Adopcja
-
Wojna damsko – męska, czyli o podejściu mężczyzn do problemu niepłodności i adopcji
Podobno udowodniono, że pochodzimy z innych planet. Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Venus. Często przecież myślimy inaczej, mówimy co innego, lubimy co innego, nasze mózgi pracują w inny sposób. Jak więc znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia jeśli chodzi o tak ważne rzeczy jak niepłodność czy adopcja? Jak rozmawiać efektywnie, by nie oskarżać się nawzajem? Z problemem niepłodności spotykamy się na co dzień. Ciągle przecież słychać, że koleżanka nie może zajść w ciążę, ktoś tam z rodziny, w pracy, w telewizji oglądamy różnorakie programy temu poświęcone. Jednym słowem problem jest ogromny. Obserwujemy, słuchamy, ale czy potrafimy o tym mówić? Chyba nie. Jeśli problem nas nie dotyczy, to co możemy powiedzieć sąsiadce, która bezskutecznie…
-
Chcę adoptować dziecko. Co teraz? -wskazówki dla przyszłych rodziców.
Podjęliście decyzję o adopcji? Gratulacje! Pierwszy ważny krok za wami. Teraz cała procedura, czyli co was czeka. Poniższa lista dotyczy naszego ośrodka, każdy oczywiście może mieć swoje wewnętrzne ustalenia, więc po wyborze odpowiedniej placówki warto zapytać o wszystkie szczegóły. 1. Zgłoszenie do Ośrodka i wstępna rozmowa. Rozmowa ma charakter informacyjny. Wstępnie zapytają was dlaczego chcecie adoptować dziecko, czy jesteście przygotowali na zagrożenia wynikające z pochodzenia dziecka, jakie dziecko chcielibyście przyjąć itd. Nie zrażajcie się, jeśli usłyszycie, że dzieci zdrowych nie ma, że będziecie musieli długo czekać, że jeszcze sporo par z poprzednich lat nie otrzymało propozycji. Bądźcie zdecydowani w swoich odpowiedziach i wysłuchajcie co ma do powiedzenia pracownik ośrodka. 2.…
-
O Sylwii, czyli dlaczego adopcja ma sens
Kiedy miałam 8 lat przeprowadziliśmy się do nowego miejsca. Była to stara kamienica, dziś już troszkę wymarła, ale wtedy jeszcze tętniąca życiem. Jej mieszkańcy przedstawiali typowy przekrój pokoleniowy – od dzieciaków w wózkach do prawie 100-letniego pana Antoniego, który siedział na podwórku na swoim krzesełeczku i bacznie przyglądał się, co dzieje się wokół niego. Jednym z naszych sąsiadów w klatce, było małżeństwo z córką zajmujące mieszkanie na parterze, jedna izba z kuchnią i łazienka do podziału. Sylwia, bo tak miała na imię dziewczynka, miała wtedy kilka miesięcy. Urodziła się zdrowa, bez żadnych komplikacji. Miała niestety to nieszczęście, że jej rodzice byli alkoholikami. Do dziś pamiętam jak wystawiali wózek z małą…
-
O potrzebie miłości.
Kochani, właśnie odkryłam 2-minutowy filmik pt. „Kreda”, być może znacie, ale ja nigdy go nie widziałam. Bardzo wzruszający. Zachęcam do obejrzenia, na stronie Facebooka link do filmu…
-
O pewnym chłopcu imieniem Antoś.
Siedzę w poczekalni. Drzwi na oddział maluchów zamknięte. Po chwili otwierają się i wychodzi siostra, ale bez mojego dziecka. Tym razem, wyjątkowo zaprasza mnie do środka. Długi korytarz i salki po obydwu stronach. Śmiech i radość towarzyszą atmosferze, więc nikt by nie pomyślał co kryje się za tą zasłoną. Łączy te dzieci jedno- nie mają rodziny, przebywają pod opieką sióstr. Zbyt małe, żeby wiedzieć, co naprawdę się dzieje, przytulają się do swoich opiekunów, beztrosko bawią się z nimi i innymi dziećmi. Kolorowe, piękne pokoiki wyglądają dokładnie tak jak te pokoiki, które dzieci mają w domu. Biorę E. na ręce i idziemy razem z siostrą korytarzem. Uśmiecham się do wszystkich szkrabów…












