Adopcja
-
Opcja adopcja.
Większość z nas nie wierzy w postanowienia noworoczne, ale co by nie mówić ten magiczny moment, ta jedna sekunda, kiedy kończy się stary rok, czasem pozwala nam uwierzyć, że może będzie lepiej? Rozmawiając ze znajomymi nie raz słyszę „Niech ten rok już się skończy”, bo albo ktoś ma problemy zdrowotne, albo w pracy nie idzie, albo ciężko coś załatwić. Tak jakby ten jeden dzień mógł wiele zmienić… Ale paradoksalnie czasem zmienia. Dlaczego? Bo zmienia się nasze nastawienie, bo zaczynamy dostrzegać pewne rzeczy i inaczej patrzeć na nasze życie. Może dlatego ten okres Świąt i Nowego Roku jest dla niektórych tą magiczną datą, kiedy to otwieramy się na nowe, dotąd nieznane…
-
Bo jak nie wiadomo o co chodzi …
Powiem wam, że od dawna już doceniam posiadanie dwójki dzieci. Jestem wprawdzie w tym temacie strasznym laikiem, bo jak wiecie sama jestem jedynaczką, ale chyba instynktownie jestem w stanie wyobrazić sobie jak taka relacja z rodzeństwem mogłaby wyglądać. Wspominałam już kiedyś, że najbardziej zależy nam na tym, żeby dziewczynki były ze sobą związane i w przyszłości były dla siebie wsparciem. Oczywiście wiadomo, każda założy swoją rodzinę, ale głęboko wierzę w to, że więzi o którą dba się przez cały życie, nie tak łatwo zerwać. Gdy dziewczynki były małe, różnica wieku była widoczna, bo wiadomo jedna na przykład już mówiła, a druga jeszcze nie, czyli zupełnie inny wymiar zabawy. Myślę, że…
-
Witaj w moim świecie, w którym żyłam tyle lat.
W czasie naszych starań o dziecko, jedna z moich koleżanek, Marta, również postanowiła zostać mamą. Po jej stronie lekarz nie widział żadnych przeszkód, natomiast u jej partnera wystąpiła bardzo słaba jakość nasienia, więc po kilku miesiącach prób lekarz zaproponował im in vitro. Ponieważ koleżanka nie widziała żadnych przeciwskazań, zdecydowali się podejść do procedury w Białymstoku. Był to ten czas kiedy ja również jeździłam do tej kliniki, więc bywało, że tam właśnie się spotykałyśmy. Zaszła w ciążę i to za pierwszym podejściem, ja jak wiecie nie, choć jeszcze jakiś czas po niej podejmowałam próby. I tu chciałabym trochę napisać jaką osobą jest Marta. Znamy się od ponad 10 lat, więc można…
-
Adopcyjne dylematy część 2. Ojciec biologiczny.
Do zgłębienia tematu ojca biologicznego i jego roli w życiu dzieci adopcyjnych zainspirowała mnie jedna z czytelniczek bloga, której bardzo za to dziękuję. Kolejny trudny temat, kolejne pytania i brak gwarancji, że podążamy w dobrym kierunku. Postanowiłam więc porozmawiać na ten temat z naszą panią z ośrodka i ponad godzinną rozmowę na te i inne tematy związane z trudnymi decyzjami, chciałabym wam dziś przedstawić. Wszystko to, co usłyszałam jest zgodne z moim sumieniem i opinią, ale oczywiście zaznaczam na samym początku, że ani ja, ani ktokolwiek z mojego ośrodka, nie mamy patentu na nieomylność. Opieram się jednak na ich ponad trzydziestoletnim doświadczeniu i ogromnym zaangażowaniu w swoją pracę, oraz na swoim…
-
Gdy dzwoni TEN telefon … ale nie do ciebie.
Każdy z oczekujących na adopcję dziecka przyzna, że najgorszy okres to ten po kwalifikacji. Wcześniej ciągle coś się działo, rozmowy, szkolenie, oględziny mieszkania a tu nagle cisza. Wiem na pewno, że u nas w ośrodku rodzice są dobierani do dziecka, nie ma żadnej kolejki, a pod uwagę bierze się bardzo szczegółowo historię przyszłych rodziców i biologiczne pochodzenie dziecka. Od tego zależy powodzenie adopcji. Można byłoby powiedzieć, że „kolejka” jest lepsza, ponieważ czekasz cierpliwie i monitorujesz ile jeszcze przed tobą zostało par. Z drugiej jednak strony, ma to być przecież NASZE dziecko, więc czekanie nie powinno być niczym zaskakującym. Dochodzi jednak do paradoksu takiego, że kilkanaście małżeństw oczekuje od np. dwóch…











