Z jednej strony można powiedzieć, że tyle czekaliśmy, więc jaką różnicę robi jeden tydzień, ale z drugiej to właśnie to, że tak długo czekaliśmy, sprawiło, że nie chcieliśmy czekać ani minuty dłużej. Kiedy przywieźliśmy Elsę do domu, miała katar, nie mogła spać, a my nie mieliśmy żadnego doświadczenia w opiece nad maluszkiem. Kiedy spała, dzwoniliśmy jednak do znajomych z radosną nowiną,…
-
On i one dwie, czyli o tym jak półtoraroczny kawaler chciał zabrać dziewczyny na przejażdżkę samochodem.
Kilka dni temu odwiedziłyśmy naszą sąsiadkę, która ma półtorarocznego synka. Mały wszedł już w ten etap, kiedy to starsze koleżanki jawią się jako bezwzględna konkurencja w zdobywaniu zabawek, więc często wyrażał swoje głośne niezadowolenie, gdy zapragnął czegoś, co w danej chwili znajdowało się w rączkach Elsy czy Misi. Sytuacja uległa poprawie, gdy wyszliśmy na taras. Ogród miał bowiem dla maluszka większą ilość atrakcji niż oferował dom. Na pierwszy ogień poszedł ślimak, który bardzo go zainteresował swoją twardą skorupką. Obracał go z ciekawością (tzn. maluch ślimaka, nie odwrotnie) pomrukując coś pod noskiem. Po jakimś czasie ślimak już chyba miał dość, bo wyszedł ze swojej muszli i wyraźnie pogroził maluchowi swoimi rogami.…
-
Głupie zabawy dzieci (ku przestrodze)
Prawo jazdy zrobiłam jakieś… sto lat temu. W każdym razie tak dawno, że od tego czasu jak nic minęły lata świetlne. Ale pamiętam jak dziś moment, kiedy to odbierałam dokument w Urzędzie Miasta ciesząc się, że zaraz to ja zasiądę za kierownicą w drodze do domu. Czułam wtedy ten dreszczyk emocji, że obok mnie nie siedzi już instruktor, który w każdej chwili może zahamować. Byłam zdana tylko na siebie, na swoje umiejętności jazdy. Pomimo tego, że zawsze lubiłam jeździć, nigdy nie czułam strachu, a jazda sprawiała (i nadal sprawia) mi ogromną przyjemność, to na początku byłam bardzo ostrożna i niepewna. Kiedy miałam ustąpić pierwszeństwa przejazdu, czekałam aż pojazd będzie na…
-
Apel dziecka nienarodzonego.
Zdjęcie:Pixabay Niektórym trudno uznać mnie za człowieka. Nie mam jeszcze wykształconych wszystkich narządów, nie potrafię nawet określić jakiej jestem płci. Poczęto mnie podczas jednej z imprez, nieplanowo. Mieszkam więc w łonie pewnej kobiety i zwracam się do was dziś, bo jutro może mnie już nie być. Mamo (nie wiem, czy mogę tak o tobie mówić, ale zaryzykuję) Już wiem, że mnie nie kochasz, dajesz mi to do zrozumienia codziennie odkąd dowiedziałaś się, że nosisz mnie pod swoim sercem. Słyszę jak mówisz, że masz prawo wyboru, że kobieta sama decyduje o swoim ciele, że to twoja decyzja, czy pozwolisz mi zostać, czy nie. Wolność wyboru, ale nie dla mnie. Ja modlę…












